18 Styczeń 2017

Nic tak nie pokazuje niewyobrażalnej podłości rządów „warszawskich” przez ostatnie 27 lat, ich świadomego antypolskiego charakteru, świadomej eksterminacji i zmuszania do emigracji naszego narodu,  jak sprawa zatajanych niezwykłych bogactw Polski.

 Tak zwanemu „przesmykowi suwalskiemu” – oddzielającego Republikę Białoruś od Obwodu Kaliningradzkiego przydaje się najczęściej jedynie znaczenie militarno-transportowe. Taką wartość rzeczywiście on i ma, ale rzeczywista jego cenność, to ulokowane na tym terenie niezwykle cenne zasoby naturalne. Suwerenna eksploatacja tych zasobów, co jest niezbywalnym prawem Polaków, stawiałaby Polskę w czołówce krajów tzw. wysokich technologii. Otwierałoby to także nowe perspektywy dla współpracy zarówno technologicznej, jak związanej z tym współpracy wojskowo-strategicznej.

Zamiary umieszczenia na terenie Suwalszczyzny wojsk USA ( pod pretekstem tworzenia tzw.wschodniej flanki NATO), to w zasadzie próba skolonializowania cennych zasobów Polski przez syjonistyczno-anglosaski kompleks finansowo-wojskowy.

Przedstawiciele rządu polskiego, którzy przygotowywali, a także ci, którzy podpiszą umowy z przedstawicielami NATO, o stacjonowanie na terenie Polski, a w szczególności na terenie Suwalszczyzny winni być natychmiast ścigani i postawieni przed sąd w Polsce wobec przestępstwa określonego w art. 129 kodeksu karnego Rzeczypospolitej Polskiej 

(Art. 129.

Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10).

 Nie mówiąc już o tym, że łamią oni wiele z artykułów Konstytucji RP i składanej na jej podstawie przysięgi konstytucyjnej,

Naród Polski winien uruchomić natychmiast procedury ścigania winnych przestępstw wobec Rzeczypospolitej Polskiej! 

PZ

====================================

Dodatek dokumentacyjny:

Nic tak precyzyjnie nie pokazuje gorliwego służenia obcym interesom, a zarazem bezprzykładnej głupoty rządów warszawskich przez ostatnie 25 lat jak sprawa ukrywanych przed narodem bogactw naturalnych naszego kraju. Przez zaprzedanie i głupotę rządzących jest blokowany szybki rozwoju Polski i dobrobyt całego społeczeństwa w tym naszych „elit”.

Polska jest NAJBOGATSZYM krajem świata położonym w sercu Europy. Oczywiście na nasze bogactwa, które Pan Bóg dał Polakom jest wielu chętnych. Dla przykładu Niemcy w swojej konstytucji nadal uznają granice sprzed 1937 roku. Oszustwem rządów warszawskich jest wmawianie Polakom, że Niemcy uznały naszą granicę zachodnią.

Poniższych wykładów nie traktujemy bynajmniej jako credo naszego stowarzyszenia,a wykładowcy,  jako bohatera z naszej bajki. Tym niemniej treść wykładów jest dobrą okazją do dyskusji na zawarty w nich temat.

