5 Grudzień 2017

Dwa dni temu portal Onet.pl opublikował wywiad z izraelskim ministrem telekomunikacji Ajjubem Karą. Jak łatwo się domyślić, jego treść była podporządkowana misji, z jaką Kara został przysłany do Polski – lobbowania, by polskie władze wspierały w UE kolejne sankcje na Iran. Z czym zresztą wcale się nie krył, oznajmiając wprost, jaki jest cel jego wizyty. Jednak stężenie manipulacji i przekłamań w udzielonym przezeń wywiadzie jest tak wielkie, że nawet my (redakcja Xportal.pl) jesteśmy zaskoczeni.

Kluczową tezę ministra, którą próbował sprzedać także politykom PiS, dobrze streszcza ten fragment jego wypowiedzi: „To nie Izrael jest wrogiem regionu, a reżim Iranu, którym rządzi terror i ekstremizm. Przecież to właśnie Iran wspiera tzw. Państwo Islamskie i odpowiada za kryzys uchodźczy.”

O tym, jak absurdalne są oba oskarżenia zawarte w ostatnim zdaniu, chyba nie trzeba się rozpisywać. Można jedynie dodać, że gdy irańscy Strażnicy Rewolucji Islamskiej stracili setki bojowników walcząc z ISIS w Syrii i Iraku, Izrael otrzymał od Daesz przeprosiny w listopadzie 2016 r. za „omyłkowy ostrzał” sił IDF przy granicy z Syrią. Minister nakreślił też świetlaną wizję rzekomej przyszłej współpracy saudyjsko-syjonistycznej. Jednak warto przypomnieć, że swego czasu Arabia Saudyjska oskarżyła o stworzenie tzw. Państwa Islamskiego… Izrael. Kara utrzymuje także, iż wokół Izraela wytworzy się oś, która zapobiegnie nowej wojnie na Bliskim Wschodzie – na poparcie swej tezy przywołując niedawne przemówienie wielkiego muftiego Arabii Saudyjskiej, który zaapelował o współpracę wojskową z Izraelem, jako warunek niezbędny do zniszczenia szyickiego ruchu Hezbollah – choć jednocześnie Arabia Saudyjska nadal oficjalnie nie uznaje istnienia państwa Izrael. Natomiast premiera Netanjahu, swego bezpośredniego przełożonego, minister kreuje na męża stanu tak wielkiej miary, jakiego wcześniej próżno by szukać w historii „Izraela”. Ciekawy jest też fragment, w którym dziennikarz Onetu usiłuje nieco (choć poniekąd niedostatecznie) zakwestionować tezy ministra, mówiąc mu: „Premier Benjamin Netanjahu nie jest jednak zadowolony z porozumienia USA-Rosja w sprawie kryzysu w Syrii. Rosja wykorzystuje słabości Stanów Zjednoczonych, aby pokazać swoją siłę w regionie”. Później, niejako drążąc temat dodaje również „Przecież mówiliśmy, że USA wycofują się z Bliskiego Wschodu. Relacje USA-Izrael są dalekie od poprawnych”. Na co minister Kara odpowiada, iż państwo żydowskie i USA są nadal „dobrymi przyjaciółmi” i „nic się w tej kwestii nie zmieniło”. Kreśli też wizję jakoby jego państwo rosło nadal w siłę i wpływy, które w rzeczywistości już powoli traci.

Natomiast wszelkie rekordy bije stwierdzenie ministra: „Wierzę, że Trump razem z Netanjahu i Salmanem, czyli królem Arabii Saudyjskiej, staną na czele nowego porządku na Bliskim Wschodzie – bez ekstremizmu i bez terroru.” Na co dziennikarz Onetu odpowiada przytomnie „Przyzna pan, że to trochę myślenie życzeniowe”. Chyba ostatnią rzeczą, która mogła by zapewnić pokój na Bliskim Wschodzie jest wspólne panowanie nad nim króla Salmana, w rzeczywistości sterowanego już przez „krwawego księcia” Mohameda (jego syna i następcę tronu), Netanjahu (którego lista „dokonań” jest zbyt długa, by ją tu umieszczać) oraz Trumpa (którego zięć, jak ostatnio ujawniono, robi interesy w nielegalnych osiedlach żydowskich, na terenach z których wyrzuca się kolejnych Palestyńczyków).

Ajjub Kara jest izraelskim politykiem pochodzenia arabskiego, wywodzącym się z etnoreligijnej grupy Druzów. Od 2017 roku pełni funkcję ministra w Kancelarii Premiera. Jak podaje Onet.pl. do Polski przyjechał on na zaproszenie fundacji „From The Depths” – na czele której stoi Jonny Daniels (nawiasem mówiąc, dobry znajomy Dawida Wildsteina). Ostatnio Daniels razem z ministrem Karą podejmowali na kolacji szabasowej prominentnych polityków PiS, wykorzystując okazję do lobbowania przeciwko Iranowi.

Minister Kara, lobbując w Polsce za interesami tworu syjonistycznego, popełnił niesamowite głupstwo, udzielając wywiadu, w którym aż roi się od przekłamań. Teraz krytyka pod jego adresem płynie z wielu, często skrajnie odmiennych środowisk – nie tylko tych popierających niepodległą Syrię i Iran, ale też np. ze strony komentatorów liberalnych czy weteranów wywiadu III RP (w większości o centrowych poglądach), oraz środowisk lewicowych. Co znamienne, milczy natomiast popierający PiS portal wPolityce.pl – który nie tylko nie wspomniał nic o wywiadzie udzielonym przez ministra, tudzież o wcześniejszej kolacji szabasowej, ale nawet nie odnotował samego faktu przyjazdu Ajubba Kary do Polski.

(Na podst. Onet.pl, FB, Twitter oprac. M.Mazur)

Komentarz Redakcji: Minister Kara nie jest nawet reprezentatywny dla swej własnej społeczności – Druzów z okupowanej Palestyny. Jakiś miesiąc temu miała miejsce następująca sytuacja: gdy Druzowie po syryjskiej stronie granicy byli atakowani przez dżihadystów, ich pobratymcy z Izraela ruszyli ku granicy w marszu solidarności. Jednak ci spośród z nich, którzy zdecydowali się pomóc Druzom po drugiej stronie granicy i przekroczyli ją, przecinając płot graniczny, zostali zatrzymani przez IDF i zawróceni do domów. Natomiast rok temu uwagę mediów przyciągnął druzyjski poseł Knesetu, który zwracał uwagę na podejrzanie wyglądające zależności IDF – dżihadyści w syryjskiej części Wzgórz Golan. Tak czy owak, misję ministra Kary do Polski należało by raczej uważać za nieudaną.

Za: http://xportal.pl/?p=31984