19 Listopad 2018

Prezydent Donald Trump jest często krytykowany za to, że podważył „oparty na regułach” liberalny ład międzynarodowy, który Stany Zjednoczone ustanowiły po II wojnie światowej i który był podtrzymywany przez kolejne pokolenia amerykańskich przywódców. Niestety, ten ład to bardziej iluzja niż rzeczywistość. Tak naprawdę, liberalny ład międzynarodowy kierowany przez USA (w rzeczywistości zdominowany przez USA) nie był wcale tak liberalny, ani nie był tak uporządkowany – przypomina Ted Galen Carpenter, ekspert ds. polityki zagranicznej, na łamach The National Interest.

Argument z „opierania się na regułach” jest niezwykle selektywny, jeśli nie wręcz obłudny. Stany Zjednoczone i ich zachodni sojusznicy często pouczają inne kraje na temat łamania właściwych norm międzynarodowych. Podczas zimnej wojny Waszyngton wielokrotnie potępiał Związek Radziecki za ingerowanie w wewnętrzne sprawy innych krajów i popełnianie jawnych aktów agresji. Przywódcy USA ostro krytykowali brutalne postępowanie Moskwy w Niemczech Wschodnich (1953), na Węgrzech (1956) i Czechosłowacji (1968). Później Waszyngton wpadł w furię z powodu sowieckiej inwazji i okupacji Afganistanu, a nawet z powodu niższej rangi ingerencji Kremla, wtrącającego się w takie miejsca, jak Nikaragua, Salwador i Angola.

Podobna krytyka miała miejsce po zakończeniu zimnej wojny, przeciwko niekomunistycznej Rosji. Waszyngton ostro zareagował na wojnę Rosji z Gruzją (choć dowody wskazywały, że to Gruzja zapoczątkowała walki) oraz z całkowitą wściekłością, gdy rząd Władimira Putina zaanektował Krym. Chiny i Iran są również ważnymi celami krytyki USA z powodu „destrukcyjnego” zachowania.

Jednak Stany Zjednoczone i ich zachodni sojusznicy wielokrotnie ingerowali (lub gorzej) w wewnętrzne sprawy innych państw. CIA i jej brytyjski odpowiednik MI5 zorganizowali zamach stanu w 1953 roku, który obalił rząd Iranu, a CIA zrobiła to samo w następnym roku w Gwatemali. W obu przypadkach naruszenia standardów ustanowionych przez Zachód były szczególnie bezczelne i niewłaściwe, ponieważ rządy, które zostały obalone, były wybrane w sposób demokratyczny. Stany Zjednoczone były zamieszane w liczne inne przewroty lub zamachy stanu, w tym w Indonezji, Wietnamie Południowym i Chile.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Trump kontra sternicy imperium

Bardziej łagodne formy wtrącania się USA są jeszcze częstszym zjawiskiem. Badania wykazały, że Waszyngton ingerował w wybory i inne wewnętrzne sprawy polityczne w ponad osiemdziesięciu krajach, w tym około dwudziestu pełnoprawnych demokracjach od czasów II wojny światowej. Najnowszym przykładem była rażąca ingerencja USA (i Unii Europejskiej) na Ukrainie, gdzie zachęcano demonstrantów do usunięcia demokratycznie wybranego, prorosyjskiego prezydenta przed końcem jego kadencji.

Zarówno Stany Zjednoczone, jak i ich sojusznicy popełniali akty militarnej agresji z rażącym naruszeniem rzekomych międzynarodowych norm. Turcja najechała Cypr w 1974 r. i zajęła ok. 37 proc. jego terytorium, co stanowi nielegalną okupację i de factoaneksję, która trwa do dziś. Stany Zjednoczone i ich partnerzy z NATO przymusowo odłączyli serbską prowincję Kosowo spod jurysdykcji Belgradu, rozpoczynając trwającą siedemdziesiąt osiem dni wojnę powietrzną. Sam Waszyngton inicjował wojny w celu obalenia rząd Saddama Husajna w Iraku i Muammara Kaddafiego w Libii.

Epizod kosowski jest szczególnym przypadkiem amerykańskiej i zachodniej hipokryzji dotyczącej międzynarodowego ładu opartego na regułach. Nie dość, że kierowane przez Amerykanów NATO rozpoczęło ofensywną wojnę przeciwko krajowi, który nie zaatakował żadnego z członków sojuszu, to również następstwa wojny ukazały w jaki sposób selektywnie stosowane są reguły. Powojenna okupacja Kosowa była nadzorowana przez ONZ. Kiedy przywódcy Kosowa chcieli ogłosić całkowitą niepodległość prowincji, mocarstwa zachodnie stanęły przed problemem. Było pewne, że zarówno Rosja, jak i Chiny skorzystają z prawa weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, aby zapobiec temu wynikowi. Stany Zjednoczone i niektórzy (nawet nie wszyscy) ich sojusznicy z NATO po prostu ominęli Radę i zatwierdzili deklarację niepodległości Kosowa na zasadzie ad hoc. Zachodnie działania dotyczące Kosowa uwypukliły rzeczywistość, zgodnie z którą kraje te przestrzegają oficjalnie deklarowanych „reguł”, tylko wtedy, gdy odpowiadają one ich interesom i celom.

Rzekomo „liberalny” aspekt ładu międzynarodowego był tak samo sporadyczny i interesowny, jak aspekt „reguł”. Waszyngton całkiem dobrze współpracował z opresyjnymi i okrutnymi reżimami, gdy odpowiadało to celom władz amerykańskich. Kiedy CIA obaliła nowopowstałe irańskie i gwatemalskie demokracje, rządy następców były dyktaturami, które dopuściły się straszliwych naruszeń praw człowieka. Podobnie Waszyngton preferował sukcesję dyktatur wojskowych w Korei Południowej nad potencjalnie nieprzewidywalnymi i lewicującymi demokratycznymi frakcjami. Ta sama preferencja dla „przyjaznych dyktatorów” była widoczna w takich krajach jak Tajwan, Filipiny, Argentyna, Nikaragua i Chile.

Ta preferencja nie skończyła się wraz z zakończeniem zimnej wojny. Nadal jest ona widoczna w reakcji Waszyngtonu na obalenie demokratycznie wybranego prezydenta Mohameda Morsiego przez egipskie wojsko. Co więcej, takie podejście jest jeszcze bardziej widoczne w niezwykle ciepłych relacjach Waszyngtonu z Arabią Saudyjską i jej sojusznikami oraz państwami klientelistycznymi z Zatoki Perskiej, czyli z jednymi z spośród najbardziej brutalnych i autokratycznych reżimów na świecie.

Oparty na regułach, liberalny ład międzynarodowy zdaje się odnosić tylko do Stanów Zjednoczonych i wybranych sojuszników – głównie w Europie i Azji Wschodniej – w ich wzajemnych relacjach. Jednak postępowanie Zachodu wobec państw zewnętrznych, nie było, ani liberalne, ani oparte na regułach. Relacje te były pragmatyczne, a wręcz amoralne. Ponadto Donald Trump przejawia niepokojącą słabość do autorytarnych przywódców i wartości. Jego polityka zagraniczna wykazuje się jeszcze mniejszą troskę o opinie i preferencje innych krajów – nawet bliskich sojuszników USA – niż jego poprzednicy. Ale to nie on zniszczył liberalny ład międzynarodowy. Ten ład nigdy nie istniał w sposób, w jaki przedstawiają go jego obrońcy.

Ted Galen Carpenter

Za: https://kresy.pl/publicystyka/to-nie-trump-podwazyl-liberalny-lad-miedzynarodowy/

——————————————————–