15 Styczeń 2020

eśli Bóg pozwoli, napiszę i opublikuję  osiem tekstów pod wspólnym tytułem „Szkice krytyczne z historii politycznej i gospodarczej III RP”. Będą to następujące teksty:

1. Prymat bezkarności [LINK]

2. 13 grudnia 1981 [LINK]

3. Gierek vs Jaruzelski [LINK]

4. Młodzi trockiści [LINK]

 5. Rozpad Związku Sowieckiego

6. Zmierzch hegemonii globalnej

7. Wojna oligarchów

8. Upadek III RP.

Rozpad Związku Sowieckiego (część I). Szkic krytyczny z historii politycznej i gospodarczej III RP

Stosunki polityczne i gospodarcze między Polską i Związkiem Sowieckim – od odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku do pierwszych lat 90-tych ub. wieku – były niezwykle trudne i nieprzejrzyste. Ich połowiczne traktowanie prowadzi do zafałszowania polskiej historii politycznej i gospodarczej. Z doświadczenia historycznego lat 1944-1990 niewiele w Polsce wykorzystano, zadowalając się ogólnymi opiniami, bez odrobienia lekcji płynących z ówczesnych problemów i bez wypracowania wniosków służących obronie przed podobnymi problemami. Nie jest to przypadkowe.

Współczesny dorobek w zakresu historii politycznej przypomina raczej przełożenie wajchy przez dróżnika, aby skierować pociąg na inne tory i niewiele ponadto. O historii gospodarczej nie ma co mówić.

Zabrakło wiedzy, aby myśleć.

Zafałszowanie stosunków polsko-sowieckich polega przede wszystkim na omijaniu istotnych problemów okupacji sowieckiej, zwłaszcza na przypisywaniu najważniejszych decyzji politycznych, gospodarczych, organizacyjnych i kadrowych Polakom,  bez dostatecznego uwzględnienia natury wpływów sowieckich. Ten „model rozumowania” utrzymał się do dnia dzisiejszego i jest chętnie wykorzystywany do  obciążania Polaków za zbrodnie i nadużycia komunistyczne. W badaniach nad historią PRL słabo uwzględniano istnienie sowieckiej kontroli zachodzących w Polsce wydarzeń i procesów. Z reguły pomijano aktywność sowieckich „doradców i instruktorów” oraz sieci agenturalnej albo wspominano o nich okazjonalnie. Chętnie zacierano granice pomiędzy politykami niezależnymi od władz sowieckich (nie bacząc na ich pochodzenie i losy), a kadrowymi funkcjonariuszami władzy sowieckiej, ozdabiając tych ostatnich polskimi nazwiskami i tytułami.

Fałsz ten był niezbędnym tworzywem propagandy i indoktrynacji polskiego społeczeństwa, ale także czynnikiem dyscyplinującym władze polityczne. Smutkiem napawa fakt, że po 1989 roku zachowała się „metodologia” historii politycznej i gospodarczej, w której nadal omija się problem uzależnienia Polski od Związku Sowieckiego, co utrudnia rzetelne opracowanie historii PRL (a pośrednio również III RP) . W miejsce sowieckich decydentów podstawiano opinii publicznej podległych im wykonawców. To było bezwiedne lub celowe negowanie okupacji sowieckiej. 

Aby ustalić wpływ polityki władz sowieckich na sprawy polskie, niezbędna wydaje się skrupulatna obserwacja ewolucji tej polityki, w tym zwłaszcza w dwóch newralgicznych okresach historycznych: montowania systemu okupacyjnego w Polsce oraz rozpadu Związku Sowieckiego, zaś w obszernych analizach historycznych i gospodarczych także przyczyn i okoliczności tego rozkładu. Konieczne jest wówczas wejście na rosyjskie podwórko historyczne i jako takie rozeznanie, co się na nim działo i dzieje obecnie.

Głównym i ostatnio ponownie wywołującym olbrzymie emocje w Rosji jest pytanie o przyczyny rozpadu Związku Sowieckiego. Z różnych  sprzecznych, niekiedy absurdalnych, a niekiedy realistycznych, opinii na temat przyczyn tego rozkładu, wydobywa się pewien ogólny konsensus:  rozkład Związku Sowieckiego był przede wszystkim dziełem sowieckich „elit politycznych”. Nad tym warto się zastanowić, ponieważ wcześniej dostrzegano głównie stagnację gospodarczą i niesprzyjające okoliczności zewnętrzne.

