5 Kwiecień 2021

Takie są realia współczesności. Światem rządzi pieniądz. Dzisiaj nawet nauka nie ma wiele do powiedzenia. Chyba, że można na tym bardzo wiele zarobić. Nauka i wiedza – są instrumentami zarabiania pieniędzy.Wstęp:

W ostatnich trzech odcinkach „sagi”- „Wojny o przyszłość ludzkości”, opublikowałem wywiad z Panem Profesorem Romanem Zielińskim – na temat różnych aspektów obecnej Pandemii C-19, który przeprowadziła dn. 20.12.2020r – Pani Agnieszka Kisielewska, redaktor „Stolika Wolności”.
(To bardzo, ciekawy portal, poruszający rozmaite problemy współczesności).

Wywiad ten wywołał „burzę” protestów, ze strony Komitetu Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej (KGCi PM) – Polskiej Akademii Nauk, który próbuje podważyć i negować rozmaite opinie Prof. Zielińskiego, wysuwać rozmaite zarzuty pod jego adresem.

Z zawodu i powołania jestem lekarzem medycyny, z wieloletnim doświadczeniem w dziedzinie mikrobiologii i szczepionek – ale oczywiście, moja wiedza w zakresie Biogenetyki Nuklearnej oraz Patologii Molekularnej czy też epidemiologii – jest niewielka aby dyskutować z Profesorem Zielińskim czy też jego adwersarzami – z Polskiej Akademii Nauk.

Osobiście uważam, że Pan Profesor Zieliński ma absolutną rację a członkowie Komitetu KGCiPM reprezentują głównie interesy wielkich koncernów farmaceutycznych (które im bardzo dobrze płacą za “ich własne opinie”). Takie są realia współczesności. Światem rządzi pieniądz.
Dzisiaj nawet nauka nie ma wiele do powiedzenia. Chyba, że można na tym bardzo wiele zarobić, 
Nauka i wiedza – są instrumentami zarabiania pieniędzy.

Zacytuję w całości całą odpowiedź Pana Profesora Zielińskiego na zarzuty naukowców PAN – tak aby każdy z Państwa mógł to przemyśleć i sformułować swoją własną opinię w temacie – który obecnie jest niewątpliwie najważniejszym problemem współczesności (XXI wieku).

Dr Ryszard Opara
PS – Odpowiedź jest bardzo długa – podzieliłem ją więc na 2 części.

PROFESOR ROMAN ZIELIŃSKI ODPOWIADA 34 NAUKOWCOM Z PAN (część 1)

Dotyczy: Stanowiska Komitetu Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej PAN- (KGCi PM) w sprawie rozpowszechnianych nieprawdziwych informacji o szczepionkach przeciw COVID-19 oraz testach PCR wykrywających SARS-CoV-2, z dnia 4 stycznia 2021 r.

Dnia 17 stycznia 2021 r.
Odpowiedź Prof. zw. dr hab. Romana Zielińskiego

Stanowisko Komitetu Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej PAN, z dnia 4.01.2021, zwane dalej Stanowiskiem, zostało sformułowane w odpowiedzi na mój wywiad udzielony 20.12.2020 r. – Pani Agnieszce Kisielewskiej (Stolik Wolnosci).

Wywiadu udzieliłem jako niezależny naukowiec (nie powołuję się w nim na żadne instytucje) w grudniu 2020 r., w związku z agresywną kampanią reklamową produktów leczniczych opartych o mRNA, których badania zakończą się dopiero 2023 r. Wywiad ten był odpowiedzią na pojawiające się w świecie naukowym publikacje, petycje, głosy niezależnych naukowców o wielu niejasnościach związanych z działaniem tychże produktów.

Ponadto w wywiadzie został poruszony temat błędnie zoptymalizowanych i w związku z tym wadliwych testów RT-qPCR,co również zostało potwierdzone w licznych publikacjach uznanych ekspertów światowych. W sytuacji tychże niejasności należałoby rozpocząć publiczną dyskusję na temat strategii oraz metod stosowanych w odniesieniu do zjawiska COVID-19.

