18 Luty 2020

„Querida Amazonia” i latynoska eko-teologia [ANALIZA]

Uwaga większości mediów światowych, a i samych komentatorów tuż po wydaniu posynodalnej adhortacji Querida Amazonia skupiła się na kwestiach celibatu oraz diakonatu kobiet. Wielu odetchnęło z ulgą. Papież Franciszek nie uznał skandalicznych propozycji „ojców synodalnych”. Jednak abstrahuje się od innych rewolucyjnych zmian: wprowadzenia do Magisterium i po raz kolejny potwierdzenia nauk eko-teologii oraz tak zwanej indiańskiej teologii o charakterze panteistycznym i gnostyckim.

Zarówno specjalny sekretarz synodu dla Amazonii, kardynał Michael Czerny, jak i Sekretarz Generalny Synodu Biskupów, kardynał Lorenzo Baldisseri podkreślali, że najnowsza adhortacja posynodalna Franciszka jest częścią zwyczajnego Magisterium Kościoła.

Opublikowany 12 lutego dokument Querida Amazonia często odwołuje się do encykliki Laudato Si, adhortacji Gaudete et exsultate, ale – co najważniejsze – do zapisów Instrumentum laboris (dokumentu przygotowawczego) przed Synodem dla Amazonii. Wszystkie te pisma przesiąknięte są terminologią, a niekiedy obszernymi cytatami zaczerpniętymi z opracowań teologów wyzwolenia. Ta zaś powstała w Ameryce Łacińskiej, gdzie dość wcześnie przyjęła się „filozofia praktyczna” Antonia Gramsciego, którą połączono z nauczaniem Kościoła, marksistowską walką o byt i antykolonializmem.

Gramsci mówił, że zadaniem nowych elit jest przekazywanie w atrakcyjny sposób pewnej ideologii masom, by stała się dominującym światopoglądem, a z czasem przyjęła formę religii. Filozofia ta znalazła szczególnie podatny grunt w ojczyźnie papieża Franciszka.

Dzieła Gramsciego, wkrótce po opublikowaniu w języku włoskim, przetłumaczył na język hiszpański i wydał w Argentynie komunista Jose Arico. Argentyńczycy dostrzegli podobieństwa między włoskim faszyzmem a rodzimym peronizmem.

Nieco później, na początku lat 60. myśl ta zyskała na znaczeniu w Brazylii, choć sam Gramsci był tam znany znacznie wcześniej. W 1966 r. Otto Maria Carpeaux opublikował w katolickim „Revista Civilização Brasileira” artykuł, w którym przedstawił włoskiego komunistę jako „świętego męczennika”. Jego filozofia przyjęła się błyskawicznie i już w latach 70. królowała na wydziałach filozoficznych oraz socjologicznych, najpierw uczelni świeckich, a potem katolickich.

Filozofia Gramsciego, będącą inspiracją dla nowej lewicy i rewolty studenckiej z 1968 roku, postrzegana była jako antyhegemonistyczna i zbiegła się w czasie z 17 wielkimi dekretami dyktatury wojskowej. Brazylijczycy widzieli w niej potencjał dla kontrrewolucji antyrządowej.

Jednak to w Chile doszło do swoistej interpretacji idei Gramsciego, zwarcia szyków lewicy i chadecji w celu obalenia junty wojskowej. Tu też powstała silna reprezentacja teologów wyzwolenia.

Bracia Leonardo i Clodovis Boff, jako prominentni przedstawiciele nowego nurtu potępionej przez Kościół teologii nie kryją, że na jej ukształtowanie się miały wpływ czynniki społeczno-ekonomiczne, modernizm i Sobór Watykański II oraz prace m.in. Jacques’a Maritaina, ewolucjonisty Teilharda de Chardina (potępione przez Kościół) czy też Henriego de Lubaca.

Wśród owych czynników teologicznych to przede wszystkim rozpoczęcie dialogu teologii ze społeczeństwem w atmosferze fermentu intelektualnego lat 60. oraz proces wymiany myśli między teologią katolicką a protestancką w Ameryce Łacińskiej – w tym samym czasie, gdy świat debatował nad relacjami między wiarą a ubóstwem, Ewangelią a „sprawiedliwością społeczną”.

Chociaż istnieją różne nurty teologii wyzwolenia, to w szczególności w pismach obecnego papieża widoczne są wpływy dwóch z nich: systemu Peruwiańczyka Gustavo Gutiérreza, koncentrującego się na zjawisku ucisku i zniewolenia, oraz Leonardo Boffa (nurt historyczno-kulturowy o charakterze bardziej naukowo-akademickim). Franciszek wprost odwołuje się do jego prac, np. eseju „Wołanie Ziemi, krzyk ubogich”.

