21 Luty 2020

Szanowni Państwo,

zdarzenia, które opiszę Państwu w dzisiejszym liście, wydają się być scenariuszem mocnego filmu akcji. To jednak prawdziwe historie Polaków, którzy przeszli przez piekło i musieli uciec z Norwegii do Polski przed ścigającym ich dzieci norweskim urzędem Barnevernet.

Tak było z rodziną Pani Karoliny i Pana Macieja. Aby dostać się do Ojczyzny i uniknąć traumy przymusowej rozłąki z czworgiem swoich dzieci, zmuszeni byli błyskawicznie zorganizować cały łańcuch transportu. Podczas ucieczki wyrzucali namierzane telefony do morza, zmieniali samochody, unikali autostrad i ukrywali się w klasztorze. Wszystko po to, by nie stracić na zawsze swoich dzieci.

Rodzice podjęli ten niewyobrażalny wysiłek i ryzyko, bo wiedzieli, że w Polsce odnajdą bezpieczne schronienie oraz skuteczną pomoc prawników Ordo Iuris.

Ta i inne batalie, które przez ostatnie lata stoczyliśmy z norweskim systemem opieki społecznej, przyniosły konkretne skutki i przyczyniły się do tego, że na forum międzynarodowym głośno wybrzmiała ukrywana prawda, że w Norwegii masowo łamie się prawa człowieka.

Zwieńczeniem dotychczasowych wysiłków jest pierwszy na świecie raport ujawniający patologie norweskiego Urzędu ds. Praw Dzieci Barnevernet. Jego prezentacja w Oslo zgromadziła norweskich obrońców praw człowieka, adwokatów i działaczy społecznych, którzy wyrażali wdzięczność Polakom za trud obrony rodzin w Norwegii.

Udowadniamy, że tym razem to Norwegia powinna czerpać przykład z Polski. A przecież jeszcze kilka lat temu norweski system Barnevernet przedstawiano w Polsce jako wzór do naśladowania dla opieki społecznej i sądów rodzinnych. Dzięki naszemu zaangażowaniu zagrożenie importem norweskiego systemu do Polski staje się przeszłością, a Norwegia musi tłumaczyć się na forum międzynarodowym z naruszeń praw człowieka.

Od wielu lat pomagamy rodzinom, które walczą z okrytym złą sławą urzędem Barnevernet. Wielu polskich rodziców szybko zrozumiało, że jedynym wyjściem jest powrót do kraju i uzyskanie pomocy prawników Ordo Iuris. Tak było ze wspomnianą już przeze mnie rodziną z Pomorza, wychowującą w Norwegii czworo dzieci.

Brawurowa ucieczka

Barnevernet zainteresował się wielodzietną rodziną dlatego, że 9-letnia córka po dwóch latach nacisków nauczycielki odpowiedziała twierdząco na pytanie, czy rodzice stosują w domu przemoc. To wystarczyło, by natychmiast zabrać dzieci aż na osiem miesięcy!

Choć postępowanie wszczęte w tej sprawie nie potwierdziło przemocy w domu państwa Karoliny i Macieja, urzędnicy nie dali za wygraną i skierowali rodzinę do ośrodka obserwacyjnego, w którym szereg kamer i mikrofonów 24 godziny na dobę śledził każdy ich ruch, non stop oceniając ich kompetencje do zajmowania się własnymi dziećmi.

Rodzice nie mieli złudzeń – wiedzieli, że nie mają szans z bezlitosnym urzędem. Wtedy właśnie pod pretekstem wyjścia na spacer z dziećmi podjęli się brawurowej ucieczki do Polski.

Stanowcza reakcja prawników

Przez lata wypracowaliśmy standardy szybkiego działania w tego typu sytuacjach. Niezwłocznie po przekroczeniu granicy przez państwa Karolinę i Macieja zawiadomiliśmy norweskich urzędników, że z chwilą powrotu rodziny do ojczyzny Norwegia traci nad uciekinierami wszelką jurysdykcję. Wynika to wprost z postanowień konwencji haskiej z 1996 r.

