12 Wrzesień 2018

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z historykiem, publicystą doktorem Bohdanem Piętką.

 — Pod koniec sierpnia brytyjska strona internetowa bellingcat.com, zajmująca się dziennikarstwem śledczym i analizami z dziedziny bezpieczeństwa, opublikowała obszerny materiał, z którego wynika, że członkowie różnych ukraińskich skrajnych ugrupowań, w tym łączonego z neonazistowską ideologią pułku Azow, byli szkoleni przez wrocławską firmę European Security Academy, w skrócie ESA. Przynajmniej jedno ze szkoleń miało się odbyć w Polsce. Firma ESA, zatrudniająca 1500 pracowników, posiada ośrodek szkoleniowy pod Poznaniem, który ma być największym takim obiektem poza USA. Jej założycielem jest Andrzej Bryl.

Według raportu portalu, ESA weszła na ukraiński rynek na początku 2015 roku. O tym, że usługi ESA są cenione na Ukrainie, ma świadczyć dyplom przyznany przez państwową ochronę Ukrainy. A ESA ma w swojej kolekcji i mniej chlubną nagrodę —  dyplom uznania przyznany jej instruktorom przez pułk Azow w marcu 2016 roku. A jak wiemy Azow zasłynął ze skrajnych, neonazistowskich poglądów a także różnych akcji z użyciem przemocy.

Wtorkowa „Wyborcza” pod nagłówkiem „Ukraińscy faszyści byli szkoleni w Polsce” powróciła do tego tematu. Jak Pan może skomentować działalność tej tzw. Akademii?

 — Nie są to pierwsze informacje na temat tego, że ukraińskie formacje skrajnie nacjonalistyczne, czy wręcz neonazistowskie, były i są szkolone w Polsce, ponieważ  już w czasie przewrotu na Majdanie na przełomie 2013 i 2014 roku pojawiały się takie informacje w niszowych mediach. Między innymi w tygodniku „NIE” pisano, że te bojówki, które tam brały udział w protestach, a właściwie walkach na Majdanie, były wcześniej szkolone w Polsce i to prawdopodobnie przez polskie służby specjalne. Te informacje nigdy nie zostały zweryfikowane. I nikt też oficjalnie im nie zaprzeczył i nie zdementował. Teraz pojawiła się kolejna tego typu informacja. A skoro się pojawiają, to coś w tym  musi być. Nie można wykluczyć, że jest to prawdą. A jeśli jest prawdą, to jest to wysoce zasmucające, przynajmniej dla mnie, że na terytorium Polski, kraju doświadczonego przecież przez ideologię banderowską, zbrodnicze formacje banderowskie, szkoleni są epigonii UPA i tej ideologii. To jest jedna sprawa. A druga —co prawda to jest prywatna firma, ale abstrahując od tego, fakt ten obciąża też państwo polskie. Niestety to trzeba skomentować w ten sposób, że Polska przyczynia się w jakiejś mierze do trwania wojny domowej na Ukrainie. Bo to jest przecież wojna domowa na Donbasie.  A takie formacje jak Azov są formacjami, które w tej wojnie ze strony Ukrainy pomajdanowej  biorą udział w pierwszej linii.  — Czy ta sprawa nie powinna zainteresować polskich służb bezpieczeństwa, które są tak szczodrze opłacane przez polskiego podatnika?

— Moim zdaniem powinna zainteresować. Powinno to zostać albo potwierdzone, albo zdementowane. Powinno być jakieś stanowisko ze strony władz, chociażby ze strony służb specjalnych, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Ta informacja w gazecie „Wyborczej” miała taki charakter sceptyczny, powątpiewający w to, co podaje brytyjski portal. To daje nam pogląd na temat tego, jak oficjalne czynniki polskie tę sprawę mogą potraktować.

Za: https://pl.sputniknews.com/opinie/201809128766409-szkolenia-Azow-Ukraina-UPA-ESA-Wroclaw/

——————————————————————–