20 Styczeń 2021

 

 

Tragedia dzieci w Jemenie. “Po prostu się rozpadają. Nie mogą nawet płakać”

Jemen: Tragedia i głód dzieci w czasie wojny. "Nie mogą nawet płakać"Foto: UNICEF Polska – Najmłodsze ofiary wojny w Jemenie
  • W Jemenie od sześciu lat trwa krwawa wojna domowa. W walkach zginęło ponad 200 tys. ludzi, a kilkadziesiąt tysięcy dzieci umarło z głodu spowodowanego konfliktem
  • – Bez przerwy stykamy się tutaj z dziećmi cierpiącymi na choroby, którym można byłoby zapobiec, gdyby miały dostęp do naprawdę podstawowej opieki medycznej – zaznacza Philippe Duamelle
  • – Kiedy my w Europie mamy zapalenie oskrzeli, czujemy się gorzej przez kilka dni, trochę kaszlemy, ale w gruncie rzeczy szybko z tego wychodzimy. W Jemenie ta infekcja jest śmiertelna – opowiada
  • Szef jemeńskiego biura UNICEF ostrzega, że w tym kraju może wybuchnąć epidemia polio – choroby, która została zwalczona na całym świecie dekady temu
  • UNICEF Polska prowadzi kampanię “Pomoc dla Jemenu” i apeluje o wsparcie poprzez stronę unicef.pl/jemen. Każdy może uratować tam zdrowie i życie dziecka

Położony na południu Półwyspu Arabskiego Jemen od 2014 r. ogarnięty jest krwawą wojną domową. Wspierany przez Iran ruch Hutich kontroluje północ kraju i toczy zacięte walki z popieranym przez Arabię Saudyjską rządem Mansura Hadiego, mającym swoje zaplecze na wschodzie państwa. Południe z ważnym portem w Adenie jest rządzone przez separatystów, a ogólny chaos wykorzystują Al-Kaida i Państwo Islamskie, brutalnie działając w różnych częściach kraju.

Od początku walk w Jemenie zginęło ponad 200 tys. ludzi, a ponad trzy miliony musiały uciekać ze swoich domów. Wspierane przez USA masowe saudyjskie naloty pozbawiły życia kilkanaście tysięcy cywilów. Kraj nawiedził głód, który zabił już dziesiątki tysięcy dzieci, a w 2017 r. śmiertelne żniwo zebrała epidemia cholery – choroby, która niemal zniknęła z mapy świata.

Rozmawiamy z Philippem Duamellem, szefem jemeńskiego biura UNICEF, czyli stworzonego przez ONZ funduszu pomocy dzieciom. UNICEF niesie pomoc na miejscu od początku konfliktu. Możesz wesprzeć jego działania wpłacając darowiznę poprzez tę stronę.

######

Wojna domowa podzieliła Jemen na kilka walczących ze sobą części. Gdzie pan się teraz znajduje?

Philippe Duamelle, szef biura UNICEF w Jemenie: W regionie kontrolowanym przez Hutich, a dokładnie w Al-Hudajdzie, portowym mieście na wybrzeżu Morza Czerwonego. A jeszcze dokładniej – w szpitalu.

Jak wygląda w nim sytuacja?

Szpital otwarty jest dla wszystkich pacjentów, działa w nim kilka oddziałów pediatrycznych i położniczych. Poza tym mamy specjalne jednostki do prowadzenia terapii skrajnie niedożywionych dzieci. To, co widzimy tu na co dzień, jest uderzającym obrazem dramatycznej sytuacji w Jemenie. Dramatycznej już teraz i pogarszającej się z miesiąca na miesiąc.

Ile osób przyjmujecie?

Tysiące dorosłych i tysiące dzieci każdego dnia. Trafiają tu z różnych powodów. Począwszy od przypadków skrajnego niedożywienia, przez malarię i błonicę po infekcje układu oddechowego.

  
14-miesięczna Arwa z Jemenu
Foto: UNICEF Polska – 14-miesięczna Arwa z Jemenu

Kim jest personel?