W swoim stanowisku KGCiPM zarzuca mi rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, brak wiedzy i stawianie nieuprawnionych hipotez. Niewątpliwie takie postawienie tezy jest argumentem “ad personam” i narusza wolność wypowiadania opinii. Uznając prawo każdego, do wypowiedzi nie protestuję przeciwko samej wypowiedzi, ale odnoszenia jej w stosunku do konkretnej osoby. Przypomnę, że w wywiadzie dla Stolika Wolności wyrażając swoje krytyczne stanowisko nie wymieniałem nikogo imiennie.
Tymczasem KGCiCM PAN stawia się w roli cenzora i narusza moje konstytucyjne prawo do wypowiadania opinii.
 
Nie jest to pierwsza sytuacja, gdy w odpowiedzi na krytyczne opinie części naukowców, zamiast dyskusji pojawia się personalny atak na sygnatariuszy(vide: Apel do Prezydenta, Rządu).
Zachowanie takie nie ma nic wspólnego z wolnością słowa i dyskursem akademickim. Nie przystoi ono też profesorom, którzy powinni hołdować raczej zasadzie oksfordzkiej dyskusji aniżeli medialnym przepychankom.

Jako niezależny naukowiec z zasady na tego typu Stanowiska nie odpowiadam, szanując prawo każdego człowieka do własnego zdania. Jednakże zostałem tu imiennie przywołany i zmuszony do odpowiedzi.

Specjalizacja a prawo wypowiedzi Autorzy Stanowiska rozpoczynają swoją krytykę od dyskredytacji, wykazania braku kompetencji i manipulowania dorobkiem stwierdzając, że w omawianym wywiadzie (cyt.) „posługuję się naukowym żargonem, przedstawiane tezy konstruowane są w sposób niejasny, przy użyciu szczątkowej, nierzadko opacznej, wiedzy biologicznej”.
Atak na wykształcenie jest częstym chwytem erystycznym gdy brak argumentów merytorycznych, a przecież tych Szanownemu gronu sygnatariuszy nie powinno zabraknąć.

W swoich wypowiedziach rzadko powołuję się na dorobek, wykształcenie i publikacje, gdyż one świadczą o przeszłości. Natomiast człowiek mądry potrafi dostrzec inną opinię i starać się dobrze zrozumieć jej podstawy. Wywiad prasowy ma swoją dynamikę, ale w wielu miejscach zwracałem uwagę na niejasności, brak danych, stawiałem tezy pod dyskusję.

Odmawianie mi, jako profesorowi genetyki i biologii z 40-letnim stażem zawodowym, prawa do wypowiadania się w kwestiach zastrzeżonych, jak się dowiaduję ze Stanowiska, dla specjalistów z zakresu genetyki medycznej, to oczywiste argumentum “ad ignorantiam”.

Oceniając mój dorobek na podstawie szczątkowych informacji, klasyfikując mnie a priori jako wąskiego specjalistę, Autorzy Stanowiska przyjmują w istocie, że człowiek jest na tyle unikalnym gatunkiem, że zachodzące u niego procesy, materiał genetyczny, nie mają odpowiednika w świecie organizmów żywych. Dlatego badania nad człowiekiem są dostępne tylko dla wąskiej grupy naukowców, którzy mają odpowiednie wykształcenie.
Tymczasem już na początku pandemii prasa amerykańska opisywała naukowców, którzy w życiu codziennym nie mieli nic wspólnego z wirusami, zajmując się zoologią lub ekologią.
Przykładowo, doświadczenie Andrew Cohen’a w badaniu małża, Dreissena polymorpha okazało się bezcenne w identyfikowaniu problemów z fałszywie pozytywnymi wynikami testów PCR (Harris 2020).
Ekolog, który na co dzień styka się z problemem zanieczyszczenia materiału biologicznego często może wnieść więcej niż specjalista skupiony na jednym problemie. Jest to znana reguła dostępności.
Warto podkreślić, że przedstawione w Stanowisku kwestie są na tyle podstawowe, że mógłby z powodzeniem wypowiedzieć się doktor nauk biologicznych.

Autorzy Stanowiska nie przedstawili żadnego dowodu na potwierdzenie tezy, jakoby moje (cyt.) „wypowiedzi pozostawały w sprzeczności z aktualnym stanem wiedzy w zakresie genetyki medycznej i diagnostyki laboratoryjnej”.
W zamian, w Stanowisku zastosowano rozliczne chwyty erystyczne i logiczne. Takie podejście autorów w rażący sposób narusza zasady współżycia społecznego i zasady etyki obowiązujące w nauce, bowiem adwersarz jakim jest zespół 34 naukowców reprezentujących PAN, powinien odnieść się jedynie do przedstawionych przeze mnie treści, a nie na ich podstawie dokonywać
oceny moich kwalifikacji zawodowych.

