11 Luty 2017

W dzień zaprzysiężenia Donalda Trumpa na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych, papież Franciszek udzielił ekskluzywnego wywiadu dla związanego z socjaldemokratyczną Hiszpańską Socjalistyczną Partią Robotniczą dziennika El Pais, w którym między innymi uderza na alarm w obliczu rządów nowego prezydenta USA.

Franciszek chętnie udziela się w lewicowych mediach. Przypomnę, że dla współpracującego z El Pais włoskiego dziennika La Repubblica, Ojciec Święty udzielał wywiadu kilkakrotnie. Partycypacja papieża w tego typu mediach nie powinna dziwić, skoro w wywiadzie dla włoskiego dziennika, papież przyznał się do swoich „komunistycznych inklinacji”. Czy zachowanie papieża Franciszka potwierdza słuszność starej maksymy: „Ciągnie swój do swego?”. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Wiem jedno. Na słowa pierwszego hierarchy Kościoła katolickiego należy przyglądać się z wielką uwagą. Dlatego przedstawiam Państwu najważniejsze kwestie, które papież poruszył w wywiadzie dla El Pais. W wywiadzie nie brakuje elektryzujących i kontrowersyjnych wypowiedzi.

Klerykalizm jest największym złem”

Papież Franciszek, który sam o sobie powiedział, że jest „kapłanem ulicy”, na pierwszy ogień rzucił tych, którzy popadli w duszpasterską i wygodną „znieczulicę”. To w niej Ojciec Święty dopatruje się najpoważniejszej choroby Kościoła. Do grona „znieczulonych” zaliczył biskupów i kapłanów, oraz osoby świeckie. Uznał, że to „znieczulica” rujnuje kontakty chrześcijanina z drugim człowiekiem, chroni przed poznaniem, często bolesnej rzeczywistości oraz oddala od bliźniego.

– Kościół, który nie jest blisko ludzi, to nie jest Kościół. To dobra organizacja pozarządowa, albo pobożna organizacja, składająca się z dobrych ludzi, którzy spotykają się na herbatę i działają charytatywnie… Cechą charakterystyczną Kościoła jest jego bliskość – stwierdził papież.

Za przykład podał czasy Dziejów Apostolskich, kiedy wśród chrześcijan nie brakowało zgiełku, ruchu i ewangelizacji na peryferiach wiary, a to były czasy, kiedy Kościół dynamicznie się rozwijał. Zasugerował, że chorobą powstrzymującą rozwój Kościoła jest klerykalizm pasterzy.

– Być może najniebezpieczniejszą chorobą pasterza jest jeden z owoców wspomnianej „znieczulicy”, tj. klerykalizm. Ja jestem tutaj, a ludzie są tam. Ale ty jesteś pasterzem tych ludzi. Jeśli o nich nie dbasz, powinieneś spakować walizki i odejść – powiedział papież Franciszek, ale na tym nie poprzestał. Uznał, że klerykalizm wynika z zawładnięcia przez ducha tego świata, czyli większego umiłowania tego, co ziemskie niż niebieskie.

– Duch światowy ma zdolności paraliżujące. Gdy dopadnie pasterza, ten staje się urzędnikiem. I na tym właśnie polega klerykalizm, który jest największym złem dotykającym dzisiejszy Kościół.

Słowa papieża są w istocie jak najbardziej trafne, bo nie sposób nie zgodzić się z faktem, że podstawowym problemem duchowieństwa jest kult tzw. „świętego spokoju” i choroba „klerykalizmu”. Tylko czy aby przypadkiem w zacytowanych słowach, Franciszek nie orzekał przeciw sobie? Czy dbaniem o swoich jest nasyłaniem na Europejczyków fundamentalistycznych islamistów i sugerowanie, by kobiety zamieszkujące Stary Kontynent wchodziły w związki z wyznawcami Mahometa? Czy „kapłan ulicy” nie powinien iść na peryferie wiary ze słowami Chrystusa, a nie z populistycznymi hasłami czy fragmentarycznie pojmowanym Słowem Bożym? Nie mi rozsądzać. Jednak odnoszę wrażenie, że papież wypisał na siebie wyrok.