Dzięki serii podobnych interwencji polskie służby mundurowe jak policja czy straż graniczna już nie wierzą norweskim partnerom na słowo i nie próbują ani zatrzymywać rodzin, ani nie uważają ich za przestępców. To nasze interwencje sprawiły, że od dwóch lat strona polska nie informuje Norwegów o miejscu pobytu uciekających do Polski rodzin.

Tak też było w przypadku rodziny pani Karoliny i pana Macieja. Norwegowie starali się różnymi, niekiedy wręcz groteskowymi sposobami, ustalić miejsce pobytu Polaków. Dzisiaj już tylko uśmiech politowania budzi wspomnienie listu wysłanego przez nich do Ordo Iuris, w którym prosili o adres, twierdząc, że chcą… przekazać dzieciom album ze zdjęciami.

Determinacja i odwaga polskich rodziców, w połączeniu z naszym wsparciem prawnym sprawiły, że dzisiaj rodzice i czwórka dzieci mogą się już czuć bezpiecznie.

Zabrali dziewczynkę na ponad trzy lata

Koszmaru rozłąki – i to wieloletniej – nie uniknęli również inni nasi Beneficjenci. Dramat rodziny z Tarnowa miał swój początek w sylwestra na przełomie 2015 i 2016 roku. Wtedy to matka z córką obserwujące fajerwerki zostały zaczepione przez agresywną grupę pijanej młodzieży. Kobieta wezwała norweską policję. Podczas spisywania zeznań policjanci dostrzegli na stole otwartego szampana. Na tej podstawie uznali, że rodzice borykają się z problemem alkoholowym i zawiadomili Barnevernet. Wtedy norwescy urzędnicy siłą odebrali dziewczynkę i umieścili ją w pogotowiu opiekuńczym. Dziecko wróciło do rodziców dopiero po ponad trzech latach rozłąki.

W imieniu matki dziecka wnieśliśmy akt oskarżenia przeciwko urzędnikom Barnevernet, którzy przekroczyli swoje uprawnienia. Ta sprawa ma charakter precedensowy – nigdy wcześniej żaden zagraniczny urzędnik nie odpowiadał karnie przed polskim sądem za niezasadne rozbijanie polskich rodzin. Jestem przekonany, że to jedyny sposób, by urzędnicy bezzasadnie doprowadzający do tak niewyobrażalnej traumy ponieśli przykładną karę.

Mówili nam: „To niemożliwe”

Ale nie tylko Polacy liczą na pomoc prawników naszego Instytutu. Przypomnę głośną sprawę Norweżki Silje Garmo, która wraz ze swoją córką Eirą uciekła przed Barnevernet do Polski i zgłosiła się do naszych prawników.

Gdy podjęliśmy się obrony Silje, nikt nie wróżył nam sukcesu. Na długo zapadły mi w pamięć słowa urzędnika Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który na pierwszym spotkaniu w tej sprawie powiedział „Jak to? W Norwegii łamane są prawa człowieka? To niemożliwe, przecież to ojczyzna praw człowieka!”.

Jednak po dwóch latach wyjaśnień, składanych dowodów i działań międzynarodowych udało się uzyskać wsparcie polskiego rządu, a Silje i jej córka otrzymały azyl. Był to pierwszy azyl dla obywatela Norwegii od czasów II wojny światowej.

Ujawniliśmy skalę nadużyć

Ta sprawa wpisała się w szereg wydarzeń, które pociągnęły za sobą zmianę w międzynarodowej ocenie norweskiego systemu Barnevernet. Dostrzeżono wreszcie to, o czym alarmowaliśmy już od dawna, że Norwegia łamie traktaty w zakresie ochrony praw człowieka, w tym prawa dzieci potwierdzone w Konwencji o prawach dziecka.

W czasie, gdy prowadziliśmy sprawy kolejnych polskich rodzin prześladowanych przez Barnevernet, gdy decydowały się losy azylu dla Silje i małej Eiry, głos w sprawie Norwegii zabrała społeczność międzynarodowa.

W 2018 roku Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło rezolucję potwierdzającą, że na mocy międzynarodowych traktatów odebranie dziecka z domu rodziców jest możliwe jedynie w ostateczności, gdy wszystkie inne środki zawodzą, a dobro dziecka wciąż jest zagrożone. Autor rezolucji dwukrotnie w tym czasie gościł na organizowanych przez nas wydarzeniach. Krytyka formułowana wobec Norwegii nabrała mocy.

