10 Październik 2018

Wiceminister Paweł Chorąży („polscy repatrianci są za drodzy do sprowadzenia i nie znają języka”) wyleciał z rządu nie za arogancję, a za ujawnienie tajemnicy rządowej.

Nic dziwnego, że premier Morawiecki był wściekły na takiego paplę.

Grzegorz Braun od lat konsewentnie używa sformułowania „rząd warszawski i prezydent belwederski” od miejsca urzędowania – za przeproszeniem – organów (jak w starym dowcipie o milicjantach „A organ? Organ przy telefonie!”) czyli osobników często podejrzanej konduity sprawujących w Polsce zewnętrzne znamiona władzy.

Największym problemem „umiłowanych przywódców” zdaje się być zatajanie przed Polakami swoich zobowiązań pozaciąganych wobec starszych i mądrzejszych (strasznych i koszernych?), takich jak np. podpisanie deklaracji z Marrakeszu z maja br., którą jakaś szwajn ujawniła miesiąc później.

Jak za Krzysztofem Bosakiem z Ruchu Narodowego podaje portal Magna Polonia:

Co innego politycy PiS mówili w kraju, a zupełnie co innego w trakcie rozmów z zagranicznymi politykami. Oto 22 lipca 2017 roku media w Bangladeszu poinformowały o porozumieniu zawartym podczas spotkania z udziałem ministra spraw zagranicznych Bangladeszu Szachriara Alama oraz ministra ds. rodziny, pracy i opieki społecznej RP Elżbiety Rafałskiej i wiceministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Grzegorza Witkowskiego.

Zawarte wówczas porozumienie dotyczyło utworzenia wspólnej grupy roboczej ds. migracji wykwalifikowanych pracowników oraz współpracy w dziedzinie gospodarki morskiej, Czy ktoś o tym w Polsce informował? Przypomnijmy, że o porozumieniach zawieranych z agencjami z Uzbekistanu dowiedzieliśmy się z rosyjskojęzycznych portali uzbeckich.

Portal „Migration News” z Bangladeszu pisał w kwietniu 2017 roku:

„Polska minister poinformowała, że jej rząd wydał w zeszłym roku [tj. w roku 2016] 760 zezwoleń na pracę dla zainteresowanych wykwalifikowanych pracowników z Bangladeszu i że jest on otwarty na omówienie dalszych możliwości współpracy w tym zakresie. W tym kontekście minister Alam zaproponował utworzenie Wspólnej Grupy Badawczej w celu zbadania korzystnej dla obu stron współpracy w dziedzinie migracji wykwalifikowanych pracowników, na co polska minister natychmiast się zgodziła.”

Minister Rafalska miała przy tym zapewnić, iż podejmie działania na rzecz przyspieszenia rozpatrywania wniosków wizowych dla obywateli Bangladesz. Dodajmy, że Bangladesz jest państwem, w którym zdecydowanie dominuje ludność muzułmańska.

(patrzB’desh, Poland for joint working group on migration).

Jak widać, warszawski rząd “płomiennych obrońców interesu narodowego” niczym nie różni się od poprzedniego rządu „zdrajców i zaprzańców”, co więcej, akceptowana przez panią Kopacz na metr w dół kwota 7 tys. uchodźców była kroplą w morzu tego, co po cichu i w tajemnicy przed Polakami sprowadza rząd obecny.

Być może dzięki Miłosierdziu Bożemu obecny rząd warszawski nie pozostawi po sobie lejów po rosyjskich bombach atomowych, ale z pewnością zostawi nam na najbliższe dziesięciolecia setki tysięcy roszczeniowych rezunów ukraińskich i muzułmańskich, Polaków w pułapce niskiego dochodu, Żydów we władzach Judeopolonii pod szyldem „międzymorza” oraz niespłacalne zadłużenie.

Za: macgregor.neon24.pl

————————————————————-