PZ

================================================================

Zmagania o osiągnięcie dominacji jednych grup ludzkich nad drugimi, to nic innego jak wojna, bez względu na pole, na którym się toczy, a od niepamiętnych czasów cel wojny sprowadza się do dwóch rozwiązań:- długotrwałego opanowania terenu i podporządkowanie sobie tubylczej ludności,- krótkotrwałego zajęcia terenu, złupienia go i uprowadzenia ludności w niewolę.Wielki teoretyk wojskowy, pruski generał Carl von Clausewitz pisał, że wojnę prowadzi triada: rząd-armia-naród. Rząd lub władca podejmuje decyzję wypowiedzenia wojny i wytycza jej wymiar, armia realizuje zadania postawione przez rząd, a naród wspiera armię rekrutem i dostarcza środków koniecznych do prowadzenia działań zbrojnych. Zawarte w dziele „O wojnie” przemyślenia Clausewitza sprawdzały się jeszcze do niedawna. Obecnie jednak kanony dyrektora berlińskiej akademii wojskowej przestają obowiązywać.W wojnach pierwszej generacji, gdzieś na dogodnych błoniach potykały się uszykowane w czworoboki, linie i kolumny skoncentrowane pułki konnicy i piechoty, by własnoręcznie, fizycznie wyeliminować wroga. Była to konfrontacja wielkich mas ludzkich wystawionych przez królestwa jedno lub wielonarodowe. Tak było pod Grunwaldem i jeszcze na początku I wojny światowej.Drugą generację wojen charakteryzowała zmasowana siła ognia. Ostrzał artyleryjski z dział o gwintowanych lufach i ogień broni maszynowej, przy ograniczonej możliwości atakowania tyłów przeciwnika za pomocą dział i moździerzy dalekiego zasięgu, sterowców i raczkującego lotnictwa bombowego. Żołnierze na wyznaczonej linii frontu maskowali się w mundurach o barwie zbliżonej do kolorytu pola walki, kryli się w okopach i atakowali tyralierą. Opanowanie lub zniszczenie ważnych aglomeracji miejskich i ośrodków przemysłowych decydowało o powodzeniu kampanii, a wojennym profitem było przede wszystkim przejęcie kontroli nad źródłami surowców. W totalnych konfliktach zmagały się całe narody suwerennych państw połączonych w koalicje. Generacja ta zrodziła się na początku I wojny światowej, a zestarzała w trakcie II wojny światowej.Osią wojen trzeciej generacji była zdolność manewrowa oraz uzbrojenie umożliwiające precyzyjne atakowanie wybranych celów poza linią frontu, głównie ośrodków dowodzenia oraz węzłów komunikacji i łączności. Doktryna zalecała, żeby zamiast ataku frontalnego i przełamywania linii obronnych, omijać silnie bronione punkty i otaczać zgrupowania sił wroga. Uczestnikami krótkich operacji o dużej intensywności były często siły ekspedycyjne ponadnarodowych sojuszy. W konfliktach uczestniczyły całe społeczeństwa zagrożone w równej mierze na froncie i na tyłach. Można przyjąć, że konflikty trzeciej generacji rozpoczęła wojna polsko-bolszewicka 1920 roku (jako wojna manewrowa), ich szczytowym punktem był niemiecki Blitzkrieg, a definicyjną wręcz formą – tak zwana pierwsza wojna w Zatoce Perskiej, czyli wojna o Kuwejt.Trzy pokolenia konfliktów zbrojnych mieściły się jeszcze w ramach kanonu generała von Clausewitza, w myśl, którego suwerenne państwo kontrolowało działania narodowej armii wspartej przez przeważającą większość społeczeństwa.Obecnie rządy w coraz większym stopniu same rezygnują z suwerenności i czynią się podległymi organizacjom, takim jak ONZ, NATO lub Unia Europejska. Jednocześnie trwa proces erozji państw narodowych, ich atomizacja na regiony, klany polityczne i gospodarcze grupy interesów. Armie wpisane zostały przez polityków w struktury wojskowych sojuszy, których statuty ograniczają suwerenny monopol państwa nad własnymi siłami zbrojnymi. Granice międzypaństwowe rozmyły się i dokładnie nie wiadomo, czego armie mają bronić, a narody błąkają się szukając wyznaczników lojalności. Jeszcze do niedawna, kiedy w Europie ścierały się wpływy dwóch potężnych bloków militarnych – NATO i Układu Warszawskiego – można było mówić o wspólnym interesie obronnym żołnierza tureckiego i norweskiego. Obu zagrażała wówczas ta sama armia sowiecka, ale po upadku ZSRS nawet to psychologiczne spoiwo zmurszało.Post-zimnowojenne migracje ludnościowe zatarły klarowność narodowych podziałów. Interesy wielkich grup finansowych lub wytwórczych i lojalności grupowe (np. obrońców środowiska naturalnego lub piłkarskich kibiców) mają często transgraniczny charakter, a lojalność w stosunku do koszulki klubowej bywa czasem silniejsza niż wobec godła państwowego widniejącego na okładce paszportu noszonego aktualnie w kieszeni.Równolegle z kruszeniem się ram państwowych na rzecz tworów ponadnarodowych trwa proces rozpadu państw narodowych na ziemstwa, co na naszym kontynencie przyspiesza polityka regionalizacji Unii Europejskiej. W życiu społecznym i politycznym zacierają się linie podziału między tym, co publiczne, a co prywatne, co rządowe, a co korporacyjne, a także między tym, co wojskowe, a co cywilne. Zanika stopniowo tradycyjny, wertykalny system struktury państwowej na rzecz horyzontalnego oddziaływania jednych grup na drugie. Galopuje ewolucja systemów politycznych, gospodarczych i struktur społecznych stanowiących dotychczas główne oparcie dla sił zbrojnych. /…/Od strony czysto militarnej, rosnąca siła uzbrojenia (broń jądrowa) i precyzja środków rażenia (samonaprowadzanie się pocisków na cel) sprawiły, że wojny przestały być opłacalne. Zwycięzca współczesnej wojny opanuje wprawdzie terytorium, ośrodki przemysłowe i surowce przeciwnika, ale w najlepszym razie dostanie w nagrodę ruiny oraz chmary uchodźców. W wojnie nuklearnej ewentualnym łupem może być radioaktywna pustynia, na którą wejść będzie można dopiero po wielu dziesięcioleciach. /…/Przy takich rozmiarach potencjalnych zniszczeń „tradycyjne” wojny przestały się kalkulować. Rozpoczęto więc poszukiwania rozwiązań umożliwiających podbicie przeciwnika przy maksymalnym zachowaniu jego siły żywej i minimalnych szkodach dla jego substancji materialnej. W co inteligentniejszych kołach wojskowych zdano sobie również sprawę z nieprzystosowania sił zbrojnych do zmieniającego się świata. Wyszkolone na tradycyjnych wzorcach armie, przygotowane były do niszczenia pionowych systemów dowodzenia, łączności i kontroli wojsk przeciwnika oraz do opanowywania równie pionowych struktur wrogiego państwa. Tymczasem we współczesnym świecie wojskowi coraz częściej stają przed koniecznością zwalczania poziomych organizacji o strukturze sieciowej, często pozbawionych hierarchii, a nawet jasno zdefiniowanych przywódców – sytuacji, kiedy „mamy uzbrojenie, ale nie widać celu”. Do takich zadań nie jest przygotowana nawet armia amerykańska, która swego czasu wymyśliła przecież trudny do zniszczenia sieciowy system łączności strategicznej, który stał się prekursorem internetu.

Rafał Brzeski

Wydanie:  Wyd. 1
Seria:  Psychosocjotechnika, manipulacja

za:http://www.ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016579-23010001__PZTA_2.html

Wojna IV generacji. Wywiad z dr Rafałem Brzeskim

Wojna Informacyjna – dr Rafał Brzeski

” data-medium-file=”” data-large-file=”” class=”aligncenter wp-image-473 size-full tie-appear” src=”https://i0.wp.com/piensdei.piens.pl/wp-content/uploads/2015/04/polskie-zloza.png” alt=”Polskie złoża” width=”660″ height=”527″ style=”height: auto; max-width: 100%; border: 0px; margin-bottom: 2px; clear: both; display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;”>

Złoża metali w okolicach Suwałk (tytan, wanad, żelazo i metale ziem rzadkich)

Zasobność – 1 500 000 000 ton rudy (1,5 mld ton);

Wartość samego tytanu to 355 000 000 000 $ (355 mld $). Całkowita wartość złoża przekracza 1 000 000 000 000 $ (bilion $).
W USA Mówimy trylion dolarów, bowiem Anglosasi na miliard mówią bilion.

Rzecz w tym, że prócz 50 milionów ton tytanu złoże to zawiera najwyższej jakości rudy żelaza (w całej Europie, włącznie ze Szwecją i Uralem złoża rud żelaza akurat pokończyły się) oraz ogromne ilości bezcennych dla techniki tzw. metali ziem rzadkich. Bez tych metali nie jest możliwa żadna nowoczesna produkcja elektroniczna czy militarna.

Złoża molibdenu, wolframu, miedzi pod Myszkowem (Jura Krakowsko-Częstochowska). Obok tych metali zawsze występuje złoto, srebro i selen

Zasobność – 726 000 000 ton rudy (726 milionów ton);

Wartość samego tylko molibdenu – 14 520 000 000 $ (14,52 mld $).

Złoża niklu pod Ząbkowicami Śląski. Obok niklu w złożach występuje złoto i platynowce

Zasobność – 14 000 000 ton rudy (14 mln ton);

Wartość tylko niklu około 4 000 000 000 $ (4,00 mld $).

