13 Luty 2018

Zsędzią Trybunału Stanu Robertem Majką rozmawia Paweł Łukaszewicz

Jak Pan sędzia ocenia z perspektywy dwóch lat swoją obecność i pracę w Trybunale Stanu?

Robert Majka:  Zacznijmy od tego, że w polskiej przestrzeni publicznej Trybunał Stanu jak też Trybunał Konstytucyjny nawiązuje do okresu PRL. Wynika to z faktu, że zarówno jeden i drugi bierze swój początek jeszcze z okresu PRL. Trybunał Stanu został powołany 26 marca 1982, a Trybunał Konstytucyjny również w 1982. Trzeba tutaj zaznaczyć, że PRL była państwem nielegalnym, nie mającym legitymizacji władzy po 1944 roku, gdyż jak wiemy wybory w 1947 zostały sfałszowane. Ponadto patrząc z perspektywy prawa II Rzeczypospolitej Polskiej, a szczególnie mając na uwadze dekret władz II RP z 30 listopada 1939 r. przyjęty na podstawie art. 79 ustęp 2 Konstytucji RP („Konstytucji kwietniowej”) z 1935 r. o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych, który mówi o odpowiedzialności za zdradę państwa polskiego. Przecież prócz ostatniej legalnej, nieuchylonej Konstytucji z 23 kwietnia 1935 r. jest ustawa z dnia 14 lipca 1936 r., o Trybunale Stanu. Gdyby tylko była wola polityczna u prezesa partii Prawo i Sprawiedliwość i chciano by z tego prawa skorzystać, można to zrobić nawet dzisiaj, ale tej woli politycznej, moim zdaniem świadomie nie ma. Proponuje wszystkim obejrzenie filmu dokumentalnego  w reż. śp.  Andrzeja Kępińskiego pt. „Nikt”, wypowiadam się w tym dokumencie, jest dostępny na youtube. W filmie „Nikt” jest wszystko, odpowiedź praktycznie na każde pytanie, które się pojawia, w związku z procesem transformacji ustrojowej po 1983 r. W tym miejscu zwrócę Panu uwagę na ważny fakt historyczny, a mianowicie… Co stało na przeszkodzie, że Pan Ryszard Kaczorowski w dniu 22 grudnia 1990 nie przekazał w świetle art.13 i 24 Konstytucji z 1935 r. Aktu Przekazania Suwerennej Władzy II RP Panu Lechowi Wałęsie? Gdy Lech Wałęsa został wybrany na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej? Przekazał jedynie pamiątki historyczne, a samego Aktu Przekazania Suwerennej Władzy Rzeczypospolitej Polskiej Pan Ryszard Kaczorowski nie przekazał, gdyż nie był legalnym prezydentem RP na Uchodźstwie. A dlaczego Pan Ryszard Kaczorowski nie miał prawa używać tytułu prezydenta RP? Odpowiedź znajdujemy w ukrywanym fakcie historycznym. Mając na uwadze „aferę Bergu”  w 1954 r. gdy wypowiedziano posłuszeństwo legalnemu Prezydentowi RP na Uchodźstwie Augustowi Zaleskiemu, nie był to przypadek, że ta sytuacja miała wówczas miejsce, i związane z tym późniejsze konsekwencję prawno-ustrojowe dla państwa polskiego. Wydałem 13 grudnia 1990 r. oraz 19 stycznia 1994 r. oświadczenia, które przekazałem Panu Lechowi Wałęsie, środkom przekazu, a także Kościołowi katolickiemu w Polsce, są stosowne pieczęcie na tych dokumentach oryginalnych, są dostępne na moim profilu tt i fb. Przypomnę że napisałem w 2006 r. książkę pt. „Nieznany Prezydent RP Juliusz Nowina Sokolnicki”, gdyby ktoś był zainteresowany tematem, jest jeszcze do nabycia u mnie, ta bardzo ciekawa pozycja książkowa opisująca sprawę Afery Bergu z 1954. Idąc dalej, przecież III RP została zbudowana na kłamstwie założycielskim opartym na mordzie na ks. Jerzym Popiełuszko, którego sprawcy nie ponieśli odpowiedzialności karnej, i do końca swoich dni życia pobierali wysokie emerytury za to tylko, że służyli nie interesom państwa polskiego, a interesom politycznym i gospodarczym