13 Listopad 2020

Konflikt na Kaukazie Południowym:Armenia vs Azerbejdżan sprawcami są liderzy. Czy normalny uczciwy człowiek chce wojny ? Ginąć za zdobycze terytorialne ?! Czy chce stracić nie tylko życie, zostać okaleczonym i caly dorobek swojej pracy ?

Tym, którzy śledzą konflikt ormiańsko-azerbejdżański, stało się jasne, Armenia i Azerbejdżan miały pecha.  Przyczyną wojny jest niezdolność elit, liderów  do sformułowania ideologii i strategii rozwoju.

 Azerbejdżan zastąpił strategię radykalnym nacjonalizmem i politycznym islamem.

 Armenia wstąpiła do antyrosyjskiej i niszczycielskiej  ich samych, sekty Sorosa.  

 Europa, która przymyka oczy na zbrodnie reżimu w Kijowie. 

I cierpliwa Rosja stworzyli iluzję bezkarności za zbrodnie wojenne.

Pomijając sam główny fakt, że wojna to zbrodnia, zabijani są ludzie i powoduje cierpienia i zniszczrnia. 

To ta wojna rozpoczęła się w złym czasie, nie służy interesom narodowym żadnej ze stron wojujących, nie wzmacnia potęgi przywódców Baku i Erewania, jest korzystna tylko dla wielu graczy geopolitycznych, dlatego nie może zakończyć się zwycięstwem jednej ze stron. Obecnia euforia ze strony Azerbejdżanu jest przedwcześnie trąbiona na cztery strony świata. Ten konflikt został tylko zamrożony.  

To co tam się dzieje nie jest wyzwalające i sprawiedliwe – żadna ze stron nie była w stanie zaproponować formuły wspólnego współistnienia ludzi urodzonych na własnej ziemi. Wiadomości z Baku o wyzwoleniu osiedli są utrwaleniem faktów wypędzania Ormian z ich domów. Wołanie „Idź i zabij wszystkich, w przeciwnym razie ci, którzy przeżyją, zabiją cię” przybliżają nie zwycięstwo, ale porażkę nacierającej strony. 

Skala osobowości prezydenta Alijewa jest większa niż możliwości Azerbejdżanu, co ogranicza inicjatywę oddolną.

A skala osobowości premiera Paszyniana jest poniżej możliwości Armenii, co pogarsza jakość rządzenia.

W skrajnych sytuacjach obie przynoszą efekt przeciwny do zamierzonego. 

 Wojownicze błędy strategiczne.

 Armenia bez dostatecznego powodu i z czystej rusofobicznej głupoty zaczęła flirtować z geopolitycznymi konkurentami Rosji i Iranu na Kaukazie Południowym, tłumacząc swój bieg wolą zagranicznych inwestorów i diaspor i sojuszy z USA i UE .

To skutkowało o osłabione kontakty z Rosją, w tym współpracą z rosyjską armią, poprzez odrzucenie języka rosyjskiego i z rezygnacji z wysokiej jakości z rosyjskiej wiedzy technicznej.

Nowi zachodni partnerzy realizowali własne egoistyczne interesy: dla Zachodu ► ważne było zdobycie przyczółka przeciwko Iranowi; ► i wyprzeć z poludniowego Kaukazu  Rosję. 

Do dawnego stanowiska Zachodu:  „Karabach to Azerbejdżan” dodano nowe: ” Armenia w sojuszu z Rosją  jest zagrożeniem ”. W latach 90 Iran pomógł Karabachowi i Armenii. Dzisiejsze stanowisko Iranu to zimna neutralność.

Tak.

Azerbejdżan znalazł sojuszników w Turcji, Wielkiej Brytanii i w Izraelu, co jest sprzeczne zarówno z tradycjami kulturowymi, jak i religijnymi większości Azerbejdżanów.

