30 Październik 2018

Giovanni Montini, zanim został papieżem Pawłem VI, był prosekretarzem stanu Piusa XII. Wbrew jednak swojemu zwierzchnikowi, który potępiał komunizm i wszelkie kontakty z jego przedstawicielami, utrzymywał potajemne kontakty z partią komunistyczną.

Opisał je ks. Luigi Villa w swojej książce pt. “Paweł VI beatyfikowany?”.

Już od lipca 1944 r. Montini miał spotykać się potajemnie z Palmiro Togliattim, liderem włoskich komunistów i planować sojusz chadecji, socjalistów i komunistów.

Pius XII miał dowiedzieć się o nielojalności swojego współpracownika w 1954 r. Było to możliwe dzięki temu, że posiadał on osobistego agenta, pułkownika Arnauld. Był to zasłużony dla Kościoła Francuz, który po rezygnacji ze służby, złożył przysięgę na wierność papieżowi. To właśnie Arnauld dwukrotnie podróżował do Szwecji na polecenie Piusa XII, aby tam spotykać się luterańskim prymasem Szwecji – Yngve Brilioth. Ten protestancki „biskup” pozostawał w dobrych relacjach ze Stolicą Apostolską i przekazał informację, że „Władze Szwecji dobrze wierzą, że Watykan utrzymuje kontakty z sowietami”.

Kiedy Pius XII stanowczo zaprzeczył, prymas Szwecji przekazał mu za drugim razem, przez ręce Arnauld, zalakowaną kopertę. Papież niedługo po jej odczytaniu, 1 listopada 1954 r., zwolnił Montiniego z pracy Sekretariacie Stanu. Miał się w niej znajdować oficjalny dokument, potwierdzający kontakty z sowietami, który podpisał Montini. Ponadto Papież miał się dowiedzieć w tym czasie, że ukrywał on depesze świadczące o schizmie chińskich biskupów.

Ks. Luigi Villa powołał się przy tym także na książkę Jean Guittona pt. „Tajemniczy Paweł VI”, w której ten uznał, że po 1954 r. Papież całkowicie stracił zaufanie do Montiniego. Wyrazem tego miał być fakt, że chociaż mianował go arcybiskupem Mediolanu, to jednak nie dał mu kapelusza kardynalskiego, chociaż zwyczajowo była to stolica kardynalska. Dopiero Jan XXIII podniósł go do godności kardynalskiej i umożliwił mu zostanie papieżem1.

Montini jako abp Mediolanu cieszył się opinią „arcybiskupa robotników”, bo wielokrotnie podkreślał znaczenie „sprawiedliwości społecznej”. Jego postępowanie świadczy o tym, że utopijnie wierzył, że prawdziwy ład i światowy pokój można zbudować wraz z komunistami. Wbrew swoim poprzednikom potępiał znacznie bardziej kapitalizm niż socjalizm. Jego lewicowe poglądy dały o sobie znać w encyklice „Populorum progressio” z 1967 r. Uznał, że „inicjatywy indywidualne i konkurencja nie doprowadzą rozwoju do pomyślnego skutku” (par. 33), w związku z czym powinny być pod kontrolą państwa, odrzucił wolny rynek w stosunkach międzynarodowych (par. 58), zaproponował gospodarkę planową (par. 8 i 33), regulację cen (par. 61) oraz “ogólny plan wzajemnej pomocy obowiązujący wszystkie narody” (par. 52).

Paweł VI dwukrotnie przeciwstawił się próbom, podejmowanym przez ojców soborowych, potępienia komunizmu. Podczas IV sesji soborowej ponad 450 biskupów, w tym prymas Polski Stefan Wyszyński, wystąpiło z takim żądaniem. Sprawa nie weszła nawet pod obrady komisji. Komuniści jednocześnie, wówczas i później, dążyli do dezintegracji Kościoła i prześladowali jego wyznawców, szczególnie unitów. W tym kontekście inaczej można odczytać słowa o. Congara, czołowego teologa soborowego: „Kościół w sposób pokojowy przeprowadził swą rewolucję październikową”.