Komisja europejska z naciskiem podkreśla, że oceniający projekty badawcze eksperci nie mogą wychodzić poza zakres swoich kompetencji jakim jest ocena projektu badawczego in extenso.
Zabronione jest odnoszenie się personalne do badacza, czy zespołu (REA 2020). 
Tym samym, zademonstrowane w Stanowisku podejście jest jednym z wielu przykładów patologii w nauce, gdzie recenzent zamiast ograniczyć się do merytorycznej oceny tekstu rozprawy, rozciąga swoje wnioski na osobę ocenianą, formułując zestaw inwektyw pod adresem tej osoby.

W odniesieniu do zarzucanego mi dorobku naukowego, uprzejmie informuję, iż baza PubMed nie jest miarodajna dla weryfikacji mojego dorobku bibliograficznego, ponieważ jako biolog publikuję w czasopismach biologicznych. Natomiast baza Scopus również nie zawiera wszystkich prac, zwłaszcza prac starszych. Istotą cytowania jest podanie wartości faktycznych cytowań.

Obecnie Komisja Europejska w pełni uznaje cytowania Google Scholar, czy nawet indeks RG (Research Gate). Stąd zarzut o zawyżeniu przeze mnie wskaźników bibliometrycznych jest nieuprawniony.
Wskaźniki te nie są zawyżone lecz są zaniżone, ponieważ obejmują okres jedynie do 2010 r.
Przestałem je uwzględniać jako mój protest przeciwko wszechobecnej i patologicznej punktozie w nauce, za którą często stoją interesy międzynarodowych koncernów wydawniczych.

Na zakończenie tej części wypowiedzi pragnę zaznaczyć: wykształcenie genetycznobiologiczne daje dostatecznie szeroką ekspertyzę do wypowiadania się na temat człowieka.
Studia biologiczne od zawsze były studiami ogólnoakademickimi, podczas gdy studia medyczne
dopiero niedawno uzyskały taki status. Do niedawna studia medyczne były kształceniem praktycznym, zawodowym. Nie jest moim zamiarem dyskredytowanie kształcenia praktycznego.

W sytuacji leczenia ludzi chorych niezbędna jest specjalizacja, jednakże spojrzenie biologiczne potrafi dać szerszą perspektywę. To dlatego od wielu lat w projektach finansowanych przez Komisję Europejską promuje się inter/multidyscyplinarność.
Tym samym, uczciwi naukowcy powinni dążyć do nawiązania współpracy i wsłuchania się w opinie innych specjalistów. Wąskie spojrzenie nie rozwiąże problemu COVID 19.

O potrzebie zmian w ocenie dorobku naukowego pracowników naukowych wypowiadała się wielokrotnie Komisja Europejska pouczając ekspertów, aby nie oceniać badaczy tylko na podstawie liczby publikacji
i cytowań (REA 2020).
Również Minister Edukacji i Nauki, prof.Przemysław Czarnek, widzi potrzebę dokonania zmian w dotychczasowym systemie szkolnictwa wyższego.

Mój dorobek naukowy jest ogólnodostępny. Trzeba wykazać bardzo wiele złej woli aby zauważyć w nim głównie małże, a nie np. wypromowanie dwóch doktorów z genetyki prątka gruźlicy. Jeden z tych doktoratów zakończył się obroną z zakresu medycyny w Akademii Medycznej w Lublinie.
Nie zauważono także, że na podstawie genu KatG u Mycobacterium tuberculosis, kodującego enzym o funkcji katalazy-peroksydazy, opracowałem unikalny w świecie markerowy system do molekularnej identyfikacji zarówno gatunków taksonomicznych jak i gatunków biologicznych u roślin i zwierząt.

Pominięto wieloletnie doświadczenie moje i mojego zespołu w Olsztynie w pracy nad transpozonami (np. Polok i Zielinski 2011), czyli ruchomymi elementami genetycznymi, które w odniesieniu do obecnych produktów mRNA jest szczególnie istotne.

To właśnie nieznane mechanizmy inicjowania odpowiedzi immunologicznej przez te elementy oraz aktywność niektórych z nich w genomie człowieka budzą obawy naukowców na całym świecie.
Nie zauważono również mojego dorobku naukowego związanego ze współpracą międzynarodową, w tym koordynacji projektu finansowanego przez Komisję Europejską (Contract MTKD-CT-2004-509834), sieci badawczej COST (FA0603), współpracy z licznymi jednostkami europejskimi, realizacji kilkunastu projektów finansowanych przez KBN.

