9 Listopad 2019 

„Stop 447”. Czy narodowcy obronią Polskę przed roszczeniami?
Źródło: PCh24TV Polonia Christiana / YouTube

Chociaż Prawo i Sprawiedliwość zapewnia, że nic Polsce nie grozi, to środowiska narodowe wolą dmuchać na zimne i dążą do zabezpieczenia naszego kraju przed potencjalnymi konsekwencjami realizacji roszczeń organizacji żydowskich. W tym celu Roty Marszu Niepodległości rozpoczęły zbiórkę podpisów pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Stop 447”. Czy jednak te wysiłki oraz wcześniejsze działania wystarczą, by nie ziścił się czarny scenariusz, przed którym ostrzega wielu publicystów?

Amerykańska ustawa JUST, znana w Polsce jako ustawa 447, została uchwalona przez Kongres USA i zobowiązuje Departament Stanu do przedstawienia parlamentowi Stanów Zjednoczonych sprawozdania z realizowania deklaracji terezińskiej przez jej „sygnatariuszy” – w tym także przez Polskę. Deklaracja powstała na konferencji w Pradze i Terezinie – wśród wielu, także niekontrowersyjnych, ale zasadnych i jak najbardziej zrozumiałych stwierdzeń – zakłada, że mienie bezspadkowe powinno stanowić podstawę dla zadośćuczynienia wobec organizacji i środowisk reprezentujących ofiary Holokaustu. Ponadto – jak zauważył mec. Jerzy Kwaśniewski w rozmowie z PrawyTV – kłopotliwa jest również kwestia „poparcia” strony polskiej dla owego dokumentu.

– Organizatorzy tej konferencji, w sposób całkowicie nieuprawniony, pod tą deklaracją podpisali wszystkich uczestników konferencji, czyli wszystkie czterdzieści kilka państw, które wysłały swoich reprezentantów na konferencję praską. Wszyscy znaleźli się podpisani pod deklaracją terezińską. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego konferencje międzynarodowe, gdzie państwa są reprezentowane przez przedstawicieli swoich rządów, mogą stać się źródłem prawa międzynarodowego, jeżeli jakieś dokumenty końcowe tych konferencji są albo podpisane, albo nie oprotestowane. Czyli, per facta concludentia, istnieje pewna zgoda rządu na treść tych dokumentów. Od 10 lat nic nie wiemy o tym – a tego typu deklaracja powinna mieć charakter publiczny – żeby polski rząd odciął się od deklaracji terezinskiej przypisanej mu bezprawnie – bo polski rząd w 2009 roku nie poparł deklaracji terezinskiej – przez organizatorów konferencji – stwierdził prezes Ordo Iuris.

Wobec tych faktów nie dziwią emocje dotyczące ustawy 447. Obawy wyrażają przede wszystkim środowiska i media narodowo-konserwatywne oraz patriotycznie usposobieni publicyści – jak chociażby Stanisław Michalkiewicz, Witold Gadowski czy Wojciech Cejrowski. Wszyscy oni zauważają, że ustawa JUST może stanowić potencjalną podstawę do naciskania na Polskę przez amerykańską dyplomację w sprawie realizacji żydowskich roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego. Tymczasem w systemach prawnych czerpiących z prawa rzymskiego w sytuacji braku spadkobierców majątek trafić powinien do wspólnoty – np. do państwa, którego obywatelem był właściciel.

Zaniepokojenie części opinii publicznej w kraju podzielają także niektórzy przedstawiciele amerykańskiej Polonii, która za sprawą ustawy 447 wyraźnie się zaktywizowała – co uznać należy za rzecz chwalebną i przełomową, gdyż przez pewien czas było to zjawisko w zasadzie nieznane. Nasi rodacy żyjący w Stanach Zjednoczonych organizowali przeciw roszczeniom protesty (m.in. w Nowym Jorku, Los Angeles i Bostonie) oraz napisali w tej sprawie list do kongresmanów.