Nie wykluczam, że podobna kolej rzeczy dotyczyć będzie „przemian ustrojowych” w Polsce, czyli przechodzenia od rzekomych „czynników obiektywnych” do obnażenia anty-narodowej roli „elity politycznej”.              

W tym skromnym szkicu nie jestem w stanie wypełnić luki powstałej wskutek powierzchownego traktowania stosunków polsko-sowieckich. Jest jednak kilka punktów, które wymagają oświetlenia, ponieważ rzutują one na procesy   powstania III RP.           

31.08.1980, Stocznia Gdańska, Porozumienia Sierpniowe n/z Anna Walentynowicz z doradcami strajku w Stoczni Gdańskiej, od lewej: Bronisław Geremek, Tadeusz Kowalik, Jerzy Stembrowicz, Andrzej Wielowieyski, Jan Strzelecki, Bohdan Cywiński, Tadeusz Mazowiecki. Fot. Fotonowa / Arch. A. Friszke

Na początek zmuszony jestem podważyć powierzchowny, naiwny i popularny w Polsce pogląd, wedle którego decydującą, lub co najmniej ważną,  przyczyną rozpadu Związku Sowieckiego było powstanie ruchu „Solidarność” w Polsce. Słyszeć o tym może było miło dla ucha, ale kosztem poczucia realizmu.  Ten popularny w Polsce pogląd poniekąd mistyfikuje ruch „Solidarności”. Przede wszystkim jednak utrudnia zrozumienie  politycznych i ekonomicznych relacji między Polską i imperium sowieckim, które były naznaczone piętnem  bezwzględnej zależności między krajem okupowanym i sprawującym zwierzchnictwo krajem imperialistycznym. W pewnym stopniu utrudnia on również poznanie późniejszych i dzisiejszych zależności pomiędzy Polską i Stanami Zjednoczonymi, które mogą być dobrze zrozumiane jedynie pod warunkiem  zweryfikowania kolejnej „nieprzyjemnej” hipotezy o okupacji Polski. Wbrew pozorom, nie jest to łatwe i nie mieści się w ramach prostej analogii.

Stosunki polityczne są zawsze dwukierunkowe. Jednak kierunek „od   Związku Sowieckiego do  Polski” odznaczał się z pewnością wielokrotnie większym natężeniem aktywności politycznej władz sowieckich, aniżeli dyspozycyjnych polityków w Polsce .

Wobec złożoności problemów, które przez pół wieku wyznaczały  podrzędne położenie Polski, uwagę skupię przede wszystkim na zagadnieniach, pozwalających rozwinąć  charakterystykę  junty wojskowej generała Wojciecha Jaruzelskiego  oraz młodzieżowej frakcji trockistowskiej (z czasem dojrzałego ugrupowania trockistowskiego) w Polsce, które zawarły porozumienie „okrągłego stołu”. Nie ulega wątpliwości, że powstanie i funkcjonowanie tych specyficznych kreatur politycznych w warunkach okupacji sowieckiej nie mogło być samoistne. Ten aspekt powstania III RP jest niestety notorycznie pomijany, a przecież wszystko wskazywało na to, że był on decydujący.  

Wielki Terror

Niezwykle wysoka represyjność rządów komunistycznych w pierwszych latach okupacji sowieckiej obecnie jest rzadko kwestionowana. Nie zauważano jednak, że była ona podyktowana słabo dotychczas wyjaśnioną wrogością władz sowieckich do Polaków. Łatwiej było skojarzyć represje z atrybutami  „systemu komunistycznego”, aniżeli z wrogością „elit sowieckich” wobec Polaków. Różnica jest znaczna, gdyż wrogość tych „elit” nie daje się wyjaśnić w ramach ideologii komunistycznej. Wrogość ta zaowocowała rzadko spotykanym w historii łańcuchem masowych zbrodni ludobójstwa ,  słabo skrywanych pod pozorem „walki klasowej” i „obrony zdobyczy socjalizmu”. Przekładała się na bezwzględną i planową eksterminację polskich ruchów i organizacji niepodległościowych (a także wybitnych jednostek), co wymagało zbudowania sprawnego i pozbawionego wszelkich zahamować aparatu represji, najpierw w Związku Sowieckim, a po II Wojnie Światowej przeniesienie go do Polski. Dlatego żaden konsensus zbrodniarzy z nurtem niepodległościowym był niemożliwy. Sam w sobie był uznawany przez władze sowieckie za przestępstwo.

