12 Sierpień 2017

Według informacji, do których dotarł portal Kresy.pl, Ukraińcy składają w Archiwum Państwowym w Przemyślu dużą liczbę wniosków o wydanie dokumentów archiwalnych, potwierdzających własność nieruchomości w okresie  międzywojennym. Chodzi o dokumenty poświadczone urzędowo, które potem mogłyby być wykorzystywane np. w sprawach sądowych i procesach administracyjnych. W tym dotyczących odszkodowań za pozostawione w Polsce mienie.

 Jak wynika z oficjalnych informacji uzyskanych w Archiwum Państwowym w Przemyślu, urząd ten nie prowadzi oddzielnych ewidencji dotyczących składania wniosków przez obywateli Ukrainy w sprawie wydania dokumentów potwierdzających własność. Dyrekcja Archiwum przyznaje jednak, że wpływają do niego „pisma obywateli Ukrainy”.

–  Obywatele Ci korzystają także z akt bezpośrednio w pracowni naukowej, podając głównie za cel kwerendy odszukanie dokumentów potrzebnych do ubiegania się o Kartę Polaka (także Kartę stałego pobytu). Wówczas przedmiotem badań stają się dokumenty metrykalne bądź inne (…), których celem jest potwierdzenie obywatelstwa polskiego – informuje przemyskie archiwum.

 Nieoficjalnie udało nam się jednak potwierdzić, że obywatele Ukrainy od kilku lat składają tam dużą liczbę wniosków o wydanie dokumentów archiwalnych, potwierdzających własność nieruchomości w okresie  międzywojennym, poświadczonych. Przy czym powoływanie się na procedurę dot. uzyskania Karty Polaka wydają się być tylko pretekstem. Bywało również, że zdarzały się zapytania z powołaniem na duże roszczenia. Zdaniem jednego z naszych źródeł, działania te mogą być koordynowane przez jakiś ośrodek we Lwowie i nie jest przypadkiem, że Ukraińcy w pewnym momencie zaczęli masowo składać tego rodzaju wnioski.

Prawnicy wchodzą do akcji

W tych przypadkach wnioski składane były przez konkretne osoby – obywateli ukraińskich – w przemyskim archiwum. Jednak udało nam się dotrzeć do dokumentów wskazujących, że działania te najwyraźniej przybierają bardziej sformalizowany charakter. Ukraińcy zaczynają składać tego rodzaju wnioski nie prywatnie, ale poprzez działające w Polsce kancelarie prawne, w tym wyspecjalizowane, udzielając im wcześniej pełnomocnictw.

Przypadki takie odnotowano m.in. w powiecie jarosławskim. Przykładowo, do tamtejszego starostwa powiatowego wpłynęło pismo z warszawskiej kancelarii prawnej, działającej w imieniu obywatela Ukrainy, którego przodkowie posiadali polskie obywatelstwo. Dziadek wnioskodawcy, który w 1946 r. został przesiedlony do USRR, posiadał nieruchomości  w gminie Ryszkowa Wola (ob. w gminie Wiązownica na Podkarpaciu). Teraz, po śmierci ojca, obywatel Ukrainy chce uzyskać informacje dotyczące aktualnego oznaczenia nieruchomości, które stanowiły własność jego dziadka. Według pisma, zamierza on starać się o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym ojcu i dziadkach. W tym z tytułu nieruchomości znajdujących się w Polsce, „których może być spadkobiercą”.

W dokumencie podkreślono, że adwokat obywatela Ukrainy zwraca się z prośbą o wydanie stosowanego zaświadczenia w przedmiocie osoby figurującej na omawianych nieruchomościach jako właściciel, „a także zawierającego informację o ewentualnym wywłaszczeniu przedmiotowych nieruchomości”.

