18 Listopad 2018

fot: pixabay.com
fot: pixabay.com   

Polski rząd zaproponował Organizacji Narodów Zjednoczonych, że wyśle naszych żołnierzy, aby w mundurach Narodów Zjednoczonych pilnowali granicy izraelsko-syryjskiej. Kontyngent ma liczyć przynajmniej 150 żołnierzy i dysponować 15 transporterami opancerzonymi.

Chcemy tam skierować bardzo cenne jakościowo wojska, bo chodzi o kompanię manewrową i wojska inżynieryjne. To bynajmniej nie wyjątek, ale stała polityka polskich władz. Misja ma ruszyć na początku 2019 r. W ubiegłym roku sześć polskich myśliwców F-16 broniło izraelskiego nieba w ramach międzynarodowych manewrów „Blue Flag 2017”. Nasi dowódcy przekonują, że ćwiczenia w Izraelu są bezcennym doświadczeniem dla naszych żołnierzy.

Ale czy aby na pewno zagrożenia, które dotyczą Izraela, mają coś wspólnego z tymi, które dotyczą Polski? Izraelsko-polska współpraca militarno-wywiadowcza jest korzystna przede wszystkim dla państwa żydowskiego. Polska największe zagrożenie upatruje w coraz brutalniejszej polityce Rosji. Tymczasem z Rosją Izrael jest w doskonałych relacjach. Tak dobrych, że zachodni eksperci publicznie zadają pytania, czy tajemnice NATO, do których dostęp ma Izrael, są bezpieczne. W grudniu ubiegłego roku Avi Dichter, prominentny członek rządzącej Izraelem partii Likud (a także były szef izraelskiego kontrwywiadu Szin Bet), określił Rosję wprost jako supermocarstwo i sojusznika. Czujni obserwatorzy zwracają uwagę nie tylko na ciepłe słowa izraelskich polityków, ale także brak krytyki. Izrael nie przyłączył się np. do powszechnych sankcji wśród demokratycznych państw Zachodu przeciwko Rosji za próbę zabicia w Wielkiej Brytanii byłego oficera GRU Siergieja Skripala. W lipcu 2017 r. doszło do jeszcze bardziej symbolicznego gestu. Otóż izraelski parlament uchwalił, że Dzień Zwycięstwa nad faszystowskimi Niemcami Izrael będzie obchodził tak jak Rosja – 9 maja, a nie 8 maja, jak cały świat zachodni. – Rosjanie rozumieją nasze interesy, a my rozumiemy ich – podsumował Awigdor Lieberman, minister obrony Izraela.

Wszystko ma swoją cenę

Na dodatek Polska jeszcze wspiera dyplomatycznie Izrael na forum międzynarodowym, nie dopuszczając wspólnie z USA, aby ONZ zajmował się badaniem zbrodni na Palestyńczykach. Nie ma oczywiście żadnego powodu, dla którego Polska nie miałaby pomagać Izraelowi. Pytanie jednak, dlaczego robimy to za darmo. „Warszawska” ujawniła ostatnio, że toczą się zaawansowane rozmowy polsko-izraelskie na temat utworzenia w Polsce specjalnej placówki izraelskiego wywiadu. Według informacji dr. Leszka Pietrzaka placówka ta miałaby powstać w rejonie budowanego właśnie Centralnego Portu Komunikacyjnego. Do tej pory tylko Amerykanie dostali od polskich władz tak dużą swobodę działania. Pytanie, które wówczas zadaliśmy, wciąż jest aktualne: co takiego może dać Polsce Izrael, żeby opłaciło się nam ryzykować odwet i zamachy ze strony islamskich terrorystów?

Gdy w 2003 r. Stany Zjednoczone postanowiły zaatakować Irak Saddama Husseina, to Polska wzięła udział w tej wojnie na własny koszt. Turcja, znacznie poważniejszy sojusznik USA, zwyczajnie wystawiła USA rachunek opiewający na ok. 8 mld zł (ok. 32 mld zł, czyli półtora roku działania programu 500+).

Co Polska może uzyskać od Izraela za pomoc wywiadowczą i wojskową? Nie tylko gotówkę, ale przede wszystkim dostęp do najnowocześniejszych technologii w przemyśle wojennym. Na razie jednak nasi politycy robią wrażanie, jakby liczył się dla nich sam zaszczyt współpracy z Izraelem. To niestety jest największy problem, bo jak sami nie zażądamy odpowiedniej ceny za naszą pomoc, to nikt nam niczego sam z siebie nie da.

W kontekście najgorszych interesów, jakie zrobiły polskie władze w ostatnich trzech dekadach, na czoło wybija się wyrażenie zgody USA na więzienie i torturowanie w Polsce osób podejrzewanych o działalność terrorystyczną. Te polskie usługi zostały wycenione – tutaj według różnych źródeł – na walizkę z 15 mln USD (ok. 60 mln zł) lub na kwotę dwa razy większą. Było to nie tylko ośmieszenie się (to już lepiej zrobić takie rzeczy dla sojusznika za darmo, niż wystawiać tak śmieszny rachunek), ale także zmarnowanie szansy. Nie bez powodu jeden z żydowskich żartów opowiada, że największym grzechem braci Józefa wcale nie było to, iż sprzedali go w niewolę, ale dlatego, że zrobili to za tanio i bez opakowania…

Źródło: https://warszawskagazeta.pl/swiat/item/6032-polskie-wojsko-jedzie-bronic-izraela#

——————————————————-