Złoża wysokiej jakości węgla kamiennego na Lubelszczyźnie. Węgiel „zanieczyszczony” jest złotem

Zasobność – 40 000 000 000 ton (40 mld ton);

Wartość – 4 800 000 000 000 $ (4 800 mld $ = 4,8 biliona $).

Złoża węgla brunatnego pod Legnicą

Zasobność – 15 000 000 000 ton (15 mld ton);

Wartość – 87 000 000 000 $ (87,00 mld $).

Złoża złota w różnych lokalizacjach głównie na terenie Dolnego Śląska

Zasobność – 350 ton kruszcu;

Wartość – 14 000 000 000 (14,00 mld $).

Złoża miedzi i złota w rejonie Bytomia Odrzańskiego

Zasobność:

Miedź – 8 000 000 ton metalu (8 mln ton)

Złoto – 100 ton kruszcu

Wartość razem około 62 500 000 000 $ (62,50 mld $).

Konwencjonalne (nie łupkowe) złoża gazu ziemnego, lokalizacja Ziemia Lubuska, Wielkopolska i Podkarpacie

Zasobność – 1,7 bln m3

Wartość – 510 000 000 000 $ (510 mld $)

 

RAZEM (podsumowując tylko wartość tytanu ze złoża pod Suwałkami) 5 847 020 000 000 $ (5 847,02 mld $ = 5,847 biliona / w USA 5,847 tryliona $)

 

Jednak to wcale nie wszystko!!!

Ropa, która płynie do Polski rurociągiem „Przyjaźń” jest wydobywana z głębokości około 7km w Tatarstanie, około 1000 km na wschód od Moskwy. Surowiec ten nie jest najwyższej jakości ponieważ jest silnie zasiarczony. Przedstawione powyżej dane pochodzą głównie z raportu z 15 letniego programu poszukiwań geologicznych, jaki zainicjował Edward Gierek w 1971 roku. Prace nad raportem ukończono w 1985 roku. Jednak w raporcie wykazano tylko złoża do głębokości 4km. Sowieci zakazali władzom PRL wiercić głębiej niż 4km! Dlaczego? Czyżby pod naszymi stopami znajdowały się szczególnie ważne złoża?

Polska w całości leży na ogromnym złożu ropy i gazu (w dodatku daleko wychodzącym w polski szelf bałtycki), bowiem twór geologiczny skał porowatych, który jest jak gąbka nasączony gazem i ropą, zaczynający się w Zatoce Perskiej, a kończący w Morzu Północnym pomiędzy Szkocją i Norwegią osiąga swoją kumulację właśnie w Polsce! Tylko, że to ogromne złoże znajduje się na głębokości 5 km – Polska zachodnia i północna i 7 km – Polska południowo-wschodnia. Te głęboko położone złoża szacowane są na 650 mld ton, co daje 4764,50 mld baryłek. Złoża Arabii Saudyjskiej oszacowane są na 265 mld baryłek!!! Eksploatacja głębokich złóż jest dzisiaj z punktu widzenia technicznego możliwa. Wartość tej ropy, biorąc pod uwagę obecne ceny wynosi – 300 163,5 mld $, czyli 300,1635 biliona $ (w USA 300,1635 trylionów $).

Polecam kolejne wartościowe rozważania nt. stosunków polsko-rosyjskich pióra Petera S. Rietha, „konserwatysty z wyobraźnią”

==========================================
„Czy rzeczywiście w zgiełku bitwy musi zamilknąć głos refleksji?” Tym pytaniem wybitny polski patriota, Major Henryk Krzeczkowski rozpoczął w 1981 roku swoje rozważania nad stanem wojennym. Bieg dramatycznych wydarzeń tamtych lat zdawał się wymuszać, nie po raz pierwszy, by obywatele Polski dokonywali wyboru pomiędzy dwoma koniecznymi cnotami: wolnością a poszanowaniem ładu.

Położenie geopolityczne Polski wraz z jej historią jako swoistą bramą wjazdową do Ruskiego miru  tworzą dla polskiej dyplomacji znakomite perspektywy by w ramach zjednoczonej Europy i NATO stanowić rdzeń w relacjach Wschód-Zachód. To przez Warszawę – zdaniem Krzeczkowskiego – winny biec wszelkie drogi kontaktu naszych zachodnich sojuszników z Moskwą.

Żeby jednak tak było, Polska musiałaby sama mieć doskonałe z Moskwą relacje. Stosunki polsko-rosyjskie nie mogą więc opierać się na importowanych z Zachodu resetach. Muszą wynikać z gruntownego przemyślenia stosunków polsko-rosyjskich i powstawać z polskiej, a nie zewnętrznej inicjatywy. Reset stosunków Warszawa-Moskwa, firmowany przez stronę amerykańską nie miał  szansy powodzenia, bo nie był przemyślaną inicjatywą polską, lecz został podyktowany Polsce z zewnątrz.  Tymczasem Polska przy jej położeniu nie może pozwalać sobie na to, by o jej stosunkach z Moskwą decydowały cykliczne odwilże i zamrożenia stosunków, jakie od końca drugiej wojny światowej cechują kapryśne relacje rosyjsko-amerykańskie. Polska musi mieć własne, stabilne i dobre stosunki ze swym najsilniejszym wschodnim sąsiadem.

Własnych, dobrych stosunków z Moskwą Polska mieć jednak nie będzie, jeżeli nastąpi tu stałe rozmieszczenie dużych jednostek wojsk niemieckich i amerykańskich na jej terytorium. Obecność obcych, dużych jednostek wojsk zachodnich w ramach NATO na terytorium Polski uzależni III RP od interesów niemieckich i amerykańskich przez najbliższe dekady w stopniu takim samym, jak obecność wojsk radzieckich w ramach Układu Warszawskiego uzależniła Polskę od Rosji. O ile jednak wojska radzieckie znalazły się w Polsce w wyniku tragicznej wojny, o tyle szczytem nieodpowiedzialności za państwo jest zaproszenie wojsk niemieckich i amerykańskich do zajęcia Polski w warunkach pokoju.

