6 Kwiecień 2021

24 marca minęła, praktycznie niezauważona, rocznica agresji NATO na Serbię. Początkowo wzorowana na szybkiej zwycięskiej strategii Hitlera, ofensywa NATO nie miała trwać dłużej niż trzy lub cztery dni, zanim Jugosławia upadnie.

W każdym razie trwało to ponad siedemdziesiąt dni, kończąc się wojskowo i politycznie w sposób, który nie należy do najchwalebniejszych kart w historii NATO. Oprócz bezmyślnego niszczenia infrastruktury cywilnej, szkół, szpitali, urzędów pocztowych i mostów oraz po zabiciu kilku tysięcy cywilów, okazało się, że ofensywa NATO prowadziła donikąd. W końcu NATO było gotowe na niemal każdy pokój, który pozwoliłby ocalić im twarz. Równolegle z intensyfikacją nalotów bombowych, ostatnią kartą był skorumpowany fiński polityk Martti Ahtisaarie, który skłonił prezydenta Slobodana Milosevicia do przyjęcia bardziej „elastycznej” postawy, grożąc dywanowymi bombardowaniami Belgradu, co jest oczywistą zbrodnią wojenną. Prezydent Miloszevic uległ, słusznie lub niesłusznie, i zdecydował w zamian za bardzo potrzebną chwilę wytchnienia, aby dać sojuszowi możliwość wyjścia z twarzą, kończąc agresję czymś w rodzaju „honorowych” warunków.

 Cena polityczna za zawieszenie broni, której zażądała Jugosławia, była ogromna, przynajmniej w kategoriach czysto teoretycznych. Była to rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1244, która stanowiła, że ​​prowincje Kosowo i Metohija są niezbywalnym terytorium jugosłowiańskimi oraz że pod auspicjami ONZ wojska NATO będą mogły na nie wchodzić tylko celem utrzymania pokoju i zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim zamieszkującym tam grupom etnicznym, do czasu wynegocjowania rozwiązania nierozstrzygniętych kwestii. Biorąc pod uwagę rażącą dysproporcję sił między stronami, dla Serbów było to wielkim moralnym i politycznym zwycięstwem, mimo że NATO nie miało najmniejszego zamiaru dotrzymać warunków podpisanego przez siebie porozumienia. Pozostały jednak tony nielegalnej amunicji z toksycznym, zubożonym uranem, której okres rozpadu wynosi miliardy lat, aby zanieczyścić glebę i zrujnować zdrowie przyszłych pokoleń. Ale to była przewidywalna cena “wyzwolenia” przez NATO. Poniżej fragmenty artykułu, który rzuca światło na kulisy i przebieg tej agresji.

 ——————————————

 Bombardowania Serbii w 1999 roku — „humanitarna interwencja” czy przemilczana zbrodnia?

 (…) Zanim przejdę do sedna tematu, mam do Was kilka uwag ogólnych. Zacznę od tego, że przekaz medialny w sprawie tych wydarzeń sprzed 20 lat w tamtym czasie był całkowicie zdominowany przez prozachodnią propagandę. Pamiętam codzienny, prawie trzymiesięczny spektakl telewizyjny. Nasze wiadomości każdego dnia transmitowały relacje z pola wojny: a to zbombardowano Belgrad, a to mosty w Nowym Sadzie, a to pociąg. Źli i paskudni Serbowie nie chcą się poddać. Kolejną moją uwagą wstępną do tekstu będzie to, że do dziś dnia w naszej świadomości społecznej mamy zakodowane pewne rzeczy na temat tego, co wydarzyło się na Bałkanach po rozpadzie państwa Tito.

 Jedną z takich prawd, przekazanych do naszych umysłów przez media, jest aksjomat o absolutnej winie Serbii i narodu serbskiego. Prawda o wojnach na Bałkanach jest jednak dużo bardziej skomplikowana. Bośniaccy Serbowie są odpowiedzialni za zbrodnie na Sarajewie, straszne ludobójstwo w Srebrenicy oraz piekło w Bośni i Hercegowinie. Natomiast druga strona medalu jest taka, że potworności dopuszczały się wszystkie strony konfliktu. W naszej świadomości fakt ten jest cały czas przemilczany.

 (…) Bombardowania Serbii w 1999 roku były spowodowane sytuacją w Kosowie. Samo Kosowo w tamtym czasie było integralną częścią Serbii. W latach marszałka Tito otrzymało wprawdzie status tzw. specjalnego regionu autonomicznego (tak samo, jak Wojwodina), jednak nigdy nie było republiką federacyjną. Tylko one miały prawo opuścić Jugosławię. U przyczyn interwencji leżały dobre intencje, ale dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. W Kosowie od lat 80 XX wieku stopniowo nakręcała się spirala przemocy i nienawiści etnicznej. Działania serbskiej policji przeciwko terrorystom i bojownikom z UCK (Armii Wyzwolenia Kosowa) napędzały brutalne odwety i czystki na serbskich cywilach, a to powodowało kolejne czystki sił porządkowych.