ZSSR. Taka ciekawostka, mało znana, a mianowicie, przypomnę tylko, że jest notatka z 23 czerwca 1989 r., ambasador USA w PRL, który instruuje posłów OKP jak mają wybrać gen. Wojciecha Jaruzelskiego – jak wiadomo agenta sowieckiego ps. „Wolski” na prezydenta PRL. W dniu 19 lipca 1989 r. gdy kontraktowy Sejm głosami posłów OKP wybierał świadomie agenta sowieckiego ps. „Wolski” na prezydenta PRL, ja samotnie protestowałem przed KW PZPR w Przemyślu przeciwko temu wyborowi. Pamiętam, że w tym dniu szedł ulicami obecny marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński z innymi działaczami KO w Przemyślu nawet się nie zająknęli, aby poprzeć mój protest. Chcę tutaj przypomnieć, że jestem jedynym politykiem w Polsce, który już w kwietniu 1990 r. domagał się postawienia przed Trybunałem Stanu nielegalną władzę komunistyczną – jest zapis filmowy na youtube – z moim wystąpieniem. Za to wystąpienie oraz za protest 4 czerwca 1989 r., w lipcu 1990 r. Komitet Obywatelski w Przemyślu – za wiedzą m. innymi obecnego marszałka Sejmu RP Marka Kuchcińskiego – nasłał na mnie psychiatrę, znam nazwisko tego lekarza, który przeprowadził ze mną rozmowę na ulicy gdy kolportowałem ulotki Solidarności Walczącej. Jakież było wówczas zdziwienie gdy po tej rozmowie ów lekarz nie dopatrzył się u mnie żadnej choroby psychicznej, ale determinacji w walce o silne państwo polskie. Osoba która zrelacjonowała mi to spotkanie na którym wypowiadał się ów lekarz psychiatra na mój temat w Komitecie Obywatelskim w Przemyślu zastrzegła sobie, abym nigdy nie ujawnił skąd się dowiedziałem o tej sprawie. Tak też się stało, dotrzymuję dyskrecji, bo taki mam charakter, dane słowo jest święte. Myślę, że teraz Pan zdaje sobie sprawę co jest powodem i  dlaczego jestem blokowany w środkach przekazu w III RP. Nie ma przypadków, są tylko znaki. A wracając do wyboru gen Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta PRL. Przecież Amerykanie doskonale wiedzieli kim byli gen. Czesław Kiszczak i gen. Wojciech Jaruzelski, że ten pierwszy zwerbował tego drugiego. Kto ma wątpliwości może przeczytać książki płk dr Lecha Kowalskiego, który napisał na temat tych dwóch generałów, dość pokaźne pozycje książkowe. W tym miejscu przypomnę również ostatnio wydaną pozycję pt. „Krótsze Ramię Moskwy. Historia kontrwywiadu wojskowego PRL” (Fronda, 2017), jest to kontynuacja innej pozycji książkowej dr hab. Sławomira Cenckiewicza pt. „Długie Ramię Moskwy Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991” (2007). I tutaj warto zatrzymać się na chwilę, aby zadać ważne pytanie – co stoi na przeszkodzie, że dr hab. Sławomir Cenckiewicz wraz z Adamem Chmielewskim do dzisiaj nie wydali publikacji pt. „Tajne Pieniądze. Wywiad PRL w labiryncie biznesowych gier”. To pokazuje z jaką jakością państwa po 1989 r. mamy do czynienia i komu to państwo służy. By domknąć temat transformacji PRL warto tutaj wspomnieć o dokument z 26 czerwca 1989 Tajne Spec. Znaczenia Nr SVD -001427/89 MSW PRL, którego autorem jest gen. brygady Henryk Dankowski, z którego jasno wynika, że po plebiscycie 4 czerwca 1989 zwanym wyborami ma dojść do przegrupowania agentury WSW (GRU) i SB. Posiadam fotokopię tego dokumentu. Przypomnę, że 4 czerwca 1989 r. o godz. 11.30 zostałem aresztowany przez SB za protest przeciw „Formule” gen. Cz. Kiszczaka, na co posiadam dokument, był to jedyny taki protest w Polsce i aresztowanie właśnie 4 czerwca 1989 r.