Prośbę o masowe zajęcie Polski przez wojsko niemieckie umieścił na łamach New York Times  czołowy polski liberał, Sławomir Sierakowski. Umiarkowane wersje tej prośby o niemieckie wojska nad Wisłą wystosowali także niedawny i jeszcze poprzedni minister spraw zagranicznych Polski, bo przecież praktycznym efektem spełnienia ich publicznych próśb o silne przywództwo niemieckie w Europie musi być właśnie niemieckie wojsko w Polsce. Jedyną kontrą wobec tej drogi politycznej są z kolei słowa lidera największej polskiej partii opozycyjnej, który godzi się tylko na stałą obecność wojska amerykańskiego. Tymczasem, dopóki wśród polskiej elity politycznej nie zapanuje zgoda co do tego, że wolna Polska jest możliwa tylko bez stałej obecności jakichkolwiek obcych wojsk na jej terytorium, dopóty Moskwa nie będzie traktowała państwa polskiego poważnie, bo takim nie jest przecież państwo wołające o powrót niemieckich żołnierzy na jej ziemie.

Zgoda taka powstać może pod warunkiem, że polskie elity zdadzą sobie sprawę z tego, iż uczestniczą w NATO i UE jako sojusznicy i sprzymierzeńcy, a nie jako zakładnicy zachodnich koncepcji geopolitycznych. W Unii Europejskiej, jeśli miałaby ona być związkiem suwerennych narodów, nie może być miejsca na przywództwo większychi silniejszych względem mniejszych i słabszych. NATO zaś nie jest tworem zwalniającym z odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo, a sławny przepis mówiący o tym, że atak na jednego z członków jest w praktyce atakiem na cały sojusz nie gwarantuje bezpieczeństwa największego jego członka. Tym samym nierealnym jest myślenie, wedle którego gwarancję taką miałaby mieć Polska. Po atakach z 11 Września 2001 roku na Nowy Jork, Niemcy i Francja odmówiły udzielenia Ameryce wsparcia w wojnie przeciwko Irakowi. Zakres i udział każdego z państw paktu północno-atlantyckiego w Amerykańskiej „wojny z terrorem” były przedmiotami politycznych rokowań między sojusznikami. Historia pokazała i pokazuje dalej, że gwarancje wojskowe udzielane przez obce mocarstwa nigdy nie zastąpią własnego systemu obronnego, w tym dobrej własnej dyplomacji.

Powodów błędnej polskiej polityki zagranicznej jest wiele, ale bez wątpienia dużą w tym rolę odgrywają współczesne mętne wizje wskrzeszonego prometeizmu, ożywione głównie za pośrednictwem ośrodków emigracyjnych na Zachodzie, które to ośrodki zdobyły stanowczo zbyt duży wpływ na polską myśl polityczną. Pan Zbigniew Brzeziński, przez większość swojego życia bezpiecznie i wygodnie z dala od narodu, może sobie snuć rojenia na temat polskiej polityki dążącej do oddzielenia nawet Syberii od Rosji. Pani Anne Applebaum może odgrywać na Zachodzie rolę „znawczyni historii Solidarności” i „eksperta od Wschodniej Europy” mimo, że była co najwyżej uboczną obserwatorką zmian zachodzących w Polsce, a nie ich uczestniczką. Pan profesor Tymothy Snyder pisać może bezkarnie o „ludobójstwie” dokonanym na Ukraińcach przez Polaków w latach 1943-1947. Ale dla Polaków zamieszkujących od pokoleń ziemie polskie, dla których trwałość bytu narodowego w jego wymiarze fizycznym i duchowym jest kwestią  bynajmniej nie przelotną, ważne jest uświadomienie sobie, że w oczach mocarstw, kwestia polska pozostanie na zawsze efemeryczna i ostatecznie względna wobec szerszych geopolitycznych ambicji. Myśl polityczna Henryka Krzeczkowskiego, żołnierza i patrioty zamieszkującego XX wieczną Polskę na dobre i na złe, uczestnika przemian solidarnościowych, a nie ich obserwatora, cieszyć się powinna większym poważaniem aniżeli myśl zachodnich ośrodków emigracyjnych, bo romantykiem można i łatwo być na odległość, lecz w Polsce trzeba być realistą.

Musimy sami wyciągać wnioski z naszej historii i nie ulec jej zachodnim interpretacjom w odruchu reakcji na niegdyś komunistyczną jej interpretację, czyli nie miotać się z jednej skrajności w drugą. Pamiętać musimy, że Polska w czasach II wojny światowej padła ofiarą agresji z Zachodu, i że tylko pierwotna intencyjność tej zachodniej agresji skutkowała agresją ze strony Wschodu. Agresja zachodnia przybierała formę czynną (Niemcy) oraz bierną (Anglia). Agresja rosyjska była wynikiem szerszej klęski polityki europejskiej, dążącej z każdym rokiem po 1917 r. do wielkiej i rozstrzygającej konfrontacji wrogich sobie ideologii. Znamienny dla Polski pozostać musi jednak fakt, że praktyka wojny zawsze przeczy ideologii i ostateczne jej oblicze dyktowane jest zawsze koniecznością przetrwania. Wojny nigdy nie są „komunistyczne”, ani „demokratyczne”, ani „religijne”  ani „etniczne”: wojny są wojnami, wszystkie są do siebie podobne i dla ludzi jednakowo okrutne.

To w imię przetrwania alianci używali polskich żołnierzy na każdym ważnym dla nich froncie, choć przecież sami nigdy nie postawili ani jednego swojego żołnierza na polskiej ziemi w obronie II Rzeczypospolitej. To również w imię przetrwania  Związek Radziecki powołał do życia Armię Polską na Wschodzie. Jednakże z przyczyn geopolitycznych, rosyjski żołnierz, aby bronić Rosji musiał walczyć o Polskę, a polski żołnierz, by przywrócić polską państwowość nad Wisłą, swój czyn zbrojny rozpocząć musiał w głębi Rosji. Geopolityczne położenie narodów Polski i Rosji nigdy tej zależności nie podważą chyba, że poprzez rozbiór jednego czy drugiego państwa narodowego. O winach Rosji wobec Polski rozpisano się obszernie przez ostatnie 25 lat. Czas przypomnieć sobie dokładniej o winach Zachodu. Pisał Henryk Krzeczkowski:

„Zachód natomiast, godząc się bez najmniejszych skrupułów, a nawet z uczuciem ulgi, na usunięcie Polski z grona państw niezawisłych, co więcej, przyczyniając się do tego, na tyle tylko dbał o zachowanie pozorów wierności swym dawnym zobowiązaniom, na ile to mogło być potrzebne dla utrzymania w  polskim społeczeństwie napięcia umożliwiającego dokuczenie Rosji, a to jedynie wtedy, kiedy nadarzy się po temu dogodna dla Zachodu i niezbyt niebezpieczna okazja.”

