18 Lipiec 2019 

Synod Amazoński. Niemiecka operacja protestantyzacji Kościoła
 

Synod Amazoński tylko pozornie dotyczyć będzie Indian, ekologii i przyrody. Jego prawdziwym celem jest protestantyzacja katolickiego rozumienia kapłaństwa. Październikowe zgromadzenie to starannie zaplanowany przez progresistów, kolejny etap odbierania Kościołowi katolickiemu jego wyjątkowego oblicza.

 Poza granicami Polski trwa burzliwa debata nad kształtem Kościoła przyszłości. Jej wyniki będą mieć znaczenie dla całego świata, także dla nas. Coraz więcej wskazuje na to, że burza, jaka rozpętała się wokół dwóch synodów o rodzinie, była tylko wstępem do wielkich zmian. Prawdziwy sztorm rozpocznie się 6 października tego roku – wtedy, gdy biskupi z całego świata zgromadzą się w Rzymie na Synodzie Amazońskim. Na zgromadzeniu tym mają zapaść rozstrzygnięcia, które na setki lat zdefiniują życie Kościoła, przede wszystkim – charakter kapłaństwa. Progresiści, którym papież zlecił przygotowanie Synodu, mają już gotowy plan.

Tajne sympozjum w Rzymie

W ostatnich dniach czerwca odbyło się w Rzymie trzydniowe zamknięte sympozjum przedsynodalne. Zorganizowała je Panamazońska Rada Eklezjalna, REPAM. To organizacja powstała zaledwie kilka lat temu; jej właśnie papież Franciszek zlecił przygotowanie Synodu Amazońskiego. Na sympozjum pojawiła się cała czereda progresywnych hierarchów. Był szef REPAM i relator generalny Synodu, kard. Claudio Hummes; wiceszef REPAM, kard. Pedro Barreto; sekretarz generalny Synodu, kard. Lorenzo Baldisseri; „nadworny” teolog papieża Franciszka, kard. Walter Kasper; szef brazylijskiego oddziału REPAM, bp Erwin Kräutler; zaufany człowiek kard. Marxa, bp Franz-Josef Overbeck; a także wielu liberalnych teologów i profesorów. Nieobecny z powodu choroby był ważny doradca papieża, arcybiskup Wiednia kard. Christoph Schönborn. Zwraca uwagę całkowity brak konserwatystów: wśród zaproszonych kardynałów i biskupów wszyscy to liberałowie! Nie mogło więc chodzić o prawdziwy namysł i debatę nad Synodem. Rzecz dotyczyła raczej ustalenia konkretnego planu działania, tego, jak narzucić biskupom progresywną agendę. Nie znamy przebiegu obrad sympozjum. Opinii publicznej jego uczestnicy postanowili przedstawić wszakże kilka tematów, jakie ich zdaniem musi podjąć Synod Amazoński. Zaproponowali konkretnie dwie rzeczy: wyświęcanie żonatych mężczyzn na kapłanów oraz ponowne przyjrzenie się możliwości udzielania kobietom święceń diakonatu.

Kluczowe cytaty z opublikowanego po sympozjum oficjalnego dokumentu brzmią:

„To sympozjum sugeruje wyświęcanie do posługi kapłańskiej żonatych, doświadczonych chrześcijańskich mężczyzn, tak, by służyli społeczności swoim zawodem i życiem rodzinnym, by celebrowali Eucharystię [i udzielali] sakramentów pokuty i namaszczenia chorych w swojej społeczności. […] Biorąc pod uwagę potrzeby Kościoła w Amazonii, do posługi kapłańskiej powinni być dopuszczani nie tylko celibatariusze, ale także żonaci mężczyźni”;

„Proponujemy, by uznać przywództwo [kobiet], promować różnorodne urzędowe formy wykonywania posługi i autorytetu, a w szczególności, by podjąć raz jeszcze refleksję nad diakonatem kobiet w perspektywie Vaticanum II”.

To nie wszystko. Na sympozjum zaproponowano też pewną bardzo ogólnie ujętą zmianę struktury Kościoła: taką mianowicie, która pozwoli na odejście od podziału na „mistrzów i uczniów” (to znaczy: na nauczających biskupów i księży oraz na słuchających ich wiernych). Zamiast tego wcielona w Kościele miałaby zostać opcja uznawania dużo większej niż dotąd roli „wszystkich ochrzczonych stanowiących Lud Boży, którzy otrzymali Ducha sprawiającego, że są nieomylni in credendo”.

Skąd taka właśnie agenda przyjęta przez niejawne sympozjum? Tło można zawrzeć w trzech kwestiach. Pierwsza rzecz to nowe w Kościele, protestanckie z ducha rozumienie kapłaństwa promowane przez kilku niemieckojęzycznych teologów; druga to reformy, jakie rozpoczęli w swoim Kościele lokalnym biskupi Niemiec; trzecia wreszcie to opracowywana przez papieża konstytucja o Kurii Rzymskiej, która nadaje Kościołom lokalnym większe niż dotąd kompetencje.