Świadectw naiwności, niestety, nie brakowało. 

Warto podkreślić, że wrogość sowieckich rządów do Polaków ma długą historię. Tutaj musi wystarczyć przypomnienie  Wielkiego Terroru z 1937 roku, wokół którego narosło w Polsce wiele mitów i propagandowych manipulacji. Nie był to oczywiście ani pierwszy, ani ostatni fenomen bezprecedensowych aktów  ludobójstwa Polaków dokonanych przez władze sowieckie.

 Już z pobieżnych relacji wynika , że Wielki Terror był przemyślanym i  konsekwentnie realizowanym projektem, obejmującym różne kierunki i obszary represji stalinowskich, oficjalnie  uzasadnianych dwoma rodzajami argumentacji: ideologicznej (według stalinowskiej teorii o nasilającej się „walce klasowej”) oraz troską o bezpieczeństwo  państwa, czyli konieczności podjęcia walki z działalnością sił zmierzających do podważenia sowieckiej państwowości, a  w szczególności  z wrogimi siłami zewnętrznymi. Mnie się wydaje, że to jest raczej standardowa argumentacja, stosowana przy wielu okazjach, niekoniecznie związana z ideologią komunistyczną. Pojęcie „walki klasowej” łatwo można   wymienić na inne koncepcje wykorzystania rzeczywistych lub fikcyjnych antagonizmów społecznych (do czego niezbędna jest odpowiednio przygotowana  i spopularyzowana ideologia). Na zagrożenie bezpieczeństwa państwowego lub narodowego w historii Europy powoływano się często; zarówno na zagrożenia rzeczywiste, jak też fikcyjne. Z pewnością nie jest to pomysł  zastosowany po raz pierwszy w „systemie komunistycznym”.

Taka podwójna (lub raczej dwuznaczna) argumentacja Wielkiego Terroru umożliwiła daleko idące rozprzestrzenienie represji, nawet usuwając spod kurateli ideologicznej ludzi, których nie można zaliczyć do „obcych klasowo” i dołączyć ich do zbioru ludzi będących faktycznym lub rzekomym  zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Terror dotyczył jednych i drugich, co gmatwało zagadnienie.

Ogólny problem, który jest szczególnie ważny dla zrozumienia obecnych uwarunkowań geopolitycznych i międzynarodowych stosunków gospodarczych, polega na dostrzeżeniu głębokiego rozdźwięku pomiędzy ideologią a terrorem. Po obydwu stronach tego rozdźwięku widoczne są procesy ekstremalne. Z jednej strony, paraliżujący aktywność ludzi, totalitarny charakter ideologii, z drugiej  skrajny terror: bestialski i dokonywany na skalę przemysłową. Obydwie strony są odpowiednio maskowane, uzasadniane i idealizowane. Dotyczy to również innych „systemów politycznych”, poczynając od ludobójstwa Ormian i Greków przez rząd turecki w latach 1915-1917, a kończąc na najdłużej trwającym po II Wojnie Światowej terrorze rządu Izraela wobec ludności palestyńskiej.

W niniejszym Szkicu krytycznym…, odnoszącym się bezpośrednio do Wielkiego Terroru w Związku Sowieckim, konieczne jest obnażenie jego źródeł oraz   sposobu wmontowania terroru do „systemu politycznego”, a także wyjaśnienia  jego skuteczności. Z przykrością należy stwierdzić ,że jest to obszar zaniedbany i uprawiany w Polsce powierzchownie (w mniejszym stopniu w dzisiejszej Federacji Rosyjskiej). Przeważa pogląd, iż jest to przykład zbrodniczej działalności Józefa Stalina, zaś w odniesieniu do ówczesnego ludobójstwa Polaków – jego osobisty zamysł: „Chciał, aby Polska nie istniała”. Jednak ten uproszczony pogląd ma dwie zasadnicze wady. Po pierwsze, nie daje odpowiedzi na pytanie, dlaczego Stalin nosił się z takim zamiarem (jakie były  przyczyny jego wrogości do Polski?), choć na ten temat jest sporo spekulacji. Po drugie, kieruje uwagę wyłącznie na Stalina, kiedy  system zorganizowanego terroru wobec Polaków był stałym motywem Lenina, Trockiego, najbliższych współpracowników Stalina, a po nim, kolejnych przywódców Związku Sowieckiego.