Czy Zachód nie znalazł sobie teraz właśnie „niezbyt niebezpiecznej okazji” na „dokuczenie Rosji” na Ukrainie? Czy nie była to przypadkiem okazja podyktowana między innymi chęcią stworzenia sytuacji kryzysowej w strefie post-sowieckiej po to, by osłabić rosyjskie możliwości odgrywania czynnej roli w polityce bliskowschodniej, gdzie wspiera ona Syrię i buduje pozycję obrońcy prawa i porządku przeciwko amerykańskiej strategii eksportu rewolucji demokratycznej w formie „wiosny arabskiej”? Czy Polska, łudząca się, że oto nadeszła godzina „wyzwolenia Ukrainy”, nie służy naiwnie Zachodowi jako pionek uderzający w Rosję? Czy Polska, krzykliwa i domagająca się czynu, nie ulżyła tym samym Niemieckim i Amerykańskim ośrodkom władzy, które taki właśnie podział ról zarządziły – nie po raz pierwszy zresztą – że Polska na Rosję krzyczeć będzie w imię Zachodu, po to by później Zachód z Moskwą rozmawiać mógł w imię Polski?

W obliczu widma ponownej zimnej wojny, Polska winna baczyć na fakt, iż cechą jej zasadniczą było to, iż Stany Zjednoczone i Związek Radziecki nigdy nie spotkały się na polu walki jako wrogowie. Wszelki czyn zbrojny podczas Zimnej Wojny był czynem pośrednim mniejszych i głupszych narodów, wykorzystywanych dla dokuczenia wielkiemu przeciwnikowi. Polska, która jest oddzielną cywilizacją od Ruskiego Miru, ale zarazem bratnią cywilizacją słowiańską i chrześcijańską, nadaje się doskonale do tego, by Rosji boleśnie dokuczać. Dla XIX-wiecznej Polski wszelkie zrywy antyrosyjskie zawsze kończyły się pomniejszoną autonomią Królestwa Polskiego aż do pełnej jego politycznej rusyfikacji. To między innymi dzięki temu, że w czasie wojny rosyjsko-japońskiej Roman Dmowski zahamował Polskie zamiary powstańcze, przerwano pasmo klęsk politycznych i rozpoczęto drogę do pełnej niepodległości. Także Solidarność mogła zwyciężyć komunizm tylko czynem politycznym, nigdy przemocą. Z kolei, wszelkie zakusy na wolność Polski kończyły się dla Rosjan tragicznie, bowiem bez Polski silnej i niepodległej, Napoleon w XIX wieku i Hitler w XX wieku mieli otwartą drogę na Moskwę. Fizycznymi ofiarami braku porozumienia polsko-rosyjskiego zawsze byli Polacy i Rosjanie, polskie i rosyjskie miasta. Dlatego i Polska i Rosja skazane są na albo współpracę albo współumieranie.

Współpraca ta, wbrew prognostykom apokalipsy, ma teraz najlepszą od lat perspektywę. Polska jest suwerennym państwem, członkiem NATO i Unii Europejskiej oraz jednym z najbliższych sojuszników Stanów Zjednoczonych. Daje to Polsce wiele możliwości by tym razem walczyć o SWÓJ WŁASNY  interes w Europie. W Polskim interesie nie leży taka czy inna konfiguracja polityczna Ruskiego miru za pośrednictwem zachodnich interwencji.W Polskim interesie leży święty spokój w Ruskim mirze.Wraz z ostatecznym wygaszeniem idiotycznych mrzonek i urojeń prometeizmu na Ukrainie, Polacy i Rosjanie winni zadbać o dobre i trwałe stosunki w imię europejskiego i euroazjatyckiego bezpieczeństwa.

BJ

za:http://jeznach.neon24.pl/post/116802,w-interesie-polski-i-rosji

” data-medium-file=”” data-large-file=”” class=”aligncenter wp-image-474 size-full tie-appear” src=”https://i2.wp.com/piensdei.piens.pl/wp-content/uploads/2015/04/panonska-prowincja.png” alt=”Panońska prowincja” width=”660″ height=”562″ style=”height: auto; max-width: 100%; border: 0px; margin-bottom: 2px; clear: both; display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;”>

W powyższym wyliczeniu nie uwzględniono złóż uranu, srebra, cynku, ołowiu, bursztynu, siarki i soli oraz innych.

Jedno musimy wszak dopowiedzieć!

Polska leży wskutek unikalnego zbiegu czterech płyt tektonicznych na terenach idealnych do produkcji najtańszej i najczystszej energii elektrycznej, jaka powstaje z wyprowadzenia na powierzchnię gorących wód termalnych, albo rozgrzania wody o gorące skały do pary wodnej (geotermia) wystarczającej do napędu turbin elektrycznych.

Ten fenomen geotermalny jest w Polsce tak unikalny, że jego szacunkowa wartość w możliwości produkcji taniej energii elektrycznej i praktycznie darmowej energii cieplnej – w przeliczeniu na tony paliwa umownego – daje wartość co najmniej 70 razy większą niż wartość zasobów ropy i gazu pod dnem Morza Północnego!

Fenomen geotermalny w Polsce odkryto w ramach wspomnianego 15 letniego programu badań geologicznych. Sowieci tak się przestraszyli tych informacji, że polski geniusz geologiczny, prof. Feliks Sokołowski (znany i ceniony i w USA), miał zakaz jakichkolwiek publikacji na ten temat!

Ogólnie uważa się, że Polska wykorzystując geotermię może szybko zwiększyć produkcję energii elektrycznej 15 razy, natomiast pełne możliwości energetyczne naszego kraju to zwiększenie produkcji energii – 150 razy! Dzięki temu możemy być naturalną potęgą energetyczną formatu światowego fundując niezależność energetyczną wszystkim ościennym krajom!

