1 Kwiecień 2020

lokal.jpg
De facto mamy w Polsce wprowadzony stan wyjątkowy. No bo co to jest za stan prawny kiedy minister zakazuje ludziom wychodzić z domu, ogranicza liczbę uczestników mszy i zakazuje zebrań? Co to miałoby być jeśli nie stan wyjątkowy przewidziany w Konstytucji, w rozdziale XI?

Jednak wprowadzenie stanu wyjątkowego oficjalnie ustawą miałoby poważne konsekwencje polityczne. Przede wszystkim oznaczałoby przełożenie terminu wyborów prezydenckich na 90 dni po zakończeniu nadzwyczajnych okoliczności. Rozwiązanie takie byłoby uczciwe i w pełni uzasadnione sytuacją w jakiej Polska się znalazła. Jednak byłoby to niewygodne dla obecnego prezydenta i jego obozu politycznego. Stąd PiS ewidentnie naginając prawo wprowadza rozwiązania stanu wyjątkowego – de facto, bez uchwalania odpowiedniej ustawy, która związałaby partii Jarosława Kaczyńskiego ręce.

Obserwujemy zatem gimnastykę PiS-u, który dokonuje kolejnych kroków – niedopuszczalnych w państwie prawnym – jak choćby wprowadzona po cichu w ramach pakietu ustaw tzw. „tarczy antykryzysowej” zmiana ordynacji wyborczej umożliwiająca głosowanie zdalne osobom poddanym kwarantannie i osobom po 60 roku życia.

I znów – gdyby w Polsce ogłoszono stan wyjątkowy taka zmiana po prostu byłaby konstytucyjnie zakazana. Podczas obowiązywania stanu wyjątkowego – mówi art. 228 Konstytucji nie może być zmieniana ani Konstytucja, ani ordynacja wyborcza.

Tymczasem partia Jarosława Kaczyńskiego postanowiła jakoś wybrnąć z sytuacji, w której z jednej strony jej rząd umieszcza ludzi w kwarantannach, a z drugiej strony przysługuje im bezwzględnie prawo do głosowania. Gdyby tej „protezy” nie zastosowano, każdy kogo poddano kwarantannie w dniu 10 maja mógłby zaskarżyć wynik wyborów i w sposób oczywisty miałby rację. Czy Sąd Najwyższy uznałby ten protest – trudno w Polsce powiedzieć – instytucje państwa zostały bowiem już tak upartyjnione, że właściwie nie wiadomo czego się po sądach w takich politycznych sprawach spodziewać.

Niemniej tak oczywisty argument obywatela, że „były wybory a ja nie mogłem głosować, bo mam kwarantannę” – nie mógłby, ot tak sobie zostać odrzucony. Stąd w jednej z dwustu poprawek głosowanej nocą ustawy o „tarczy” znalazła się jedna popraweczka, taka „techniczna” – jak mówią posłowie PiS – która istotnie zmienia sposób głosowania. Słyszę, że tylko jeden z posłów PiS – Bartłomiej Wróblewski odważył się skrytykować działanie własnej partii w sprawie wyborów – pewnie dlatego, że jest wykładowcą prawa i głupio byłoby mu spojrzeć swoim studentom w oczy gdyby go o takie oczywiste obchodzenie prawa – zapytali. Teraz czekam czy doktora Wróblewskiego kierownictwo PiS wyrzuci ze swoich szeregów czy też krytyka ujdzie mu płazem?

Jaki by nie był efekt personalny w tej sprawie, jasne jest, że w rzeczywistości mamy w Polsce stan wyjątkowy, wprowadzony bez przyjęcia stosownej ustawy. A to dlatego, że polityczne interesy sejmowej większości skłaniają partię władzy do omijania prawa w tym zakresie.

Czy to dobrze dla państwa polskiego? Czy to uczy ludzi szacunku do praworządności? Czy władza w ten sposób buduje swój autorytet? Moim zdaniem absolutnie nie. Są to działania szkodliwe dla państwa, czyli dla nas wszystkich. Zapewne nie przyniosą też – na dłuższą metę – sukcesów PiS-owi.

Co jednak w tej sytuacji powinni zrobić politycy opozycji? Moim zdaniem wszyscy kandydaci, którzy poważnie traktują swoją rolę potencjalnego przywódcy narodu – powinni zagrozić wycofaniem swoich kandydatur – jeśli termin głosowania nie zostanie przesunięty. Nie mają już dziś – na skutek restrykcji wprowadzonych przez rząd – możliwości prowadzenia kampanii – stąd powinni sami zrezygnować z kandydowania w wyborach, które nie mogą być uczciwe. A my obywatele? My też nie powinniśmy zgadzać się na takie łamanie zasad, które nam uniemożliwiają rzetelną ocenę wszystkich kandydatów. Tak więc jeśli PiS nie przesunie wyborów – to ja do głosowania 10 maja – bynajmniej się nie wybieram. Zakładam kwarantannę!

Janusz Sanocki – 1.04.2020

Za: http://www.mysl-polska.pl/2258

—————————————————————–