10 Styczeń 2018

Gruzja jest oburzona „niesłychaną bezczelnością”: prezydencka delegacja Osetii Południowej została przyjęta w Europie na szczeblu państwowym.

 Ale sama Europa nie przejmuje się w tej chwili Gruzją, martwi ją strona przyjmująca — Republika Serbska i jej prezydent Milorad Dodik, czytamy o tym w dzisiejszym wydaniu gazety „Wzgliad”.

Uważa się, że Dodik prowadzi Republikę Serbską do wyjścia z Bośni. A więc do nowej krwawej wojny na Bałkanach.

Projekt wspólnej deklaracji Republiki Serbskiej i Serbii w sprawie ochrony narodu serbskiego został już opracowany i jest gotowy do podpisania. Według sekretarza prezydenta Serbii Nikoli Selakowicza dokument powinien zapewnić zachowanie serbskiej tożsamości, języka i cyrylicy.

Decyzję o utworzeniu takiej deklaracji Belgrad i Banja Luka podjęły już we wrześniu. Jak zaznaczył wówczas prezydent Serbii Aleksandar Vučić, jej głównym zadaniem jest promowanie i ochrona praw narodu serbskiego, w tym używanie języka serbskiego, studiowanie historii Serbii, zachowanie serbskiego dziedzictwa i geografii narodowej. Jednocześnie dokument powinien być w pełni zgodny z postanowieniami układu z Dayton, którego podpisanie kiedyś zakończyło bośniacką wojnę. Ale nie jest prawdą, że zakończyła się ostatecznie. I w związku z tym zjednoczenie Serbów wokół wspólnej idei narodowej mieni się zupełnie innymi barwami niż obrona cyrylicy.

 Teraz Milorad Dodik znajdzie się na celowniku krytyki zachodniego systemu propagandowego jako „wróg układu z Dayton” i „inicjator nowej wojny”. I nic po tym, że teraz na czele Bośni i Hercegowiny stoi Bakir Izetbegović — syn pierwszego sarajewskiego prezydenta Aliji Izetbegovića, który otwarcie groził serbskiej części swojego państwa tą samą nową wojną. Bakir twierdzi, że prowadzi bezpośrednie rozmowy z przywódcami Chorwacji i Serbii, i według niego „ich nie obchodzi jego nazwisko”. Ale w rzeczywistości jest to istotne. Nikt niczego nie zapomniał, a wojna niestety się nie skończyła. Według Izetbegovića teraz wojnę napędza wyłącznie Dodik, a nie działania Sarajewa ograniczające suwerenność Serbów.

 
Za: https://pl.sputniknews.com/swiat/201801107084831-sputnik-serbia-balkany/
—————————————————

Kim jest Izetbegović a właściwie jego ojcieć Alija Izetbegowić, a wiadomo “jabłko spada zawsze niedaleko jabłoni” :

Podczas wojny w Jugosławi, Waszyngton naciskał na Alija Izetbegowicia [ojca obecnego prezydenta], muzułmańskiego nacjonalistycznego przywódcę w Sarajewie: „Proszę nie podpisywać z nikim żadnych porozumień pokojowych…, wygramy dla was tę wojnę. Następnie przez dwa lata przedłużał, potworne cierpienia, zadawane całemu społeczeństwu Bośni.

Proszę pamiętać, że wojna z Jugosławią była wojną o globalizację. Wszystkie zachodnie mocarstwa dążyły do zlikwidowania jugosłowiańskiego systemu gospodarczego, który według nich był zbyt lewicowy, ze swoim silnym sektorem publicznym, istotnymi prawami socjalnymi, odpornością na podziały wielonarodowe … czytaj: nie lewicowy, a zbyt narodowy. Prawdziwy powód wielu wojen z Jugosławią odnajdziemy w zarzutach [groźbach?] zamieszczonych na łamach “Washington Post”: Milošević nie był w stanie odczytać tego politycznego przesłania płynącego z upadku muru berlińskiego. Inni komunistyczni politycy zaakceptowali zachodni model kraju, ale Milošević poszedł w innym kierunku [4.VIII.1996 r.]. Tak, „Milošević poszedł w innym kierunku” – bo sowiecki komunizm był pod „czułą opiekąmiędzynarodówki syjonistycznej, natomiast jugosławiański komunizm był narodowy, a więc całkowita rozbieżność interesów między tymi komunizmami.

Podczas swojej kampanii wyborczej w 1990 roku Izetbegowić ponownie wydał swoją „Deklarację Islamską”: „Nie może być ani pokoju, ani współistnienia pomiędzy religią islamską a nieislamskimi instytucjami społecznymi i politycznymi”. Ustanowił skorumpowany i mafijny reżim oparty przede wszystkim na lukratywnym czarnym rynku oraz przejmowaniu kontroli nad funduszami pochodzącymi z międzynarodowej pomocy. Wezwał na pomoc, z błogosławieństwem Waszyngtonu, islamskich najemników, zwłaszcza z Al-Kaidy.

T. Koziej