To miejscowi lekarze i pielęgniarki, Jemeńczycy wspierani przez UNICEF. Dysponują bardzo ograniczonymi środkami, ale codziennie podejmują walkę, by leczyć pacjentów, umożliwić kobietom bezpieczny poród, pomóc wcześniakom przejść przez ten ogromnie trudny początek życia. Bez przerwy stykamy się tutaj z dziećmi cierpiącymi na choroby, którym można byłoby zapobiec, gdyby miały dostęp do naprawdę podstawowej opieki medycznej. Mam na myśli nie tylko szczepionki, ale też zwykłe środki sanitarne, czy po prostu czystą wodę. Przede wszystkim brakuje im jedzenia. To ma tragiczne skutki dla ich zdrowia.

Ten problem niedożywienia zaczął się wraz z wojną domową, czy istniał w Jemenie już wcześniej?

Rzeczywiście sytuacja dzieci w Jemenie była trudna od dekad, a ostatnich kilka lat wojny jeszcze ją pogorszyło. Wiele ubogich rodzin w jakiś sposób dawało radę wiązać koniec z końcem, jednak konflikt zbrojny zniszczył wypracowane przez nich mechanizmy przetrwania. W 2020 r. gwałtownie przybyło miejsc, w których toczą się walki. Na koniec 2019 r. konflikt był prowadzony na 24 liniach frontu. Na początku 2020 r. było ich już 35, dziś ta liczba wynosi 49.

Każdy kolejny front oznacza kolejne społeczności, których życie zostaje wywrócone do góry nogami. Ludzie uciekają ze swoich domów, przestają działać podstawowe usługi, takie jak dostęp do opieki medycznej, wody, pożywienia. Im dłużej ludzie są wystawieni na tę sytuację, tym mniej są sobie w stanie z nią radzić, po prostu kończą im się zasoby. Dodajmy do tego kryzys gospodarczy, pandemię koronawirusa, obcięcie finansowania organizacji pomocowych i wychodzi nam niezwykle niebezpieczna mieszanka. Podam przykład. W południowym Jemenie w tym roku przypadki skrajnego niedożywienia wśród dzieci poniżej 5. roku życia wzrosły o 15 proc. Z naszych najnowszych wyliczeń wynika, że 98 tys. tych dzieci znajduje się w stanie zagrożenia już nie tylko zdrowia, ale życia. Właśnie badamy sytuację na północy kraju i obawiamy się, że liczby mogą być tutaj jeszcze gorsze.

Jak wygląda to z perspektywy konkretnej rodziny?

Ludzi po prostu nie stać na jedzenie. Jeśli weźmiemy minimalny koszyk żywieniowy z podstawowymi produktami, to jego cena w ciągu ostatniego roku w Jemenie podskoczyła o 30 proc. Pracownicy sektora publicznego od dawna nie dostają wypłat, całe rodziny stają się coraz biedniejsze. Ludzie zwyczajnie nie mogą sobie pozwolić na zakup żywności.

Co musi wystarczyć takim rodzinom?

Chleb i ryż. Zapomnij o mięsie, zapomnij o proteinach, zapomnij o warzywach. W szpitalu widzimy straszne rzeczy. Dzieci, są zupełnie wychudzone, po prostu się rozpadają. Nie mają już nawet siły płakać. Tracą włosy, mają zapalenie skóry na rękach i głowie. Brak jedzenia naprawdę je zabija.

  
Najmłodsze ofiary wojny w Jemenie
Foto: UNICEF Polska – Najmłodsze ofiary wojny w Jemenie

Jakie choroby pociąga ze sobą najczęściej niedożywienie?

Kiedy brakuje ci jedzenia, twoje ciało jest słabe, a system immunologiczny nie jest w stanie walczyć z infekcjami. Kiedy my w Europie mamy zapalenie oskrzeli, czujemy się gorzej przez kilka dni, trochę kaszlemy, ale w gruncie rzeczy szybko z tego wychodzimy. Kiedy jesteś niedożywiony, ta normalnie łagodna infekcja jest dla ciebie śmiertelna. Poza tym mamy malarię, błonicę, liczne przypadki biegunek, często spowodowanych korzystaniem z brudnej wody. Zagrożeń dla osłabionego systemu odpornościowego jest mnóstwo. Właśnie zaczynamy kampanię szczepień dzieci przeciw polio.

