9 Styczeń 2020

Joe Quinn – Sott.net

Dzień po tym, jak [3 stycznia] dwa amerykańskie drony wystrzeliły pociski, które zabiły irańskiego generała Kasema Solejmaniego, prezydent Trump odbył konferencję prasową i wyjaśnił swoją decyzję, mówiąc: „Ostatniej nocy podjęliśmy działania, żeby powstrzymać wojnę. Nie podjęliśmy działań, żeby rozpętać wojnę”.

Joshua Potash@JoshuaPotash

In Mar-a-Lago Trump just said this:

“We took action last night to stop a war. We do not take action to start a war.”

Does he not know that killing a foreign general is an act of war, or is he just a lying POS?

Osadzony film

O jakiej wojnie mówił Trump?

W okresie poprzedzającym wybory prezydenckie w USA w 2016 r. przewodnie hasło polityczne Trumpa „America First” wystraszyło Izraelczyków, ponieważ cuchnęło izolacjonizmem i ewentualnym wycofaniem się z Bliskiego Wschodu. Jak wszyscy (lub przynajmniej wszyscy w Izraelu) „wiedzą”, gdyby USA opuściły Bliski Wschód, Izrael szybko zostałby „opanowany przez muzułmańskie hordy” i pozostałoby mu sięgnięcie po „Opcję Samsona” [polska Wiki] i zlikwidowanie takiej samej liczby swoich arabskich „wrogów”.

Obawy te uspokoiła do pewnego stopnia decyzja Trumpa o wycofaniu się z irańskiego porozumienia nuklearnego, zaostrzeniu sankcji nałożonych na Teheran i przeniesieniu ambasady USA w Izraelu do Jerozolimy. Oczywiście te przysługi dla Izraela zostały w dużej mierze opłacone z góry w drodze darowizny na rzecz kampanii Trumpa w wysokości 25 milionów dolarów (największej darowizny wpłaconej na jakąkolwiek kampanię w 2016 roku) od żydowskiego potentata z branży kasyn Sheldona Adelsona. Po wygranej Trumpa Adelson przekazał kolejne 5 milionów dolarów na jego inaugurację – i znów była to największa jednostkowa darowizna na prezydencką inaugurację, jakiej kiedykolwiek dokonano. Według amerykańskiego polityka Newta Gingricha „najwyższą wartością” dla Adelsona jest Izrael i zważywszy na wypowiedź Adelsona z 2013 roku, że USA „powinny zrzucić bombę atomową na Iran”, jestem skłonny uwierzyć Gingrichowi.

Ale izraelski patologiczny strach przed porzuceniem przez gojów jest głęboko zakorzeniony i niemożliwy do rozwiania, i bez wątpienia dodatkowo rozbudził go  wywiad z listopada 2018 r., jakiego Trump udzielił dziennikarzowi Washington Post. Zapytany o to, czy należy nałożyć sankcje na Arabię Saudyjską za zabicie dziennikarza Jamala Khashoggiego, Trump odpowiedział [podkreślenie moje]:

„Po prostu czuję, że utrzymanie tych relacji [z Rijadem] jest bardzo, bardzo ważne. To bardzo ważne, żeby Arabia Saudyjska była sojusznikiem, jeśli zamierzamy pozostać w tej części świata. Ale czy zamierzamy pozostać w tej części świata? Jednym z powodów jest Izrael. Ropa staje się coraz mniej istotna, ponieważ teraz produkujemy więcej ropy niż kiedykolwiek wcześniej. Więc nagle dochodzi do sytuacji, w której już nie musimy tam pozostawać”.