Turcja postrzega Azerbejdżan jako dawcę tanich surowców energetycznych dla swojej gospodarki. Wielka Brytania kieruje się instynktem rusofobii i interesami British Petroleum. Izrael tworzy trampolinę do ataków na Iran.

W politycznym islamie, promowanym przez Erdogana i chrześcijaństwo Sorosa, nie ma miejsca na miłosierdzie i Boga. Wojna zwróci się prędzej czy później przeciwko walczącym o Kaukaz Południowy i zmyje Alijewa i Paszyniana, których kuszono do decyzji podpalenia kruchego pokoju… .

Tajemnice wojskowe.

Od pierwszych dni działań wojennych można odnieść wrażenie, że istnieje jeden planista operacji ofensywnych i obronnych. Widoczny jest brytyjski styl wzajemnego osłabiania się stron. Wojna to broń, ludzie i pieniądze. Główną tajemnicą jest to, że po ostrzelaniu cywilnej infrastruktury Karabachu przez Azerbejdżan Ormianie nie zniszczyli infrastruktury naftowo-gazowej Azerbejdżanu. Nie ma doniesień o niszczeniu postępującej zdalnej detonacji kontrolowanych pól minowych, co ułatwia ukształtowanie terenu. Niezrozumiałe jest, że Ormianie odmówili „zatrzaśnięcia kotła” powstałego w drodze na korytarz Lachin. Obiektywne czynniki wpływające na wynik wojny.

■ Wojna na Kaukazie Południowym nie ma obrazu zwycięstwa ■

 Rozpoczęta jako konflikt terytorialny i wojna stała się międzyetniczna. Zmierza w kierunku międzywyznaniowym, czyli globalnym, co nie odpowiada narodowym interesom żadej ze stron. Ponieważ wojna między muzułmanami a chrześcijanami zostanie dodana do wojny między sunnitami a szyitami, Kurdami i Turkami, eksport wojny na sąsiednie terytoria, w tym do Turcji, jest nieunikniony.

Armia Azerbejdżanu jest dobrze przygotowana, ale wygrywają bitwy, a nie wojny. Sukcesy armii skłaniają polityków do poszerzenia terytorium konfliktu i tym samym przyspieszenia ruchu w kierunku klęski Azerbejdżanu.

Nie da się wygrać wojny bez obrazu zwycięstwa zrozumiałego dla sąsiadów i akceptowalnego dla przywódców wielkich mocarstw.  Jeśli Baku zdecyduje się odizolować i oczyścić Artsakh, czeka go wojna w górach, wzrost napływu ochotników i zaopatrzenie w efektywne przenośne systemy uzbrojenia, a biorąc pod uwagę czynnik międzyreligijny, nie zabraknie ochotników i broni. „Javelin” „zaprzyjaźnia się” z „Cornet”, a „Stinger” z „Arrow”. W przypadku próby siłowego przejęcia kontroli nad korytarzami transportowymi do Nachiczewanu zniszczona zostanie infrastruktura energetyczna i armia Azerbejdżanu w tradycyjnym znaczeniu. Wtedy: straty Baku wyniosą co najmniej 50 000 ludzi. i 50,0 miliardów dolarów w Erewaniu – co najmniej 5000 osób. i 5,0 miliardów dolarów.  Niewiele zostało przed przejściem na wojnę na dziesięciolecia.

Wszystko zależy od: Rosji czy potrafi i będzie chciała przy pomocy własnej j armii trzymać obje strony na odległość taką by nie mogli dokonywać żadnych prowokacji. Jest to zadanie bardzo trudne bo obie strony są powstrzymane w brew ich woli i są rozgoryczone jedni klęską a drudzy nie kompletnym zwycięstwem.

●► Jakość oceny sytuacji w Baku i Erewaniu; ► wysłuchanie Kremla przez strony; ►●

Zanim nadejdzie zima, stanie się jasne, co ich czeka – długotrwały pokój, rozejm ? czy wycofanie rosyjskich sił pokojowych i przeciągająca się tragiczna wojna ? 