Boff o przemianowaniu teologii wyzwolenia i pracy nad Kartą Ziemi

Leonardo Boff w sierpniu 2016 r. udzielił znamiennego wywiadu Allenowi Whiteowi z Instytutu Tellus, wskazując na związki teologii wyzwolenia z obecną ekologią wyzwolenia i Agendą zrównoważonego rozwoju 2030.

Boff tłumaczy, że teologia wyzwolenia nie jest odrębną dyscypliną, lecz innym sposobem uprawiania teologii, czerpiącej z mądrości wykluczonych i walczącej o „sprawiedliwość społeczną”.

„Przeciwieństwem ubóstwa nie jest bogactwo, ale sprawiedliwość. To zaangażowanie w działanie na jej rzecz zachęciło do narodzin tysięcy wspólnot kościelnych, środowisk biblijnych i centrów obrony praw człowieka, z których wszystkie koncentrowały się na prawach biednych, bezrolnych i bezdomnych, a także na rozwoju ludzi pochodzenia afrykańskiego, rdzennych mieszkańców, kobiet i innych marginalizowanych grup. (…) Takie podejście jest widoczne w słowach i czynach papieża Franciszka, szczególnie w jego encyklice Laudato Si (…). Ta metoda życia i myślenia wiarą pomogła Kościołowi lepiej zrozumieć rzeczywistość ubogich i odejść od doktryn oraz rytuałów. Kościół Wyzwolenia pomógł założyć partie polityczne, takie jak Partia Robotnicza byłego prezydenta Luli w Brazylii, które ucieleśniają zaangażowanie na rzecz zmian społecznych, jakie Jezus uznał za niezbędne dla bardziej sprawiedliwego i braterskiego społeczeństwa” – tłumaczył.

Boff kategorycznie zaprzeczył, jakoby polityka i twórczość Karola Marksa, Johanna Baptist Metza czy Jürgena Moltmanna zainspirowały do zbliżenia się do biednych. „Marks nie był ani ojcem, ani ojcem chrzestnym teologii wyzwolenia, chociaż pomógł nam w fundamentalny sposób. Pokazał, że bieda wynika ze sposobu, w jaki społeczeństwo jest zorganizowane w celu wykorzystywania i ucisku najsłabszych spośród nas i zwrócił uwagę na fakt, że klasy rządzące, w połączeniu z niektórymi segmentami Kościoła, manipulowały wiarą chrześcijańską, aby była źródłem pasywności, a nie siłą oburzenia, oporu i wyzwolenia”.

Według Boffa, kluczowe dla ukształtowania się teologii wyzwolenia były działania biskupa Héldera Câmary, który po raz pierwszy zorganizował spotkanie duszpasterskie ponad 300 biskupów i doprowadził do utworzenia Krajowej Konferencji Biskupów. Ta z kolei opracowała szeroko przyjęte strategie zmian społecznych, domagając się m.in. reformy rolnej.

Następnie istotne były prace Paulo Freire, autora „Pedagogiki uciśnionych i edukacji jako praktyki wolności”, która to kształtowała umysły biskupów, teologów i zwykłych kapłanów. To dlatego możliwe było przyjęcie się teologii wyzwolenia w Brazylii, a wkrótce także w Peru jako „fundamentalnej koncepcji w Kościele katolickim”.

W dalszej części wywiadu padają znamienne słowa. Otóż Boff mówi, że każdy z nas musi wyzwolić się z „systemu”, który ciemięży „Matkę Ziemię” oraz od specyficznego myślenia idei podboju ludzi i ziemi, narzuconej nam od czasów Kartezjusza przez Newtona, Bacona i innych. „Ziemia przestała być postrzegana jako wielka Matka, żywa i celowa. Zamiast tego, została zredukowana do czegoś, co ludzie mogą wykorzystać do gromadzenia bogactwa (…). System ten powoduje ogromne nierówności ekonomiczne, a także niesprawiedliwość polityczną, społeczną i etniczną. Jego polityczną manifestacją jest liberalna demokracja, w której wolność utożsamiana jest ze swobodą wykorzystywania przyrody i gromadzenia bogactwa. System ten został narzucony na całym świecie (…). Dziś zdajemy sobie sprawę, że skończone zasoby Ziemi nie są w stanie wesprzeć niekończącego się wzrostu, który przekracza biofizyczne granice Ziemi i zagraża długoterminowemu przetrwaniu ludzi oraz dobru Matki Ziemi” – czytamy.

