8 Marzec 2019

Maski opadły – bezpardonowa wojna aborcyjna w USA
REUTERS/Joshua Roberts/File Photo / FORUM
W Stanach Zjednoczonych walka w sprawie aborcji zaognia się jak to tylko możliwe. Demokraci obawiając się odejścia od wyroku w sprawie Roe versus Wade rozpoczęli aborcyjną ofensywę. Jednocześnie Republikanie nie odpuszczają. Maski opadły, a gra zaczęła się toczyć na przysłowiowe noże.

Podczas kampanii wyborczej Donald Trump zapewniał, że mianuje do Sądu Najwyższego sędziów opowiadających się za ochroną życia. Jest to niebagatelna sprawa. Wszak za Oceanem to właśnie 9-osobowe gremium sędziowskie decyduje często o kluczowych sprawach prawnych i światopoglądowych. Cóż, ojcowie założyciele nie tworzyli przecież demokracji, lecz republikę.

Donald Trump mianował 2 sędziów: Neila Gorsucha i Bretta Kavanaugha. Zaprzysiężeni odpowiednio w 2017 i 2018 roku mogą zadecydować o unieważnieniu, a w przynajmniej o znaczącym ograniczeniu legalności aborcji na terenie Stanów Zjednoczonych, dopuszczonej wskutek wyroku w sprawie Roe versus Wade z 1973 roku. Aby jednak móc orzekać w sprawie aborcji, związana z nią sprawa musi trafić na wokandę. Niewiele do tego brakuje.

Neil Gorsuch w dotychczasowej karierze sędziowskiej nie miał okazji wyrokować w kwestiach ściśle związanych z obroną życia. Jednak jego orzeczenia w powiązanych kwestiach świadczą raczej o jego poparciu dla ochrony życia. Z kolei prywatne poglądy wyrażone w książce „Przyszłość Wspomaganego Samobójstwa i Eutanazji” z 2006 roku wskazują na poparcie dla nienaruszalności ludzkiego życia. Jednak nie dotyczyły bezpośrednio kwestii aborcji – zauważa Arina Grossu na portalu usnews.com [21.03.2017].

Bardziej zagadkowa jest postawa drugiego nominowanego przez Donalda Trumpa sędziego – Bretta Kavanaugha. Początkowo wielu zwolenników ochrony życia wiązało z nim nadzieje. Jednak sędzia ten głosował przeciwko rozpatrzeniu apelacji od wyroku sądu niższej instancji, który zakazał Luizjanie i Kansas obcięcia funduszy na dokonującą aborcji organizację Planned Parenthood – informuje cnbc.com [12.12.2018]. W efekcie wciąż obowiązuje decyzja nakazująca tym stanom finansowanie aborcjonistów.

Unieważnienie wyroku w sprawie Roe versus Wade nie jest więc tak pewne, jak by się mogło wydawać. Niemniej jednak sama jego możliwość zmobilizowała Demokratów do podjęcia bezprecedensowych działań.

Tragiczna ustawa w Nowym Jorku

Starają się oni za wszelką cenę zapobiec konsekwencjom ewentualnego niekorzystnego dla nich wyroku Sądu Najwyższego. Dlatego też wzmogli działania na szczeblu poszczególnych stanów. W efekcie w stanie Nowy Jork przegłosowano ustawę liberalizującą prawo aborcyjne. Wprowadza ona szereg ułatwień dla mordowania dzieci nawet w końcowym etapie ciąży. Decydujący stanie się osąd „medyka” – niekoniecznie lekarza.

Co symptomatyczne, autorzy ustawy wykreślili też aborcję z kodeksu karnego. Według nowego prawa licencjonowany praktyk służby zdrowia będzie mógł dokonać aborcji w ciągu początkowych 24 tygodni od poczęcia, jeśli uzna to za wskazane. Aborcja w późniejszym okresie będzie niezbędna w przypadku, gdy jego zdaniem dojdzie do zagrożenia dla życia i zdrowia matki lub jeśli płód nie będzie zdolny do życia. Również w tym przypadku decydujący o tym będzie „profesjonalny osąd medyka oparty o fakty związane z przypadkiem”.

Co gorsza, autorzy ustawy podkreślają, że „każdy człowiek posiada fundamentalne prawo by wybrać lub odmówić antykoncepcji, lub sterylizacji. Każdy, kto zajdzie w ciążę, ma fundamentalne prawo do decyzji o donoszeniu ciąży do końca, urodzenia dziecka lub dokonania aborcji […]”.