Grzesznicy i święci kurii rzymskiej

Franciszek potwierdził, że cały czas jest w stałym kontakcie z papieżem emerytem. Powiedział, że Benedykt XVI potrzebuje stałej opieki, ze względu na chorobę nóg, która uniemożliwia mu samodzielne chodzenie, ale ponieważ ma – jak powiedział Franciszek – „pamięć słonia”, cały czas służy radą swojemu następcy. Skomentował również zawartość białej skrzynki, którą na początku pontyfikatu otrzymał od papieża emeryta w Castel Gandolfo. Potwierdził, że znajdowały się w niej nazwiska „świętych i grzeszników” Kościoła. Jednak jak potwierdził, w samej kurii rzymskiej, obok skorumpowanych pracowników pracują też prawdziwi święci.

– Zbyt dużo mówimy o poziomie korupcji w kurii. Tam jest wielu skorumpowanych ludzi, ale jest również wielu świętych. Mężczyźni, którzy całe życie spędzili służąc ludziom anonimowo, za biurkiem, na rozmowie lub badaniach – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek nie lubi, gdy mówi się o nim jak o „rewolucjoniście”. Uważa, że to miano przysługuje współczesnym świętym, czyli również tym, którzy pracują w rzymskiej kurii. Twierdzi, że to od nich zależy przyszłość Kościoła, gdy będąc „posłańcami Ewangelii”, niosą światu rewolucją, którą jest w istocie Dobra Nowina.

III wojna światowa „w kawałkach”

Zapytany o to, co najbardziej niepokoi go w świecie, przyznał, że największy niepokój rodzi w nim trwająca III wojna światowa „w kawałkach”.

– Ostatnio mówi się o ewentualnej wojnie nuklearnej, tak jakby to była gra w karty: oni grają w karty. To jest dla mnie największy problem – powiedział papież.

Niepokoi go również nierówność ekonomiczna na świecie, a konkretnie fakt, że 80% światowego bogactwa leży w rękach niewielkiej grupy ludzi. To – jak twierdzi – tworzy tzw. „kulturę wykluczania”.

Donald Trump i Adolf Hitler

Ojciec Święty nie zdobył się na jednoznaczną ocenę wyboru Donalda Trumpa na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych.

– Myślę, że musimy poczekać i zobaczyć. (…) Przekonamy się jak on działa, co robi, a potem wyrobię sobie o nim opinię. Zobaczymy, co się wydarzy. Wielką nieroztropnością byłoby przestraszyć się teraz albo cieszyć się. To jak być prorokiem katastrofy albo dobrobytu, które mogą nie nastąpić – oświadczył Franciszek.

Papież powiedział, że nie ma zamiaru wcielać się w proroka i oceniać prezydenturę Trumpa jedynie z perspektywy jego obietnic wyborczych. Nie omieszkał jednak zasugerować, że rodzą się w nim pewne obawy odnośnie nowego prezydenta USA. W dalszej części wywiadu, zapytany czy nie dopatruje się trendu populizmu w Europie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, a konkretnie w osobie Donalda Trumpa, odpowiedział:

– Moim zdaniem, najbardziej oczywistym przykładem populizmu w europejskim znaczeniu tego słowa jest Niemiec z roku 1933. Po [Paulu von] Hindenburgu, po kryzysie z 1930 roku, Niemcy byli w kryzysie, i musieli powstać z kolan. Aby znaleźć swoją tożsamość, potrzebowali lidera, kogoś zdolnego do przywrócenia jej charakter, a tam pojawił się młody człowiek – Adolf Hitler – w enigmatyczny sposób papież Franciszek skomentował wybór nowego prezydenta USA, którego lewicowe media posądzają o tani populizm oraz rosnące poparcie społeczne dla partii prawicowych w Europie.