Boff wyjaśnił, że „istotą teologii wyzwolenia jest upodmiotowienie biednych, by położyć kres ubóstwu i osiągnąć wolność do prowadzenia dobrego życia”. „W latach 80. – mówił – zdaliśmy sobie sprawę, że logika wspierająca wykorzystywanie pracowników była taka sama jak logika wspierająca wykorzystywanie Ziemi. Z tego względu narodziła się ekoteologia wyzwolenia. Aby ruch ten był skuteczny, ważne jest stworzenie nowego paradygmatu opartego na kosmologii, biologii i teorii złożoności. Globalna wizja rzeczywistości musi być zawsze otwarta na tworzenie nowych form porządku, w których życie ludzkie może ewoluować. Wizja Jamesa Lovelocka [hipoteza Gaji – przyp. AS] i V. I. Wernadskiego [noosfera – przyp. AS] pomogła nam zobaczyć nie tylko to, że życie istnieje na Ziemi, ale także, iż sama Ziemia jest żywym organizmem. Człowiek jest najwyższym wyrazem stworzenia Ziemi ze względu na naszą zdolność do odczuwania, myślenia, kochania i wielbienia”.

Boff przyznał, że – po tym jak Watykan go suspendował – przemianował teologię wyzwolenia na eko-teologię wyzwolenia, która obecnie cieszy się w Kościele niezwykła popularnością. Włączył się także w prace nad przygotowaniem oenzetowskiej Karty Ziemi na szczyt Ziemi w Rio w 1992 r., propagujący ideologię zrównoważonego rozwoju.

Nałożenie przez Watykan silentium obsequiosum w 1985 r. zabraniało mi mówienia i pisania. Wtedy zacząłem studiować ekologię, naukę o Ziemi i związku z nimi działalności człowieka. Zbiegło się to z zaproszeniem do uczestnictwa w małej międzynarodowej grupie zwołanej przez Michaiła Gorbaczowa i Stevena Rockefellera w celu zbadania uniwersalnych wartości i zasad niezbędnych do ratowania Ziemi przed wieloma zagrożeniami. Miałem też okazję spotkać się z czołowymi naukowcami, aktywnie uczestnicząc w opracowaniu tekstu, który znacząco zainspirował najnowszą encyklikę papieża Franciszka Laudato si’. Byłem zdeterminowany, aby zapewnić, że poglądy Karty Ziemi będą oparte na nowym paradygmacie, obejmującym współzależność wszystkich stworzeń – a nawet całej żywej tkanki – i potrzebę wzajemnej opieki. Ten paradygmat musi wykraczać poza ekologię czysto środowiskową po „ekologię integralną”, która obejmuje społeczeństwo, ludzką świadomość, edukację, życie codzienne i duchowość” – wyjaśnił.

Dodał, że konieczne jest przyjęcie „nowego paradygmatu rzeczywistości fizycznej”, jaki wyłonił się z myślenia Alberta Einsteina, Nielsa Bohra, Wernera Heisenberga, Stephena Hawkinga, Briana Swimme, Ilyi Prigogine, Humberto Maturana, Christiana de Duve i wielu innych, „postrzegających wszechświat jako proces kosmogenezy – rozszerzającego się, samoregenerującego porządku o coraz większej złożoności. Podstawowym prawem rządzącym tą kosmologiczną wizją jest to, że wszystko ma związek ze wszystkim przez cały czas i w każdych okolicznościach (…). Wiedza i nauka są ze sobą powiązane, tworząc większą całość. W przeciwieństwie do wcześniejszego atomistycznego paradygmatu, pomaga nam to rozwinąć holistyczne spojrzenie na świat (…)”.

Według Boffa, encyklika Laudato si´ jest owocem właśnie eko-teologii, która rozwinęła się w ostatnich latach w Ameryce Łacińskiej i wskazuje na „powiązanie wszystkiego ze wszystkim”, koncentruje się na biednych i bezbronnych, wewnętrznej wartości każdego bytu, etyce troski i odpowiedzialności zbiorowej oraz szczególnie potępia system, który wywołuje płacz biednych i krzyk ziemi.

Boff wyjaśnił również, że nowa koncepcja eko-teologii wyzwolenia ma jednoczyć i budować solidarność światową w przeciwieństwie do „wszystkich religii, które wykazują oznaki choroby fundamentalizmu” i przyczyniają się do „rozlewu krwi”. Dlatego, jego zdaniem Dalajlama, Desmond Tutu czy papież Franciszek „domagają się współpracy między religiami i ścieżkami duchowymi, aby pomóc przezwyciężyć obecny kryzys ekologiczny”.