W Jemenie jest ryzyko wybuchu epidemii tej choroby? Wydaje się, że polio odeszło już do historii na całym świecie.

To ryzyko jak najbardziej istnieje. Dlatego musimy jak najszybciej zaszczepić na nie jemeńskie dzieci.

Do czego jeszcze UNICEF potrzebuje środków, by prowadzić swoją działalność w tym kraju?

Jemen jest obecnie świadkiem najgorszego kryzysu humanitarnego na świecie. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jesteśmy na krawędzi prawdziwej katastrofy. 80 proc. populacji kraju jest zależna od międzynarodowej pomocy, takiej jaką dostarcza UNICEF. Jeśli to się skończy, ci ludzie nie mają żadnego planu B. Jeśli dzieci cierpiące na ostre niedożywienie nie otrzymają terapii, po prostu umrą. To bardzo proste.

To jednak nie wszystko. Jeśli nie zapewnimy podstawowej edukacji, stracimy całe pokolenie. Jeśli nie uda nam się dostarczyć ludziom czystej wody, wrócimy do epidemii cholery, jak miało to miejsce kilka lat temu. Nie chcę brzmieć szczególnie dramatycznie, tak po prostu jest. Te dzieci nie wybrały tego, że znalazły się tu, gdzie są. Chcą mieć normalne życie, tymczasem stały się ofiarami wojny, za którą nie są odpowiedzialne. Naszą odpowiedzialnością jest, żeby je uratować. Tu i teraz.

Wszystkie te problemy można by pewnie rozwiązać, mając do tego odpowiednie możliwości. Dysponujecie jednak ograniczonymi środkami. Na czym więc skupiacie się w pierwszej kolejności?

To jest problem, przed którym stajemy każdego dnia. Wiemy, że jeśli nie dostarczymy dzieciom pomocy żywnościowej, nie przeżyją. Jeśli nie obejmiemy ich pomocą medyczną, skutki dla ich zdrowia będą tragiczne. Jeśli nie zapewnimy dostępu do czystej wody, choroby będą się mnożyć. Jeśli nie damy im edukacji, nie będą miały żadnej przyszłości. Jeśli nie dostaną teraz opieki psychologicznej, poczucia bezpieczeństwa, nie poradzą sobie w życiu. To wszystko są efekty wojny i to wszystko jest ze sobą połączone. Jako UNICEF opowiadamy się za wielosektorowym podejściem i działaniem w każdym z tych obszarów.

Co jest wam jednak potrzebne teraz, na jutro?

Nie na jutro, na wczoraj. Przede wszystkim środki finansowe na pomoc żywnościową i czystą wodę.

Jaki to koszt?

Do końca marca w samym Jemenie na działania UNICEF potrzebujemy 50 mln dol. To pieniądze tylko na jedzenie i wodę, mniej więcej po 25 mln dol. na każdy z tych celów. Dostarczanie jednego bez drugiego nie ma sensu. Jeśli ludzie nadal będą mieszać jedzenie z brudną wodą, nie rozwiążemy żadnego problemu.

Jak dokładnie wygląda pomoc dla niedożywionych dzieci?

To zależy od stopnia niedożywienia. W przypadku tych umiarkowanie niedożywionych wystarczy dać im dystrybuowaną przez UNICEF wysokokaloryczną pastę terapeutyczną złożoną ze zmielonych orzeszków ziemnych, z odpowiednim balansem wartości odżywczych. W poważniejszych przypadkach pomoc jest trudniejsza. Jeśli mamy do czynienia z ciężkim ostrym niedożywieniem, leczonym w szpitalu, podajemy wysokokaloryczne mleko terapeutyczne, dzięki któremu dzieci szybko przybierają na wadze. Musi się tym zajmować personel medyczny. Czasem karmimy dzieci rurką przez nos, gdy są za słabe, aby samodzielnie jeść. To nie tylko kwestia braku siły, by przeżuć i połknąć. Ich organizm nie jest w stanie strawić zwykłego jedzenia. Metabolizm tych dzieci po prostu nie działa.