Nie chodzi przy tym o jakieś pojedyncze akty, ale o zaplanowaną politykę, którą nazwano „watykańską Ostpolitik”. Jej wyrazem był Synod Rzymski, który odbył się jesienią 1971 r. pod hasłem „Sprawiedliwość i pokój”. Watykan przysłał wówczas wytyczne, z których wynikało, że obradujący mają skupić się na krytyce kapitalizmu poprzez eksponowanie krzywd wyrządzonych Trzeciemu Światu przez kraje rozwinięte. Abp Maksym Hermaniuk, metropolita Ukrainy, który także brał udział w pracach Synodu zaprotestował przeciwko temu, że mówi się o wszelkich formach niesprawiedliwości, a nie wspomina się o tej najbardziej fundamentalnej z perspektywy chrześcijańskiej, o prześladowaniu Kościoła Chrystusowego.

Jego głos był wyjątkowy dlatego, że reprezentował on wiernych ukraińskiego Kościoła katolickiego, którzy byli szczególnie prześladowani przez komunistów. Zaledwie rok wcześniej patriarcha moskiewski Pimen powiedział podczas swej intronizacji, że „od tej pory ukraiński Kościół katolicki nie istnieje”. Kardynał Willebrands, który był obecny podczas tej ceremonii ani w jej czasie, ani później nie zaprotestował przeciwko tym słowom.

Paweł VI traktował lekceważąco grekokatolików, aby w ten sposób zaskarbić sobie względy prawosławnych i komunistów, którzy ich nienawidzili. Odmówił więc np. prośbie hierarchii unickiej, żeby arcybiskupa Josifa Slipyja, który spędził w Łagrach 18 lat, mianować hierarchią. Stwierdził bowiem, że jest to niemożliwe. Kiedy Slipyj zwołał „Ukraiński Synod Partykularny”, do czego miał prawo, papież uznał go za nielegalny. Odebrał też Kościołowi ukraińskiemu władzę w odniesieniu do swoich biskupów, przez co pozbawił go autonomii.

Kiedy w maju 1972 r. ukraiński student dokonał samospalenia, żeby zaprotestować przeciwko prześladowaniu Kościoła w Związku Radzieckim, Watykan milczał. Kiedy katolicy byli prześladowani, zsyłani na Sybir, torturowani i zabijani Paweł VI nie zabierał głosu. Nie tylko jednak nie wspierał tych wiernych, ale często stawał po stronie ich oprawców, odbierając tytuły i stanowiska kardynałom z bloku komunistycznego, którzy narazili się tamtejszym władzom.

Takim najbardziej uderzającym wypadkiem wydaje się być sprawa odwołania kard. Józsefa Mindszenty’ego z urzędu arcybiskupa Ostrzyhomia, a tym samym pozbawienie go stolicy arcybiskupiej i prymasowskiej. Kard. Mindszenty dał się poznać jako heroiczny kapłan, który po przejęciu władzy przez komunistów, okazał bezkompromisowość i wierność Kościołowi. Był za to aresztowany i torturowany. Po pokazowym procesie, który trwał pięć dni, skazano go na dożywotnie więzienie za zdradę stanu. Pius XII cały czas go wspierał, ekskomunikując tych, którzy przeprowadzili proces. Prymas Mindszenty został uwolniony podczas rewolucji węgierskiej 30 października 1956 r. Po interwencji wojsk radzieckich schronił się na terenie ambasady amerykańskiej, w której spędził 15 lat.

Za pontyfikatu Pawła VI rozpoczęły się rozmowy z komunistami węgierskimi. Kard. Mindszenty był im przeciwny, uznając, że wszelkie ustępstwa są nie do przyjęcia. Watykan porozumiał się jednak w tej sprawie i na mocy porozumienia pozwolono prymasowi opuścić kraj. Nie wiedział on jednak, że Stolica Apostolska zobowiązała się do tego, że zabroni Mindszent’emu wypowiadania się publicznie i publikacji pamiętników. Paweł VI zaś, wbrew wcześniejszym deklaracjom, pozbawił go tytułu prymasa i zdjął z urzędu arcybiskupa. Resztę życia Mindszenty spędził na wygnaniu w Austrii. Papież nazywał go „ofiarą historii”, przemilczając, że był „ofiarą komunizmu”.

Wszystko to Paweł VI czynił w imię dialogu, który był wykorzystywany przez komunistów jedynie w tym celu, żeby Kościół nie powtórzył potępienia komunizmu i aby móc go infiltrować. Czy był to wyraz skrajnej naiwności Pawła VI, czy jego świadoma działalność agenturalna, trudno orzekać. Skutki tej polityki były jednak katastrofalne.

Michał Krajski

1 Zob. ks. L. Villa, Paweł VI beatyfikowany?, tł. J. W., b. m. i r. w., 259-309.

Za: http://www.bibula.com/?p=105025

————————————–