21 Kwiecień 2019

fot; YT

fot; YT 

Niestety, w Polsce nie wsadza się do więzień ani za gospodarcze przekręty, ani za złe zarządzanie mieniem i doprowadzanie dobrze prosperujących firm na skraj upadłości. A że byłoby to konieczne – najlepiej widać na przykładzie Ruchu.

Obecna sytuacja Ruchu S.A. zagraża istnieniu niezależnej prasy, a więc de facto stwarza zagrożenie dla gwarantowanego w konstytucji RP prawa do wolności słowa. Może to być wynikiem: 1 − gospodarczej gangsterki, 2 − krańcowej nieudolności w zarządzaniu przedsiębiorstwem albo 3 − spisku (celowego działania) mającego na celi zamach na niezależną prasę. W każdym z wyżej wymienionych przypadków powinno się skończyć pr.ratorskim śledztwem i wyrokami dla winnych.


Tradycja Ruchu sięga r. odzyskania przez Polskę niepodległości. W grudniu 1918 r. znani księgarze Mortkowicz i Gebethner założyli Polskie Towarzystwo Księgarń Kolejowych RUCH Spółka z o.o. Po II wojnie światowej zostało ono reaktywowane, by ostatecznie wejść w skład Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej Prasa − Książka − Ruch. „Robotnicza spółdzielnia” była tylko z nazwy, gdyż stanowiła własność komunistycznej PZPR, która posiadała w przedsiębiorstwie 95% udziałów.


W 1990 r. Ruch przekształcono w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Jeszcze 10 lat temu Skarb Państwa był większościowym udziałowcem Ruchu, posiadając w nim 56,86% akcji. Jednak rządy Platformy Obywatelskiej kontynuowały politykę „prywatyzacji”, której kierunki wyznaczyli Leszek Balcerowicz i Janusz Lewandowski (wyprzedaż sreber rodowych). W rezultacie w 2010 r. cały Ruch stał się własnością prywatnej spółki. Dzisiaj na oficjalnej stronie firmy czytamy: W lipcu 2017 r. w przededniu obchodów 100-lecia, Firma została pośrednio przejęta przez Igora Chalupca, Prezesa Zarządu RUCH S.A.Przypomnijmy, że Chalupec w latach 2003-2004 był wiceministrem finansów w rządzie SLD (postkomunistów), a następnie w latach 2003-2007 r. prezesem PKN Orlen.


Mimo optymistycznych informacji na oficjalnej stronie firmy – dzisiaj Ruch przeżywa dramatyczne kłopoty finansowe, stojąc na skraju upadłości. Otwarte zostało przyśpieszone postępowanie układowe z wierzycielami spółki. Prowadzone od 2010 r. „procesy restrukturyzacyjne” zamiast efektów – przyniosły wiele niejasności. W 2011 r. spółka kupiła obligacje funduszu Lurena Investments, którego obecny status jest niejasny. − To było po prostu wyprowadzenie tych pieniędzy z Ruchu − komentował w wypowiedzi dla „Super Expressu” redaktor naczelny PAP Biznes Tomasz Jóźwik. „Super Express” pisał także: − Ruch S.A. ma poważne problemy, sytuacja finansowa jest tragiczna. Firma może pociągnąć za sobą na dno drukowane media, ponieważ zalega wydawcom ogromne pieniądze. Mimo to prezes Ruchu, Igor Chałupiec jeszcze niedawno pobierał bajeczną pensję – 350 tys. złmiesięcznie.


Kłopoty Ruchu nie byłyby aż tak ważne – gdyby dotyczyły tylko tej firmy. Niestety – Ruch jak kamień młyński u szyi ciągnie w dół wydawców prasy, którą kolportuje. Zasada działalności kolportera jest prosta: bierze od wydawców prasę, sprzedaje ją i za sprzedane egzemplarze gazet płaci wydawcom (rzecz jasna po odtrąceniu własnej, niemałej prowizji). Tyle tylko, że w pewnym momencie Ruch towar (gazety) brał, sprzedawał, ale wydawcom ich należności już nie przelewał. Brak zapłaty za wzięty i sprzedany towar potocznie nazywamy złodziejstwem. Niestety, w języku biznesu można to przedstawić jako tzw. kłopoty z utrzymaniem płynności finansowej firmy. W rezultacie wydawcy tracili podwójnie: nie dość, że nie otrzymywali pieniędzy za towar, który wyprodukowali (a wcześniej ponieśli koszty druku gazet oraz pracy redakcji i dziennikarzy), to jeszcze od wystawionych Ruchowi faktur, za które nie otrzymali zapłaty – musieli odprowadzać podatek VAT do Urzędu Skarbowego.

