3 Październik 2020

Cały świat medialny dostał gorączki na wieść o tym, że prezydent USA Donald Trump “ma koronawirusa”, bo tak wykazał “test na koronawirusa”. Według wyników tego testu, również i Pierwsza Dama “ma koronawirusa”. Oboje czują się jednak dobrze, poza objawami lekkiego przeziębienia czy lekkiej sezonowej grypy.

Jedyne na co skarżył się Prezydent, to osłabienie, ospałość i to, że w trakcie powrotu z kolejnego wiecu przedwyborczego… zasnął sobie na pokładzie samolotu Air Force One. Teraz, po “wykryciu koronawirusa” spaceruje sobie po ogrodzie, jak pokazują media, a jego lekarz Sean Conley powiedział, że “Prezydent będzie kontynuował swoje obowiązki bez żadnej przerwy.”

Czy naprawdę mamy do czynienia z koronawirusem jako przyczyną osłabienia 74-letniego organizmu Prezydenta? Być może, aczkolwiek to, że wykryto u niego ślady wirusa nie oznacza od razu, że aktywnie przyczynił się on do pogorszenia stanu zdrowia. Wiele osób ma w sobie tenże niegroźny wirus, tak jak tysiące innych patogenów usiłujących zakłócić pracę organizmu, i nie wykazują oni żadnych objawów chorobowych, zresztą identycznych z symptomami sezonowej grypy. Ba, nie wiedzą nawet, że mają w sobie tego wirusa, który zwalczany jest przez normalnie funkcjonujący organizm. W tym czasie atakują też inne patogeny, a jak wiadomo rozpoczął się sezon grypowy.

Pomniejszany przez media sezon grypowy i ogólne sezonowe osłabienie organizmu, może przyczynić się do przesilenia każdego organizmu, tym bardziej tego, który pracuje na najwyższych obrotach. A tak właśnie pracuje prezydent Trump niejednokrotnie odwiedzając samolotem dwa miejsca w ciągu jednego dnia, przyjmując gości, wygłaszając przemówienia, spotykając się doradcami, podejmując decyzje. To nie jest życie 74-letniego emeryta wygrzewającego się na ławeczce w parku, to jest najbardziej intensywna praca autentycznie zaangażowanego przywódcy potężnego państwa świata.

Wobec wiadomości o “zachorowaniu na koronawirusa”, wiele osób z lewicy życzy Trumpowi jak najgorzej, choć nie wszyscy mają odwagę wypowiedzieć to publicznie, a nieliczni cynicy nawet składają życzenia powrotu do zdrowia. Jedną z osób nieukrywających publicznie swej nienawiści jest nijaka Zara Rahim, swego czasu rzecznik prasowy Hillary Clinton podczas jej kampanii wyborczej w 2016 roku oraz członek Białego Domu w czasie prezydentury Baraka Obamy. W swoim tweeecie Rahim napisała wprost “Życzę sobie tego, aby on umarł” (“I hope he dies“) Twittter nie usunał wpisu, pomimo że jest on najczystszym przypadkiem przekroczenia jasno określonych przepisów samego Twittera.

W ślad za Rahim poszedł kandydat z Kaliforni do Kongresu, nijaki Steve Cox, który napisał, że “Mam nadzieję, że oboje umrą”. Twitter nie zablokował również i tego wpisu oraz całej serii wpisujących podobne szczere życzenia. Podobnie, lewicowy aktywista i reżyser Michel Moore wpisał na Twitterze, że “moje myśli i modlitwa są z Covid-19”.  Gdy Twitter zezwala na łamanie swojego własnego regulaminu i nie usuwa wpisów, Facebook właśnie zablokował oficjalny spot wyborczy sztabu Donalda Trumpa. Media społecznościowe działają wspólnie po “właściwej stronie historii”.

A w samej stolicy, The Washington Post, czyli gazetka do której pisuje m.in. pewna żydowska propagancistka Anne Applebaum, umieściła natychmiast po radosnej wiadomości o podłapaniu koronawirusa przez prezydenta Trumpa, tweet “Wyobraź sobie jak to by było gdyby nie trzeba było już nigdy myśleć o Trumpie” (“Opinion: Imagine what it will be like to never have to think about Trump again.”). Po 39 minutach wpis zdjęto, widocznie ktoś pospieszył się ze swoistym nekrologiem.

W mediach rozpoczęła się też nagonka na prezydenta Trumpa, że nie stosował “środków bezpieczeństwa”, że ignorował noszenie maseczki i tym podobne nonsensy, co poskutkowało “zarażeniem się koronawirusem”. Zadziwiające, że ludzie wierzą jeszcze w skuteczność czegoś takiego jak powszechnie stosowane zakrycia w postaci szmat, jakiejś cienkiej ligniny czy kawałka materiału, w  walce przeciwko ultra-mikroskopijnym wirusom. Zadziwiające, do jakich skuteczności wzniosła się nauka o manipulacji społeczeństwami i jak łatwo jej owoce infekują umysły. Łatwiej niż koronawirus infekuje organizmy.

A grypa – jakakolwiek nie byłaby jej mutacja – przechodzi zwykle po 5-10 dniach i usłyszymy wtedy w mediach stękanie i zawód, że “Trump pokonał koronawirusa”. Życzymy prezydentowi Trumpowi i Pierwszej Damie przezwyciężenia kryzysu zdrowotnego, szybkiego powrotu do sił i wznowienia normalnych zajęć. Zdrowa porcja czosnku, cebuli oraz kieliszek czystej szybko postawią na nogi.

Oprac. www.bibula.com

Za: https://www.bibula.com/?p=119068

———————————————-