Z wywiadu wynika także, iż zdaniem Boffa, podejmowane przez papieża działania zmierzają do stopniowej transformacji instytucji religijnych i zmiany „cywilizacji planetarnej”, którą nazywa Wielką Transformacją, aby zapobiec niepokojom na dużą skalę, do których doprowadzi nas wyczerpywanie się zasobów Ziemi. „Karta Ziemi wyraźnie stwierdza, a Papież Franciszek powtórzył to: Wspólne przeznaczenie wzywa nas do szukania nowego początku. To wymaga zmiany w umyśle i sercu. Wymaga nowego poczucia globalnej współzależności i powszechnej odpowiedzialności, aby osiągnąć zrównoważony sposób życia na poziomie lokalnym, regionalnym, krajowym i globalnym. Jest to podstawa innego sposobu zamieszkania we Wspólnym Domu, w którym zasoby materialne są ograniczone. Natomiast kapitał ludzki i duchowy są niewyczerpane”.

Eko-teologia obecna w Querida Amazonia

Papież w swojej najnowszej adhortacji Querida Amazonia, już w rozdziale 1 (pkt 8), pisząc o „Marzeniu społecznym” odwołuje się – choć nie wprost – do Boffa i innych eko-teologów, apelując o „dobre życie” dla ludów Amazonii i „prawdziwe podejście ekologiczne”, będące zawsze „podejściem społecznym, które musi włączyć sprawiedliwość w dyskusje o środowisku, aby usłyszeć zarówno wołanie Ziemi, jak i krzyk biednych”.

W punkcie 17. wskazuje: „dając się ponieść zdrowemu oburzeniu, pamiętajmy, że zawsze można przezwyciężyć różne mentalności kolonialne, by budować sieci solidarności i rozwoju”. W pkt 20. mówi o „walce społecznej zakładającej zdolność do braterstwa, ducha komunii ludzkiej”. Chwali życie ludów Amazonii w zgodzie z przyrodą i silny „zmysł wspólnotowy”. „Wszystko jest wspólne, przestrzenie prywatne – typowe dla nowoczesności – są minimalne. Życie jest drogą wspólnotową, w której zadania i obowiązki są rozdzielane i dzielone ze względu na dobro wspólne. Nie ma miejsca na ideę osoby oderwanej od wspólnoty lub jej terytorium”. Te ludzkie relacje są przeniknięte otaczającą przyrodą, ponieważ odczuwają ją i postrzegają jako rzeczywistość, która integruje ich społeczeństwo i kulturę, jako przedłużenie ich organizmu osobistego, rodzinnego i grupowego”.

Papież nie waha się odwołać do „mądrości stylu życia rdzennych ludów” i powtórzyć za biskupami Ekwadoru, że potrzebujemy „nowego systemu społecznego i kulturowego, gdzie priorytetem będą relacje braterskie, w ramach potwierdzenia i dowartościowania różnych kultur i ekosystemów, zdolnych do przeciwstawienia się wszelkim formom dyskryminacji i dominacji między ludźmi”.

Papież cytuje (pkt. 23) własną encyklikę Laudato si’, stwierdzającą, że „jeśli wszystko jest ze sobą powiązane, to także stan instytucji społeczeństwa ma wpływ na środowisko i jakość życia człowieka”. W punkcie 26. po raz kolejny pisze o „walce”, jakby przynaglał do radykalnych działań. „Amazonia powinna być także miejscem dialogu społecznego, zwłaszcza między różnymi ludami tubylczymi, w celu znalezienia form komunii i wspólnej walki” – czytamy.

W punkcie 27., znowu za Boffem zwraca uwagę, że „dialog musi nie tylko uprzywilejować opcję preferencyjną na rzecz obrony ubogich, usuniętych na margines i wykluczonych, ale winien ich szanować jako protagonistów”.

W kolejnym rozdziale, a więc w „Marzeniu kulturowym” (pkt 32), czytamy za Instrumentum laboris o „szczególnej formie mądrości” grup tubylczych. „Zatem różne grupy, w życiodajnej syntezie z otaczającym środowiskiem, rozwijają swoją szczególną formę mądrości. Ci z nas, którzy obserwują z zewnątrz, powinni unikać niesprawiedliwych uogólnień, uproszczonych wypowiedzi lub wniosków sformułowanych wyłącznie na podstawie naszych własnych struktur mentalnych i doświadczeń”.

W punkcie 41. „Marzenia ekologicznego” czytamy o „kosmicznej egzystencji” i potrzebie obrony środowiska. „W rzeczywistości kulturowej, takiej jak Amazonia, gdzie istnieje tak ścisłe powiązanie między istotami ludzkimi a przyrodą, codzienna egzystencja jest zawsze kosmiczna. Uwolnienie innych z ich zniewoleń oznacza dbanie o środowisko i jego obronę”.