A więc o żadnej teorii spiskowej nie ma tutaj mowy, a raczej o praktyce spiskowej, która zbierała swoje żniwa przez 28 lat, i tak dzieje się nadal na naszych oczach. Co Polskę zgubiło w XVIII wieku? Bezkarność agentury. Warto o tym pamiętać, bo inaczej może powtórzyć się sytuacja z rozbiorem Rzeczypospolitej z 1772. Na Polsce nie zależy nikomu na świecie, a powinno zależeć tylko Polakom, bo jeżeli nie będzie Polakom zależało na silnym Państwie Polskim, to Polski nie będzie. Czy Polacy zdają sobie sprawę z tego niebezpieczeństwa i utraty podmiotowości przez Rzeczpospolitą …? Odzyskanie Polski po utracie podmiotowości nie będzie możliwe, w 2018 obchodzimy 100 rocznicę odzyskania niepodległości. Patrzmy trzeźwo i spokojnie, oceniajmy sprawy które dotyczą państwa polskiego.
To dość dziwne co Pan mówi, bo o tych sprawach praktycznie nie słyszy się w środkach przekazu, nie mówią o tym publicyści czy historycy, politolodzy. Przepraszam, red. W. Sumliński mówi o mordzie założycielskim III RP. Z czego wynika, pańskim zdaniem, taka zmowa milczenia?

RM: Z mojej wiedzy, jaką posiadam, zmowa milczenia nie jest przypadkowa, wynika z faktu, że proces transformacji PRL został zapoczątkowany w 1983 r. przez wojskowy aparat bezpieczeństwa nielegalnego państwa PRL czyli WSW i po części  cywilny służbę bezpieczeństwa, która szukała swojego miejsca w nowej rzeczywistości. To miękkie lądowanie miało zostać zabezpieczone przy pomocy agentury WSW działającej w mediach, sądach, polityce, a co najważniejsze w gospodarce.

Dobrze, przecież była opozycja, była solidarność ?

RM: By nie być gołosłowny, proponuję aby Pan zwrócił uwagę na pozycję książkową wydaną w 1984 w USA pt. „Nowe kłamstwa, zamiast starych” tytuł angielski „New Lies for Old” autora śp. Anatolija Golicyna, na łamach tej publikacji na cztery lata przed dogadaniem się ze starannie wyselekcjonowaną opozycją przez gen. Czesława Kiszczaka z nielegalną władzą komunistyczną w Polsce pokazuje scenariusz całej misternej przygotowanej gry wojskowych – WSW (GRU) w Europie wschodniej, a scenariusz zaczął się w 1983 r. od PRL. Przyznam, nawet po tylu latach, że gdy dostałem tą książkę w 1985 od znajomej z USA z tłumaczeniem stron dotyczących spraw polskiej „transformacji” PRL, nie mogłem uwierzyć, że coś takiego będzie możliwe. Ale późniejsze, po 1985 r. wydarzenia pokazały, że taki właśnie proces był starannie realizowany – o którym pisał wcześniej, w 1984 r. Anatolij Golicyn. Wprowadzenie bezprawne „Aneksu” do Statutu Pierwszej Solidarności przez Lecha Wałęsę na polecenie gen. Czesłąwa Kiszczaka nie było przypadkowe. A starannie wyselekcjonowanie opozycji i list z 9 października 1988 r. Lecha Wałęsy do gen. Czesława Kiszczaka również nie jest przypadkowy. O tych faktach również w Polsce nadal istnieje zmowa milczenia, nawet wśród historyków i publicystów.

Przypomnę tutaj inną ważną książkę z 1990 r. płk Krzysztofa Dubińskiego pt. „Magdalenka transakcja epoki”, gdzie na stronie 45 jest przytoczona rozmowa pomiędzy Tadeuszem Mazowieckim, a gen. Czesławem Kiszczakiem – cytuję:
Tadeusz Mazowiecki: Kto będzie podmiotem umowy społecznej?