Łatwo jest zarzucić kolorowanie dorobku naukowego na podstawie skróconego opisu na stronach internetowych, trudniej jest znaleźć ten dorobek lub zapytać się recenzowanego.
Należy zwrócić uwagę, na coraz większe znaczenie biologii ewolucyjnej w naukach medycznych jako podstawy do wnioskowania o chorobach, ewolucji genomu ludzkiego oraz jego powiązaniach z innymi organizmami.
Sugestie o włączeniu komponentu ewolucyjnego w kształcenie medyczne pojawiły się dekadę temu i coraz częściej nawet bardziej tradycyjne gałęzie biologii są włączane w kształcenie medyczne (Nesse i inni 2010).
Zespoły biologiczne stanowią ważny element uczelni medycznych, dostarczając wielu cennych podstawowych danych, jak chociażby o związkach Choanoflagellata z Metazoa, a więc także człowiekiem.
Od tej grupy pochodzi wiele ważnych genów związanych z budową komórkową człowieka. W tym kontekście odmawianie mi prawa do wypowiedzi brzmi jak groteska.

Wreszcie należy podkreślić, że jest wiele przykładów naukowców, którzy swój sukces naukowy osiągnęli dzięki temu, że nie byli wąskimi specjalistami. Pięknym przykładem jest Prof. Wacław Gajewski, który karierę rozpoczynał jako botanik, a świat nauki poznał go jako najwybitniejszego polskiego genetyka tamtego czasu. Prof. W. Gajewski napisał swoją dysertację habilitacyjną z zakresu botaniki. Miałem ten zaszczyt, że prof. W. Gajewski był recenzentem mojej rozprawy habilitacyjnej. Z kolei założyciel BioNTechu i współtwórca szczepionki mRNA też nie jest specjalistą-genetykiem, ale onkologiem (Uğur Şahin 2021).

Przypomnę także, że ani Minister Łukasz Szumowski nie był genetykiem, a wypowiadał się o testach PCR, ani obecni doradcy Ministra Zdrowia nie są genetykami, a wypowiadają się na temat produktu mRNA – przeciw SARS-CoV-2.

PAN: W nowej strategii testowania należy badać m.in. nauczycieli - Głos Nauczycielski 
Testy PCR

Jednym z koronnych argumentów o braku kompetencji i szerzeniu (cyt.)„nieprawdziwej, szkodliwej społecznie” wiedzy – jest moja dyskredytacja molekularnych testów na obecność SARSCoV-2, opartych o technikę PCR, a dokładnie ilościowy PCR z wykorzystaniem reakcji odwrotnej transkryptazy. RT-qPCR.
Zastanawiam się, jakaż to tajemna wiedza jest zawarta w metodyce omawianego testu, że jako osoba, która jako jedna z pierwszych wprowadzała testy PCR do praktyki laboratoryjnej w latach 1995 – nie ma prawa się o nich wypowiadać.

Testy RT-qPCR w odniesieniu do diagnostyki koronawirusa same się zdyskredytowały. Byłem jednym z pierwszych niezależnych naukowców na świecie, który poddał te testy kompleksowej krytyce. Procedurze testowania ludzi na obecność SARS-CoV-2 za pomocą RT-qPCR zarzuciłem między innymi amplifikowanie nieoczyszczonego materiału biologicznego, błędnie zaprojektowane startery, zbyt dużą liczbę cykli, niewłaściwe profile termiczne.

Zwróciłem też uwagę na to, że przyczyną wyników fałszywie pozytywnych może być między innymi obecność w genomie ludzkim sekwencji homologicznych do starterów zaprojektowanych na geny koronawirusa. Wykazałem to za pomocą analizy bioinformatycznej, a także kierując się wiedzą na temat budowy i ewolucji genomów (Zielinski i Polok 2020). Obecność sekwencji homologicznych u różnych organizmów jest powszechna i jest efektem ewolucji ich genomów. Sekwencje homologiczne obserwowałem u różnych organizmów, między innymi prowadząc przez wiele lat badania, z udziałem zagranicznych partnerów, nad organizmami zmodyfikowanymi genetycznie (GMO).