Koniecznie należy zwrócić naszą uwagę na niezwykle często powtarzane słowa, że „wszystko jest ze sobą powiązane” i zapisy z pkt. 42. o utrzymywaniu więzi: „O ile troska o osoby i troska o ekosystemy są nierozłączne, staje się to szczególnie istotne tam, gdzie puszcza nie jest bogactwem, które należy wyzyskać, ale jest bytem lub różnymi bytami, z którymi należy utrzymywać więzi”.

I czytając dalej – punkt 49. dodaje, że „Pomiatanie przyrodą oznacza znęcanie się nad przodkami, braćmi i siostrami, stworzeniem i Stwórcą, obciążenie przyszłości”, i dalej: „Szkody wyrządzone przyrodzie dotykają ich w bardzo bezpośredni i sprawdzalny sposób, ponieważ – mówią – jesteśmy wodą, powietrzem, ziemią i życiem środowiska stworzonego przez Boga. Dlatego prosimy, by ustało okrucieństwo i eksterminacja Matki Ziemi. Ziemia ma krew i wykrwawia się, międzynarodowe korporacje przecięły żyły naszej Matki Ziemi” (w oficjalnym tłumaczeniu watykańskiego dokumentu sformułowanie „Matka Ziemia” pisane jest z wielkiej litery).

Z kolei punkt 48. mówi o „wołaniu Amazonii”, buntującej się przeciwko „podbojowi” i „wyzyskowi zasobów naturalnych”. W pkt 52. znowu jest mowa o tym, że „jeśli Boże wezwanie wymaga uważnego słuchania krzyku ubogich, a jednocześnie krzyku ziemi, to dla nas wołanie, jakie Amazonia wznosi do Stwórcy, jest podobne do wołania Ludu Bożego w Egipcie (por. Wj 3, 7). Jest to krzyk zniewolenia i opuszczenia, przyzywający wolności”.

W pkt 53. papież gani za brak zdecydowanego działania w obronie planety. „Wiele razy pozwalamy, by sumienie stawało się nieczułe, ponieważ ciągłe odwracanie uwagi odbiera nam odwagę, by zdać sobie sprawę z rzeczywistości świata ograniczonego i nieodnawialnego. Jeśli spojrzymy powierzchownie, może się wydawać, że sytuacja nie jest tak poważna i że planeta mogłaby przez długi czas trwać w aktualnych warunkach. Takie pokrętne zachowanie pomaga nam kontynuować nasz styl życia, produkcji i konsumpcji. Jest to sposób, w jaki człowiek radzi sobie, aby móc pielęgnować wszystkie wady autodestrukcyjne: usiłując ich nie widzieć, walcząc, by ich nie uznać, odkładając ważne decyzje, udając, że nic się nie stało”.

W punkcie tym Franciszek powtarza słowa o konieczności uczenia się od ludów pierwotnych, by „kontemplować Amazonię” i by „poczuć się z nią zjednoczeni wewnętrznie, a nie tylko ją bronić, a wtedy Amazonia stanie się naszą, jak matka. Ponieważ świata nie podziwia się z zewnątrz, lecz od wewnątrz, uznając powiązania, przez które Ojciec nas zjednoczył ze wszystkimi bytami”.

Wielokrotnie w adhortacji jest mowa o potrzebie głębokiej jedności z puszczą. W punkcie 56. czytamy: „Z drugiej strony, jeśli nawiążemy jedność z puszczą, z łatwością nasz głos zjednoczy się z jej głosem i zamieni się w modlitwę: Leżąc w cieniu starego eukaliptusa nasza modlitwa światła pogrąża się w pieśni o wiecznych liściach. Takie nawrócenie wewnętrzne pozwoli nam płakać za Amazonią i wraz z nią wołać do Pana”.

A pkt 57. stwierdza m.in., że „Bóg Ojciec, który stworzył każdy byt we wszechświecie z nieskończoną miłością, wzywa nas, abyśmy byli Jego narzędziami, by usłyszano wołanie Amazonii”. I dalej: „my, wierzący odnajdujemy w Amazonii miejsce teologiczne, przestrzeń, w której sam Bóg ukazuje się i zwołuje swoje dzieci”.

Papież ubolewa w pkt 58., że nie będzie zdrowej i zrównoważonej ekologii, zdolnej do przemieniania czegokolwiek, jeśli nie zmienią się osoby, jeśli nie będzie zabiegało się o przyjęcie innego stylu życia, mniej zachłannego, bardziej pogodnego, bardziej naznaczonego szacunkiem, mniej niespokojnego, bardziej braterskiego”.

