22 Kwiecień 2019

W wojnie o irańskie bogactwa naturalne, jak ropa naftowa, gaz i nie tylko, toczonej głównie na terenie Syrii, w ostatnich dniach doszło do kto wie, czy nie wielkiego, widocznego już gołym okiem przełomu. Zaraz po zwycięstwie w wyborach w Izraelu, wybrany ponownie  premier-elekt nakazał zbombardować cele wojskowe w Syrii. Nikt już tego specjalnie nie ukrywa, że celem ataku były irańskie instalacje wojskowe w Syrii.

I jak się można było również spodziewać, po raz kolejny nie zadziałał system rosyjski obrony przeciwlotniczej s-300. Teraz Rosjanie już nie mogą się tłumaczyć, jak poprzednio, że system nie był jeszcze gotowy, że załoga syryjska nie była odpowiednio przygotowana do obsługi tego skomplikowanego, zintegrowanego systemu przeciwlotniczego.

Dla Iranu od Rosjan został wysłany jasny, czytelny sygnał:

Nie będziemy i nie mamy zamiaru was więcej chronić, brutalnie mówiąc: sprzedaliśmy was. Od teraz będziemy z wami walczyć w interesie Izraela. Będziemy pozwalać was bombardować, ponieważ wasze interesy ekonomiczne kolidują coraz bardziej z naszymi. Więc przy pomocy Izraela, będziemy was zwalczać na terenie Syrii. Nie pozwolimy być wam potęgą regionalną w rejonie Zatoki Perskiej.

Czyżby Rosjanie poczuli się już na tyle silni w Syrii, że już nie muszą kryć się ze swoimi zamiarami, odgrywania decydującej roli arbitra na Bliskim Wschodzie?

W taki sposób traktując swojego najważniejszego sojusznika w walce z hegemonią amerykańską, Rosjanie popełniają kolosalny błąd. Widocznie musieli uznać, że mając poparcie Izraela, a co za tym idzie lobby proizraelskiego w USA, będą mogli już się czuć panami na Bliskim Wschodzie, w zamian za zniszczenie Iranu.

Czyżby teraz, Rosjanie chcieli pomagać Izraelowi wcielać w życie plan neokonów, stworzenia Wielkiego Izraela?

Czyżby Wielki Izrael był w ich interesie celem ochrony ich interesów na Bilskim Wschodzie?

W tym momencie, czas pracuje na korzyść Rosjan i Chin, dlatego że Prezydent Trump jest bardzo skonfliktowany z Izbą Reprezentantów, gdzie przewagę mają demokraci, którzy przy cichym poparciu elit republikańskich, chcą go usunąć z urzędu. Wewnętrzny konflikt w USA, Rosjanie już wykorzystują, umieszczając swoje wojska w Wenezueli, oficjalnie przyznając się do ponad stu żołnierzy.

Izrael również wykorzystuje konflikt we władzach USA, starając się wykorzystać maksymalnie dla siebie korzyści, jakie jego lobby w USA może uzyskać za poparcie Trumpa. Ale ostatnio Trump przelicytował Rosjan, akceptując w interesie Izraela Wzgórza Golan, uznając je jako teren należący do jurysdykcji Izraela, robiąc w ten sposób chyba świadomie niedźwiedzią przysługę.

Budowa tzw. „arabskiego NATO” skierowanego przeciwko Iranowi, należy już do przeszłości po całkowitym wycofaniu się z tego pomysłu Egiptu. Bez Egiptu i Turcji tzw. arabskie NATO, nie ma najmniejszego sensu, ponieważ Arabia Saudyjska nie da na to pieniędzy, by marnować miliardy dolarów na coś, co nigdy nie będzie żadną siłą militarną mającą zrównoważyć wpływy irańskie w Iraku i Syrii w interesie Izraela i samej Arabii Saudyjskiej. Księstewka Zatoki Perskiej są niczym. Mogą co najwyżej dać pieniądze na wojnę z Iranem, Irakiem i Syrią. Na razie od kilku lat Arabia Saudyjska jest uwikłana w beznadziejną wojnę z Iranem w Jemenie, która to prawdopodobnie skończy się dla niej tym, czym dla US Army skończyła się wojna z Iranem w Iraku.