Niejednokrotnie natrafialiśmy na problem identyfikacji transgenu przy pomocy reakcji PCR, w tym qPCR, podczas gdy hybrydyzacja metodą Southern bez problemu go wykazywała.

Budowa genomu człowieka odzwierciedla jego ewolucyjną historię.
Dlatego możemy w nim znaleźć sekwencje homologiczne do sekwencji genomowych innych zwierząt, roślin, wirusów i mikroorganizmów. Odnosząc się do tych ostatnich, w genomie człowieka zidentyfikowano już sekwencje pochodzące od wirusa HIV, które odgrywają rolę w nieswoistej odpowiedzi odpornościowej poprzez mechanizm przypominający technikę antysensowną.

Wykazano, że sekwencje retrotranspozonowe HERV stanowią istotny element uruchamiający receptory komórkowe, będące pierwsza linią obrony przed wirusami (Grandi i Tramontano 2018).
Ze względu na obecność sekwencji homologicznych i biologiczne zanieczyszczenia próby pobranej z nosogardzieli, rutynowe testowanie RT-qPCR nie nadaje się do diagnostyki SARSCoV-2.
Błędnie wykonywane testy to odrębny temat, dodam jedynie, że Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi
na zapytanie Justyny Sochy ze STOP-NOP dotyczące tych testów, stwierdziło w dniu 23.11.2020 r., że (cyt.) „…liczba cykli zależy od organizacji pracy w laboratorium”.
To tak jakby oczekiwać, że nocna zmiana diagnostów będzie stosowała inną liczbę cykli od zmiany dziennej.

I jak w takiej sytuacji nie zgłaszać wątpliwości odnośnie wiarygodności uzyskiwanych wyników z przymusowego testowania ludzi za pomocą testu qPCR?
Po wielu miesiącach świat naukowy przyznał mi rację w 100%, a grupa 22 naukowców pod egidą dr W. Wodarga zażądała retrakcji artykułu Cormana-Drostena, na podstawie którego też wprowadzono testy RT-qPCR do diagnostyki SARS-CoV-2. (Borger i inni, 2020).
Autorzy krytycznej opinii zwrócili także uwagę na liczne nieprawidłowości w zatwierdzaniu tego artykułu, jak chociażby czas od wysłania artykułu do jego ukazania się, który wynosił 24 h.

Zdaniem wielu edytorów, nawet przy założeniu kilkugodzinnej recenzji i przyjęcia artykułu bez zmian, co jest prawie niemożliwe, nie jest możliwy wydruk (nawet on line) artykułu w tak krótkim czasie, ponieważ po zatwierdzeniu dochodzi jeszcze praca edytora, co trwa kilka dni. Warto dodać, że sąd apelacyjny w Portugalii odrzucił jako dowód wyniki testów PCR, na podstawie których zarządzana była kwarantanna, między innymi z powodu zbyt dużej liczby cykli w reakcji PCR.

Również WHO przyznało, że stosowana liczba cykli była zbyt duża i może generować wyniki niespecyficzne (WHO 2020). Amerykański panel CDC oszacował, że uzyskiwane za pomocą tego testu wyniki fałszywie pozytywne wynoszą 65%. Panel ten nie rekomenduje tego testu do diagnostyki COVID (Panel CDC 2020).
Istnieje także zgoda w środowisku naukowym, że test RT-qPCR nie może być złotym standardem w diagnostyce koronawirusa, jak to przedstawiają Autorzy Stanowiska. Takim standardem mogłoby być jedynie sekwencjonowanie produktu PCR, co jest obecnie rutyną w przypadku innych patogenów.

Dlatego nie jest zrozumiałe pominięcie tej metody w diagnostyce SARS-CoV-2.

Autorzy Stanowiska cytują publicystyczny kanał informacyjny Konkret24, jako źródło wiedzy o testach PCR.
Warto podkreślić, że kanał ten nie podlega recenzji, jest programem popularnonaukowym, a podawane tam dane nie są poparte cytowaniami.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że taka jest formuła programu, a daleko posuniętą nieuczciwością jest zarzucanie mi, iż tekst do Stolika Wolności nie jest naukowy przy jednoczesnym powoływaniu się
na równie nienaukowe źródło jakim jest Konkret 24.
Typowy przykład stosowania podwójnych standardów.
Warto podkreślić, że jeden z profesorów wypowiadających się do Konkret24 zarzucał mi, że w procesie odwrotnej transkrypcji nie powstaje hybryda RNA-DNA a jedynie cDNA.