Przede wszystkim warto przypomnieć, że zbrodnie nie są wytworem „systemu politycznego”, lecz „system polityczny” jest wytworem zbrodniarzy.

Dlatego „system polityczny” nie może być rozumiany jako wyidealizowany mechanizm sprawowania władzy; konstrukcja umożliwiająca funkcjonowanie państwa czy aparat przymusu. Bestialskie zbrodnie są zbrodniami dokonywanymi przez konkretnych, powiązanych ze sobą ludzi, a nie abstrakcyjnym uzupełnieniem systemu politycznego lub tym bardziej jego niepożądana wadą. Ludzi tych łączy zaangażowanie i aprobata dla dokonywanych zbrodni . W tym świetle wszelka idealizacja sprowadza zagadnienie  do usprawiedliwienia i rozgrzeszenia zbrodni, a w dłuższej perspektywie przyczynia się do zapewnienia zbrodniarzom bezkarności. Obwinianie „systemu politycznego” barbarzyńskie zbrodnie sprzyja rozmyci odpowiedzialności i przenoszeniu jej na Bogu ducha winne społeczeństwo.        

Pomijanie tego przyziemnego, konkretnego  aspektu funkcjonowania zbrodniczych „systemów politycznych” oznacza rezygnację z poznania rzeczywistości i mimowolne lub celowe minimalizowanie znaczenia bestialskiego terroru. W tym świetle ideologia komunistyczna okazuje się niczym innym, jak metodą rozgrzeszania największych ludobójców i budowania sfery bezkarności. Ideologie przyciągają fanatyków, ale również ludzi o chorobliwych ambicjach. Są zdolne przekształcać jednych i drugich w zbrodniarzy. Stanowią oni czoło armii zdemoralizowanych i prymitywnych zwolenników „systemu politycznego”, za którymi ciągnie się masa oportunistów, ludzi zdezorientowanych i zwykłych durni.

Powyższe uwagi można odnieść nie tylko do władzy sowieckiej, ale także do wyznaczonych z ich własnych zasobów kadrowych „przywódców” Polski. Co do samej władzy sowieckiej, należy uwzględnić szokujący poziom demoralizacji „płomiennych rewolucjonistów”, aprobujących własne zbrodnie oraz zaciekle tępiących „w imię komunizmu” moralność chrześcijańską, ale także pozbawionych wszelkich hamulców w życiu osobistym, uciekających się do  gwałtów i zboczeń seksualnych. To również należy do sfery bezkarności, która jest najbardziej pożądanym przywilejem zdemoralizowanej władzy.

Co do sowieckich „przywódców” Polski; ich zachowania na ogół nie odbiegały od „wzorców” władzy sowieckiej. Jednak wielu Polakom z trudem przychodzi określenie ich mianem zbrodniczych, rozpasanych  bestii. Wielu ludzi w Polsce nie potrafiło lub nie chciało dostrzec ich prawdziwego oblicza, łatwo godziło się na bagatelizowanie zbrodni i rozgrzeszanie zbrodniarzy. A przecież ich rola nie skończyła się w 1989 roku, jak za dotknięciem czarodziejskiej różyczki.

Obecnie wczorajsi wrogowie Polski działają nie tak jawnie, pod innymi barwami. Odnotowują nawet więcej sukcesów w dziele niszczenia Polski, ponieważ każdy ukryty i niewidzialny wróg jest bardziej niebezpieczny od wroga stającego do walki z otwartą przyłbicą.

W  licznych interpretacjach Wielkiego Terroru słabo widoczne  są intencje i przyczyny uruchamiające sowiecką machinę  ludobójstwa. Wiele było na ten temat czczych dywagacji, a nawet usprawiedliwień ludobójstwa. Nie brakowało  w Polsce historyków, którzy doszukiwali się heroizmu w „dylematach moralnych” sprawców bezprecedensowych zbrodni. (na przykład:  „Warunki ostrej walki klasowej wymagały szybkiego działania i ujawniania gniazd kontrrewolucji. Za każdy błędny krok czekista mógł zapłacić życiem, ale odwaga i dzielność były naturalnym rysem ich charakterów”). Najchętniej przedstawiano goły przebieg wydarzeń.