Również Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł w dwóch kolejnych sprawach, że norweski system odbierania dzieci łamie jedno z podstawowych praw człowieka, czyli zasadę poszanowania życia rodzinnego, gdyż zaprojektowany jest tak, aby odebrane dziecko było długotrwale odseparowane od rodziców i jak najszybciej straciło więź z biologiczną rodziną.

Pierwszy na świecie raport obnażający patologie Barnevernet

Podsumowaniem naszych analiz i kilkuletnich prac jest pierwszy na świecie kompleksowy raport pod redakcją dra Tymoteusza Zycha, r. pr. Bartosza Zalewskiego i moją wykazujący, że w Norwegii dochodzi do systemowego łamania praw człowieka.

Od jednego z norweskich prawników usłyszałem, że po raz pierwszy spór o przestrzeganie praw człowieka przeniesiono na grunt norweski.

Zakaz religii, zakaz języka, zakaz polskości

W raporcie wskazaliśmy główne mechanizmy opresyjnego wobec rodzin systemu i ujawniliśmy jego zasadnicze patologie. Skupiliśmy się także na bardzo istotnym dla 200-tysięcznej Polonii norweskiej wątku dotyczącym kulturowej i etnicznej dyskryminacji Polaków.

Raport potwierdził napływające do nas od dawna niepokojące sygnały, że dzieci odbierane polskim rodzinom zmuszane są do mówienia wyłącznie po norwesku, czasem zakazuje im się nawet modlitwy, kultywowania swoich narodowych tradycji, a przede wszystkim kontaktów z rodziną. Znamy przypadki zakazu przystąpienia do pierwszej Komunii św. po odebraniu dziecka jego rodzicom.

W raporcie dowiedliśmy, że polskie dzieci są często wywożone w głąb Norwegii, by maksymalnie utrudnić kontakt z rodzicami i jak najszybciej zniszczyć łączące ich z nimi więzi.

Powszechnie stosowaną praktyką wobec Polaków jest udzielanie rodzicom zgody na zaledwie trzy – cztery krótkie spotkania z dziećmi w ciągu roku. Choć brzmi to niewyobrażalne, norweski Sąd Najwyższy uznaje taką częstotliwość spotkań za dostateczne zabezpieczenie więzi rodzinnych.

Spotkania odbywają się oczywiście w pomieszczeniach, w których każde słowo rejestrują mikrofony, a każdy gest – kamery. W jednej ze spraw opisanych w raporcie urzędnicy interweniowali, gdy matka chciała pomodlić się z dzieckiem, by przypomnieć mu dom, w którym taka modlitwa była codziennością.

Premiera raportu w Oslo

Wszystkie te sprawy opisaliśmy w naszym raporcie, który 21 stycznia został zaprezentowany przeze mnie, adw. Filipa Wołoszczaka i r. pr. Bartosza Zalewskiego w Oslo. W prezentacji, poza obrońcami praw człowieka i adwokatami reprezentującymi rodziny przed Trybunałem Praw Człowieka, wzięli udział również przedstawiciele norweskiego rządu i urzędu nadzorującego Barnevernet. Chociaż oczywiście byli krytycznie nastawieni do naszych wniosków, to po raz pierwszy ustosunkowali się do zarzutów. To wyraźny znak zmiany po stronie urzędników, którzy do tej pory nie odpowiadali na nasze zaproszenia do zajęcia stanowiska i współpracy.

Jestem przekonany, że publikacja raportu będzie miała ogromne znaczenie dla 24 postępowań toczących się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, do których przystąpiliśmy i w których polscy i norwescy rodzice skarżą się na nieludzkie traktowanie, rozbijanie rodzin i wynaradawianie dzieci.

Dzięki naszym analizom i raportowi mam pewność, że sztaby norweskich prawników, które przybywają na rozprawy w Strasburgu, nie będą w stanie zafałszować rzeczywistości i Norwegia zostanie w końcu rozliczona z łamania europejskich standardów w zakresie ochrony rodziny.