Tymczasem polityka zdrajców stanu to zamykanie kopalń (gdzie jest udokumentowanych 16 miliardów ton wysokiej jakości węgla) by zrobić miejsce dla dotowanego węgla z Rosji oraz wyprzedaż polskich zakładów energetycznych państwowym firmom francuskim, które natychmiast podnoszą dla odbiorców ceny, jak również zachwycanie się drogą i nisko efektywną energetyka wiatrową, którą wciskają nam Niemcy.  Niemcy sprzedają nam stare wiatraki jednocześnie u siebie forsownie rozwijają energetykę opartą o spalanie węgla brunatnego i geotermię. W Polsce wiele mówiło się o łupkach (ang. Shale Gas)  zatajając przy okazji informacje o ogromnych pokładach gazu naturalnego w podziemnych zbiornikach (ang. Tighten Gas). Na takich zbiornikach stoją np. dwa miasta polskie: Poznań i Rzeszów. Ukrywając wiedzę o naszych bogactwach władza warszawska podpisała z Rosją maksymalnie niekorzystne umowy na dostawy gazu i ropy. Obecnie płacimy Rosji najwyższe na świcie ceny za ropę i gaz (zdrajca Cimoszewicz, zdrajca Pawlak).

Przyczyny szczegółowe polityczne zatajania przed Polakami bogactw Polski

Zatajanie przed Polakami bogactw naturalnych Polski miało prócz przyczyn ogólnych (wygnanie polskiej młodzieży z kraju i eksterminacji Polaków wskutek głodowych rent i emerytur oraz żałośnie niskich zarobków; w historii politycznej świata jest to znana praktyka eksterminacji ekonomicznej, która umożliwia skuteczne zlikwidowanie całych narodów; ogólnie cała polityka tzw. III RP to eksterminacja ekonomiczna plus drastyczny atak na dobre imię Polski i Polaków, czyli eksterminacja prawdy historycznej i godności osobistej/narodowej) również i równoległe bardzo konkretne przyczyny polityczne:

  1. Antracyty na Lubelszczyźnie odkryto już przed II wojna światową. Po roku 1946 podjęto kontynuację badań geologicznych. Sowieci zakazali kontynuować badania nad antracytami na Lubelszczyźnie pod koniec lata 40-tych, gdy z kolejnych odwiertów potwierdzało się zanieczyszczenie antracytów złotem (dane z dwóch odwiertów potwierdzały też bardzo silną radioaktywność, co wskazywało na dodatkowe bardzo bogate złoże Uranu /lub Plutonu?/). Zanieczyszczenie złotem węgla była tak wysokie, że Stalin przestraszył się, że gdy Amerykanie się o tym dowiedzą – zrewidują Jałtę i Poczdam i zabiorą Sowietom Polskę. Sowieci nakazali zniszczyć dokumentację wykonanych odwiertów! Polscy technicy i inżynierowie zdołali jednak część najważniejszej dokumentacji zachować. Dokumentacja ta jest przechowywana do dziś.

  2. Złoża polimetaliczne na Suwalszczyźnie, zwłaszcza ogromne zasoby metali ziem rzadkich wymusiłyby „Alliance cordiale” Polska – Chiny.Po prostu dwa jedyne kraje na świecie, które mają takie zasoby – Chiny i Polska – musiałyby koordynować swoje ruchy, a Chiny zrobiłyby co w ich mocy by te zasoby nie wpadły pod kontrolę ich konkurentów (Rosja, USA, Niemcy).

  3. Ruszenie polimetali na Suwalszczyźnie (podobnie jak i innych bogactw) spowoduje też „zalanie” budżetu szybkimi dochodami. Dzięki temu, że skała, w której znajdują się złoża polimetaliczne jest wolna od niebezpiecznych gazów, a złoża są płytko pod powierzchnią eksploatacja byłaby tania i bezpieczna. W ogóle te bogactwa wiążą się z ogromnym przyrostem dochodów budżetu, co bezpośrednio przekłada się na szybkie wzmocnienie państwa polskiego, w tym Wojska Polskiego. Spodziewane dochody będą tak duże, że Polska po prostu nie będzie miała na co wydawać pieniędzy.Niemcom i Rosji nie w smak taka opcja!

  4. Bogata dzięki swoim złożom Polska jako potęga umożliwiłaby szybki postęp gospodarczy całego regionu Europy Środkowej i Wschodniej oraz wykreowanie silnego bloku politycznego skupionego wokół Polski. To na dobre przekreśliłoby i plany ekspansji Rosji na Europę, a Niemiec na wschód jednocześnie stabilizując pokój na kontynencie.

  5. Jakiekolwiek „ruszenie” przez Polskę swoich złóż ropy i gazu oznaczałoby konieczność podzielenia się przez Rosję paliwowym tortem w Europie z Polakami. W dalszej kolejności do podziału zysków musieliby dopuścić nas inni eksporterzy, zwłaszcza z nad Zatoki Perskiej.

 Oczywiście – nic nigdy nie będzie, dopóki w Polsce będzie „rząd warszawski”, a nie suwerenny rząd polski!

Bez mówienia o tych tematach kampanii wyborczej się nie wygra! Wiedza o bogactwach Polski ruszy do urn nawet najbardziej zaciekłą absencję wyborczą! I nawet pijacy na moment wytrzeźwieją! Niech tylko zjawi się jeden kandydat, który powie prawdę. Niech do Polaków dotrze jak od ponad 25 lat są oszukiwani i eksterminowani!  Powodem są nasze bogactwa, na które jest wielu chętnych.

Za:http://www.eprudnik.pl/zatajone-przed-polakami-bogactwa-polski-czyli-najwieksze-oszustwo-prl-bis-tzw-iii-rp/

 suwalszczyzna

Portale http://www.eprudnik.pl oraz pressmix.eu opublikowały zestawienie zasobów mineralnych Polski, opracowane mgr inż. Andrzeja Łodzińskiego. Powstało ono w oparciu o powszechnie dostępne dane geologiczne. Wynika z nich, że nasz kraj dysponuje przeogromnymi zasobami surowców mineralnych. Tyle tylko, że nikt po nie się nie schyla.

Suwalskie złoża

Zestawienie polskich skarbów zaczyna się, o suwalskich złóż. Mgr inż. Andrzej Łodziński wylicza:

„Złoża metali w okolicach Suwałk (tytan, wanad, żelazo i metale ziem rzadkich) – Zasobność – 1 500 000 000 ton rudy (1,5 mld ton);

Wartość samego tytanu to 355 000 000 000 dolarów USA (355 mld $). Całkowita wartość złoża przekracza 1 000 000 000 000 USD (bilion dolarów!).