W części poświęconej „Marzeniu kościelnemu” czytamy w punkcie 70.: „By osiągnąć odnowioną inkulturację Ewangelii w Amazonii, Kościół musi wysłuchać jej mądrości przodków, ponownie dać głos osobom starszym, rozpoznać wartości obecne w stylu życia wspólnot pierwotnych, odzyskać w porę bogate opowieści ludów”.

I znowu w punkcie 71. jest mowa o „dobrym życiu”, jakie prowadzą ludy Amazonii: „W tym kontekście, rdzenni mieszkańcy Amazonii wyrażają autentyczną cechę życia jako dobrego życia, co oznacza harmonię osobistą, rodzinną, wspólnotową i kosmiczną, i wyraża się w ich wspólnotowym sposobie myślenia o istnieniu, w zdolności do znajdowania radości i pełni w życiu surowym i prostym, a także w odpowiedzialnej trosce o przyrodę, która zachowuje zasoby dla następnych pokoleń. Ludy tubylcze mogłyby nam pomóc dostrzec, czym jest radosne umiarkowanie i w tym sensie mogą nas wiele nauczyć”.

W punkcie 72. papież wskazuje, że „jesteśmy wezwani do bycia ich przyjaciółmi, słuchania ich, zrozumienia ich i przyjęcia tajemniczej mądrości, którą Bóg chce nam przez nich przekazać. Mieszkańcy miast muszą docenić tę mądrość i dać się reedukować w obliczu niespokojnego konsumpcjonizmu i izolacji miejskiej. Sam Kościół może być narzędziem, które pomaga temu odnowieniu kulturowemu w wartościowej syntezie z głoszeniem Ewangelii”.

I znowu w punkcie 73. czytamy o połączeniu wszystkiego ze wszystkim: „Z pewnością należy docenić tubylczą duchowość wzajemnego powiązania i zależności całego stworzenia, duchowość bezinteresowności, miłującą życie jako dar, duchowość sakralnego podziwu dla przyrody, która przerasta nas obfitością życia”.

W punkcie 74. dowiadujemy się, że „podobnie, relacja z Chrystusem, prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, wyzwolicielem i odkupicielem, nie jest wrogiem tej wyraźnie kosmicznej wizji, charakteryzującej te ludy, ponieważ jest On także Zmartwychwstałym, który przenika wszystkie rzeczy”.

„Zważywszy na sytuację ubóstwa i porzucenia wielu mieszkańców Amazonii, ta inkulturacja będzie musiała mieć wyraźnie charakter społeczny i nacechowana zdecydowaną obroną praw człowieka, sprawiać, aby jaśniało oblicze Chrystusa, który zechciał ze szczególną czułością utożsamić się z najsłabszymi i najuboższymi” – czytamy natomiast w punkcie 75.

W punkcie 84. zaś, w sprawie sakramentów, papież podkreśla: „Nie jest też dopuszczalna, w obliczu ubogich i zapomnianych Amazonii, taka dyscyplina, która wykluczałaby i oddalała, ponieważ w ten sposób zostają oni ostatecznie odrzuceni przez Kościół przekształcony w urząd celny. Przeciwnie, w trudnych sytuacjach, w jakich żyją osoby najbardziej potrzebujące, Kościół musi zachować szczególną uwagę, aby zrozumieć, pocieszyć, włączyć, unikając narzucania im zestawu norm, jakby były ze skały, zyskując w ten sposób efekt, że czują się osądzone i porzucone przez tę Matkę, która jest powołana, by nieść im Boże miłosierdzie”.

Papież nawiązuje także do latynoskich „wspólnot podstawowych” pisząc, że „kiedy potrafiły łączyć obronę praw społecznych z głoszeniem misyjnym i duchowością, były prawdziwymi doświadczeniami synodalności w ewangelizacyjnym pielgrzymowaniu Kościoła w Amazonii”.

Nowy paradygmat kosmologiczny

26 stycznia br. w dzienniku „Corriere della Sera” ukazał się kolejny wywiad z Leonardo Boffem, który mówił o „nowym paradygmacie kosmologicznym”. „Jesteśmy w historycznym momencie, antropocenu, w którym fundamenty życia i ziemi zostały głęboko wstrząśnięte. Albo się zmienimy, albo wymrzemy (…). Tylko Duch może przywrócić równowagę zniszczoną przez zachłanność człowieka. Tylko dzięki Duchowi możliwe jest przejście od antropocenu do ekocenu, zrównoważonego, żywotnego społeczeństwa, otwartego dla wszystkich na życie ze wszystkimi” – wyjaśniał, nawiązując do ekologii głębokiej, będącej zaprzeczeniem Magisterium Kościoła.

