9 Wrzesień 2018

Prof. Michael Chossudowsky, rosyjski Żyd, mieszkający i działający w Kanadzie, założyciel i szef portalu GLOBAL RESEARCH tak pisze o sytuacji w Idlib.

Prezydent Donald Trump przybywa na ratunek bojownikom Al-Kaidy w północnej Syrii pisząc 3 wrzesnia na twitterze:  “Prezydent Baszar al-Assad z Syrii nie może lekkomyślnie atakować prowincję Idlib, Rosjanie i Irańczycy popełniliby poważny błąd humanitarny … Setki tysięcy ludzi może zostać zabitych, … Nie pozwólmy, aby tak się stało! “.

“Błąd humanitarny”? Od kiedyż to Trump wyraża  troskę o ratowanie cudzego życia?

Zarówno media, jak i rząd USA oskarżają Baszara al-Assada o plan zatakowania regionu, gdzie mieszka 3-3,5 miliona ludzi. Czyżby? To więcej niż populacja Damaszku. Owszem, enklawa jest obecnie bardzo przegęszczona, ponieważ w miarę jak pod naporem armii syryjskiej upadały kolejne bastiony terrorystów, ich obrońcom dawano szansę wyjścia z bronią w ręku i wyjazdu podstawionymi autokarami z rodzinami do Idlib. Taka taktyka bardzo ułatwiła armii syryjskiej uwolnienie dużych terytoriów i oszczędziła jej strat w ludziach.  W rezultacie, w enklawie Idlib w tzw. strefie deeskalacji działań znalazło się jakieś 45 różnych formacji i ugrupowań rebelianckich różnej orientacji, liczące ogółem 30-50 tysięcy bojowników, które natychmiast rozpoczęły też walki między sobą. Większość cywilów w strefie Idlib to są ich rodziny ewakuowane z innych miejsc walk. Nie mają one dokąd uciekać. Według źródeł  potwierdzonych przez ONZ jest tam co najmniej 10 000 rebeliantów, którzy są związani z Al-Kaidą, i znaczna większość z nich to obcy najemnicy.

Niewypowiedziana prawda jest taka, że rząd​​syryjski zamierza wyzwolić  ostatni duży region kraju, w którym miejscowi syryjscy cywile są przetrzymywani jako zakładnicy przez terrorystów powiązanych z Al-Kaidą, wspieranych przez USA i ich sojuszników.  Wysłannik specjalny Trumpa, Brett McGurk, przyznaje, że „Idlib stał się największą bezpieczną przystanią al-Kaidy po 11 września 2001. Do niedawna nazywaliśmy ich umiarkowanymi terrorystami”.

Idlib to de facto stolica Al-Kaidy w Syrii. Według Tony’ego Cartalucciego „Idlib pozostaje jedną z ostatnich zachowanych twierdz Al-Kaidy w Syrii”. Rebelianci z Al-Kaidy są de facto żołnierzami zachodniego sojuszu wojskowego (z amerykańskimi i sojuszniczymi siłami specjalnymi, oraz ekspertami od broni i logistyki w ich szeregach).  Ta twierdza terrorystyczna ma zatem strategiczne znaczenie dla USA. Stanowi ośrodek utrzymania amerykańskiej i sojuszniczej obecności wojskowej w północnej Syrii.

Podczas  gdy wielu bojowników Al-Kaidy już poddało się i opuściło Syrię za pośrednictwem korytarzy humanitarnych, pozostali wojownicy dżihadu byli tak zagrożeni zemstą, że zdecydowali  iż nie porzucą walki: “[Oni] nigdy nie złożyliby swojej broni ani nigdy się nie poddali. Na Allaha przysięgliśmy to i ukrzyżujemy każdego, kto podda się wrogowi” (Świadectwo obcego najemnika Al-Kaidy).  Celem ofensywy sił syryjskich i rosyjskich byłby więc obecnie tylko rdzeń 10 000 twardych wojowników dżihadu, którzy zajęli samo miasto Idlib i „strefę depresji”. Ponieważ posługują się oni cywilamijako ludzką tarczą, armia syryjska stoi przed skomplikowaną operacją antyterrorystyczną skierowaną przeciw bojownikom Al-Kaidy, którzy są wspierani przez USA.

