30 Wrzesień 2019 

USA: czy szpitale podporządkują się transgenderowej wizji łamiącej sumienia?
Fot. Pixabay

 

Nad konsekwencjami zmian w wymiarze bioetycznym, jakie wywołuje agresywna filozofia transgenderyzmu, zmuszająca lekarzy do okaleczania pacjentów i wykonywania operacji niezgodnych z ich sumieniem, pisze prawnik i znany publicysta amerykański Wesley J. Smith. 

Pisarz wskazuje, że na konkretne decyzje medyków leczących ludzi wpływa już nie sama wiedza, lecz coraz częściej szeroko rozumiana kultura, na którą składają się polityka, medialna narracja czy nawet precedensowe wyroki sądowe.

Autor bestsellerowej publikacji „Kultura śmierci. Gdy medycynie wolno szkodzić” przyznaje na łamach „The American Spectator”, że do refleksji pobudziła go sprawa katolickiego szpitala w Sacramento w stanie Kalifornia, który został pozwany do sądu za to, że odmówił pacjentce wykonania histerektomii – zabiegu chirurgicznego usunięcia macicy. Ta zdrowa kobieta zapragnęła zostać mężczyzną, a interwencja chirurgiczna miała być początkiem jej płciowej transformacji. Tymczasem usunięcie zdrowego organu w sytuacji, gdy nie występuje żadna biologicznie uwarunkowana patologia, jest sprzeczne z katolickim systemem etycznym, którym kieruje się w swym postępowaniu szpital. W świetle tych norm żądanie pacjentki jest bowiem prośbą o okaleczenie.

Smith wskazuje na szerokie implikacje tej sprawy w odniesieniu do wolności wyznawania religii, ukazując jak współczesny świat medycyny na dobre rozstaje się z tradycyjną etyką, skazany na spełnianie najbardziej radykalnych i wymyślnych żądań pacjentów.

Zdaniem publicysty, w swych ekstremalnych żądaniach transgenderyzm przypomina chorobę umysłową polegającą na zaburzeniach tożsamości i integralności ciała (BIID – apotemnofilia). Osoby cierpiące na te zaburzenia są przekonane, że ostatecznym celem ich życia jest posiadanie niepełnosprawnego ciała. Często pragną oni amputacji konkretnej kończyny, gdyż, jak twierdzą, nie pasuje ona do ich paradoksalnie „niekompletnego ciała”. Obsesja ta jest na tyle silna, że niektórzy specjalnie się okaleczają – uszkadzają kręgosłup czy doprowadzają się do ślepoty.

Według naukowca, nie ma różnicy między biologicznym mężczyzną żądającym operacji zmieniającej jego ciało, gdyż identyfikuje się z kobietą, a pacjentem cierpiącym na BIID, który pragnie pozbyć się zdrowych elementów ciała, by poczuć się w końcu dobrze w swoim ciele. Zresztą, dzięki niektórym koryfeuszom współczesnej psychiatrii, karmiących się ideologicznymi przesłankami transgenderyzmu, już sama apotemnofilia przestaje być już nazywana chorobą. Osoby cierpiące na te zaburzenia doskonale pasują do kolejnych „zamkniętych w niechcianym ciele” bohaterów transgenderowej narracji, narzucanej dziś tak często współczesnej kulturze.

„Jeśli nie zatamujemy tego moralnego krwotoku w kulturze, może już za 10 lat operacje polegające na okaleczaniu i czynieniu ciała niepełnosprawnym będą powszechnie dozwolone w szpitalach Zachodu, a za 15 lat szpitale i lekarze stracą prawo sprzeciwiania się” – ostrzega starszy doradca w Center on Human Exceptionalism w Discovery Institute, a Peter Skurkiss z LifeSiteNews.com wtóruje: „To nie może dobrze się skończyć. Albo Ameryka się obudzi, albo ostatecznie osunie się w przepaść”.

Źródło: KAI

RoM

Za: https://www.pch24.pl/usa–czy-szpitale-podporzadkuja-sie-transgenderowej-wizji-lamiacej-sumienia-,71175,i.html

————————————————————————————