11 Wrzesień 2019  

Holenderski sąd uznał, że lekarka, która uśmierciła 74-letnią kobietę chorą na Alzheimera bez jej świadomej zgody, dokonała eutanazji zgodnie z prawem. Przed podaniem śmiertelnej dawki leku kobietę odurzono kawą ze środkiem usypiającym, ale ocknęła się i broniła, więc lekarka poleciła jej córce i zięciowi, żeby przytrzymali ją podczas zabiegu. Córka podziękowała lekarce za „wyzwolenie jej matki z mentalnego więzienia, w którym się znalazła”.

Sprawa trafiła do sądu na wniosek prokuratury. Celem procesu było ustalenie jak należy stosować przepisy o eutanazji wobec pacjentów cierpiących na demencję. Kobieta podpisała cztery lata temu oświadczenie, że chce być poddana eutanazji zanim zostanie oddana do domu opieki. Dodała jednak, że chce mieć możliwość wybrania momentu śmierci „kiedy uzna, że nadszedł czas”.

O tym, że „nadszedł czas” zdecydowała lekarka, gdy 74-latka miała być ona przeniesiona do domu opieki. Sąd uznał, że było to działanie zgodne z prawem, ponieważ nieprzeprowadzenie eutanazji byłoby działaniem wbrew wyrażonej wcześniej woli pacjentki. Orzekająca w sprawie sędzia Mariette Renckenes stwierdziła, że wszystkie wymagania stawiane przez ustawę regulującą kwestię eutanazji zostały spełnione.

——————————————————

Mój komentarz: Wyobraźcie sobie, że wypijacie kawę i okazuje się, że była to ostatnia kawa w waszym życiu, ponieważ lekarka zdecydowała, że trzeba was uśmiercić, a córka i zięć temu przyklasnęli.  Wyobraźcie sobie, że zaczynacie się bronić, ale córka i zięć przytrzymują was, a lekarka robi śmiertelny zastrzyk. Wyobraziliście to sobie? I co czujecie? Co czujecie, gdy okazuje się, że według sądu to nie jest morderstwo, ale wykonanie waszej woli, bo cztery lata wcześniej podpisaliście oświadczenie, że zgadzacie się na eutanazję?

A teraz pytanie: czy ta 74-letnia kobieta, uśmiercona w majestacie prawa, podpisała oświadczenie, bo naprawdę chciała umrzeć, czy dlatego, że nie chciała trafić do domu opieki? Czy jej oświadczenie o zgodzie na eutanazję „kiedy nadejdzie czas” nie było przejawem rozpaczliwego wołania do córki i zięcia: „Nie oddawajcie mnie tam, bo wolę umrzeć, niż trafić do domu opieki”?

Cywilizacja śmierci świeci triumfy w „postępowej” Europie. Nie czarujmy się. Prawda jest taka, że ta staruszka została zamordowana. Zamordowała ją lekarka, która powinna ratować jej życie. Zamordowała ją przy współudziale rodziny, która przytrzymywała ją, gdy kobieta usiłowała się bronić. W Auschwitz też mordowano ludzi uznając, że „nadszedł czas”. Dziś Holandia ma swoje Auschwitz i swoje anioły śmierci mordujące ludzi śmiertelnym zastrzykiem w majestacie prawa. Czy takiego „postępu” chcemy w Polsce? Ja nie chcę.

I jeszcze jedno: w związku z reformą polskiego sądownictwa Holender Frans Timmermans pozwolił sobie na porównanie Polski do nazistowskich Niemiec. Ale to w Holandii morduje się ludzi niczym w nazistowskich Niemczech. Bo są starzy, chorzy, nieprzydatni. To Holandia jest dziś nazistowskimi Niemcami. Zgroza!

Źródło informacji: Rzeczpospolita

Zobacz też:

Za: https://wprawo.pl/2019/09/11/eutanazja-bez-zgody-pacjenta-jest-zgodna-z-prawem-szokujacy-wyrok-holenderskiego-sadu/

——————————————————–