Świat obiegły przerażające zdjęcia Demokratów cieszących się z zalegalizowanej libertyńskiej ustawy. Najwyraźniej do lamusa odeszły wszelkie pozory. Aborcja nie jest już traktowana jako mniejsze zło (cokolwiek by to miało oznaczać), lecz jako dobro. W tym kontekście warto zacytować lekarza Willy Parkera. Twierdzi, że dokonując aborcji, wykonuje… „dzieło Pana”.

Czy Demokraci są za dzieciobójstwem?

Zapewne w kontrze do działań Demokratów Republikanie starają się uchwalić ustawę zapewniającą ochronę zdrowia dla dzieci, które przetrwały „nieudaną” próbę aborcji. Ich wniosek spotyka się z odrzuceniem w Kongresie – podaje LifeNews.com.

Jak podkreślała kongresmen z Partii Republikańskiej Jackie Walorski, prawo to jest szczególnie niezbędne w obliczu zmian prawnych w stanie Nowy Jork. Podkreśliła, że ochrona życia nie jest sprawą partyjną, lecz czynieniem tego, co słuszne.

Mimo tego typu argumentacji Demokraci uparcie odmawiali poddania projektu ustawy pod głosowanie.

Jak napisał Steve Scalise, whip Partii Republikanów w Izbie Reprezentantów, „wobec całej Izby poprosiłem o niezwłoczne rozpatrzenie ustawy chroniącej nienarodzonych rodzących się żywymi podczas aborcji. Jednak Demokraci odrzucili moje posunięcie i odmówili rozpatrzenia go. Dlaczego się nie ujawnią i nie pokażą Amerykanom, jakie mają stanowisko w kwestii dzieciobójstwa”.

W końcu udało się doprowadzić do głosowania nad ustawą. Jednak ostatecznie została ona odrzucona. Wprawdzie 4 marca opowiedziało się za nią 53 senatorów, a 44 było przeciw. Jednak oznacza to, że ustawa nie uzyskała wymaganej większości 60 głosów w amerykańskim Senacie. [washingtonexaminer.com/ 25.02.2019]

Demokraci szykują pozwy

Rządzone przez Demokratów stany sprzeciwiają się także regulacjom wdrażanym przez administrację Donalda Trumpa przepisom. Chodzi o zablokowanie przepisów amerykańskiego Departamentu Zdrowia. Według przeciwników regulacje zmierzają do przeniesienia funduszy od Planned Parenthood do religijnych organizacji planowania rodziny – podaje „The Guardian”. Prokurator generalny Kalifornii Xavier Becerra na początku marca poinformował, że jego stan w poniedziałek złożył pozew w San Francisco. Złożenie pozwu zapowiedział też Waszyngton Dystrykt Kolumbia oraz 20 innych stanów.

Zegar bije

Według US AbortionClock.org w Stanach Zjednoczonych od 1973 roku doszło do 18 milionów 321 tysięcy aborcji. O powszechności mordowania nienarodzonych w USA świadczą wyniki badania opublikowanego w lutym bieżącego roku w piśmie „Obstetrics & Gynecology”. Okazało się, że aż 23,8 procent ginekologów dokonało w ubiegłym roku aborcji – a więc niemal co czwarty, a pamiętajmy, że chodzi tu jedynie o ubiegły rok! Jaka byłaby odpowiedź, gdyby zapytać o to, ilu ginekologów zabiło nienarodzone dziecko w ciągu ostatnich 3 lat? 5-ciu? Kiedykolwiek?

Tak dramatyczna sytuacja powinna budzić obawy. Wszak tradycyjna teologia polityczna uczy, że narody – w przeciwieństwie do ludzi – odbierają karę za swe postępowanie już na tym świecie. Niemożliwe jest bowiem ich ukaranie w przyszłym świecie, gdyż nie istnieje coś takiego jak nieśmiertelna dusza narodu czy państwa.

Czy zatem Amerykanie zdążą wrócić do prawa naturalnego i odbyć pokutę za wołającą o pomstę do nieba krew nienarodzonych? Oby tak się stało!

Marcin Jendrzejczak
Za: https://www.pch24.pl/maski-opadly—bezpardonowa-wojna-aborcyjna-w-usa,66690,i.html
—————————————————–