Related image
Nikołaj Jeżow [z prawej] w towarzystwie Józefa Stalina. [Fot. Wikipedia.]

 Dlatego łatwo przeczyć fakty świadczące o rasistowskim charakterze owego Terroru. Mnie interesuje nie tylko fragment dotyczący tzw. polskiej operacji NKWD przeprowadzonej pod kierownictwem zwierzchnika NKWD Nikołaja Jeżowa, w której według danych rosyjskich, skazano 139.815 Polaków, z których wymordowano ponad 111 tysięcy. Było to ludobójstwo, które wyróżnia się tym od pospolitych zbrodni, że nie było dokonywane w odwecie  za wrogie działanie, lecz za bycie Polakiem. Był najliczniejszy mord na konkretnej grupie  narodowościowej (w dalszej kolejności dotyczył on Niemców, Łotyszy, Litwinów, Rumunów, Greków itd.). Ogólnie biorąc, „operacje narodowe ” NKWD były ważnym elementem Wielkiego Terroru, skierowanym przeciwko  przedstawicielom narodów i grup etnicznych, które uznano za obce w wielonarodowym imperium. W tym przypadku zasady ideologiczne zostały  daleko w tyle, a na pierwsze miejsce wysunięte zostały motywy skrajnie rasistowskie.

Łatwo również przeoczyć motywy ekonomiczne Wielkiego Terroru. Są trudniejsze do uchwycenia, ponieważ wynikały ze słabo rozpoznanej polityki władz sowieckich. Niektórzy rosyjscy analitycy sugerują, że represje z 1937 roku były źródłem darmowej siły roboczej (czyli eksploatacji ludzi zesłanych do łagrów). Jest to fakt oczywisty, ale bynajmniej nie zasadniczy.

Komunistyczny terror był głównym narzędziem pozyskiwania kapitału. Co się działo z tym kapitałem, to inna historia. Obnaża ona prawdziwe oblicze  „płomiennych rewolucjonistów”, co widać z fragmentu pracy wybitnego rosyjskiego ekonomisty prof. Walentina Katasonowa (patrz: ANEKS).

 Lista zorganizowanych przez bolszewików „dochodowych” operacji jest obszerna. Wypełnia całą historię Rosji sowieckiej, a następnie budowy sowieckiego imperium. W latach 1918-1921 „Komunizm wojenny” nie był niczym innym, jak tylko wykorzystaniem terroru do zorganizowanej grabieży ludności wiejskiej, pozbawiając ludność nie tylko środków produkcji, ale nawet możliwości egzystencji . Dotychczas przedstawiany jest w taki zideologizowany sposób myślenia: „istotą komunizmu wojennego było przygotowanie kraju do nowego, komunistycznego społeczeństwa…”. Tymczasem jest to wątła ideologiczna obudowa terroru, który doprowadził do masowego głodu w latach 1921-1922 (pochłonął on życie ok. 5 mln ludzi).

Włodzimierz Lenin przemawia w czasie sowieckiej rewolucji. [Fot. reserchgate.net]

Z kolei Włodzimierz Lenin wykorzystał wspomniany głód do obrabowania prawosławnej Cerkwi.

W okresie stalinowskim przeprowadzono dwie kolejne operacje rabunkowe:  „nacjonalizację” oraz „kolektywizację wsi” (terminy nadal przecież stosowane, choć bezpośrednio zaczerpnięte z ideologii komunistycznej) lub – jak niekiedy pisano – stanowiące główne źródło „komunistycznej akumulacji pierwotnej”. Przejęcie prywatnego kapitału nastąpiło z wykorzystaniem analogicznych środków terroru. Uzasadnienie ideologiczne stanowiło listek figowy dla zakrojonych na szeroką skalę represji, bez których przejęcie przez bolszewików kapitału prywatnego byłoby niemożliwe. W rezultacie doprowadzono w latach 30-tych ub. wieku do następnego masowego głodu. O dawno odtajnionych na ten temat dokumentach można było usłyszeć, że ich „czytanie nie jest dla osób o słabym sercu”.

Skala zbrodniczych represji, które towarzyszyły rzekomej nacjonalizacji w Rosji sowieckiej jest wprost przerażająca. Ta praktyka została ponownie zastosowana wobec krajów okupowanych, w tym wobec Polski. W obydwu przypadkach kwestie „nacjonalizacji” i „kolektywizacji” zostały wygładzone propagandowo, oczyszczone z faktów bestialskich zbrodni i włączone do szczytnych osiągnięć  „systemu komunistycznego”.

