8 Listopad 2018

Według portalu WP.pl, gdyby prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie wydała zakazu wobec tegorocznego Marszu Niepodległości, to zrobiłby to wojewoda mazowiecki z PiS Zdzisław Sipiera, żeby umożliwić przejęcie marszu. Decyzja miała zapaść już wcześniej w kierownictwie PiS.

W ubiegłym roku wojewoda Sipiera zarejestrował Marsz Niepodległości organizowany 11 listopada, jako zgromadzenie cykliczne na najbliższe cztery lata, na podstawie nowych przepisów o zgromadzeniach z grudnia 2016 roku. Według WP.pl, wojewoda w oparciu o te przepisy miałby rozwiązać marsz. Portal twierdzi, powołując się na swoje źródła, że decyzja o tym miała zapaść kilka dni wcześniej w biurze prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na Nowogrodzkiej. Po to, żeby „uratować wizerunkową katastrofę w 100-lecie niepodległości, przejąć marsz i zorganizować jako uroczystości państwowe”. Decyzja miała zostać ogłoszona w środę po południu.

Według źródła, na które powołuje się „Wirtualna Polska” po tym, jak prezydent Andrzej Duda wycofał się z Marszu Niepodległości, „spadła na niego lawina krytyki”.

– Trzeba było ratować sytuację. Stąd pomysł na przejęcie marszu narodowców. Decyzja zapadła na samej górze – twierdzi źródło wp.pl.

Jak informowaliśmy wcześniej, prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, zdecydowała w środę o zakazie tegorocznego Marszu Niepodległości. W uzasadnieniu swojej decyzji powołała się na rezolucję Parlamentu Europejskiego z 25-go października, w której Marsz Niepodległości nazwano „neonazistowskim”.

Portal powołując się na uzyskane informacje pisze, że decyzja prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz ułatwiła zadanie obozowi rządzącemu. Wczorajsze spotkanie prezydenta Dudy z premierem Morawieckim w Pałacu Prezydenckim mało być czysto kurtuazyjne, ponieważ scenariusz przejęcia Marszu Niepodległości i ustanowienia wydarzenia jako państwowego był przygotowany już wcześniej.

Przeczytaj: Szef KPRM: decyzję ws. państwowego marszu 11.11 podjął premier Morawiecki

Formalności ze strony prezydenckiej uzgadniał rzekomo bliski doradca Dudy, Wojciech Kolarski, na spotkaniach z przedstawicielami rządu. Brali w nich udział m.in. szef MSWiA Joachim Brudziński i pełnomocnik rządu ds. obchodów 100-lecia Niepodległości wiceminister kultury Jarosław Sellin, a także marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Te same osoby prowadziły rozmowy z organizatorami Marszu Niepodległości.

Wp.pl podaje również, że za zabezpieczenie marszu państwowego ma odpowiadać MON, kierując do tego zadania wojsko i żandarmerię wojskową. W marszu tym poza prezydentem, który najpewniej wygłosi przemówienie na rozpoczęciu, mają wziąć udział również premier, członkowie rządu i kierownictwo PiS. W tym zapewne również prezes Jarosław Kaczyński, ale decyzja w tej sprawie ma rzekomo zapaść „dosłownie w ostatniej chwili”.

Przeczytaj: Gawor: Niezależnie od wyroku sądu Marsz Niepodległości i tak nie może się odbyć

W rozmowie z portalem Kresy.pl jeden z organizatorów Marszu Niepodległości pod warunkiem zastrzeżenia anonimowości przyznał, że administracji rządowej najprawdopodobniej uda się przejąć tegoroczne wydarzenie.

„Nie chcemy wyjść na awanturników. W tej sytuacji największym przegranym będzie ten, kogo media pierwsze oskarżą o wszczynanie awantur 11 listopada” – mówi nasz rozmówca i potwierdza, że oznacza to de facto przejęcie Marszu przez administrację państwową. „Marsz odbędzie się, jak co roku, najwyżej w tym roku odbędzie się pod rygorem wydarzenia państwowego”. Dopytywany o to czy oznacza to, że organizatorzy faktycznie kapitulują przed rządem i wykluczają organizację spontanicznego nielegalnego marszu inną trasą, rozmówca Kresów.pl zastrzegł się, że nie chce zdecydowanie wykluczać takiej ewentualności.

Czytaj także: Winnicki, Bąkiewicz: Marsz Niepodległości przejdzie ulicami Warszawy

Wczoraj wieczorem prezydent Andrzej Duda zaprosił na Twitterze na „Biało-Czerwony Marsz 100 lecia Odzyskania Niepodległości”. Wcześniej odbył konsultacje z premierem Mateuszem Morawieckim. Marsz ma mieć charakter uroczystości państwowej; jego organizacją zajmie się rząd. Jak uzasadniano, decyzja prezydenta ma oficjalnie wynikać z apeli środowisk kombatanckich. Prezydent zapraszając na tzw. Biało-Czerwony Marsz zaapelował, by przynosić ze sobą wyłącznie biało-czerwone flagi. Trasa tego marszu pokrywa się z trasą Marszu Niepodległości, który miałby wyruszyć godzinę wcześniej. Prezydent nadał jednak swojej inicjatywie rangę uroczystości państwowej, co oznacza, że ma ona pierwszeństwo przed jakimikolwiek innymi wydarzeniami.

W rozmowie z portalem Kresy.pl Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości potwierdził dziś rano, że odwołanie od decyzji prezydent Warszawy jest właśnie składane. Pytany o wczorajszą zapowiedź prezydenta Andrzeja Dudy, który ogłosił na godzinę 15:00 11 listopada „Biało-Czerwony Marsz 100 lecia Odzyskania Niepodległości” trasą Marszu Niepodległości Bąkiewicz powiedział:

– Zaapelowaliśmy do prezydenta, żeby na razie wstrzymał się od ostatecznych decyzji ze względu na orzeczenie sądu. Wydaje nam się, że będzie ono dla nas korzystne.

Szef stowarzyszenia wyraził nadzieję, że ktoś z Kancelarii Prezydenta czy Kancelarii Premiera skontaktuje się z organizatorami i zostaną zainicjowane jakieś rozmowy w tej sprawie. Wcześniej najwyraźniej żadna z kancelarii nie kontaktowała się z nimi w związku z decyzją prezydenta.

wp.pl / dorzeczy.pl / Kresy.pl

Za: https://kresy.pl/wydarzenia/media-decyzja-ws-przejecia-marszu-niepodleglosci-zapadla-na-samej-gorze/