Inwazja w 2003 r., a następnie zniszczenie Iraku i usunięcie Saddama Husajna to plan, który został nakreślony przez amerykańskich / izraelskich neokonów, mający służyć pozbyciu się raz na zawsze (między innymi) baasizmu, [polska Wiki] – ideologii, która dążyła do zjednoczenia kilku krajów Bliskiego Wschodu w ramach [nominalnie] świeckiego, socjalistycznego panarabizmu (poważne zagrożenie dla Izraela). Chociaż chaos rozprzestrzeniający się wskutek inwazji i okupacji Iraku przez Stany Zjednoczone osiągnął ten zaplanowany cel, to jednocześnie otworzył Iranowi drogę do zwiększenia wpływów wśród szyickich muzułmanów w Iraku – stanowiących 65% populacji tego kraju – którzy byli powstrzymani przez Saddama, sunnickiego muzułmanina (Iran to w 90% szyici). Ten narastający w ciągu ostatnich 10 lat wpływ Iranu prowadził do coraz bardziej natarczywych nawoływań za strony Izraela, że „coś trzeba zrobić” w sprawie tego kraju.

W ubiegłym roku Izrael wielokrotnie zaatakował z powietrza tak zwane „irańskie obiekty wojskowe” w całym Lewancie, między innymi nalotami na Syrię, Irak i Liban, wielokrotnymi skoordynowanymi atakami na tankowce w Zatoce Perskiej – które, choć początkowo obwiniano za nie Iran, nie wywołały wojny, ponieważ regionalne śledztwa „nie przyniosły jednoznacznych rezultatów” – oraz atakiem (co prawdopodobnie było izraelską operacją pod fałszywą flagą) na duże saudyjskie rafinerie ropy naftowej, również, choć bez przekonania, przypisywanym Iranowi.

Głównym powodem rosnącego niepokoju Izraela w odniesieniu do Iranu jest znaczący postęp, jaki Iran poczynił w tworzeniu sojuszy politycznych i wojskowych w Iraku (bezpośredni rezultat inspirowanej przez Izrael destrukcji kraju przez USA) oraz w całym regionie, a także fakt, że jest to dziś jedyny kraj w regionie, dysponujący zasobami ludzkimi i wojskowymi (i takąż intencją), który może zagrozić dążeniu państwa żydowskiego do osiągnięcia regionalnej hegemonii.

Opublikowane niedawno depesze dyplomatyczne z lat 2014–2015 szczegółowo przedstawiają skalę wpływów Iranu w rządzie irackim i pokazują, w jaki sposób irańscy oficerowie wywiadu pozyskali większość gabinetu rządu irackiego, zinfiltrowali jego kierownictwo wojskowe, a nawet wykorzystali sieć źródeł informacji prowadzoną kiedyś przez CIA. W ciągu 4-5 lat od tamtego czasu wpływy Iranu wzrosły i, z izraelskiej perspektywy, osiągnęły „czerwoną linię”, gdzie Irak mógłby zostać wykorzystany jako baza do ataków na Izrael.

Biorąc pod uwagę powyższe oraz wypowiedź Trumpa o istnieniu „coraz słabszego powodu” do pozostania USA na Bliskim Wschodzie, w połączeniu z nadchodzącym głosowaniem w irackim parlamencie nad oficjalnym żądaniem usunięcia z kraju sił amerykańskich, prawdopodobne jest, że zabicie Solejmaniego było wynegocjowaną (przez Trumpa) alternatywą dla stosunkowo bliskiego izraelskiego ataku na dużą skalę na irańskie aktywa w Iraku, a być może i na sam Iran. Taki atak wywołałby prawdziwą wojnę między Izraelem a Iranem, która nieuchronnie zaangażowałaby USA. Taka jest moja propozycja interpretacji wypowiedzi Trumpa, gdy powiedział, że „podjęliśmy działania ostatniej nocy, aby powstrzymać wojnę”.

W tym scenariuszu publiczne wypowiedzi urzędników administracji Trumpa, że zabicie Solejmaniego było konieczne do powstrzymania „znacznych ataków przeciwko Amerykanom” w regionie, można rozumieć jako niezbędne kłamstwa, mające ukryć prawdę: że rząd Stanów Zjednoczonych działał nie tyle w celu ochrony własnych bezpośrednich interesów, co raczej z zamiarem uniemożliwienia Izraelowi zrobienia czegoś niebezpiecznie irracjonalnego, co zagroziłoby życiu milionów ludzi na Bliskim Wschodzie i poza nim.

