20 Styczeń 2017

7 stycznia 1939 – pogrzeb Pierwszego Sługi Polski

Umarł Roman Dmowski! (…) Płomień, co obudził ospałych, podniósł gnuśnych, ożywił oziębłych, ba! Więcej, co do życia z wiekowego zapomnienia budził nowe siły w ludzie polskim i pasował ten lud na Naród, na świadomych współobywateli pracy wspólnej, obrońców wolności i twórców przyszłości Polski, odpowiedzialnych swymi wysiłkami za życie i wielkość Ojczyzny. (…) Niegdyś na przełomie wieków wielki Papież w sporze o wyższość Kościoła wschodniego z zachodnim nazwał się „Sługą sług bożych”. Tytuł Pierwszego Sługi Polski najbardziej pono, przysługuje Temu, któremu w zamian Polska świadoma i uczciwa, Polska moralna i pracowita, Polska ofiarna w swych sługach składa hołd, jako swemu Symbolowi, Wskazicielowi na rozstaju wieków, kultury i cywilizacji europejskiej, drogi ku wielkiej przyszłości. (…) Kto wmyśli się i wczuje w życie i czyny Romana Dmowskiego, ten pojmie, że Bóg, zamierzając wskrzesić Polskę, zesłał Jej Męża Niepospolitego, który naprostował drogi i w sposób jasny postawił przed Narodem jego cele i zadania.

Tymi słowami, w kaznodziejskim tonie żegnał Romana Dmowskiego ksiądz prałat Marceli Nowakowski, endek i zarazem poseł Sejmu Ustawodawczego. Kapłan nie szczędził słów pełnych patosu, laudacji i dziękczynienia Bogu za żywot narodowego przywódcy. Nie były to słowa na wyrost. Wkład Romana Dmowskiego w odzyskanie niepodległości Polski i realizacji polityki narodowej był ogromy.

Święty Tomasz polityki polskiej

Nie dopuścił do rozdmuchania konfliktu jaki nastąpił po dokonanym przez Marszałka Józefa Piłsudskiego przewrocie majowym (12-15 maja 1926). Był mistrzem dyplomacji. Światłością umysłu, erudycją i logiką prowadzonych wywodów imponował uczestnikom Konferencji Paryskiej, gdzie wygłosił słynne 5-godzinne exposé (29 stycznia 1919) dotyczące całości polskich żądań czy zebranym w Wersalu, gdzie wraz z Ignacym Paderewskim przywrócił Polskę na mapę Europy (28 czerwca 1919). Zwłaszcza imponował i przewodził Polakom, w których sercach rozbudził przywiązanie do Polski oraz nieustępliwość w budowaniu interesu narodowego, co się ostatecznie okazało bezcenne w obliczu nadciągającej II Wojny Światowej i walce z totalitaryzmami. Miał to czego obecnie brakuje wśród narodowców, czyli dar jednania ze sobą różnych stronnictw narodowych i katolickich. Założył Obóz Wielkiej Polski (1926), a następnie Stronnictwo Narodowe (1928). Był Świętym Tomaszem polityki polskiej, umiejętnie i przenikliwie dotykając najgłębszych przejawów duszy.

Pożegnanie w geście salutu

Tak, był „Pierwszym Sługą Polski”, dlatego nieprzypadkowo, pięć dni po śmierci, 7 stycznia 1939 roku, niczym króla Najjaśniejszej Rzeczpospolitej opłakiwało go dwieście tysięcy Polaków. Byli wśród nich reprezentanci wszelkich stanów: chłopi, inteligencja, kapłani i książęta Kościoła Katolickiego. Uroczystości pogrzebowe, stały się okazją do manifestacji polskości, patriotyzmu i nacjonalizmu. Nad trumną powiewały sztandary spowite kirem, chorągwie z Mieczem Chrobrego a narodowcy unosili prawe dłonie w geście salutu rzymskiego, żegnając swojego przywódcę. Warszawskie ulice rozjaśniały mundury polskich nacjonalistów, a w pochodzie niesiono tysiące wieńców. Po odprowadzeniu na miejsce wiecznego spoczynku, do rodzinnego grobowca znajdującego się na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie, biskup Karol Niemira po odmówieniu egzekwii, do tłumów trwających w śmiertelnej ciszy zwrócił się następująco: Wracajcie bracia do domów, niech Bóg was błogosławi. I poszli patrioci, narodowcy, obywatele wszelkich stanów, nieco osieroceni, ale z mocą i prawdą, które przez lata rozsiewał na Polskiej ziemi Architekt Niepodległej Polski.

Kto walczy z Dmowskim?