Profesor ten wykazał się tym samym brakiem elementarnej wiedzy na temat reakcji RT-qPCR oraz biologii molekularnej, kompletnie ignorując fakt, że reakcja RT-qPCR to faktyczne złożenie dwóch różnych reakcji, odwrotnej transkrypcji i reakcji PCR. Reakcja odwrotnej transkrypcji przebiega w dwóch etapach. W jednym z nich otrzymuje się hybrydę DNA-RNA.
Jest to tak podstawowa wiedza, że pisze o tym nawet Wikipedia (Complementary DNA 2020).

W książce „Fałszywa pandemia, krytyka naukowców i lekarzy”, cz. 2, ustosunkowałem się na 100 stronach tekstu do wszystkich zarzutów jakie zgłoszono pod adresem moich publicznych wypowiedzi na temat reakcji qPCR i reakcję tę bardzo szczegółowo omówiłem, cytując obszerną literaturę (Zielinski i Polok 2020).

Możliwość przepisania RNA na DNA.

Kolejny zarzut: stwierdzenie Autorów Stanowiska, że (cyt.) „jest nieprawdą, że RNA podawany w szczepionce przeciw COVID-19 zostaje przepisany na DNA”. Przede wszystkim należy podkreślić, że nigdy tego nie twierdziłem. Wyraziłem jedynie uzasadnioną obawę, że tak może się stać. Istnieje różnica między twierdzeniem a przypuszczeniem; warto by Autorzy Stanowiska rozróżniali te dwie formy wypowiedzi.

Oczywiście wolałbym tego nie przewidywać, gdyby Pfizer zwolnił mnie z tego zadania, podając stosowne wyniki badań i publikując je w odpowiednim, recenzowanym czasopiśmie. Takich badań jednak Pfizer nie przeprowadził.
Sygnatariusze Stanowiska również nie udokumentowali swoich twierdzeń stosownymi dokumentami czy badaniami. Przykładowo twierdzenie, że (cyt.) „podawana w szczepionce konstrukcja genowa (mRNA) nie ulega odwrotnej transkrypcji, nie wnika do jądra komórkowego, nie zostaje również wbudowana do genomu komórkowego” nie jest poparte odpowiednimi cytowaniami i stanowi jedynie hipotezę (niepotwierdzoną).

Tymbardziej, że istnieją dowody eksperymentalne wskazujące na odwrotną transkrypcję sekwencji koronawirusa w komórkach ludzkich i możliwą integrację z genomem. Zostało to pokazane przez światowej sławy ekspertów pod kierunkiem Rudolfa Jaenish’a w pracy pt. SARS-CoV-2 RNA reverse-transcribed and integrated into the human genome (Zhang i inni, 2020).

Ponadto Centralny Dogmat Biologii Molekularnej sformułowany przez noblistę F. Cricka w 1956 r. i opublikowany w 1958 r. zakładał przepływ informacji genetycznej zarówno z DNA, do RNA i dalej do białka, jak pomiędzy kwasami nukleinowymi, tj. również od RNA do DNA.

Informacje o tym można znaleźć nawet w Wikipedii (CDMB 2020).

Tym samym Autorzy Stanowiska przeczą podstawowej wiedzy biologicznej.
Możliwość taką potwierdził inny noblista, H. M. Temin, który odkrył enzym odwrotnej transkryptazy w 1975 r.
W komórkach ludzkich istnieją endogenne enzymy pochodzenia retrotranspozonowego, które dokonują właśnie takiej odwrotnej transkrypcji. Sekwencje te stanowią aż 60% naszego genomu.
Wśród nich są sekwencje HERV, 8% oraz LINE, 17% (Bannert i Kurh, 2004; Hanks i Kazazian 2016; Georgoiu 2019). Przez wiele lat kierowany przeze mnie zespół prowadził badania nad transpozonami,  współpracując w tym zakresie z czołowymi jednostkami zagranicznymi w ramach projektu Unii Europejskiej (Contract MTKD-CT-2004-509834).

Dlatego mam zarówno wiedzę jak i doświadczenie aby wypowiadać się w tym temacie.

Dr Ryszard Opara

Za: https://ryszard-opara.neon24.pl/post/161143,wojna-o-przyszlosc-ludzkosci-czesc-4

——————————–