O sprawie od dawna informował i nadal informuje portal PCh24. Po wejściu w życie ustawy 447 Agnieszka Stelmach pisała, że „organizacje, które zgłaszają roszczenia do majątku bezspadkowego, zgodnie z polskim prawem jak i międzynarodowymi standardami, nie mają do tego absolutnie żadnej legitymacji prawnej. Co więcej, żydowskie roszczenia majątkowe były rozwiązywane i rozliczane przez liczne powojenne systemy odszkodowań, w szczególności przez luksemburską umowę między Izraelem a Niemcami. Na podstawie tej umowy państwo Izrael, żydowskie organizacje ds. restytucji mienia i osoby fizyczne otrzymały odszkodowanie od Niemiec w wysokości 100 miliardów dolarów amerykańskich. Rekompensata stanowiła zadośćuczynienie za wszystkie ludzkie i materialne straty poniesione przez europejskich Żydów w wyniku ludobójczej polityki niemieckiej i zniszczenia mienia żydowskiego. Projekt w obecnej formie zobowiązuje Departament Stanu do regularnego raportowania o postępach w zakresie zwrotu mienia albo odszkodowania z tytułu utraconych nieruchomości i wszelkich kosztowności żydowskich zagarniętych przez nazistów na terenie Europy lub ich nacjonalizacji w okresie komunizmu. Ustawa wskazuje także, że mienie pożydowskie i odszkodowania miałyby być zwracane nie tylko spadkobiercom – co w rzeczywistości ma miejsce obecnie – ale w ogóle szeroko pojętemu środowisku żydowskiemu, z przeznaczeniem na edukację, pielęgnowanie pamięci o Holokauście i na inne cele” – czytamy w tekście pt. „JUST Act i duch Bartoszewskiego. Co dalej z żydowskimi roszczeniami?”.

Roszczenia zgłaszane przez instytucje niebędące spadkobiercami niegdysiejszych właścicieli są nie tylko bezzasadne, ale również groźne. Na ich realizację Polska nie ma bowiem pieniędzy. Skąd więc je wziąć? Sprawę rozważał m.in. Ksawery Jankowski w tekście pt. „Patrioci i milczenie nad ustawą 447 JUST”. Autor pisał na PCh24: „Ustawa 447 JUST w praktyce przewiduje wymuszenie na krajach Europy Środkowej, w tym na Polsce, tzw. restytucji mienia utraconego w czasie Holokaustu przez ludność żydowską. Restytucja w tym przypadku oznacza możliwość przekazania wyznaczonym organizacjom żydowskim wskazanego przez nie mienia do wykorzystania na takie cele, jakie te organizacje uznają za stosowne. Mienie, o którym mowa, to m.in. bezspadkowy majątek ofiar Holokaustu, który zgodnie z obowiązującym w naszej części świata prawem przekazany został na rzecz Skarbu Państwa. Wartość mienia znajdującego się na terenie Polski, które miałoby być przedmiotem restytucji, nieoficjalnie szacuje się na poziomie pomiędzy 65-300 mld USD. Jeśli traktować te kwoty poważnie, a żydowskie organizacje od żadnego z tych szacunków nigdy się nie odcięły, to jasnym jest, że jej ewentualna wypłata w gotówce nie wchodzi w grę. Jedynym sposobem zadośćuczynienia podobnym roszczeniom choćby w ułamku, jest przekazanie w ręce żydowskie nieruchomości o stosownej wartości. O tym zresztą wprost stanowi tekst ustawy. Nieruchomości – czyli budynków i ziemi. W związku z powyższym brak jest podstaw, by amerykańsko-żydowskie roszczenia płynące z ustawy 447 JUST, będącej formalnie częścią amerykańskiego ustroju prawnego, uznać za roszczenia natury finansowej. Są za to przesłanki, by uznać je za roszczenia de facto terytorialne”.

