6 Grudzień 2018

Sekretarz stanu USA, Mike Pompeo, potępił wystrzelenie rakiety, błędnie twierdząc, że stanowiło naruszenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2231 (2015). Wystrzelenie było prowokacyjne i sprzeczne z intencją rezolucji, lecz nie było „naruszeniem”. W przeciwieństwie do poprzednich rezolucji, które nie zalecały przeprowadzenia przez Iran takich testów rakietowych, rezolucja nr 2231 jedynie „wzywa” Iran, aby nie testował rakiet zdolnych do przenoszenia broni jądrowej – przypomina Mark Fitzpatrick, ekspert do spraw polityki nuklearnej i nieproliferacji, na łamach Lobelog.

Irański test rakiety balistycznej średniego zasięgu (MRBM) 1 grudnia br. dał jego wrogom dodatkową amunicję w ich żarliwej kampanii przeciwko reżimowi. Ale dzięki przesadnej reakcji, administracja Trumpa podważyła swoją własną argumentację.

Sekretarz stanu USA, Mike Pompeo, potępił wystrzelenie rakiety, błędnie twierdząc, że stanowiło naruszenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2231 (2015). Wystrzelenie było prowokacyjne i sprzeczne z intencją rezolucji, lecz nie było „naruszeniem”. W przeciwieństwie do poprzednich rezolucji, które nie zalecały przeprowadzenia przez Iran takich testów rakietowych, rezolucja nr 2231 jedynie „wzywa” Iran, aby nie testował rakiet zdolnych do przenoszenia broni jądrowej. To upomnienie jest powodem dla którego po innych testach rakietowych w ciągu ostatnich dwóch lat, Stany Zjednoczone i ich europejscy partnerzy wydali potępiające oświadczenia, stwierdzając, że testy były „wbrew woli” lub „niezgodne z” rezolucją.

Dlaczego więc właśnie teraz twierdzi się, że jest to naruszenie? Prawnicy z Departamentu Stanu z pewnością doradzili Pompeo, by tego nie mówił, chyba, że zareagował bez przygotowanego stanowiska. Sekretarz obrony James Mattis był ostrożniejszy, mówiąc, że test „narusza sens rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ”.

Przeciwko Iranowi na wszystkich frontach

Być może Pompeo mniej interesował się kwestiami legalności, ponieważ bardziej jest zainteresowany totalną kampanią, by podważyć irańskie przywództwo. Myślenie wydaje się być takie, że w tak gospodarczej i psychologicznej wojnie wszystkie chwyty są dozwolone. Innym przykładem było oskarżenie Waszyngtonu na konferencji przeglądowej Organizacji Zapobiegania Broni Chemicznej (OPCW) w zeszłym miesiącu, że Iran utrzymuje niezgłoszony ofensywny program broni chemicznej. Przedstawiciel USA wyraził obawy, że Iran opracowuje „chemikalia działające na centralny układ nerwowy” dla ofensywnych celów wojskowych, i przytoczył trzy wcześniejsze przypadki braków sprawozdawczych Iranu w tej materii. Jeden z nich zawierał dowody z 2011 r., że amunicja chemiczna odkryta w Libii wydawała się pochodzić z Iranu.

Uzasadnione obawy dotyczące niewystarczającej przejrzystości doprowadziły Departament Stanu w przeszłości (ostatnio w marcu) do stwierdzenia, że nie może poświadczyć, iż Iran nie utrzymuje nielegalnego arsenał broni chemicznej. Teraz, nagle, Stany Zjednoczone zmieniły swoje stanowisko z „nie poświadczając negatywnie” na pozytywnie. Jest mało prawdopodobne, aby w ciągu ostatnich kilku miesięcy pojawiły się nowe dowody na istnienie irańskiego programu broni chemicznej. Przeciwnie, istnieje raczej nowa polityka zwalczania Iranu na wszystkich frontach. Czy dane wywiadowcze są dostosowywane do polityki?