A oto jak USA wspierają  Al-Kaidę: “Amerykanie są po naszej stronie”, mówi rebeliancki dowódca Al Nusra w wywiadzie dla Koelner Stadt Anzeiger (26 września 2016 r.). Dowódca jednostki Dżabhat al-Nusra Abu Al Ezz potwierdził, że USA wysyłają broń do Al Nusrah przez kraje trzecie.  „Tak, USA popierają opozycję [w Syrii], ale nie bezpośrednio. Wspierają kraje, które nas wspierają. Ale my nie jesteśmy jeszcze usatysfakcjonowani tym wsparciem”. Powyższe stwierdzenie dotyczy dostaw broni przez sojuszników Ameryki, w tym Arabię​​Saudyjską, Izrael, Katar i Turcję.

Istnieje obszerna literatura, która dokumentuje ukryte wsparcie dla Al-Kaidy, nie wspominając już o wysyłce broni i amunicji do powiązanych z Al-Kaidą terrorystów w Syrii. Jeden przykład: według Jane’s Defence Weekly, przytaczając dokumenty wydane przez Federal Business Opportunities (FBO), USA w ramach kampanii antyterrorystycznej  dostarczyły „umiarkowanym syryjskim rebeliantom” (tj.  Al-Kaidzie) duże ilości broni i amunicji. Pomoc wojskowa USA skierowana do rebeliantów kierowana (nieoficjalnie) przez nielegalny rynek, jest rutynowa i trwa. W grudniu 2015 r. przeprowadzona została główna sponsorowana przez USA przesyłka oszałamiającej ilości 995 ton broni z rażącym naruszeniem obowiązującego zawieszenia broni. Według Jane’s Defence Weekly, Stany Zjednoczone  „dostarczają [broń] syryjskim grupom rebeliantów w ramach programu, który trwa pomimo powszechnie szanowanego zawieszenia broni w tym kraju [w grudniu 2015 r.]”. (Michel Chossudovsky, Global Research, 27 maja , 2017)

Według badań przeprowadzonych przez Century Foundation (cytowany przez Cartalucciego) Al Kaida stworzyła sieć usług i lokalnych instytucji finansowanych przez USA, Wielką Brytanię i Unię Europejską. Celem (nieoficjalnym) administracji Trumpa jest ostatecznie ochrona Al-Kaidy i sabotowanie kampanii syryjskiego rządu, polegającej na likwidacji twierdzy terrorystycznej Al-Kaidy i przywróceniu rządów cywilnych. Kontynuacja amerykańskiego wsparcia Al-Kaidy jest podstawową kwestią. Gdyby to wsprcie ustało, konflikt zbrojny w Syrii szybko się skończy.

Jaki to ma związek z 11 września 2001?  Cynicznie i w sposób nieznany  szerszej publiczności,  administracja Trumpa wspiera w Syrii tę samą sieć bojowników Al-Kaidy, która rzekomo zaatakowała Amerykę 11 września 2001 roku (o ile to ona zaatakowała). Brzmi sprzecznie? Wydaje się, że nie można prowadzić “wojny z terroryzmem”, a jednocześnie przychodzić z pomocą terrorystom. W rzeczywistości  jednak to właśnie robią Stany Zjednoczone od czasu wojny sowiecko-afgańskiej 1979 roku.

 Jak moglibyśmy sobie przypomnieć, wieczorem 11 września 2001 r. Prezydent Bush w telewizyjnym przemówieniu do Narodu powiedział, że: „Nie będzie rozróżniał terrorystów, którzy dopuścili się tych czynów, od tych, którzy ich ukrywają”. Jak to się ma do Donalda Trumpa i roli Waszyngtonu w Syrii?  Al-Kaida została zainstalowana w Syrii przez rząd USA (i jego sojuszników) od początku wojny w marcu 2011 roku. Stosując zasadę George W. Busha  w odniesieniu do ataków z 9/11, 2001 – Ameryka udzielając takiej pomocy al-Kaidzie jest państwem sponsorującym terroryzm.

Quod erat demonstrandum (co było do okazania)

Za: http://jeznach.neon24.pl/post/145429,usa-wspiera-al-kaide

————————————————————–