 Te dwa aspekty stalinowskich represji – rasistowski i gospodarczy  – powinny Czytelnika sprowadzić na ziemię. Ich połączenie daje piorunującą mieszankę. Społeczeństwo poddane takiej mieszance represji zostaje sterroryzowane, ubezwłasnowolnione i niszczone nie tylko pod względem politycznym, lecz także pod względem ekonomicznym i demograficznym.

Katyń. Zdjecia pochodzą z amerykanskich archiwów narodowych – NATIONAL ARCHIVES / archives.gov

Warto przy okazji wskazać na trwałość terroru politycznego i zamaskowanego „nacjonalizacją” rabunku Polaków. O ile uzasadnienia ideologiczne podlegały różnym modyfikacjom (o czy niebawem napiszę), o tyle „budowa socjalizmu” w Polsce, a dalej „stosunki braterskie” między PRL i Związkiem Sowieckim były silnie obciążone dziedzictwem Wielkiego Terroru. W marcu 1940 roku nastąpiło  kolejne  ludobójstwo Polaków, przeprowadzone  przez kolejnego zwierzchnika NKWD  Lawrientija Berię. Jego uzasadnienie mordu katyńskiego nie było oryginalne. Podobnie, jak uzasadnienie „operacji polskiej” Jeżowa,  miało charakter skrajnie rasistowski: „Biorąc pod uwagę fakt, że wszyscy są nieprzejednanymi, niepoprawnymi wrogami reżimu sowieckiego, NKWD ZSRR uważa za konieczne: rozważyć … w szczególny sposób, stosując wobec nich karę śmierci”.

Nie trzeba szerzej tłumaczyć, że zbrodnicza praktyka była szeroko wykorzystywana wobec Polaków znajdujących się  terenach Związku Sowieckiego, a także na obszarach anektowanych na początku II Wojny Światowej. W niniejszych rozważaniach zależy mi na podkreśleniu faktu, że w okresie PRL-u miała ona fundamentalne znaczenie. Polegała nie tylko na brutalnym represjonowaniu ruchów niepodległościowych, ale także na tym, że pozwalała dowolnie rozszerzać zakres i natężenie represji wobec narodu polskiego; obejmować nimi praktycznie każdego, kogo uznano za zagrożenie dla władzy politycznej, w tym również robotników i … członków partii komunistycznej.

 Jeszcze raz pokreślę: nie była to praktyka narzucona z zewnątrz. Była to praktyka bezpośrednio realizowana przez ośrodki zewnętrzne. Nieporozumienie w tej sprawie owocuje kontrowersjami wokół określenia  „okupacja sowiecka” (niektórym politykom nadal wydaje się ono dyskusyjne). Wspomniana praktyka bezprecedensowego terroru, będąca w istocie rzeczy  urzeczywistnianiem skrajnie wrogiego nastawienia władz sowieckich do Polski, sposobem rządzenia ludźmi uznawanymi za wrogów, spychała ideologię na podrzędne miejsce, co szybko musiało doprowadzić do jej pełnej kompromitacji.  

Ideologia komunistyczna stanowiła przede wszystkim zasłonę dymną dla zniewolenia narodu polskiego. W tym świetle określenie „okupacja” przestaje był wyrazem luźno rzuconej opinii, lecz trafia w sedno sprawy.

 Z pewnością pierwsze lata okupacji Polski, to nie była „wojna domowa”, jak twierdzą niektórzy historycy polscy. 

Ignorowanie podstawowych kanonów ideologii komunistycznej przez przyjęcie skrajnie rasistowskiego podejścia władz sowieckich do Polaków (i niektórych innych narodowości), nie jest dziwnym brakiem konsekwencji. Jest kwestią, którą należy skrupulatnie wyjaśnić. Podkreślę ponownie, że rozpatruję tutaj wyłącznie działalność władzy komunistycznej, a nie społeczeństwa rosyjskiego. Jest to szczególnie charakterystyczne zarówno dla propagandy antyrosyjskiej w Polsce, jak i dla propagandy antypolskiej w Rosji.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Stalinowskie  «Uwłaszczenie rewolucjonistów»

Najpełniejszy obraz prywatyzacji (podkreślenie. A.Ś.) z pierwszych lat  władzy sowieckiej w swoim czasie dał Igor Bunicz w książkach «Poligon szatana»[i]. Prztoczę  tylko dwa wycinki  ze zbioru «Poligon szatana», które zawierają informację z czołowych amerykańskich gazet 1921 r. Pierwszy wycinek przedstawia tajną notatkę W.I. Lenina dla towarzyszy partyjnych (kwiecień 1921 r. ), razem z tłumaczeniem notatki z czołowej amerykańskiej gazety «New York Times» (wszystko wskazuje na to, że z marca albo kwietnia 1921 r. ):

«Ściśle tajne.