Czesław Kiszczak:  Sygnatariusze „okrągłego stołu”.

„Formuła” gen. Kiszczaka zostaje przepisana na maszynie i rozdana uczestnikom. Po krótkiej wymianie zdań zostaje przyjęta.

I teraz co wynika z tej przytoczonej rozmowy na kolejne trzy dekady? Wynika jedno, że podmiotem życia politycznego, gospodarczego i w środkach masowego przekazu zostali tylko Ci którzy tą formułę podpisali i będą ją przestrzegali. Moim zdaniem ta sytuacja trwa nieprzerwanie do dnia dzisiejszego. Sygnatariuszami od 31 sierpnia1988 r. tej „Formuły” gen. Czesława Kiszczaka są m. innymi śp. Lech Aleksander Kaczyński (uczestnik tajnych umów w Magdalence) i jego brat Jarosław Kaczyński. Późniejsze podziały na polskiej scenie politycznej są tylko sztucznymi podziałami tych samych uczestników którzy zaakceptowali „Formułę” Kiszczaka.

Inni którzy nie zaakceptowali tego układu nie mają prawa do uczestnictwa w życiu politycznym, gospodarczym oraz w środkach przekazu. I to jest realizowane na oczach Polaków. Co cztery lata przed wyborami wmawia się Polakom, że dokonane będą zasadnicze zmiany, a gdy już przychodzi do ich realizacji po wyborach, następuje stagnacja, która wynika stąd, iż główni uczestnicy którzy zaakceptowali „Formułę” Kiszczaka nie chcą jej zerwać. Bo każda ze stron trzyma tą drugą za gardło, co robiła przez ostatnie 28 lat. Stąd wynika ta stagnacja. Gdyby było inaczej to prezes partii Prawo i Sprawiedliwość Jarosław Kaczyński już dawno publicznie zerwałby z tą formułą i mógłby nieskrępowanie rządzić w Polsce. Jeszcze jeden czynnik który potwierdza że Jarosław Kaczyński boi się zerwania z „Formułą” Kiszczaka, to to, że w partii Prawo i Sprawiedliwość nie ma miejsca dla ludzi o niezależnych poglądach, a wewnątrz tego ugrupowania dobrze zostali uplasowani agenci WSW, którzy sterują tak działaniami partii, aby nie doszło do zasadniczych zmian w Polsce. Przykładem niech będzie to, że prezes Jarosław Kaczyński boi się ujawnienia Aneksu oraz agentury WSW (GRU) w swojej partii, w mediach, sądach, gospodarce. Zresztą taki stan jest w całym spektrum politycznym po roku 1988 r., trwa nieprzerwanie. Ostatnio mieliśmy – jak sam przyznał poseł RP Grzegorz Schetyna (PO) – do czynienia z puczem. I co ? Nic… z tym faktem nie zrobiła nic władza wykonawcza RP, ani prezydent RP Andrzej Duda, który stoi na straży konstytucji, ani premier RP Beata Szydło … A przecież w Kodeksie Karnym jest Rozdział XVII – „Przestępstwa przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej”. I jak widać Jarosław Kaczyński w tych realiach nie chce ujawnienia przeszłości Grzegorza Schetyny, czy Donalda Tuska. Czy to jest dowód, że Państwo Polskie jest silnym państwem, szanującym prawo? Skoro ogłoszenie puczu przez opozycję jest normą społeczną, która jest przyjęta jako forma działania opozycji. Gdzie są polskie służby specjalne SKW… Przykładów absurdów w III RP można by mnożyć.

I co Pan zrobił ze zdobytą wówczas, w 1985 roku wiedzą, czy starał się Pan ją przekazywać dalej?