To, co wkrótce po zamachu urzędnicy amerykańscy powiedzieli prywatnie swoim irańskim kolegom, pasuje do tego scenariusza. Kontradmirał Ali Fadawi, zastępca dowódcy Gwardii Rewolucyjnej Iranu, powiedział na antenie irańskiej telewizji państwowej, że już ranem następnego dnia „Amerykanie zastosowali środki dyplomatyczne”. Fadawi powiedział, że Waszyngton poprosił Teheran, by ten odpowiedział „proporcjonalnie”. „Powiedzieli nawet, że jeśli chcemy się zemścić, to żebyśmy zemścili się proporcjonalnie do tego, co oni zrobili”, co sprawia, że cała sytuacja wydaje się być obrzydliwą grą geopolityczną. Dziś wieczorem wystrzelono rakiety w amerykańską „zieloną strefę” w Bagdadzie. Być może taka jest proporcjonalna reakcja Teheranu.

Z drugiej strony niewykluczone, że kryje się za tym coś więcej niż tylko geopolityczny pragmatyzm motywujący niektórych członków administracji Trumpa …

Zostańcie z nami…

—————————————————————-

Joe Quinn – znany eseista internetowy i autor tekstów drukowanych oraz współgospodarz audycji radiowej „NewsReal” w ramach Sott Talk Radio network. Od ponad 10 lat pisze wnikliwe felietony dla Sott.net. Jego artykuły ukazują się na wielu alternatywnych stronach poświęconych wydarzeniom na świecie, a media takie jak Sputnik News i Press TV wielokrotnie przeprowadzały z nim wywiady. Jego artykuły można również znaleźć na jego prywatnym blogu JoeQuinn.net.

Tłumaczenie: PRACowniA

Komentarz Pracowni: Ostatniej nocy Iran przypuścił niezwykle celny atak rakietowy na amerykańską bazę lotnictwa wojskowego Ain Al-Assad w irackiej prowincji Al Anbar i na bazę wojskową w Irbilu. Rozmiar zniszczeń, a zwłaszcza ewentualne straty w ludziach nie są znane. Według irańskiej agencji informacyjnej Tanim zginęło bądź odniosło obrażenia co najmniej 80 amerykańskich żołnierzy, USA zaprzeczają i twierdzą, że nie było żadnych ofiar ani poszkodowanych.

W środę, 8 stycznia, Trump wygłosił przemówienie do narodu, w zasadzie akceptując irańskie ataki jako „proporcjonalny odwet”. Można się spodziewać dalszych akcji z obu stron przez jakiś czas, propagandy, pogróżek i prężenia muskułów, ale na więcej się raczej nie zapowiada.

Trudno w tej chwili powiedzieć, ale być może Trumpowi udało się – chcąco bądź nie – przyczynić się do ewentualnego przyszłego wycofania wojsk USA z Bliskiego Wschodu. Przegłosowanie w parlamencie irackim decyzji o wydaleniu obcych wojsk jest tego początkiem. Za Irakiem ten sam temat podnoszą już dość głośno i inne państwa i frakcje w regionie, zdumiewająco po amerykańskim państwowym morderczym zamachu zjednoczone (mimo wielu dzielących ich różnic w innych kwestiach) w pragnieniu odzyskania swoich krajów, zasobów i wolności decydowania o swoim bycie. Co jest samo w sobie dobrą rzeczą.

A w międzyczasie, kilka godzin po irackim ataku rakietowym, pod Teheranem rozbił się tuż po starcie ukraiński samolot pasażerski Boeing 737-800 rej. UR-PSR lot PS752. Wszyscy pasażerowie i członkowie załogi zginęli. Czyżby powtórka z historii? Już próbuje się oskarżać Iran o zestrzelenie go.

Polecamy:

Chamenei – obecność USA w regionie musi się skończyć

Wojciech Szewko w MN o Sulejmanim, Iranie i przyszłości Bliskiego Wschodu
https://www.youtube.com/watch?&v=-F7oc3Kn7kc&feature=emb_logo

The US unwittingly raised up Iran’s Qassem Soleimani. Then, just as ignorantly, they killed him

Za: https://pracownia4.wordpress.com/2020/01/09/jaka-wojne-probowal-powstrzymac-trump-zabijajac-iranskiego-generala/#more-10833

———————————————————————-