16 Czerwiec 2019

anna maria.jpg
Pisałem nieco ponad rok temu o skandalicznej postawie senator Anny Marii Anders z PiS, która w krytycznym dla Polski momencie stanęła w obronie polityki Izraela i USA, wymierzonej w Polskę. Pani Anders znalazła się w świecie polityki dzięki swojemu nazwisku i cynizmowi Prawa i Sprawiedliwości.

Spin doktorzy partii rządzącej postanowili wykorzystać nośne patriotyczne nazwisko w celu zrobienia dobrego wyniku wyborczego. Następnie, kiedy już pani Anders została senatorem, postanowili wykorzystać ją do pacyfikowania przy jej osoby i rzekomego autorytetu, niezadowolenia z polityki PiS-u narastającego w środowiskach kombatanckich. Senator Anders pełni rolę strażaka gaszącego PiS-owskie pożary, w tym celu przypomina, że jest córką generała Władysława Andersa, dając do zrozumienia, że jej ustami przemawia do kombatanckiego ludu głosem swojego ojca. Mija kolejna rocznica zdobycia Monte Cassino, te kolejne rocznice i związane z tym obchody, to właściwie podstawa dla uzasadnienia funkcjonowania w życiu społecznym i politycznym tej kobiety.

Pani Anders to osoba na wskroś cyniczna, bo wykorzystująca nazwisko Anders do realizacji swoich prywatnych celów i ambicji. To osoba o mentalności amerykańskiej, słabo znająca język polski, słabo osadzona w polskich realiach, w dodatku mówiąca wprost, że jej syn nie zna języka polskiego w ogóle. Pełniła i pełni rolę maskotki na uroczystościach o charakterze patriotycznym. Jak informują media, z pieniędzy podatników, a więc każdego z nas, wydała ponad pół miliona złotych na loty do Stanów, gdzie na stałe mieszka. Posiada obywatelstwo amerykańskie i brytyjskie.

Przez dwa i pół roku omijała obowiązkowy rejestr korzyści, który powinna była przesłać do Państwowej Komisji Wyborczej.
Dzięki temu, że podczas zmasowanych ataków na Polskę w światowych mediach stanęła w obronie Izraela i USA, zagraniczne media mogły pisać, że nawet w szeregach partii rządzącej są tacy, którzy wspierają izraelsko-amerykańską wizję holokaustu. Wydawać by się mogło, że PiS-owska wierchuszka wyciągnie z tego wnioski. Uzna, że ta osoba przynosi partii rządzącej wstyd i kłopoty.

Tymczasem PiS zamiast kary, postanowił nagrodzić panią Marię Anders ciepłą, prestiżową posadką. To co, że pani Anders nie ma bladego pojęcia ani o Polsce, ani o Italii, ani o meandrach polityki zagranicznej. Przez trzy dekady III Rzeczpospolitej w taki właśnie sposób prowadzi się i kształtuje polską politykę zagraniczną, która ma przecież odzwierciedlać naszą rację stanu. Najbardziej prestiżowe i decyzyjne stanowiska obsadza się albo wprost tzw. „starszymi braćmi” w wierze, albo polskimi sługusami realizującymi politykę USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Izraela. Nieważne czy rządził AWS, SLD, PO czy PiS, bo zawsze i tak MSZ oraz podległe mu placówki dyplomatyczne opanowują ludzie niekompetentni lub agentura wpływu, która na pierwszym miejscu stawia interes swoich mocodawców.

Arkadiusz Miksa

Za: http://www.mysl-polska.pl/1920

———————————————