Boff dodał, że w celu „uaktualnienia” teologii konieczne jest nowe spojrzenie na świat, studiowanie fizyki kwantowej, nowej biologii, astrofizyki, teorii chaosu i złożoności. „Dzięki takiej ścieżce – mówię to z doświadczenia – łatwiej jest uprawiać teologię, ponieważ dzięki tym danym Bóg pojawia się natychmiast jako tajemnicza i kochająca energia, która podtrzymuje całość i kontynuuje cały proces kosmogenezy. Teologiczna kategoria Ducha Świętego jest bardziej odpowiednia dla tej nowej formy teologii” – wyjaśnia.

„Dialog z ekologią i nową kosmologią zmusza nas do zmiany paradygmatu. Paradygmat zachodniej filozofii i teologii jest grecki (…) Konieczna jest zmiana sposobu myślenia o Bogu, historii i Kościele” – dodaje.

„Teza eko-teologii – mówił – jest dokładnie taka: wszystko łączy się, tworząc wielką wspólnotę życia, całą przyrodę i wszechświat. I taki sposób myślenia odpowiada naturze Ducha Świętego”.

 

Autor dodał też, że wraz z papieżem Franciszkiem „pojawił się inny rodzaj Kościoła, otwartego jako szpital polowy, w którym centralnym punktem jest nie tyle ortodoksja, co duszpasterstwo spotkania, czułości, współistnienia”.

Watykan już to opisał

By móc ustosunkować się do adhortacji Querida Amazonia w świetle nauczania Kościoła, niezwykle cennym jest dokument Papieskiej Rady Kultury i Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego: „Jezus Chrystus Dawcą Wody Życia. Chrześcijańska refleksja na temat New Age” (2003), gdzie wyjaśniona jest hipoteza Gaji i kult „Matki Ziemi”, „paradygmat holistyczny” oraz związane z nim zagrożenie totalitarną jednością. Mowa jest tam o ezoterycznej duchowości, gnozie, psychologizacji religii i sakralizacji psychologii, ekologizmie, globalnej etyce, kosmogenezie i nowym braterstwie. O walce z „normalnością” i alternatywnej formie społeczeństwa, o koncentracji na bio-centryzmie, sprzecznym z antropologiczną wizją zawartą w Piśmie Świętym, o marzeniu stwarzania siebie na nowo poprzez edycję kodu genetycznego, zmianę naturalnych zasad seksualności, a także o globalnym rządzie.

„Odwieczne filozoficzne pytanie o jedność i wielość – czytamy tam – zyskało swoją nowoczesną i współczesną formę w poku­sie przezwyciężenia nie tylko podziałów, które są zbęd­ne, ale nawet rzeczywistych różnic i odcieni. Najczęst­szym tego przejawem jest holizm, stanowiący kluczowy składnik New Age i jeden z głównych znaków czasu ostatniego ćwierćwiecza dwudziestego wieku. Ogromną ilość energii włożono w wysiłek zniesienia podziału na części, charakterystycznego dla ideologii mechanistycz­nej, ale to doprowadziło do poczucia konieczności pod­dania się globalnej sieci, która przypisała sobie quasi­transcendentalny autorytet. Najwyraźniejszymi tego im­plikacjami są procesy świadomej przemiany i rozwój ekologii. Nauczenie się nowego spojrzenia, które jest celem owej świadomej przemiany, wymaga czasu, tym bardziej, że przeciwstawiają się mu starsze sposoby myślenia, zakorzenione w status quo. Tym, co uznano za sukces, jest uogólnienie ekologii na fascynację naturą i resakralizacją Ziemi, Matki Ziemi lub Gai (…). „Ad­ministratorem” Ziemi jest rasa ludzi jako całość, i jedynie globalny rząd, w oparciu o globalną etykę, może zapew­nić harmonię i zrozumienie konieczne dla odpowiedzial­nego nią zarządzania. Ciepło Matki Ziemi, której boskość przenika całe stworzenie, jest uważane za pomost pomię­dzy stworzeniem a transcendentnym Bogiem — Ojcem judaizmu i chrześcijaństwa, a zarazem za sposób na oddalenie perspektywy bycia sądzonym przez taką Istotę”.

„Odrzucenie współczesności, leżące u podstaw pragnienia zmiany, nie jest nowe, lecz może być opisane jako współczesna odnowa religii pogańskich z domie­szką wpływów zarówno wschodnich religii, jak też współczesnej psychologii, filozofii, nauki i kontrkultury, która rozwinęła się w latach 1950 i 1960” – czytamy.