Rzecz w tym, że prócz 50 milionów ton tytanu, złoże to zawiera najwyższej jakości rudy żelaza (w całej Europie, włącznie ze Szwecją i Uralem złoża rud żelaza akurat pokończyły się) oraz ogromne ilości bezcennych dla techniki tzw. metali ziem rzadkich. Bez tych metali nie jest możliwa żadna nowoczesna produkcja elektroniczna czy militarna.

Ruszenie polimetali na Suwalszczyźnie (podobnie jak i innych bogactw) spowoduje też “zalanie” budżetu szybkimi dochodami. Dzięki temu, że skała, w której znajdują się złoża polimetaliczne jest wolna od niebezpiecznych gazów, a złoża są płytko pod powierzchnią eksploatacja byłaby tania i bezpieczna. W ogóle te bogactwa wiążą się z ogromnym przyrostem dochodów budżetu, co bezpośrednio przekłada się na szybkie wzmocnienie państwa polskiego, w tym Wojska Polskiego. Spodziewane dochody będą tak duże, że Polska po prostu nie będzie miała na co wydawać pieniędzy.

Złoża polimetaliczne na Suwalszczyźnie, zwłaszcza ogromne zasoby metali ziem rzadkich wymusiłyby „Alliance cordiale” Polska – Chiny. Po prostu dwa jedyne kraje na świecie, które mają takie zasoby – Chiny i Polska – musiałyby koordynować swoje ruchy, a Chiny zrobiłyby co w ich mocy by te zasoby nie wpadły pod kontrolę ich konkurentów (Rosja, USA, Niemcy)” – podaje portal za polskim inżynierem.

Przypomnijmy, że np. amerykański Boeing, kupuje tytan do swych samolotów produkcji od… Rosjan. Tymczasem ogromne jego złoża zalegają właśnie pod piękną ziemią suwalską.

Tytan, to stalowoszary, lekki, niezwykle twardy i wytrzymały mechanicznie metal, wykorzystywany jest najczęściej jako dodatek do stali. Stopy tytanowe stosowane są w pojazdach kosmicznych, samolotach, statkach. Produkowane są z nich także narzędzia i implanty chirurgiczne (zastępujące ubytki kostne), elementy żaroodporne, narzędzia skrawające, aparatura laboratoryjna. Tytan jest też składnikiem materiałów ceramicznych, farb i lakierów (biel tytanowa). Jest jego w bród na Suwalszczyźnie właśnie.

Suwalskie skarby

Na anomalię magnetyczną w rejonie Suwałk pierwsi zwrócili uwagę Niemcy, kiedy przelatujące nad tym terenem samoloty bojowe odczuwały zaburzenia magnetyczne. W 1957 roku prof. Jerzy Znosko i Jan Skorupa z Państwowego Instytutu Geologicznego odkryli tu soczewkowe złoże rud polimetalicznych w skałach anortozytowych (zasadowa skała głębinowa, której odpowiednikiem wylewnym jest m.in. bazalt) Dalsze badania w latach sześćdziesiątych minionego wieku pozwoliły na ustalenie zasobów rud w granicach ok. 1,5 mld ton z możliwością ich dalszego powiększenia. Tylko ilość wanadu i tytanu ocenia się na ok. 50 mln ton każdego z nich. Suwalskie polimetaliczne złoże zawierać zresztą mogą wszystkie pierwiastki tablicy Mendelejewa

Z kolei w Tajnie, w pobliżu Augustowa, zalega kilkanaście rzadkich metali niezbędnych m.in. do produkcji nowoczesnych silników elektrycznych, supermagnesów, luminoforów, półprzewodników specjalnych, nadprzewodników odnawialnych i czystych źródeł energii. Głównym surowcem są związki niobu, zastępujące obecnie w nowoczesnej technologii wanad. Te złoża mogą stanowić co najmniej 80 proc. zasobów Unii Europejskiej!

Złoża „Pozabilansowe”

Ziemia Augustowska, to cud NATURA 2000, więc nawet borowiny wydobywać tam nie wolno, a co tu mówić o metalach rzadkich.

Ponadto, skarbów z ziemi suwalskiej nikt nie wydobywa, bo w,, Bilansie zasobów kopalin i wód podziemnych w Polsce” z 2002 roku, wydanym przez Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie, w dziale,, Rudy żelaza, tytanu i wanadu” zapisano:,, dla złóż rud magnetytowo-ilemitowych występujących w suwalskim masywie zasobowym zostały opracowane i przyjęte w 1996 roku kryteria bilansowości zatwierdzone przez ministra OŚZNiL. Zasoby złóż Krzemianka i Udryń zostały zatwierdzone jako pozabilansowe. W tym stanie, w Polsce, praktycznie brak jest rud żelaza… głównym dostawcą rud i koncentratów tytanowych jest Norwegia oraz Kanada, Wielka Brytania i Niemcy…”.

Od tamtego czasu wiele zmieniło się w technologii, czego dowiedli m.in. Finowie, ale nadal nikt nie ma odwagi nawet na poważną dyskusję fachowców na ten temat.

Dolnośląski tytan

Jak informowały w lutym 2011r. Dolnośląskie Surowce Skalne (DSS), z raportu z badań mineralogicznych złoża „Pilawa Górna”, wynika, że w tym rejonie są duże złoża tytanu i innych metali rzadkich. DSS zamierzał wystąpić o udzielenie koncesji na rozpoznanie złoża i jego późniejszą eksploatację.

„Badania te prowadzone były celem potwierdzenia występowania w złożu związków rzadkich metali. Otrzymana przez emitenta analiza potwierdza, że zawartość minerałów tytanu w złożu „Piława Górna” daje wysokie prawdopodobieństwo możliwości komercyjnego ich wykorzystania oraz stwierdza obecność rud innych metali rzadkich, występujących w żyłach pegmatytowych znajdujących się w złożu” – głosił komunikat spółki. – Przemysłowa eksploatacja rudy tytanu byłaby ważnym elementem rozwoju. Potencjalny sukces w tym obszarze mógłby pozwolić na wprowadzenie na rynek nowych produktów opartych na tytanie, takich jak: koncentraty (półprodukty do dalszej przeróbki chemicznej) oraz produktów bazujących na materiale mineralnym będącym pozostałością w procesie pozyskiwania tytanu (np. mączka mineralna stanowiąca wsad do produkcji takich materiałów budowlanych jak sztuczny kamień, wełna mineralna, szkło, czy też nawozy mineralne) „ – czytamy w komunikacie.