W poprzednich notkach pisałam o Turcji jako już straconej, bardzo mocnej karcie w rękach NATO, fatalnie rozegranej przez Amerykanów, którzy nadal chcą szachować Turcję kartą kurdyjską, nic w zamian Turcji konkretnego nie oferując. Żaden polityk turecki nie udzieli najmniejszej autonomii Kurdom na terenie Turcji, ponieważ byłby to początek rozbioru Turcji. Więc USA wraz z Izraelem ma przeciwko sobie Turcję, zamiast mieć w niej cennego sojusznika do budowy Wielkiego Izraela.

Tak fatalnie rozgrywana idea neokonów żydowskich, budowa Wielkiego Izraela zakończyła się tym, że zamiast zdruzgotanego Iranu przez demokracje, mamy Iran przy granicy izraelskiej, z gotowymi od odpalenia rakietami w kierunku Izraela, gdyby USA wraz z sojusznikami ośmielili się zaatakować Iran. Oto czym się skończył piękny sen neokonów, przemieniony w koszmar dla Izraela. Czyżby o to chodziło neokonom?

Nie bardzo też wiadomo, w co tak naprawdę graja Rosjanie pozwalając bombardować swojego najcenniejszego do tej pory sojusznika, Izraelowi. Swoim potencjalnym nabywcom ich hitu eksportowego s-300 i s-400, dali wyraźny sygnał, że co prawda mogą, jak najbardziej zakupić rakiety, jednak o ich użyciu i tak będą decydować Rosjanie. Parokrotnie już się o tym przekonali Syryjczycy, którzy mogą się tylko bezsilnie przyglądać, jak jest bombardowany przez ich wroga najważniejszy irański sojusznik, oraz ich własne wojska.  Syria może mieć rosyjskie rakiety na swoim wyposażeniu, ale nie wolno ich Syryjczykom używać w obronie własnego kraju. Jak tak dalej Rosja będzie rozgrywała swoją politykę na Bliskim Wschodzie, to skończy się dla nich jeszcze większa katastrofą, niż była katastrofa amerykańska w Iraku i Afganistanie.

To samo może spotkać każdego nabywcę rosyjskiej broni, więc teraz ewentualni nabywcy, zastanowią się kilka razy, zanim podejmą ryzykowną decyzję nabycia broni made in Russia. Nie jest mi wiadomo, by systemy s-300 i s-400, były sprawdzone w warunkach bojowych, a były ku temu powody, jak chociażby ataki lotnictwa izraelskiego na terytorium Syrii.

Jakby tych kłopotów było dla Rosjan mało, dla Rosji doszło ostatnio najpoważniejsze wyzwanie. Pod koniec marca amerykańska kompania Exxon-Mobil ogłosiła, że na wodach terytorialnych Cypru i Izraela, odkryła trzecie, co do wielkości złoże naturalnego gazu, co stawia pod znakiem zapytania zakupy gazu rosyjskiego przez kraje Europy Zachodniej. O ile Rosja była w stanie powstrzymać marsz Iranu w kierunku Syrii, by zablokować budowę gazociągu irańskiego, tak w obliczu tego odkrycia, Rosja musiałaby stanąć do walki z całą potęgą militarną Ameryki i jej zachodnich sojuszników.

Możemy również przypuszczać, że to wielkie i przełomowe odkrycie złóż gazu obejmuje wody terytorialne Syrii i tam jest najwięcej gazu, dlatego też takie było bardzo mocne zaangażowanie Turcji i Izraela w przejęcie Syrii do momentu wkroczenia Rosjan, której to statki wojenne nadal są na wodach terytorialnych Syrii, a rosyjskie wojska pozostaną w tym kraju chyba na długo. Dlatego też Rosja pozostanie tam na długo bez względu na koszty stacjonowania swoich wojsk i jeśli trzeba będzie zwiększyć ilość wojsk, to zwiększy bez względu na koszty, gdyż wyeliminowanie ich wojsk z Syrii, oznaczałoby niepowetowane straty ekonomiczne w jej budżecie.