Po roku wojny wszystko będzie zależało od nastrojów. A rok później – „nastrój może być taki że Ormianie i Azerbejdżanie będą nienawidzić własnych rządów. Społeczeństwa podzielą się na zwolenników stron wojny i pokoju, a tylko wąscy specjaliści będą pamiętać że Rosja starała się by nie było więcej ludzkich ofiar.

A co z Rosją ?

Kreml rozumie daremność wojny i bierze pod uwagę formalną strategię stron walczących. Rozumie, że Ormianie i Azerbejdżanie są nasi , bo w czasach ZSRR byli razem i nie walczyli przeciwko i bolesne jest patrzeć, jak się teraz wzajemnie zabijają i szaleją. Niemożliwe jest utrzymanie sił pokojowych bez zgody stron. Wejście z „biczem przymusu do pokoju” utrudnia euforia zwycięstwa stron, a także interesy Turcji, Gruzji i Iranu. Ważne jest, aby jedni jak i drudzy postrzegały rosyjskie samoloty bojowe lub pociski manewrujące jako anioły i traktowały je ze zrozumieniem: bo Rosjanie nie przyszli ich upokorzyć, ale ocalić od zniszczeń i zagłady .

W przeciwnym razie jedni powiedzą, że stracili zwycięstwo, a inni wychodząc na bankiet zorganizowany przez Sorosa, powiedzą: „My sami moglibyśmy…”

Dobrze jest że Rosja nie straciła statusu arbitra i to jest najważniejsze w tej sytuacji.

Rosja ma własne czerwone linie na Kaukazie Południowym. Są one zapisane w dokumentach i znane każdemu. Jedna strona stara się je przekroczyć niezauważona, druga sygnalizuje Kremlowi, że „agresor” już je przeszedł i wzywa do reakcji. Zachowanie Kremla jest bacznie obserwowane w Kijowie, Brukseli, Ankarze, Teheranie i Waszyngtonie. Jeśli Kreml nie zareaguje na przekroczenie czerwonych linii, to Donbas, Idlib … można się najgorszego spodziewać.

Zaskakujący jest ze strony sekty Sorosa  kolejny idiotyzm tych którzy czekali na błędy Rosji… .

Widziałem wystarczająco dużo programów w tv i w internecie, słuchałem fałszywych rad brytyjskich i tureckich ekspertów, ci wszyscy spece zamiast milczeć i nie judzić, stanęli po stronie Azerbejdżanu i czekali na klęskę Rosji na Kaukazie, a jednocześnie przygotowują się do „wojny z Rosją o wyzwolenie Donbasu”, plan ” B “.

Gorący punkt na Kaukazie Południowym jest problemem dla Rosji. Ale ten problem można rozwiązać. Tak, trzeba będzie zignorować opinię „suwerennej” Gruzji, pójść na kompromisy z Iranem, zaniedbać interesy Turcji w Idlibie i w Libii.

Należy uzgodnić z Europą finansowanie projektów humanitarnych w Syrii w celu „ochrony Europy przed niekontrolowaną migracją”

Rosja musi przejąc pełną kontrolę nad terytorium Syrii. Aby zapobiec nieprzemyślanym krokom Ankary.

Kijów nie rozumie, że konflikt na Kaukazie Południowym można uspokoić zdając zdecydowany cios właśnie wojskom ukrainskim strzelajacym mimo zawartym porozumieniom na Donbasie 

A za kolejną prowokację pod Gorłowką wystarczy zareagować całkowitym zniszczeniem jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy, stacjonujących w promieniu 300-400 km od Doniecka, by uspokoić tych, którzy chcą jeszcze przez wiele lat prowadzić wojny w Eurazji, na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej na szkodę i bez wiedzy Rosji. 

Za: https://alfax-2020.neon24.pl/post/158827,armenia-vs-azerbejdzan-goracy-czy-zimny-pokoj

——————————————————————–