RM:  Tak przekazywałem ją dalej, mówiłem ludziom, że dojdzie do reaktywowania Solidarności, ale będzie to zupełnie nowy związek inny niż ten z sierpnia 1980 r.… Ludzie reagowali przede wszystkim zdziwieniem, niedowierzaniem, a czasem agresją, co ja za głupoty wygaduję o reaktywowaniu Solidarności. Dość symptomatyczne były lata 1987 i 1988, gdzie dotarły do mnie informację, że Lech Wałęsa dogaduje się z gen. Czesławem Kiszczakiem, gdy o tym mówiłem ludziom z Komitetu Obywatelskiego w Przemyślu i na Podkarpaciu zdarzały się przypadki, że ludzie reagowali agresją, niedowierzaniem, a nawet pluciem mi w twarz. Dosłownie. To długi temat, wystarczy tylko tutaj wspomnieć, aby Pan przeczytał artykuł z „Gazety Polskiej”, z 2007 r. mego przyjaciela Andrzeja Gwiazdy, który doskonale obrazuje tamten okres transformacji i traktowanie ludzi ze środowiska niepodległościowego. Przypomnę, że od 1983 r. reprezentowałem Solidarność Walczącą w dawnym województwie przemyskim, i dr Kornel Morawiecki desygnował mnie z ramienia SW do Trybunału Stanu w kadencji 2015-2019. Zresztą pomimo upływu 28 lat sytuacja niewiele się zmieniła, choć mówię już z pozycji sędziego Trybunału Stanu, czas jakby zatrzymał się w miejscu tj. 31 sierpnia 1988.

Z tego co Pan sędzia mówi, wynika, że jest to jakaś spiskowa teoria dziejowa, przecież to nie może być prawdą?

RM:  Dobrze, skoro to nie jest prawdą, nie trzyma się to całości, jak Pan sugeruje, to jak wytłumaczyć fakt, że do dzisiaj nikt praktycznie nie poniósł odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu za różnego rodzaju afery: FOZZ, Żelazo, Art. B etc. etc.… A sprawa Emila Wąsacza ślimaczy się tyle lat.

Przyznaję, że jest Pan jedynym sędzią Trybunału Stanu jakiego mam okazję obserwować na tt który otwarcie mówi o wielu ważnych sprawach. Proszę przypomnieć swoje główne postulaty?

RM: Moim zdaniem, za najważniejsze reformy Państwa Polskiego w polskiej przestrzeni publicznej i medialnej uważam ujawnienie agentury wpływu z WSW (GRU) i SB w mediach, sądach, polityce (we wszystkich partiach politycznych – nie wyłączając Prawo i Sprawiedliwość, Platformę Obywatelską, czy Kukiz 15 i wiele innych partii i stronnictw politycznych).

Myśli Pan, że samo ujawnienie agentury komunistycznej WSW (GRU) i SB cokolwiek zmieni, co to ma dać? Ludzie chcą żyć, zarabiać godne pieniądze, a nie zajmować się ciągle sprawami z przeszłości. Czy nie czas już skończyć z mówieniem o agentach, spiskowej teorii dziejów…

RM: Szanowny Panie, ja od 28 lat mówię i apeluję nie o spiskowej teorii, a o spiskowej praktyce dziejów – działalności agentury która panoszy się na naszych oczach i pnie się do góry, zarabia potężne pieniądze tworząc system oligarchicznej władzy (władza nielicznych).

Czy Pan tego nie dostrzega? Proszę popatrzeć jak funkcjonuje w Polsce władza sądownicza, władza publiczna, jak funkcjonują media?

Panie Sędzio, nie przesadza Pan, przecież mamy w Polsce konstytucję, mamy obowiązujące prawo, gwarancję praw człowieka itd. Kto chce i ma coś wartościowego do powiedzenia może zabrać głos, dziennikarze czekają…? Mamy „prawicowych” dziennikarzy, przecież może Pan rozmawiać z dziennikarzami „prawicowymi”, niekoniecznie „lewicowymi”… Czy z Panem rozmawiał jakiś dziennikarz, dziennikarz „prawicowy”?