W takiej sytuacji część wydawców zdecydowała w końcu o zaprzestaniu sprzedaży gazet za pośrednictwem Ruchu. To także ich strata – o ile w dużych miastach istnieje sieć obsługiwana przez innych, solidniejszych kolporterów na czele z przedsiębiorstwem Kolporter, to w tzw. Polsce powiatowej w wielu mniejszych miejscowościach Ruch pozostaje wciąż jeśli nie faktycznym monopolistą, to najbliższym dostępnym sprzedawcą.


Co będzie dalej? Wielu wydawców, w tym wydawca „Warszawskiej Gazety” wciąż nie może odzyskać pieniędzy.


Dlaczego tak się stało? Są trzy wyjścia: albo gospodarcza gangsterka, czyli wyprowadzanie pieniędzy z firmy, co sugerował w cytowanej wypowiedzi redaktor naczelny PAP Biznes (tak na marginesie: to nie tylko uderzenie w wydawców prasy, lecz także w wielu przedsiębiorczych Polaków, prowadzących punkty/kioski Ruchu na zasadzie ajencji). Czyli sprawa dla prokuratora. Albo nieudolność w zarządzaniu – tak wielka, że mająca znamiona działania na niekorzyść własnej firmy, czyli również sprawa dla prokuratora. Albo wreszcie – chęć uderzenia w niezależną prasę. Bardzo możliwy jest również „miks” pierwszej i drugiej możliwości: gospodarcza gangsterka plus działanie polityczne. Ruch prywatyzowano za czasów Platformy Obywatelskiej – może więc wówczas próbowano upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Stworzyć okazję do żerowania na majątku Ruchu, a równocześnie uderzyć w prawicową prasę. Media ówczesnego mainstreamu były chronione w inny sposób – hojnie „dotowano” je reklamami spółek skarbu państwa.


Pozostaje niepokój, czy aby obecnie rządzący nie przejęli sytuacji Ruchu z dobrodziejstwem inwentarza, aby móc z niej skorzystać? W czasach PO istniała tzw. prasa niepokorna – m.in. „Gazeta Polska”, „Uważam Rze”, którego zespół po przejęciu pisma przez Hajdarowicza utworzył tygodniki „W sieci” i „Do Rzeczy”. Obecnie jednak te tytuły przeszły na pozycje prasy obozu rządowego i obficie „absorbują” strumień pieniędzy płynący pod postacią zleceń reklamowych i promocyjnych z ministerstw, agend rządowych, spółek oraz funduszy Skarbu Państwa. Na coś takiego nie może liczyć patriotyczna, prawicowa prasa prawdziwie niezależna, czyli – gdy trzeba – krytyczna także wobec niektórych posunięć PiS-u. Do takiej prasy zalicza się „Warszawska Gazeta” i „Polska Niepodległa”. Ponoć niektórym politykom PiS-u nie jesteśmy w smak, oni wolą dziennikarzy klęczących.


Sprawa Ruchu to kolejny tester na skuteczność i wiarygodność rządów Prawa i Sprawiedliwości. Po pierwsze − czy pr.raturę będzie stać na wskazanie osób personalnie odpowiedzialnych za doprowadzenie tego przedsiębiorstwa na skraj upadłości i zdobycie dowodów, pozwalających na sporządzenie aktu oskarżenia? Po drugie – czy uda się znaleźć takie rozwiązanie, aby kłopoty Ruchu nie zagrażały niezależnemu dziennikarstwu, czyli de facto wolności słowa w Polsce? Czy też rząd umyje ręce, zostawiając wszystko postępowaniu układowemu i dochodząc do wniosku, iż wystarczy pozaukładowe wsparcie redakcji „słusznych”, czyli całkowicie zgodnych z linią partii?

Za: https://warszawskagazeta.pl/felietony/kroniki-tygodniowe/item/6342-ruch-gangsterka-nieudolnosc-czy-spisek-niestety-w-polsce-nie-wsadza-sie-do-wiezien-ani-za-gospodarcze-przekrety

——————————————————————-