Dokument pokazuje badanie procedur przez potomków Ukraińców wysiedlonych po wojnie do USRR. Co ważne, wspomniane pismo kancelarii adwokackiej żąda od polskiego urzędu administracji publicznej podania geodezyjnych oznaczeń nieruchomości i wskazania obecnych właścicieli tych nieruchomości. Przypomnijmy, że polska konstytucja gwarantuje prawo własności, a działający w Polsce prawnicy mają tego pełną świadomość. Nastąpiło to bowiem w drodze prawnej, a nie wyłudzenia.

Czytaj dalej pod zdjęciami

 W innym przypadku, podobny wniosek, tym razem poprzez kancelarię prawną z Łodzi, został złożony w gminie Chłopice. Adwokat, w imieniu obywatelki Ukrainy, wnioskował o udzielenie wszelkich informacji na temat stanu prawnego i faktycznego nieruchomości położonej we wsi Dobkowice. Które, według pisma, jest własnością rodziny Ukrainki. Jak podkreślono, informacje te „są niezbędne do podjęcia dalszych działań mających na celu ustalenie prawa (…) do odszkodowania za pozostawione w Polsce mienie”.

Prawnik w piśmie stwierdza, że rodzina Ukrainki została przesiedlona z Polski na Ukrainę w 1945 roku. Zaznaczając, że jej rodzina stała się „ofiarą” Akcji Wisła oraz, że nie otrzymała żadnej nieruchomości zamiennej (wspomniana obywatelka Ukrainy pisze też o tym w pełnomocnictwie).

Przypomnijmy, że Operacja Wisła, polegająca na przymusowym przesiedleniu ludności ukraińskiej z Polski południowo-wschodniej na Ziemie Odzyskane, została przeprowadzona przez władze komunistyczne od kwietnia do końca lipca 1947 r. W jej ramach przesiedlono ponad 140 tys. osób. Podczas transportów śmierć poniosło 27 osób. Sądy wojskowe za współpracę z UPA skazały na śmierć 175 osób. Niespełna 4 tys. osób umieszczono w obozie w Jaworznie, gdzie – jak podaje  historyk Timothy Snyder – zginęło „kilkudziesięciu Ukraińców, w tym dwie kobiety, które popełniły samobójstwo”. Wcześniejsza wymiana ludności między Polską a ZSRR zakończyła się z kolei latem 1946 roku. Mimo to, UPA nadal prowadziła na obszarze Polski zbrodnicze działania. W trakcie tej akcji, do ZSRR przesiedlono ok. 480 tys. osób narodowości ukraińskiej, głównie z woj. rzeszowskiego (ponad 260 tys. osób).

Przeczytaj: „Akcja Wisła zakończyła banderowskie ludobójstwo”- Winnicki w Sejmie o skandalicznym pytaniu na maturze [+VIDEO]

 Sprawa została przekazana do Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej w Jarosławiu. Urząd stwierdził, że przedstawiony wniosek zawiera istotne braki formalne i wezwał do ich szybkiego usunięcia, pod sankcją pozostawienia podania bez rozpoznania.

– Ujawnione przypadki pokazują, że wbrew obowiązującemu prawu kancelarie adwokackie w Polsce, gdzie adwokaci znają traktaty i ustalenia powojenne mimo wszystko podejmują działania, które naruszają porządek prawny obowiązujący w Polsce. I próbują w jakiś sposób, posiłkując się fortelami, wyciągać dokumenty, które w moim mniemaniu naruszają prawo i interesy RP – mówi Kresom.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, historyk i ekspert ds. bezpieczeństwa.

Zaznaczmy, że w tych przypadkach mamy do czynienia z przykładami tylko ze starostwa jarosławskiego. Nie wiadomo oficjalnie, jak sytuacja przedstawia się np. w powiecie przemyskim. Faktyczna skala tego rodzaju działań na Podkarpaciu nie jest znana.

KRESY.PL

Za: http://kresy.pl/wydarzenia/ukraincy-szykuja-sie-wystapienia-o-odszkodowania-polski-news/

—————————————————————