Księża czy pastorzy? Koncepcja Fritza Lobingera

W Kościele katolickim przyjmuje się istnienie kapłaństwa powszechnego wiernych oraz kapłaństwa urzędowego. Pierwsze wynika z otrzymanych przez wszystkich wierzących katolików sakramentów chrztu i bierzmowania. Drugie tak definiuje Katechizm: „Kapłaństwo urzędowe różni się istotowo od wspólnego kapłaństwa wiernych, ponieważ udziela świętej władzy w służbie wiernym. Pełniący urząd święceń wykonują swoją posługę wobec Ludu Bożego przez nauczanie (munus docendi), kult Boży (munus liturgicum) i rządy pasterskie (munus regendi)” (KKK 1592). Inaczej na kwestię kapłaństwa patrzą protestanci. Uznają wyłącznie kapłaństwo wszystkich wiernych, a ich pastorzy nie otrzymują żadnych święceń – pełniona posługa jest jak gdyby zawodową pracą na rzecz wspólnoty.

Zadanie, jakie postawiono najwyraźniej przed Synodem Amazońskim, to przybliżenie obu stanowisk – katolickiego z protestanckim. Najpierw w Amazonii, a potem w całym Kościele, ma zniknąć wyrazisty i ostry podział na kapłanów i świeckich. Mają pojawić się kapłani żonaci, a kobiety mają zostać dopuszczone do diakonatu lub otrzymać inną formę urzędowej posługi w Kościele. (Jednocześnie – o tym nie mówi już Synod Amazoński, ale to rzecz uznawana w progresywnych kręgach powszechnie – forsuje się akceptację dla homoseksualnych kapłanów, tym samym odbierając kapłaństwu wymiar autentycznego ojcostwa).

Jaki będzie efekt tych wszystkich zmian? To oczywiste – będzie nim przeniknięcie katolickiego rozumienia kapłaństwa przez protestancką ideologię. To nie są czcze obawy – rzecz jest ujęta w teologiczne ramy, opracowywane zwłaszcza przez dwóch teologów, Austriaka ks. Paula Zulehnera i bp. Fritza Lobingera. Dla Synodu Amazońskiego istotny jest zwłaszcza ten drugi. Lobinger urodził się, wychował i otrzymał teologiczne wykształcenie w Niemczech; później przez lata pełnił posługę biskupa w Republice Południowej Afryki. W swoich pracach teologicznych promuje głębokie przetworzenie katolickiego spojrzenia na kapłaństwo. Uważa, że do święceń należy dopuszczać wszystkich: celibatariuszy i żonatych, mężczyzn i kobiety. Lobinger nie jest marginalnym teologiem. Na jego koncepcję powołał się zimą tego roku papież Franciszek pytany o możliwość udzielania święceń żonatym. Ojciec Święty dowiedział się o myśli Lobingera prawdopodobnie od Austriaka bp. Erwina Kräutlera, który od dawna jest zagorzałym szermierzem wyświęcania żonatych. Kräutler, wieloletni ordynariusz największej terytorialnie diecezji brazylijskiej, Xingu, już w 2013 roku udał się do papieża Franciszka i zaproponował mu przeprowadzenie „amazońskiej” rewolucji w celibacie. Jak powiedział wtedy mediom, papież okazał się „otwarty” na jego pomysł. Jak dziś doskonale widać, Kräutler nie kłamał.

Droga synodalna, czyli… Synod Amazoński na niemieckim gruncie

Równolegle z przygotowaniami do Synodu Amazońskiego trwają w Kościele katolickim w Niemczech przygotowania do „drogi synodalnej”. W marcu tego roku niemieccy biskupi ogłosili, że na podstawie debat między hierarchami, teologami i świeckimi opracowany zostanie program reform, który będzie mieć charakter „zobowiązujący”.

Niemcy chcą zmienić cztery rzeczy, z czego aż trzy to tak naprawdę… plan Synodu Amazońskiego. Za Odrą chce się bowiem: 1) odrzucić tradycyjną moralność seksualną; 2) zmienić podział władzy między biskupami, księżmi a świeckimi; 3) odrzucić obowiązek celibatu; 4) zmienić rolę kobiet w Kościele.