RM: W teorii wygląda to dobrze, gorzej z praktyką. Moim zdaniem art. 54 Konstytucji z 1997 r. oraz art. 10 prawa prasowego, to fikcja. Przykładów mam wiele, że istnieje cenzura i tematy tabu. Choćby na przykładach podjętych przeze mnie działań po powołaniu mnie do Trybunału Stanu w 2015 r., choć także wcześniejsze przykłady blokowania mnie w mediach są nieprzypadkowe. Jedynym jak dotychczas dziennikarzem który odważył się ze mną rozmawiać jest red. Bogdan Zalewski z rmf24, który przeprowadził ze mną trzy wywiady, które wprawdzie nie ukazały się na antenie rmf24, ale są dostępne na stronie bloga red. Zalewskiego.

Powtórzę pytanie… Czy z Panem sędzią rozmawiał jakiś dziennikarz, prócz red. Bogdana Zalewskiego z rmf24 ?

RM: Prócz red. Bogdana Zalewskiego żaden dziennikarz nie odważył się rozmawiać ze mną na tematy które poruszam choćby w rozmowie z Panem. Powiem Panu tak, nie mam zwyczaju nikomu się narzucać i prosić, aby mnie zapraszano do mediów, skoro nie ma takiej woli politycznej. Jak Pan sobie to wyobraża, że ja będąc powołany do Trybunału Stanu, będę dzwonił do dziennikarzy, aby oni raczyli ze mną rozmawiać. Jakby to wyglądało? Jestem człowiekiem poważnym, mam 56 lat, i znam swoje miejsce w szeregu. Skoro nikt nie widzi potrzeby aby ze mną rozmawiać, to przyjmuje to spokojnie, z pokorą. Widocznie nie ma zapotrzebowania w Polsce na takie spojrzenie na sprawy polskie, jak moje, trzeba to uszanować.

Nie mogę tego pojąć, podobno żyjemy w państwie demokratycznym, państwie prawa, są gwarancję konstytucyjne, a nie ma odważnych niezależnych dziennikarzy którzy zechcieliby z Panem rozmawiać, przecież porusza Pan ważne tematy dla Państwa Polskiego. Skąd się bierze ten dystans do spraw które Pan porusza? Przecież dziennikarze żyją również w Polsce, widzą co się dzieje, powinni rozmawiać z bardzo aktywnym sędzią – członkiem Trybunału Stanu, Robertem Majką. A tutaj widać gołym okiem zmowę milczenia… Skąd się ona bierze?

RM: Zmowa milczenia odnośnie blokowania takich ludzi jak ja w środkach przekazu nie jest przypadkowa, wynika ona z faktu, jak już wspomniałem wcześniej z przyjętej 31 sierpnia 1988 r. „Formuły” gen. Czesława Kiszczaka z której jasno wynika, że prócz byłych wysokich oficerów WSW (GRU) i SB oraz jej agentury w przestrzeni publicznej nie ma miejsca na inne osoby. Tutaj chodzi wyłącznie o zabezpieczenie interesów ekonomicznych przez ludzi wpływowych pośrednio i bezpośrednio. Dam Panu przykład, Pan Ryszard Jach finansista, makler giełdowy, za to tylko, że odważył się przeciwstawić układowi oligarchicznemu w biznesie, nie poszedł na żadne układy, bronił interesów milionów ludzi w Polsce, został pozbawiony należnego mu wynagrodzenia i dzisiaj, podobnie jak ja, ma wilczy bilet – nigdzie nie może podjąć pracy. Ba, posiada wymagane wykształcenie wyższe, jest finansistą, a jednak jego wiedza nikomu nie jest w Polsce potrzebna. Aby było ciekawie, Pan Ryszard Jach zawiadomił o popełnieniu przestępstwa przez Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego wszystkie czynniki w państwie polskim… począwszy od prezydenta RP byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego i obecnego prezydenta dr prawa Andrzeja Dudę, premiera RP byłego i obecnego, prokuratora generalnego byłego i obecnego, a także Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego… środki przekazu, Polską Agencję Prasową itd…. Tak mógłbym mnożyć podmioty, które Pan Ryszard Jach zawiadomił o przestępstwie Pani prof. dr hab. Małgorzaty Gersdorf, ba nawet prezesa Prawo i Sprawiedliwość… i co ? Nic, nic się nie dzieje…

A czy Pan sędzia w jakiś sposób zwrócił uwagę na problematykę którą podnosi wspomniany przez Pana Pan Ryszard Jach?