Syria może liczyć w tym momencie tylko na Iran, który posiada liczne bazy na terenie Syrii, przy granicy z Izraelem, oraz na libański Hezbollach, który szachuje skutecznie Izrael.  Jak napisałam powyżej, Rosja jest po to w Syrii, by powstrzymać marsz Iranu i opanowanie przez Iran Syrii, oraz doprowadzić do całkowitego uzależnienia prezydenta Syrii Asada. Stąd tak „późne” zaangażowanie się militarne Rosji w konflikt syryjski, w momencie kiedy Asad nie miał w zasadzie innego wyjścia, jak przyjąć rosyjskie propozycje nie do odrzucenia.

Iran od momentu powstania Państwa Islamskiego, oraz innych grup zbrojnych, głównie sunnickich, zajął zdecydowaną postawę wobec Syrii, udzielając Asadowi pomocy militarnej, zdając sobie doskonale sprawę, że jest on prawdziwym diamentem dla USA i Izraela ze względu na największe na świecie rezerwy ropy i gazu ziemnego o niskich kosztach wydobycia.

Ostatnio zaś zrobiło się głośno o bogatych irańskich złożach metali ziem rzadkich, równych wielkości Korei Płn. Od chwili zamachu 9/11, przywódcy Iranu zdali sobie doskonale sprawę, że neokoni w rządzie G.W.Busha, będą chcieli zbrojnie zająć Iran i faktycznie takie plany były, by po irackim blitzkriegu natychmiast siłą rozpędu zmiażdżyć irańskie siły zbrojne. Jednak sztab generalny sił zbrojnych USA, zagroził podaniem się do dymisji, gdyby neokoni wydali rozkaz G.W.Bushowi ataku na Iran.

Dlatego za Obamy po wojnie z Iranem na terenie Iraku, która to zakończyła się pod każdym względem katastrofą dla US Army, pomyślano by walczyć sunnickimi wojskowymi z Iraku, uzbrajając ich za pieniądze głównie Arabii Saudyjskiej i Kataru, nazywając ich Państwem Islamskim. Ta zbieranina zwana Państwem Islamskim miała po szlifie wojennym w Syrii i zaprawieniu się w bojach uderzyć na Iran, mając wsparcie lotnicze i rakietowe z okrętów rozmieszczonych wokół Iranu koalicji państw zachodnich.

Zachód chciał walczyć do ostatniego dżihadysty z Iranem, więc Iran musiał walczyć z islamistami w Syrii i Iraku. Na gruzach Syrii, Iraku i Iranu, miał powstać Wielki Izrael, po wzajemnym wyrznięciu się sunnitów z szyitami, zaś żydowski Izrael miał panować nad światowymi zasobami energii i zażywać szczęśliwych dni.

Na dzisiaj mamy Izrael żyjący w ciągłym strachu, czy Iran nie wyda rozkazu zaatakowania tysiącami rakiet odpalanymi z Syrii i Libanu. Może teraz, co najwyżej atakować cele irańskie w Syrii za zgodą Rosji i przy jej przymykaniu oczu na rajdy izraelskich samolotów.

Rosyjska zgoda na bezkarne bombardowanie baz irańskich przez samoloty izraelskie, stawia Rosjan w stan cichej wojny z Iranem, która się zaczęła od momentu zbombardowania przez Amerykanów rakietami celów irańskich, ale jakoś dziwnie żadna rakieta nie spadła na bazy rosyjskie. Zaś rozlokowanie baz irańskich w Syrii znali tylko Rosjanie. Iran się wkrótce odwdzięczył Rosjanom, przekazując Amerykanom rosyjskich najemników, jako grupę islamistów, z czego Amerykanie natychmiast skorzystali.

Autor: slepamanka.neon24.pl

Za: https://robertbrzoza.pl/post/rosja-walczy-z-zydami-przeciwko-syrii

———————————————————-