Agnieszka Stelmach

=========================

Komentarze:

Przyczyną nędzy i niesprawiedliwosci w Ameryce Południowej jest niesuwerenność lokalnych rządów.Wielkie korporacje,banki i zachodnie rządy manipulując procedurami wyborczymi dobierają sobie najbardziej spolegliwe wobec siebie władze, które umożliwia im najbardziej korzystna eksploatacje.To jest mechanizm samonapędzajacej sie nędzy, ponieważ ludzie ubiegający sie o otrzymanie władzy z rąk zachodnich rządów i korporacji zawsze licytuja w dół. Widzimy to na okrągło w Polsce.Jeśli zrealizuje się zamysł likwidacji własności prywatnej w tych państwach pod pretkstem ekologicznym, to de facto cała własność przejdzie w ręce rządów służących korporacjom.Musi dojść do jeszcze większego wyzysku i niesprawiedliwości przy czym ekologiczny anturaż posłuzy do kontrowania wszelkich materialnych oczekiwań miejscowych .

——————————————–

 
Mirek
 

W Zwiazku Sowieckim mielismy rzeczywiste doświadczenie rządu światowego i zniesienia prywatnej własności zrealizowane pod pretekstem dogodzenia ludzkości.Istnienie Związku Sowieckiego stało sie przyczyna najwiekszego ludobójstwa i najwiekszego ponizenia człowieka w dziejach.W eksperymencie sowieckim było zawarte kryterium zaspokojenia potrzeb człowieka i jego niespełnienie było przyczyna końca. Teraz mamy próbe powtórzenia eksperymentu sowieckiego tylko jego celem ma byc dogodzenie np komarom,dzikom i klonom,dlatego skala zbrodni i ponizenia człowieka będzie na pewno większa.Obietnice dobra i sprawiedliwości sa oczywistymi kłamstwami.Istnienie prywatnej własności jest najsprawiedliwszą i najbardziej efektywną forma oragnizacji życia społecznego na poziomie wielomilionowych państw i wielkich miast. Wszystko inne będzie powodowało więcej nędzy i niesprawiedliwości.W najoczywistszy sposób zatrzyma postęp technologiczny ,a to rzeczywiście oznaczać będzie katastrofę

——————————————-

 
Mirek
 

Prawda jest taka, że za mało rozważamy nad Wcieleniem Syna Bożego…nad tym, co to znaczy, że stał się Osobą ludzką, a nie energią słońca, kamieniem, rośliną, zwierzęciem czy aniołem…Z drugiej strony, przykre to, że żyjemy w czasach ostatecznych, gdy ujawnia się bezczelnie i wprost tak wielu antychrystów…Obyśmy wytrwali w wierze katolickiej!

——————————————-

kwiatek77
 

“Bóg pojawia się natychmiast jako tajemnicza i kochająca energia, która podtrzymuje całość i kontynuuje cały proces kosmogenezy. Teologiczna kategoria Ducha Świętego jest bardziej odpowiednia dla tej nowej formy teologii” Bóg nie jest energią…jest Osobą, dlatego jako Osoba nie wypełnia roślin i zwierząt…bo jako Osoba jednoczy się poprzez rozum, pamięć, wolę z Osobami w wierze, nadziei i miłości, nie niszcząc ich tożsamości ale je ubogacając Sobą…Duch Święty też jest Osobą, a nie energią. Duch Święty ma swój rozum i swoją wolę, jest wolny i niezależny czyli suwerenny od ludzkich próśb. Jest też niezmienny, tak jak pozostałe dwie Osoby Trójcy Świętej…

——————————————-

 

kwiatek77

 

Dziękuję, potrzebny artykuł. “potępia system, który wywołuje płacz biednych i krzyk ziemi” = krzyk ziemi to przenośnia, niestety uznana za prawdę o rzeczywistości i zrównana z rzeczywistym płaczem biednych = tak tworzy się bajki, nadając nieożywionym rzeczom i zwierzętom ludzkie cechy. “JACZEWSKI od prawdy się oni odwrócą a zasmakują w bajkach”; “TYSIĄCL.WYD5 Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom.” z bibliepolskie. Na tym polega ten “myk” nieodróżniania rzeczywistości od ludzkich wyobrażeń = przez łączenie tego, co realne z fantazją ludzkiego umysłu = tworzy się kłamstwo, niebezpieczne nie tylko dla ducha lecz ostatecznie dla każdej egzystencji człowieka. Syn Boży przyszedł w ciele ludzkim i w żadnym innym, i nie w wyobrażeniach, i nie w przenośniach…antychryst to ten, kto nie uznaje, że Chrystus przyszedł w ludzkim ciele…Brakuje mi nowych kazań o. Augustyna Pelanowskiego…