Kwot rzędu dziesiątek, a nawet setek miliardów dolarów nie sposób sobie nawet wyobrazić. Można jednak przełożyć szacunki dotyczące wartości owych roszczeń – niezależnie czy realizowanych „w gotówce”, czy w budynkach i ziemi – na konkretne wydatki państwa polskiego. W obrazowy sposób czynią to autorzy obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Stop 447”. Na swojej stronie internetowej informują, że „roszczenia majątkowe organizacji żydowskich opiewają na kwotę ponad 300 miliardów dolarów. Ile to pieniędzy w praktyce? 5 lat bez emerytur i rent, 31 lat bez programu rodzina 500+, 5000 myśliwców F-16, 14 razy odbudowana warszawa, 9 razy otoczymy całą Polskę autostradami”. Sprawa jest więc niezwykle poważna i trudno się dziwić, że środowiska narodowe walczą z roszczeniami bezdziedzicznymi, szczególnie, że – co podkreślają ich przeciwnicy – nie mają one podstaw. Ponownie uwagę na to zwraca w rozmowie z PCh24 Witold Gadowski.

– Roszczenia są bezpodstawne, ponieważ polski rząd w roku 1966 podpisał umowę z rządem Stanów Zjednoczonych, że płaci 45 milionów ówczesnych dolarów na zaspokojenie wszelkich roszczeń. Tym samym administracja amerykańska zobowiązuje się do zaprzestania wspierania jakichkolwiek roszczeń. To jest początek umów indemnizacyjnych. To są bardzo precyzyjne zapisy umów międzynarodowych, więc podnoszenie tej sprawy teraz jest pogwałceniem umowy pomiędzy PRL a rządem USA – zauważa publicysta.

Precyzja zawartych przed laty umów nie oznacza jednak, że pewnych pojęć nie należy doprecyzować, czy wręcz wprowadzić do polskiego prawodawstwa – uważają autorzy uzasadnienia do obywatelskiego projektu ustawy „Stop 447”. Inicjatorzy zbiórki podpisów piszą, że „pojęcie mienia bezdziedzicznego – chociaż niezdefiniowane w prawie materialnym – nie budzi wątpliwości. Mowa tu o mieniu obywateli państwa polskiego, którzy padli ofiarą II wojny światowej a którzy nie pozostawili spadkobierców. W takiej sytuacji mienie osoby zmarłej, zgodnie z zasadami wynikającymi jeszcze z prawa rzymskiego, przechodzi na skarb państwa, którego obywatelem był zmarły. Zasada ta jest powszechna i respektowana we wszystkich systemach prawnych, których korzenie sięgają tradycji prawnej starożytnego Rzymu”. Chcąc jednak rozwiać wszelkie wątpliwości i zabezpieczyć Polskę przed roszczeniami Roty Marszu Niepodległości proponują wprowadzenie do prawa definicji „mienia bezspadkowego”. To zresztą nie jedyna metoda ochrony naszego kraju przed potencjalnymi żądaniami organizacji żydowskich z USA. Sprawę wyjaśnia w rozmowie z PCh24 Robert Bąkiewicz. Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, które wspiera Roty Marszu Niepodległości w działaniach dotyczących inicjatywy „Stop 447”, odnosi się do poszczególnych elementów proponowanej ustawy.

– Pierwsza część to prolog, wprowadzenie. Mówimy tam, że państwo polskie nie zgadza się na realizację jakichkolwiek bezdziedzicznych roszczeń, odrzuca deklarację terezińską. Potem definiujemy, czym jest mienie bezdziedziczne oraz czym są roszczenia do niego. Następnie wymieniamy co jest zabronione w polskiej dyplomacji. Chodzi o prowadzenie negocjacji, arbitraży, dyskusji na temat mienia bezdziedzicznego – i to na różnych poziomach administracji. Proponujemy także, by zabronione było przeprowadzanie egzekucji komorniczych, których celem miałaby być realizacja roszczeń, odzyskiwanie mienia bezdziedzicznego. Kolejnym elementem projektu są sankcje, kary za ewentualne złamanie przepisów ustawy. Przewidziane jest tam od 3 do 25 lat pozbawienia wolności. Niektórzy mówią, że 25 lat to bardzo dużo, ale w tej chwili w polskim prawie za wyłudzenia VAT-u powyżej 10 milionów złotych grozi kara do 25 lat pozbawienia wolności, a my mówimy o kwotach, które są wielokrotnie wyższe. Z ostatnich doniesień wiemy, że w stosunku do Polski wysuwane są roszczenia o wartości nawet powyżej 300 miliardów dolarów – mówi Robert Bąkiewicz.

Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości tłumaczy także genezę obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Stop 447”. – Na wiosnę tego roku rozpoczęliśmy akcję „Nie dla roszczeń”. Wielu wolontariuszy w całej Polsce zbierało podpisy pod listem do Donalda Trumpa, w którym przedstawiliśmy z jednej strony genezę historii II wojny światowej, historię II wojny światowej w skrócie i żądaliśmy zaprzestania działań dotyczących prób restytucji mienia bezdziedzicznego. Konsekwencją działań z wiosny jest obywatelska inicjatywa ustawodawcza, tym bardziej, że projekty poselskie nie przeszły przez Sejm. Projekt obywatelski, który popiera kilkaset tysięcy ludzi, ma jednak inną wagę – zauważa działacz społeczny. – Oczywiście projekt obywatelski może trafić do „niszczarki” czy utknąć gdzieś w komisji, ale wydaje się, że jest to dużo trudniejsze. Poza tym uzyskujemy jeszcze jeden efekt: to mobilizacja społeczna, zainteresowanie ludzi tematem, który jest kluczowy dla przyszłości Polski, jeśli miałoby dojść do realizacji roszczeń organizacji żydowskich – dodaje Bąkiewicz odnotowując, że działania Rot Marszu Niepodległości nie są wymierzone w żadną partię.

– Na pewno nasze działanie nie jest działaniem przeciw komukolwiek: czy przeciw polskiemu rządowi, polskiemu państwu czy jakiejkolwiek partii, która istnieje albo za jakąkolwiek partią. Nasze działania są w swojej istocie propolskie, są działaniami obronnymi. Uważamy, że nawet jeśli wcześniej nie było politycznej woli, żeby przeprowadzić taką ustawę albo podjąć bardziej radykalne działania mające zabezpieczyć Polskę przed tymi bezprawnymi żądaniami, to mobilizacja społeczna jest do tego bardzo dobrym instrumentem. Ona wywiera nacisk na polityków i – z drugiej strony – może dać polskiemu rządowi argument do dyskusji na przykłada z partnerem amerykańskim: „rozumiecie, mamy Polaków, którzy są świadomi próby drenażu Polski i my się na to nie możemy zgodzić, bo to grozi destabilizacją polityczną, możemy przegrać wybory albo mogą zaistnieć ogromne naciski społeczne, protesty z którymi nie chcemy się zmagać” – tłumaczy Robert Bąkiewicz zauważając, że – niezależnie od decyzji polityków – mobilizacja społeczna w sprawie obrony przed roszczeniami majątkowymi stanowi wartość.

– Nie wiemy, jak postąpią politycy, ale efekt, który na pewno osiągniemy, to mobilizacja społeczna. Spodziewamy się – tak wynika z medialnych doniesień – podniesienia tematu roszczeń po wyborach. Ponadto w listopadzie ma zostać przygotowany raport – zgodnie z ustawą JUST 447 – na temat mienia bezdziedzicznego. Te elementy mogą rozpętać na nowo dyskusję w Polsce, a akcja obywatelska będzie Polaków uświadamiała, że istnieje zagrożenie – mówi.

Dystans wobec pomysłu obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej w sprawie roszczeń zachowuje natomiast Witold Gadowski. Publicysta w rozmowie z PCh24 przyznał, że intencje pomysłodawców akcji są dobre, jednak z działaniami należałoby się jeszcze wstrzymać. – Poczekajmy, bo to nie jest takie proste. Wszystkie konteksty mogą grać rolę. Żeby się nie wmieszać się w coś, co jest nieprecyzyjne. Tutaj nie chodzi o intencje. Intencje są dobre, ale poczekajmy, jak będą wyglądać te roszczenia. Uważam, że jest za wcześnie, bo w tej chwili trwa w Izbie Reprezentantów legislacja nowych zapisów – mówi nam Witold Gadowski.

Narodowcy są jednak odmiennego zdania. Zbiórka podpisów pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Stop 447” trwa od końca października.

Michał Wałach

Za: https://www.pch24.pl/stop-447–czy-narodowcy-obronia-polske-przed-roszczeniami-,72041,i.html

—————————————————————————————