Skompromitowany system norweski nie będzie już kopiowany do Polski

Będzie to miało bezpośredni wpływ na Polskę, ponieważ jeszcze kilka lat temu to właśnie Norwegowie starali się wykazać, że skupienie na rodzinie jest rzekomo wadą polskiego systemu prawa rodzinnego. Efektem było wprowadzenie w 2010 r. do polskiego prawa wielu norweskich rozwiązań w zakresie odbierania dzieci.

Od tej pory norwescy urzędnicy szkolili polskich kuratorów i pracowników opieki społecznej, a opresyjny norweski system przedstawiano w Polsce jako wzór do naśladowania. Dzięki milionom złotych sowicie płynącym z funduszy norweskich zmierzano do jednego celu – przekształcenia polskiego systemu prawa rodzinnego na podobieństwo systemów skandynawskich.

Skutki były opłakane. Dlatego niemal natychmiast po powołaniu Ordo Iuris zaczęliśmy przyjmować setki spraw rodzin zagrożonych trwałym odebraniem dzieci w Polsce. Szybko zorientowaliśmy się, że wiele z patologii polskiego systemu wynika z zapatrzenia i bezmyślnego kopiowania rozwiązań norweskich. Aby trwale pomóc polskim rodzinom, musieliśmy wykazać jak bardzo ten „norweski wzór” narusza dobro dziecka i prowadzi do krzywdy rodzin.

Opublikowany raport i nadchodzące 24 sprawy przed Trybunałem Praw Człowieka są zwieńczeniem naszej pracy. Dzięki wsparciu naszych Darczyńców możemy trwale ochronić Polskę i polskie rodziny przed norweskim systemem.

Polacy rozliczają Norwegów z przestrzegania praw człowieka

Dziś to już nie norweski system ma być importowany do Polski, ale to właśnie Polacy udowadniają, że norweskie rozwiązania łamią prawa człowieka, a międzynarodowy nacisk Trybunału w Strasburgu, rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy i głos opinii publicznej poruszonej sprawą Silje i dramatem innych rodzin wymusza na Norwegach konieczne zmiany.

To z kolei przekłada się na konkretne skutki i upewnia mnie w przekonaniu, że warto było podjąć ten trud. Od kilku miesięcy trwa debata nad zmianą norweskiego systemu prawa rodzinnego i jestem przekonany, że nasz raport zaprezentowany w Oslo stanie się dla niej ważnym punktem odniesienia.

Jeżeli Norwegia odrzuci koszmarne dziedzictwo dziesiątek lat systemu Barnevernet, zakończy się także potężny nacisk i hojne dotacje na wdrażanie podobnych rozwiązań w Polsce i innych krajach Europy Środkowej.

Wszystkie te wytężone działania nie byłyby możliwe, gdyby nie wsparcie naszych Darczyńców. To dzięki nim możemy podejmować wysiłki, które pomogą obronić polskie rodziny – zarówno w Norwegii, jak i w Polsce, przed traumą przymusowej rozłąki, a także nieludzkim traktowaniem. Bardzo im za to dziękuję!

Przystąpienie do 24 spraw przeciwko Norwegii przed Trybunałem w Strasburgu to dla Instytutu poważny wysiłek finansowy, ale musimy to zrobić, by dokończyć dzieła ochrony Polski przed importem norweskich rozwiązań. Wierzę, że z Państwa pomocą damy radę.

Z wyrazami szacunku

Adw. Jerzy Kwaśniewski

Prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

P.S. Publikacja raportu jest ważnym punktem w naszej batalii o przestrzeganie praw człowieka, ale jej nie kończy. Cały czas w Norwegii, w Polsce i w Strasburgu prowadzimy sprawy Polaków prześladowanych przez Barnevernet. Nieustannie musimy się również mierzyć z dramatycznymi skutkami wdrożenia norweskich rozwiązań do polskiego systemu opieki społecznej i pieczy zastępczej. Jednak liczymy, że dzięki raportowi, a także poparciu głównych instytucji europejskich, które udało nam się zdobyć dla naszych postulatów, w najbliższej przyszłości uda się doprowadzić do zasadniczych zmian w funkcjonowaniu Barnevernet.

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa

(22) 404 38 50

www.ordoiuris.pl

————————————————————————-