Niedawno do niemieckich katolików specjalny list napisał sam Ojciec Święty. Przestrzegł ich przed podejmowaniem zmian bez uwzględnienia powszechności Kościoła katolickiego, ale zarazem zachęcił do odważnego podążania naprzód za Duchem Świętym. Niemieccy hierarchowie ogłosili, że papieski list jest „umocnieniem” na drodze synodalnej i skłania ich do dalszej wytężonej pracy. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że mają rację. Jeżeli papież Niemców przestrzega, to jedynie w jednym kontekście: aby nie wyprzedzali na gruncie narodowym tego, co stanie się po Synodzie Amazońskim. Nie sposób uznać, że za Odrą nie wiedzą, co robią i do czego mogą się posunąć, skoro Synod Amazoński to operacja realizowana właśnie przez związanych z niemieckojęzycznym Kościołem biskupów i teologów. Synod i niemiecka droga synodalna to tak naprawdę dwa pasy tej samej autostrady.

Praedicate Evangelium, czyli nowa rola episkopatów

Aplikację zmian, które mają zostać wprowadzone na Synodzie Amazońskim, ułatwi prawdopodobnie chętnym do tego episkopatom reforma Kurii Rzymskiej, jaką przygotowuje papież Franciszek. Jeszcze w tym roku ogłoszona ma zostać konstytucja apostolska Praedicate Evangelium, która zastąpi dokument Pastor bonus św. Jana Pawła II.

Praedicate… dokona nowego podziału władzy zarówno w samej Stolicy Apostolskiej, zmieniając relacje między poszczególnymi dykasteriami oraz między nimi a papieżem. Z perspektywy Synodu Amazońskiego ważna jest jednak inna zmiana, a mianowicie zapowiadane od dawna przez Ojca Świętego oficjalne przydanie poszczególnym Konferencjom Episkopatów dużo większych niż dotąd kompetencji. W swojej pierwszej adhortacji Franciszek pisał, jakoby nie było w Kościele powszechnym jednej, całkowicie wspólnej doktryny; ten sam sąd wyraził potem jeszcze kilka razy, po raz ostatni w ubiegłorocznej adhortacji Gaudete et exsultate. Na początku tego roku kard. Oscar Rodriguez Maradiaga, koordynator doradzającej papieżowi w reformie Kurii Rady Kardynałów, mówił, że Praedicate… dokona „odwrócenia piramidalnej struktury Kościoła” z wiernymi na dole i papieżem na wierzchołku i „uwypukli” autorytet biskupów, tak, by Konferencje Episkopatów mogły używać „autentycznego autorytetu doktrynalnego”. Nie znamy jeszcze ostatecznej wersji tekstu konstytucji Franciszka, ale angielskie media opisując niedawno jej obecną wersję podały, że kwestia rozszerzenia kompetencji Episkopatów rzeczywiście pojawia się w Praedicate… Co to oznacza w praktyce? Że progresistom będzie dużo łatwiej realizować plan dostosowywania kościelnego nauczania do oczekiwań wiernych i współczesnego świata.

Synod Amazoński. Na drodze do protestantyzacji?

Czym jawi się w tym świetle Synod Amazoński? Wydaje się, że można uznać go za drugie wielkie „uderzenie” w Tradycję, które za pontyfikatu Franciszka ma zostać wykonane z inicjatywy przede wszystkim niemieckojęzycznych hierarchów. Pierwszym ciosem były naturalnie dwa synody o rodzinie oraz będąca ich owocem adhortacja apostolska Amoris laetitia. Dokument ten zawiera wiele pięknych słów o rodzinie i małżeństwie, ale tak naprawdę przyniósł trzy tylko zmiany. Dzięki niemu progresiści dopuścili do Eucharystii rozwodników; otworzyli drogę do Stołu Pańskiego niektórym protestantom; rozpoczęli prace nad odrzuceniem moralności seksualnej. W efekcie małżeństwo jawi się jako rozwiązywalne, Eucharystia przyjmowana przez heretyków zdaje się tracić swój właściwy wymiar, a moralność przestaje mieć korzenie w Biblii, zyskując je we współczesnych ideologiach i naukowych sądach. To czystej wody protestantyzacja. Teraz Synod Amazoński przypuszcza atak na kapłaństwo. Program maksymalny progresistów zakłada, że wskutek zmian posługa kapłańska będzie w Kościele bliższa rozumieniu heretyków. Mówiąc krótko: mamy do czynienia z drugim etapem programu przybliżania Kościoła Chrystusowego do wspólnot ewangelickich; przybliżania rozumianego nie jako droga nawrócenia i prawdziwego pojednania w prawdzie, ale wyprzedawania katolicyzmu i zakłamywania świętej Tradycji. Ekologia, troska o Indian, Amazonia… To wszystko tylko zasłona dymna. Prawdziwym celem jest odebranie Kościołowi katolickiemu jego wyjątkowej misji.

Paweł Chmielewski

Za: https://www.pch24.pl/synod-amazonski–niemiecka-operacja-protestantyzacji-kosciola,69561,i.html

———————————————————————————