Uchodźcy

Franciszek nie byłby sobą, gdyby przy okazji wywiadu nie odniósł się do sprawy migracji. Swoją, moi zdaniem populistyczną narrację, rozpoczął od wyciskającej łzy z oczu historii uchodźcy z Bliskiego Wschodu, który podarował mu pomarańczową kamizelkę ratunkową, niegdyś należącą do czteroletniej dziewczynki, która utonęła w Morzu Śródziemnym. Odniósł się również do swojego autorskiego projektu „jedna parafia – jedna rodzina imigrantów”. Jak przyznał, pierwsze reakcje w Rzymie były wysoce negatywne. Na prośbę papieża, by przyjąć imigrantów muzułmańskich, wiele parafii i szkół rzymskich odpowiedziało, że to jest niewykonalne, co wyjątkowo nie spodobało się Ojcu Świętemu.

– To nie prawda! (…) Watykan posiada dwie parafie i każda parafia ma rodziny imigrantów. Mieszkanie w Watykanie dla jednej rodziny, drugi do drugiego – odparł papież, sugerując że administrację i społeczność Watykanu można przyrównać do ponad milionowych aglomeracji miejskich.

Papież nie kryje, że zdaje sobie sprawę, iż przyjęcie rodziny imigrantów wiąże się z licznymi problemami, jednak twierdzi, że kłopoty należy przezwyciężać.

– Pojawia się problem integracji. Każdy imigrant stanowi bardzo poważny problem. Oni uciekają ze swojego kraju z powodu głodu lub wojny. Często są wykorzystywani. Przykładem jest Afryka, gdzie istnieje wielki problem wyzysku – powiedział Franciszek.

Starał się wyjaśnić – moim zdaniem nieudolnie – na czym polega tzw. polityka migracyjna.

– Polityka migracyjna ma kilka faz. Faza awaryjna: trzeba ich przyjąć, bo w przeciwnym razie będą tonąć w czasie przeprawy. Włochy i Grecja dały temu przykład. Nawet teraz, Włochy ze wszystkimi problemami spowodowanymi przez trzęsienie ziemi, wciąż zapewniają opiekę. Oczywiście, imigranci przychodzą do Włoch, ponieważ są najbliżej brzegu. Docierają również do Hiszpanii. Ale zamiast pobytu w Hiszpanii, większość z nich wędruje na północ w poszukiwaniu lepszych możliwości – mówi papież.

Franciszek tłumaczy, że imigranci, którzy postanowili zostać na stałe w konkretnym kraju, powinni przejść proces integracji. Jak on powinien wyglądać? Wzorem do naśladowania dla papieża jest Szwecja, gdzie na 9 milionów mieszkańców niemal milion to – jak powiedział papież – „nowi Szwedzi”. Niemal całość „zasług” przypisuje szwedzkiej minister spraw zagranicznych, komunistce z Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Margot Wallström, którą chwali za promocję multikulturalizmu.

– Problemem jest integracja. Gdy nie ma integracji, wyrastają getta. Nie winię nikogo, ale faktem jest, że istnieją getta – powiedział Franciszek, podkreślając, że w integracji widzi drugą fazę polityki migracyjnej.

Rzecz niespotykana. Papież Franciszek stawia za przykład zajadłą homopropagandzistkę i zagorzałą ateistkę Wallström, a za symbol asymilacji stawia Szwecję, gdzie istnieje ponad 50 stref no-go, a w których bezprawnie obowiązują zasady szariatu. Do islamskich dzielnic boją się wkraczać szwedzcy policjanci, a wraz z napływem islamistów liczba przestępstw wzrosła o 900%. Czy takiej Europy pragnie papież Franciszek? Czy zależy mu na tym, by Kościół katolicki był niszczony przez fundamentalnych islamistów i lewackich propagandzistów, jak to jest czynione w Szwecji? Czy zależy mu na Europie, gdzie chrześcijaństwo staje się niechcianą przeszłością?