RM: Tak, zwróciłem uwagę na tą jakże bulwersującą sprawę. Jest dla mnie rzeczą zdumiewającą, bulwersującą, że obywatel Państwa Polskiego publicznie stawia zarzuty karne wobec Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego Pani prof. dr hab. Małgorzacie Gersdorf, a sama sędzia Gersdorf nie widzi w tym problemu.

Ponadto chciałbym tutaj przypomnieć, ze 25 września 2017 r. napisałem pismo do Pani prof. Małgorzaty Gersdorf, aby przedłożyła decyzję administracyjną z IPN podpisaną przez prezesa dr Jarosława Szarka, że nie była TW WSW i SB, ale do dzisiaj takiej decyzji Pani Gersdorf nie przedłożyła. W kontekście zarzutów Pana Ryszarda Jacha wobec Pani Gersdorf gdy jeszcze ukazała się sama informacja o mającej się ukazać książce „Resortowe togi” autora Macieja Marosza, pozbyłem się złudzeń jakoby nie było związków władzy sądowniczej z aparatem bezpieczeństwa PRL, a ściślej ujmując z wojskowym wywiadem państwa komunistycznego. Już po lekturze tej publikacji stoję na stanowisku, że władza sądownicza, ustawodawcza i wykonawcza powinna dla oczyszczenia z podejrzeń o współpracę i sama zlustrować się.

Tutaj jednak nie ma woli politycznej ze strony choćby prezesa Prawo i Sprawiedliwość Pana Jarosława Kaczyńskiego, aby ten proces przeprowadzić szybko i sprawnie.

Panie sędzio, czego może obawiać się prezes Prawo i Sprawiedliwość, Jarosław Kaczyński, że osobiście nie chce dopilnować, aby zostały wyjaśnione do końca przez Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości zarzuty Pana Ryszarda Jacha wobec Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego Pani Małgorzacie Gersdorf ? A także i to, że Pani Gersdorf nie przedłożyła do dzisiaj Decyzji z IPN, że nie była TW WSW i SB o co wnioskował Pan sędzia w swoim piśmie z dnia 25 września 2017 r.?

RM: Moim zdaniem, Pan Prezes partii Prawo i Sprawiedliwość Jarosław Kaczyński w porozumieniu z marszałkiem Sejmu RP Markiem Kuchcińskim świadomie zamilczają prawdę o działaniach władzy sądowniczej, wykonawczej gdyż odkrycie kart przed Polakami, uświadomiłoby jaki poziom zakłamania jest popierany przez Jarosława Kaczyńskiego, którego początek bierze się od 31 sierpnia 1988 r., gdzie Jarosław Kaczyński i śp. Lech Kaczyński byli zwolennikami „Formuły” gen. Czesława Kiszczaka która głosi w uproszczeniu… „My nie ruszamy waszych, Wy nie ruszacie naszych”. Gdyby byli zdeklarowanymi przeciwnikami tejże „Formuły” Kiszczaka, czyli oszustwa Polaków – podzieliliby los dokładnie taki jak, to miało miejsce w przypadku Joanny i Andrzeja Gwiazdów, śp. Anny Walentynowicz, czy choćby mojej skromniej osoby. Na dowód czego posiadam dokumenty i wystąpienia, które umieściłem w internecie.

Jest jakieś zainteresowanie działaniami Pana sędziego, ze strony historyków, publicystów, politologów? Przecież posiada Pan bardzo bogatą wiedzę, duży zasób dokumentów?

RM: Jeszcze nie dojrzała jak widzę sytuacja w Polsce, aby Polacy wyrazili wolę i chcieli poznać prawdę faktach o których staram się mówić w mediach publicznych…

Co jest teraz najważniejsze, a mianowicie bez nacisku społecznego, nic samo się nie zmieni. Może przyjdzie czas, że kogoś zainteresuje to co mam dopowiedzenia. Dziękuję za miłą rozmowę i ciekawe pytania z pańskiej strony.

Serdecznie dziękuję Panu sędziemu za interesującą rozmowę.

Dzięki Zbyszkowi Rutkowskiemu za nadesłanie ciekawego materiału!

————————————————