11 IV 2017

Za kilka dni Triduum Paschalne. Przepiękna liturgia. Przeżywam ją mocno aż do jednego momentu, do przepotwarzonej modlitwy za Żydów. Wtedy coś się we mnie blokuje, pojawia się agresja i dalej już zachowuję dystans. Jeśli w Kościele, który ma iść drogą prawdy, tak obłudnie zmieniono jedną modlitwę, to można wszystko w nim obłudnie zmienić.

 Dawniej modlitwa za Żydów brzmiała tak: „Módlmy się za żydów wiarołomnych aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę z ich serc, iżby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego. Módlmy się: Wszechmocny wiekuisty Boże, który od miłosierdzia Twego nawet Żydów wiarołomnych nie odrzucił: wysłuchaj modły nasze za ten lud zaślepiony, aby wreszcie, poznawszy światło prawdy, którym jest Chrystus, z ciemności swoich został wybawiony. Przez Tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen.„

Nie da się ukryć, że przymiotniki „wiarołomni”, „zaślepieni” są obraźliwe. Można było je usunąć i wszystko byłoby w porządku, ale – nie, musiano zmienić całkowicie sens tej modlitwy i to w taki sposób, że podważa on sens całej wielkanocnej liturgii. W nowej, aktualnej modlitwie nie ma już mowy o nawróceniu Żydów. Po co więc Pan Jezus przyszedł na świat? Przecież mógłbym przejść na judaizm i też – wg nowej modlitwy zostałbym zbawiony.

Czym jest mój Kościół, który tak ugina się pod zewnętrzną presją? Czy pozostaje jeszcze „skałą, której ani burze…”?

Za: http://piotrzw.neon24.pl.neon24.pl/post/137937,obrazki-z-zycia-i-niepoprawne-przemyslenia

————————-