Sprzeczności w amerykańskiej polityce wobec Iranu

Rozwijając temat zagrożenie rakietowego, Pompeo powiedział, że rakietowy pocisk balistyczny średniego zasięgu, przetestowany przez Iran 1 grudnia, jest zdolny uderzyć w Europę i posiada wiele głowic. Dla Europejczyków może to zabrzmieć przerażająco. Należy jednak pamiętać, że te dwa atrybuty równoważą się wzajemnie: im więcej głowic, tym większa masa, a tym samym krótszy zasięg. Pociskiem, o którym mowa, może być Chorramszahr, który, na podstawie ograniczonych informacji, wydaje się mieć maksymalny zasięg od 2000 do 2200 km, gdy ma ładunek 1000 kg. Taki pocisk, wystrzelony z północno-zachodniej części Iranu, może uderzyć w Ateny, Sofię i Bukareszt. Ale nie ma powodu, aby obywatele w tym zakątku Europy obawiali się ataku ze strony Iranu.

Gdyby pocisk zawierał wiele głowic, prawdopodobnie byłby za mały, aby mógł być bronią jądrową. Nie powiodły się również ostatnie dwa testowe wystrzelenia Chorramszahra, w lipcu 2016 i styczniu 2017 roku. Pompeo nie powiedział, czy ostatnie wystrzelenie również się nie powiodło się. Jeśli tak, to nie byłoby to nic przerażającego.

Ta tendencja do przesadnych twierdzeń podważa nacisk na najniebezpieczniejsze formy postępowania Iranu. Do najbardziej niepokojących należy zaopatrzenie w pociski i rakiety rebeliantów Houthi i Hezbollahu. W przemówieniu w dniu 29 listopada specjalny przedstawiciel Departamentu Stanu ds. Iranu, Brian Hook, podkreślił zagrożenia związane z taką bronią skierowaną przeciwko cywilnym celom. Jednak polityka Stanów Zjednoczonych przeciwdziałająca takim transferom broni jest pełna sprzeczności. Najbardziej rażące jest to, że poprzez łączenie żądania wstrzymania takich transferów z tuzinem innych żądań, których Iran nigdy nie zaakceptowałby w całości, USA nie mają żadnej zdolności skutecznego wywierania nacisku, aby zatrzymać handel bronią. Nawet w przypadku zgody Iranu, polityka amerykańska nie przewiduje żadnych korzyści dla Teheranu, dopóki nie podporządkuje się wszystkim innym żądaniom.

Najlepszym rozwiązaniem dla wojny w Jemenie jest zawieszenia broni, a także dialog saudyjsko-irański. Pompeo i Mattis w dniu 31 października wezwali wszystkiego strony do takiego zawieszenia broni i, aby dołączyły do ​​rozmów prowadzonych przez ONZ w ciągu 30 dni. 30 dni minęło bez efektu.

Należałoby się spodziewać, że Stany Zjednoczone naciskają na swoich arabskich partnerów aby rozpoczęli negocjacje. Jest wprost przeciwnie, administracja Trumpa podwoiła poparcie dla prowadzonej przez Saudyjczyków operacji militarnej w Jemenie (chociaż Kongres wydaje się mieć odmienne zdanie). W swoim przemówieniu Hook zagroził, że Stany Zjednoczone same mogą użyć siły militarnej, jeśli Iran nie zastosuje się do ich żądań. Hook zauważył, że Iran nie miał żadnego interesu w Jemenie. To samo można jednak powiedzieć o przyłączeniu się Stanów Zjednoczonych do interwencji militarnej w tym kraju.

Jest jeszcze jedna sprzeczność w twierdzeniu, że irański test rakietowy naruszył rezolucję 2231. Czy Waszyngton zapomniał, że w rezolucji „wezwano” wszystkie państwa członkowskie do powstrzymania się od działań, które podważają realizację zobowiązań wynikających z porozumienia nuklearnego z Iranem w 2015 roku? Każdy, kto twierdzi, że Iran łamie rezolucję, musi również skonkludować, że wycofując się z porozumienia JCPOA, podobnie czynią Stany Zjednoczone.

Mark Fitzpatrick

Za: https://kresy.pl/publicystyka/iranska-proba-rakietowa-prowokacja-nie-naruszenie/

——————————————————