Miron Sycz
foto:

15 Lipiec 2013

Poseł Miron Sycz (53 l.), którego ojciec był członkiem mordującej Polaków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, wyznał niedawno tajemnicę swojego dzieciństwa. – Nie byłem chowany, delikatnie mówiąc, w miłości do Polaków. Tak, w nienawiści – stwierdził w wywiadzie prasowym.

 O pośle Syczu jest głośno od piątku, kiedy to w Sejmie wybuchła awantura dotycząca 70. rocznicy rzezi wołyńskiej. – Dom moich rodziców został spalony, podobnie jak reszta wsi. Ja wiem, że na tej sali jest poseł, którego ojciec działał w bandzie, która spaliła tę wieś – grzmiał Mieczysław Golba (47 l.) z Solidarnej Polski. Słowa te kierował do Mirona Sycza. Jego ojciec Ołeksandr był członkiem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Co więcej, w niedawnym wywiadzie dla “Tygodnika Powszechnego” Sycz opowiedział, jak był wychowywany. – Nie byłem chowany, delikatnie mówiąc, w miłości do Polaków. Tak, w nienawiści. Z czasem zacząłem pytać: “Dlaczego aż tak ich nienawidzicie?” – wyznał Sycz. W sprawie rzezi wołyńskiej dał się już poznać 5 lat temu. “Gazeta Polska” informowała wtedy, że po interwencji Sycza wojewoda warmińsko-mazurski wycofał swój patronat nad uroczystościami związanymi z 65. rocznicą tej tragedii. – Pamiętam te wydarzenia. Kresowiacy zarzucali wtedy Syczowi, że interweniował także, by nie odbyła się konferencja w Olsztynie na temat ludobójstwa. Miron Sycz mija się z prawdą także na temat swego ojca. On był w batalionie “Mściciele”, który miał na sumieniu wiele polskich ofiar – zapewnia nas ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
 
————————————–