Papież potwierdza abdykację?

Kilka miesięcy temu na łamach naszego tygodnika, w oparciu o informacje z pewnego watykańskiego źródła, w artykule pt. „Abdykacja Franciszka już wkrótce” pisałem, iż w najbliższym czasie, papież Franciszek odejdzie z urzędu. Wielu nie dowierzało opublikowanym rewelacjom, które gorąco były komentowane w różnego rodzaju środowiskach. Według pierwszych zapowiedzi, abdykacja miała nastąpić końcem października ubiegłego roku. Według informacji, które dotarły do nas z trzech watykańskich źródeł, Franciszek podpisał dokument o abdykacji prawie dwa miesiące temu. Jak zgodnie donoszą trzej kapłani pracujący w watykańskich kongregacjach, abdykacja nastąpi pod koniec października lub w listopadzie. W kontekście tych doniesień łatwiej zrozumieć bezkompromisowe, skrajnie modernistyczne kroki, jakie wykonał od ostatniego roku – pisałem na łamach Warszawskiej Gazety. Mamy już koniec stycznia, a papież Franciszek jak był tak wciąż sprawuje urząd Namiestnika Chrystusa.

Sam nie mogłem dać wiary w to co się dzieje, skoro informacje, które otrzymałem, były niemalże z pierwszej ręki. Ponadto, informacja o zbliżającej się abdykacji Franciszka została opublikowana zaraz po tym jak sprawdziła się informacja o rychłym odejściu z urzędu nuncjusza apostolskiej w Polsce abp. Celestino Migliore. Dlaczego zatem Franciszek jeszcze nie ustąpił? Tego nie wiem. Wiem zaś, że plany się nie zmieniły, a jedynie odsunięte w czasie. W nieco wymijający sposób potwierdził to sam Ojciec Święty w komentowanym wywiadzie

Kiedy czuję, że nie mogę iść dalej, mój wielki nauczyciel Benedict uczy mnie jak to zrobić – odpowiedział papież Franciszek na pytanie na temat abdykacji.

Papież Franciszek odpowiedział enigmatycznie, jednak biorąc pod uwagę jego niebezpieczne kroki, związane ze źle pojętym dialogiem międzyreligijnym oraz z roszadami w watykańskich kongregacjach, można być pewnym, że abdykacji Ojca Świętego możemy spodziewać się już wkrótce.

Mediator”

Ojciec Święty udzielił bardzo obszernego wywiadu dla hiszpańskiego dziennika El Pais. Obok poruszonych przeze mnie spraw, mówił również o żywym Kościele w Chinach, który ma nadzieję niebawem odwiedzić, o pozytywnym wpływie tzw. teologii wyzwolenia na kontynent Ameryki Łacińskiej oraz o spotkaniu z prostytutkami, które zostały sprzedane przez Włoskich mafiosów. Wywiad w istocie mocno kontrowersyjny. Wiele wypowiedzi papieża niewiele miało wspólnego z rzeczywistością oraz katolicką doktryną. Ojciec Święty jawi się w wywiadzie jako marksistowski trener motywacyjny, albo światowy „mediator” – jak sam się nazwał w rozmowie z hiszpańskim dziennikarzem. W jego wypowiedziach brakuje jasnych odniesień do życia sakramentalnego i Syna Bożego, czyli do tego co w istocie najistotniejsze w posłudze Namiestnika Chrystusa na ziemi.

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Polska Niepodległa (www.polskaniepodlegla.pl)

Za: http://jacekmiedlar.pl/2017/02/10/mocny-wywiad-papieza-franciszka-dla-komunistycznego-dziennika-el-pais-d-trump-a-hitler-komunisci-i-choroby-kosciola/

———————————————————-