Co z zanieczyszczeniem wody, jak z nim walczycie?

Budujemy studnie i dostarczamy środki chemiczne do jej oczyszczania. Czasem robimy obie te rzeczy na raz. Niedawno byłem w miejscu, które wyposażyliśmy w sprzęt do pompowania i chlorowania wody. Dajemy ludziom paliwo do pomp, specjalne substancje, coraz częściej urządzenia korzystające z energii słonecznej. Pozwala im to uniezależnić się od ropy, która z powodu embarga jest w Jemenie trudno dostępna.

  
Najmłodsze ofiary wojny w Jemenie
Foto: UNICEF Polska – Najmłodsze ofiary wojny w Jemenie

Wspominał pan o chorobach układu oddechowego, które masowo dotykają dzieci. Wśród nich jest także COVID-19?

Dane są bardzo niejasne, ale możemy być pewni, że Jemen nie został oszczędzony przez koronawirusa. Jesteśmy w kontakcie z władzami i postaramy się zapewnić ludziom dostęp do szczepionek również tutaj.

Jakie są szanse na pokój w Jemenie?

Obawiam się, że w najbliższym czasie niezbyt duże. Oczywiście to właśnie pokój jest tym, czego ludzie potrzebują tu najbardziej, ale dopóki nie uda się go osiągnąć, musimy zapewnić im pomoc. Naprawdę w XXI w. możemy po prostu stać obok i patrzeć, jak dzieci umierają z głodu? Jak umierają z powodu chorób, którym tak łatwo zapobiec? Z powodu braku czystej wody? To jest prawdziwa tragedia, bo to można zatrzymać i wszyscy wiemy, jak to zrobić. Potrzebujemy tylko odpowiednich narzędzi, czyli środków finansowych i dostępu do ludzi.

  
Najmłodsze ofiary wojny w Jemenie
Foto: UNICEF Polska – Najmłodsze ofiary wojny w Jemenie

O wojnie w Jemenie rozmawia się na Zachodzie bardzo rzadko.

To prawda. Mamy tutaj największy dramat humanitarny na świecie, a jednocześnie niemal nie poświęcamy mu uwagi w Europie czy Ameryce Północnej.

Dlaczego?

Ludzie są zmęczeni kolejnymi kryzysami na całym świecie. Teraz mamy pandemię koronawirusa i każdy skupia się na swoim kraju, co rozumiem. Sytuacja polityczna w Jemenie jest bardzo skomplikowana i ostatecznie sprawia, że ludzie nie chcą o tym słuchać. Tymczasem każdego dnia umierają tu dzieci.

Wojna trwa już od sześciu lat. Rośnie całe pokolenie, które nie zna innego świata. Widzi pan różnicę między najmłodszymi a trochę starszymi dziećmi?

Psychologiczne efekty są jasne. Małe dzieci się boją, są osowiałe, straumatyzowane. Rozmawiam z ich rodzicami. Wiem, że mają koszmary, moczą w nocy łóżka. Nie bawią się, boją się najmniejszych hałasów. Dlatego musimy stwarzać im bezpieczną przestrzeń, miejsce, w które mogą pójść i na kilka godzin znów stać się dziećmi, śpiewać, rysować, zapomnieć o całym horrorze dookoła nich. Być może nie ratuje to ich życia, ale ratuje ich dobre serca i umysły. A to ich serca i umysły będą kiedyś odbudowywać ten kraj.

  
Philippe Duamelle (z lewej)
Foto: UNICEF Polska – Philippe Duamelle (z lewej)

***

Każdy może pomóc potrzebującym dzieciom w Jemenie. Wystarczy wejść na stronę unicef.pl/jemen i przekazać darowiznę jednorazowo lub miesięcznie. Zebrane fundusze zostaną przeznaczone przede wszystkim na zakup żywności terapeutycznej stosowanej w leczeniu niedożywienia u dzieci, zakup zestawów pierwszej pomocy czy tabletek do uzdatniania wody.

Marcin Terlik
Za: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/jemen-tragedia-i-glod-dzieci-w-czasie-wojny-nie-moga-nawet-plakac/qrfsjzr
———————————————–