6 Kwiecień 2019

Wyszło szydło z worka. Synod Amazoński nie ma służyć nawracaniu do Chrystusa, ale uprawianiu polityki – i to polityki socjalistycznej. Zgromadzeniem chcą zawładnąć zwolennicy teologii wyzwolenia – ostrzega Mathias von Gersdorff.

„To, że Synod Amazoński stanie się rodzajem progresywnego festynu, można było przeczuwać. Hasło-klucz brzmi Zniesienie celibatu z pseudo-duszpasterskich powodów. Brakowało jednak konkretnych dowodów, by to udokumentować. Teraz są stopniowo dostarczane” – pisze Mathias von Gersdorff, katolicki działacz i publicysta.

Autor odwołuje się do konferencji przygotowującej do Synodu, którą zorganizował pod koniec marca jezuicki Uniwersytet Georgetown w Waszyngtonie. Jak poinformował jej główny inicjator, Michael Heinz, konferencja miała pokazać, że „absolutny priorytet przydać należy szerokiej ochronie wykluczonych biednych oraz udręczonego stworzenia”. W ocenie Mathiasa von Gersdorff ten program nie jest w istocie niczym innym, jak tylko kontynuacją klasycznej teologii wyzwolenia. Przejmuje się tu klasyczną metodę komunistyczną i pod płaszczykiem katolickiej religii dąży się do rozwadniania wiary za pomocą neopogańskiego i socjalistycznego ekologizmu.

Połączenie losu biednych i środowiska jest szczególnie typowe dla Ameryki Łacińskiej, pisze niemiecki publicysta. Pojawia się w narracji teologów wyzwolenia szczególnie po roku 1984, kiedy ich myśl potępił ówczesny prefekt watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, kard. Józef Ratzinger.

„Teologia wyzwolenia ukrywa się […] pod pozorami ochrony środowiska. Ma jednak na widoku swoje dawne cele, to znaczy stworzenie socjalistycznego społeczeństwa w katolickim przebraniu” – ocenia autor.

Według publicysty na zorganizowanej przez jezuitów konferencji odżyły znowu stereotypy z lat 60. i 70. minionego stulecia; jej inicjatorzy i uczestniczy przedstawiali ludność Ameryki Południowej jako wyzyskiwaną przez bogatą Północ, Stany Zjednoczone i Europę. „Prawda jest tymczasem zupełnie inna. To dzięki wolnorynkowym reformom (które skopiowano od państw Północy) i inwestycjom znienawidzonej Północy, państwa Ameryki Łacińskiej mogły dopasować się gospodarczo i technologicznie do krajów przemysłowych. […] Tak długo jak kraje Ameryki Łacińskiej orbitowały na peryferiach dyktatur komunistycznych w rodzaju Związku Sowieckiego czy Kuby były nierozwinięte i osiągały minimalne wartości wzrostu” – wyjaśnia autor. „Dopiero dzięki wolnorynkowym reformom w latach 80. i 90. masy biednych ludzi mogły przekroczyć próg klasy średniej. Europejscy progresiści nigdy o tym nie wspominają, bo wolą zachować obraz niedorozwiniętej i biednej Ameryki Łacińskiej” – dodaje.

Jak zauważa Gersdorff, w konferencji uczestniczył także przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, kard. Reinhard Marx. Organizatorzy podają, że miał „podkreślić polityczne znaczenie Synodu Amazońskiego”.

„I tu właśnie wychodzi, by tak rzec, szydło z worka. Chodzi przede wszystkim o politykę – i to o politykę socjalistyczną. Nie chodzi o nawrócenie narodów do Kościoła katolickiego ani o rozprzestrzenienie wiary katolickiej w regionie Amazonii. Nie, w Synodzie Amazońskim chodzi o stworzenie nowego, socjalistycznego, ekologistycznego i antyeuropejskiego paradygmatu: prymitywny Kościół dziczy ma stać się modelem dla Kościoła powszechnego. Porzucony ma zostać też benedyktyński ideał Kościoła, który umacnianie wiary katolickiej wiązał nieustannie z cywilizacyjnym postępem ludzkości” – kończy Gersdorff.

Pach
Źródło: mathias-von-gersdorff.blogspot.de 
Za: https://www.pch24.pl/synod-amazonski-bedzie-krzewil-socjalistyczna-polityke–sa-takie-zakusy,67344,i.html
———————————————–