Tak się jakoś dziwnie złożyło, że DSS popadło akurat w tym czasie w tarapaty finansowe, a w 2012 roku sąd ogłosił nawet uch upadłość. Co prawda spółka nadal funkcjonuje, ale tytanu nie eksploatuje.

Złoża złota, węgla, niklu, gazu

Andrzej Łodziński wylicza zaś kolejne skarby:

Złoża molibdenu, wolframu, miedzi pod Myszkowem (Jura Krakowsko-Częstochowska). Obok tych metali zawsze występuje złoto, srebro i selen

Zasobność – 726 000 000 ton rudy (726 milionów ton);

Wartość samego tylko molibdenu – 14 520 000 000 $ (14,52 mld $).

Złoża niklu pod Ząbkowicami Śląski. Obok niklu w złożach występuje złoto i platynowce

Zasobność – 14 000 000 ton rudy (14 mln ton);

Wartość tylko niklu około 4 000 000 000 $ (4,00 mld $).

Złoża wysokiej jakości węgla kamiennego na Lubelszczyźnie. Węgiel „zanieczyszczony” jest złotem

Zasobność – 40 000 000 000 ton (40 mld ton);

Wartość – 4 800 000 000 000 $ (4 800 mld $ = 4,8 biliona $).

Złoża węgla brunatnego pod Legnicą

Zasobność – 15 000 000 000 ton (15 mld ton);

Wartość – 87 000 000 000 $ (87,00 mld $).

Złoża złota w różnych lokalizacjach głównie na terenie Dolnego Śląska

Zasobność – 350 ton kruszcu;

Wartość – 14 000 000 000 (14,00 mld $).

Złoża miedzi i złota w rejonie Bytomia Odrzańskiego

Zasobność:

Miedź – 8 000 000 ton metalu (8 mln ton)

Złoto – 100 ton kruszcu

Wartość razem około 62 500 000 000 $ (62,50 mld $).

Konwencjonalne (nie łupkowe) złoża gazu ziemnego, lokalizacja Ziemia Lubuska, Wielkopolska i Podkarpacie

Zasobność – 1,7 bln m3

Wartość – 510 000 000 000 $ (510 mld $)

RAZEM (podsumowując tylko wartość tytanu ze złoża pod Suwałkami) 5 847 020 000 000 $ ((5 847,02 mld $ = 5,847 biliona dolarów  USA!)

Mamy też ropę.

Polska w całości leży na ogromnym złożu ropy i gazu (w dodatku daleko wychodzącym w polski szelf bałtycki), bowiem twór geologiczny skał porowatych, który jest jak gąbka nasączony gazem i ropą, zaczynający się w Zatoce Perskiej, a kończący w Morzu Północnym pomiędzy Szkocją i Norwegią osiąga swoją kumulację właśnie w Polsce! Tylko, że to ogromne złoże znajduje się na głębokości 5 km – Polska zachodnia i północna i 7 km – Polska południowo-wschodnia. Te głęboko położone złoża szacowane są na 650 mld ton, co daje 4764,50 mld baryłek. Złoża Arabii Saudyjskiej oszacowane są na 265 mld baryłek!!! Eksploatacja głębokich złóż jest dzisiaj z punktu widzenia technicznego możliwa. Wartość tej ropy, biorąc pod uwagę obecne ceny wynosi – 300,1635 biliona USD.

Pod całą Polską znajduje się „gąbka” nasączona największą ilością ropy i gazu – to z ich części Norwegia, Arabia Saudyjska, Iran, Irak, Kuwejt czerpią swoje bogactwa!!! – o tych złożach pisał  w 2009 roku w książce „Pola Laska: Alef Stern przypomina portal pressmix.eu.

W Polsce wiele mówi się o łupkach (ang. Shale Gas)  zatajając przy okazji informacje o ogromnych pokładach gazu naturalnego w podziemnych zbiornikach (ang. Tighten Gas). Na takich zbiornikach stoją np. dwa miasta polskie: Poznań i Rzeszów – podają w/w portale.

Dlaczego nikt nie schyla się po polskie skarby?

Teorii jest wiele. Nawet sensacyjnych. Ponoć za poprzedniego ustroju, przeciwni temu byli Rosjanie. No, ale już nie ma Związku Radzieckiego, tak samo jak i polski miłości do braci Rosjan, a mimo to nie kopiemy, nie wydobywamy. Kolejne polskie rządy za słuszne uważają uwagi ekologów o szkodliwości wydobycia.

Trudne do wytłumaczenia jest jednak braku zainteresowania polskich władz wydawałby się nieszkodliwymi z punktu widzenia środowiska taki zasobami, jak gorące wody termalne.

Szacunkowa wartość możliwości produkcji taniej energii elektrycznej i praktycznie darmowej energii cieplnej – w przeliczeniu na tony paliwa umownego – daje wartość co najmniej 70 razy większą niż wartość zasobów ropy i gazu pod dnem Morza Północnego! Ogólnie uważa się, że Polska wykorzystując geotermię może szybko zwiększyć produkcję energii elektrycznej 15 razy, natomiast pełne możliwości energetyczne naszego kraju to zwiększenie produkcji energii – 150 razy.

Fenomen geotermalny w Polsce odkryto w ramach 15 letniego programu badań geologicznych realizowanego za czasów Edwarda Gierka.

Portal pressmix.eu przypomina też postać prof. Ryszarda H. Kozłowskiego, który jest autorem słów: „Unikalny fenomen geotermalny wskutek zbiegu i nałożenia się czterech płyt tektonicznych pokrywa 80% powierzchni Polski. Tylko północno wschodnia część Polski nie posiada tego potencjału hydrotermalnego i petrotermalnego. W przeliczeniu na tony paliwa umownego wartość energetyczna tego fenomenu co najmniej 70 razy przekracza wartość zasobów ropy i gazu pod dnem Morza Północnego. Polska może produkować praktycznie nieograniczone ilości taniej energii elektrycznej i praktycznie darmowej energii cieplnej.”


Jan Wyganowski

Źródła: eprudnik.pl oraz pressmix.eu

mapa za: www.eprudnik.pl

Za:http://www.suwalki24.pl/article/3,suwalszczyzna-posiada-najcenniejsze-zloza-europy

Za: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/07/09/bogactwa-naturalne-rzeczywisty-cel-obecnosci-wojsk-usa-w-polsce/

———————————–