Zanim usiadłem nad klawiaturą i napisałem poniższy felieton, zapytałem 50 losowo wybranych ludzi o kilka słów na temat Romana Dmowskiego. Wyniki tego niewielkiego badania, powaliły mnie z nóg. Ponad 80% zapytanych respondentów, nie miało bladego pojęcia, czym zasłynął ten, którego kilkadziesiąt lat temu, w królewskim orszaku żegnały tłumy Polaków. Oczywiście, większość wiedziała, że Dmowski był „narodowcem”, ale inni nazwali go „polskim faszystą”, „antysemitą”. Jedynie pojedyncze osoby bez kłopotu wymieniały zasługi, jakimi wsławił się dla Ojczyzny Wódz Narodu Polskiego.

Niewiedza Polaków to fenomen świadczący o jakiejś cichej walce z pamięcią o ruchu narodowym. Pogarda dla Romana Dmowskiego ze strony lewicowego saloniku nikogo przecież nie dziwi. Jedni nazywają go po prostu „antysemitą”, drudzy „ojcem antysemickiej ideologii w Polsce”, a jeszcze inni „polskim faszystą”. O tym, że każda z tych obelg jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu, nie trzeba chyba tłumaczyć. Ale czego mamy się spodziewać po właścicielach wypranych, lewackich mózgów? Niepokojąca jest cicha walka obozu Prawa i Sprawiedliwości z pamięcią o Budzicielu Narodu Polskiego. O czym mowa?

Skreślony z podstawy programowej

W grudniu ubiegłego roku, Ministerstwo Edukacji Narodowej skierowało projekt nowej podstawy programowej do opiniowania. Mimo iż, obecnie obowiązująca podstawa programowa dla szkół podstawowych w dziale dotyczącym odrodzenia państwa polskiego wspomina o Dmowskim: Uczeń zbiera informacje o zasługach dla państwa polskiego Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego, obecny projekt PiS-u, Romana Dmowskiego wykreśla niczym gumką do mazania: Uczeń sytuuje w czasie i opowiada o Józefie Piłsudskim i jego żołnierzach. Mimo zgłaszanych uwag, MEN okazał się nieugięty i początkiem stycznia poinformował, że powyższy fragment pozostawia bez zmian. W związku z tym, uczniowie szkół podstawowych mogą nie usłyszeć nic a nic o Romanie Dmowskim, któremu zawdzięczamy odzyskanie niepodległości, a którego ks. prałat Nowakowski słusznie nazwał „Płomieniem, co obudził ospałych, podniósł gnuśnych, ożywił oziębłych”. Obrońcy projektu minister Anny Zalewskiej, twierdzą że wykreślenie nazwiska Dmowskiego nie oznacza, że nauczyciele nie będą o nim wspominać, gdyż podstawa programowa uwzględnia poruszenie tematu wysiłku zbrojnego i dyplomatycznego. To wcale nie przekonuje. Jeżeli za czasów starej podstawy programowej gardzący środowiskiem narodowym nauczyciele historii pomijali osobę Romana Dmowskiego – czego byłem świadkiem będąc uczniem oraz nauczycielem w szkole podstawowej i gimnazjum – to tym bardziej będzie pomijany po reformie PiS-u. Nawet jeżeli się zdarzy, że nauczyciele będą mówić o Romanie Dmowskim, nie będzie to kluczowa postać w edukacji młodych Polaków, tak jak powinno to wyglądać. Ponadto, na kanwie podstawy programowej są pisane podręczniki, a jeśli ta nie będzie konkretnie wskazywała wybitnych polityków takich jak Dmowski, wydawca będzie mógł świadomie lub nie zbagatelizować jego osobę, a nawet pominąć.

Utrwalanie mitu

Wychodzi na to, że identyfikowany z tradycją piłsudczyków obóz Prawa i Sprawiedliwości, po cichu próbuje skazać Romana Dmowskiego na Berezę Kartuską XXI wieku i sprawić, by pamięć o nim stopniowo przygasała. Takie stanowisko jest wyjątkowo nieuczciwe, ponieważ prowadzi do utrwalania mitu, iż Polacy wyłącznie Piłsudskiemu zawdzięczają odzyskanie niepodległości w 1918 roku. A to przecież wierutna bzdura. Zapomnieć o Romanie Dmowskim to zapomnieć o niepodległości, dlatego apeluję o opamiętanie dla rządu PiS-u.

Jacek Międlar

Tekst ukazał się na łamach Warszawskiej Gazety

Za: http://jacekmiedlar.pl/2017/01/20/bereza-kartuska-xxi-wieku-dla-romana-dmowskiego/

—————————————————–