Tow. Unszlichtowi i Bokij!

To skandal, a nie praca! Tak pracować nie wolno. Zadowoleni z tego, że tam piszą. Natychmiast proszę odnaleźć przeciek, jeśli potrzeba razem z Narkomfinom i tow. Baszą. Z uwagi na tajność pisma, proszę natychmiast zwrócić mi go razem z załącznikiem i  waszą opinią.

Przew. Rady Komisarzy Ludowych Lenin

            „Załącznikiem”  był wycinek z gazety «New York Times» ze zrobionym już  (osobiście przez Lenina, sądząc po charakterze pisma) tłumaczeniem:

«Widać, że celem  “robotniczych” liderów bolszewickiej Rosji jest maniakalne życzenie zostać drugimi Harun Ar-Rashidami, z tą tylko różnicą, ze legendarny kalif trzymał swoje skarby w piwnicach własnego pałacu w Bagdadzie, podczas gdy bolszewicy, przeciwnie, wolą przechowywać swoje bogactwa w bankach Europy i Ameryki. Tylko w ostatnim roku, jak nam wiadomo, na rachunek bolszewickich liderów wpłynęło:

Od Trockiego  – tylko do jednego banku USA 11 milionów dolarów i 90 milionów franków do szwajcarskiego banku. Od Zinowjewa – 80 milionów franków do szwajcarskiego banku.

Od Urickiego – 85 milionów franków do szwajcarskiego banku.  

Od Dzierżynskego – 80 milionów franków szwajcarskich.

Od Ganieckiego – 60 milionów franków szwajcarskich i 10 milionów dolarów USA.

Od Lenina – 75 milionów franków szwajcarskich.

Wydaje się, że “światową rewolucję” bardziej poprawnie byłoby nazwać “światową rewolucją finansową”, której cala idea polega na tym, żeby zgromadzić na osobistych rachunkach dwóch dziesiątków ludzi wszystkie pieniądze świata. Z tego wszystkiego my, jednakże, wyciągamy paskudny wniosek, że szwajcarski bank, z punktu widzenia bolszewików, wyglądał na pewniejszy, niż amerykańskie banki. Nawet zmarły Uricki trzyma tam nadal swoje pieniądze. Czy nie wynika z tego, że powinniśmy koniecznie przejrzeć swoją finansową politykę pod kątem większej federalizacji?».

            Od momentu leninowskiej notatki minęło kilka miesięcy. Podejrzanym w sprawie «przecieku informacji» okazał się niejaki obywatel o nazwisku  Szelechies. Po tej historii Lenin nie mógł się uspokoić, nadal starając się wprowadzić porządek w organizacji procesu «prywatyzacji» zawłaszczanego  przez bolszewików majątku. Bunicz pisał:

«Lenin traci cierpliwość i 19 sierpnia posyła Unszlichtowi następny list:

“19. ViII.

 Ściśle tajne.

Tow. Unszlicht!

Proszę polecić, kto powinien mi przedstawić:

1) dokładne informacje, jakieś poszlaki,

2) kopię przesłuchania albo przesłuchań w sprawie… Szelechiesa. Już o tym pisałem. Proszę ustalić, komu należy nakazać, aby odtąd się nie spóźniali.

Z pozdrowieniem Lenin”.

Ale złoto nadal odpływa dwiema drogimi: Za granicę i w tajne magazyny WCzK. Obie strony robią wszystko możliwe, żeby zdemaskować wyciek do prasy zachodniej, Gazeta “Now York Times”  w numerze od 23 sierpnia 1921 r. pisała: “ Bank „Kun, Leiba & Co.”, finansujący przez swoje filie niemieckie  przewrót w Rosji 1917 roku, nie został postawiony na uboczu przez  swoich wdzięcznych klientów. Tylko za pierwsze półrocze roku bieżącego bank  otrzymał od Sowietów złoto na sumę 102.290 tysięcy dolarów. Wodzowie rewolucji nadal zwiększają wkłady na swoich rachunkach w bankach USA. Tak na przykładdepozyty Trockigo dwóch  amerykańskich bankach wzrosły do 80 milionów dolarów. Co do samego Leninato uporczywie nadal  przechowuje  swoje oszczędności” w szwajcarskim banku, pomimo wyższego oprocentowania.

W październiku 1921 r. Szelechiesa rozstrzelano.

[…]

Zwróćmy uwagę, że sprawa opisana przez I. Bunicza odnosi się tylko do 1921 r. I dotyczy tylko wkładów bolszewików w banki USA i Szwajcarii. Ale wywóz nagrabionego majątki także realizował w bankach Szwecji, Wielkiej Brytanii i szeregu innych krajów. Proces wywozu bogactw trwał jeszcze kilka lat. Z końcem 1922 r. strumień zaczynał słabnąć, a w 1925 r.  kiedy Stalin umocnił swoją pozycję w partii i rządzie, ustał.

W opublikowanej przeze mnie trochę lat wcześniej książce spróbowałem ocenić skalę wywozu za granicę przez bolszewikami  złota. Żółty metal na miejscu (w Nowym Jorku, Londynie, Sztokholmie, Zurichu itd.) był konwertowany na  walutę, a ta była lokowana na rachunkach w solidnych bankach. Między zachodnimi bankami zachodziła ostra konkurencja o pieniędze z sowieckiej  Rosji i o «rewolucyjnych» klientów (popatrzycie na notatki z gazety «Now York Times»: jak Amerykanie zazdrośnie reagują na to, że Rosjanie wolą korzystać ze banków szwajcarskich).

Tak oto złoto z Rosji wypływało różnymi kanałami i pod różnymi «legendami». To, przede wszystkim, «parowozowe złoto» i «złoto Komintiernu», o czym napisano w 8 rozdziale niniejszej książki.

Procesem wniosku złota za granicę kierował Trocki…

[…]

W ten sposób, za granice sowieckiej Rosji zostały wywiezione ogromne bogactwa, jakie były zgromadzone w ciągu licznych dziesięcioleci (a być może i wieków) w imperium rosyjskim.

[…]

Wszystkie materiały odnoszące się do operacji «uwłaszczenie rewolucjonistów»  zostały utajnione. Takimi pozostają dotychczas.

W już wymienionym przeze mnie artykule  «Za kulisami kryzysów. Industrializacja jak afera», jej autor Sergiej Suchobok przedstawia różne cyfry i fakty, odnoszące się do opisanego przez nas tematu. Na przykład mówi, że po zabójstwie  Trockiego, na rachunkach należących do tego «płomiennego rewolucjonisty» w bankach USA i Meksyku, zaksięgowanych było 800 mln. $. (nie w  dzisiejszych, a ówczesnych dolarach!). W 1922 r. w partii bolszewickiej  rozpętał się potężny skandal, gdy Ludowy Komisariat Inspekcji Robotniczej i Chłopskiejujawnił na zagranicznych rachunkach G. Zinowjewa aż 400 mln. dolarów! Przy pośrednictwie A. Hammera z sowieckiej Rosji do Ameryki  za okres 1921–1925 r. wyprowadzono,  ogólnie rzecz biorąc, około 1 bln $. (w przeliczeniu na obecną wartość dolarów). Niestety, ani jednego odsyłacza do dokumentów albo do innych   źródeł  autor nie wprowadza. Tym nie mniej, problem istnieje. Świadectw tego, że w pierwszych latach sowieckiej władzy wielkie ilości złota i innych wartości odpływały  z kraju, jest dosyć.

 (Fragmenty książki Walentina Katasonowa  – w wolnym tłumaczeniu A).


[i] Trzy tomy wspomnianej książki Igora Bunina, przedstawiające rabunkową działalność przywódców sowieckich, zostały wydane w latach 1996-1997 również w języku polskim przez wydawnictwo Gutenberg-Print.

 


Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Za: https://www.polishclub.org/2020/01/13/rozpad-zwiazku-sowieckiego-czesc-i-szkic-krytyczny-z-historii-politycznej-i-gospodarczej-iii-rp-5/

—————————————————–