 (…) W pewnym momencie sytuacja przyjęła taki obrót, że musiała zająć się nią społeczność międzynarodowa. Wszystko zmierzało do humanitarnej katastrofy, a może i ludobójstwa takiego, jak podczas wojny w Bośni i Hercegowinie kilka lat wcześniej. Cały czas rosła liczba ofiar po obu stronach konfliktu. Mocarstwa zachodnie próbowały wypracować porozumienie pokojowe, które zakładało wkroczenie na terytorium Kosowa wojsk NATO. Na takie warunki z kolei nie zgodziła się Serbia. Państwa paktu podjęły decyzję o militarnym wymuszeniu wycofania serbskich sił z Kosowa. Przywódcy tacy jak Bill Clinton czy Tony Blair doskonale pamiętali, że ich tchórzostwo i bezczynność doprowadziło do tragedii Sarajewa i ludobójstwa w Srebrenicy. Jeżeli uznamy, że cała interwencja była w jakiś sposób uzasadniona, to sposób jej przeprowadzenia oraz, de facto, podjęcie agresji wobec niepodległego państwa w ładzie powojennym w Europie było rzeczą niespotykaną.

 (…) Bezpośrednim powodem rozpoczęcia nalotów NATO na Serbię była tzw. masakra w Racaku. 15 stycznia 1999 roku serbska policja przypuściła atak na jedno z największych gniazd terrorystów z UCK. Zabito podczas walki 40 bojowników. Ze względu na zbliżające się ciemności, serbskie siły bezpieczeństwa wycofały się. W nocy UCK założyło zabitym cywilne ubrania. Następnego dnia szef misji weryfikacyjnej OBWE w Serbii, Amerykanin William Walker, oznajmił po wejściu do Račaka, że zostało tam z zimną krwią rozstrzelanych czterdziestu albańskich cywilów. Jednocześnie zachodnie środki masowego przekazu informowały o rzekomej masakrze, dokonanej przez serbskich policjantów. Fakt umiejętnego spreparowania zbrodni potwierdził emerytowany kanadyjski generał Lewis McKenzie w 2008 roku.

 (…) NATO rozpoczęło akcję przy użyciu ponad 450 samolotów, a pod koniec działań w bombardowaniach brało udział około 1.200 maszyn. Była to ogromna przewaga wojskowa wobec jednego z najbiedniejszych państw na kontynencie europejskim. Gdyby rzeczywiście chodziło tylko i wyłącznie o Kosowo, wystarczyłyby zrzuty bomb na pozycje serbskie w tym rejonie. Sparaliżowałyby skutecznie wszelkie działania Serbów. Na początku naprawdę koncentrowano się na celach wojskowych. W dowództwie Amerykanie uważali, że kraj skapituluje w ciągu kilku dni. Wobec przedłużającego się oporu zdecydowano zaatakować cele cywilne. Zniszczenie mostów w Nowym Sadzie i Belgradzie położonych kilkaset kilometrów od Kosowa mogło w pewnym stopniu utrudnić transport dla wojsk w zbuntowanej prowincji, jednak przypomina to naloty dywanowe z czasów II wojny światowej. Mające na celu sterroryzować i zastraszyć ludność cywilną.

 Bombardowania Serbii rozszerzyły się bardzo szybko na inne cele cywilne. Nie osiągając zamierzonego efektu, NATO zwiększyło liczbę samolotów i ilość ataków w celu zniszczenia wojska i zdemoralizowania mieszkańców. Przedłużający się opór sprawił, że pod koniec bombardowań nasiliły się „przypadkowe” ataki na bezbronnych ludzi, nazywane przez oficjeli struktur sojuszu, skutkami ubocznymi. Najwięcej cywilów zginęło w nalotach na miasteczko Aleksinac, na pociąg przejeżdżający przez wąwóz Grdelica (ponad trzydziestu), na kolumnę uchodźców (siedemdziesięciu), na budynek serbskiej TV, na miasteczko Surdulica, na autobus koło miasteczka Lužani. Bombardowano ciepłownie i stacje wodociągowe. Bomby leciały na obiekty przemysłowe, energetyczne, mosty, drogi, linie kolejowe i lotniska. Po stronie serbskiej zginęło około tysiąc żołnierzy i policjantów. Straty w ludności cywilnej wyniosły około 2.000 zabitych (w tym prawie 90 dzieci) i 6.000 rannych.

 (…) W maju 1999 roku ONZ ukrył przed opinią publiczną raport Senegalczyka Bakary Kante, szefa pierwszej misji UNEP, zajmującej się skutkami bombardowań Serbii dla środowiska naturalnego. Tekst ten nigdy nie został opublikowany w całości, ale jego fragmenty dotarły do prasy dzięki staraniom amerykańskiego niezależnego dziennikarza. Rozdział ósmy tego dokumentu zajmuje się użyciem przez wojska NATO pocisków ze zubożonym uranem. Izotop ten powstaje jako odpad przemysłowy podczas wzbogacania tego pierwiastka. Okazało się, że tego rodzaju broni użyto podczas bombardowań przede wszystkim na terenie południowej Serbii oraz Kosowa.

 Pociski nuklearne ze zubożonym uranem powodują długotrwałe skażenie żywności, wody oraz gleby. Jak wyliczała w raporcie agenda ONZ, w czasie bombardowania Serbii, zrzucono na ten kraj 9,5 tony odpadu jądrowego. Okres pół rozpadu zubożonego uranu wynosi 4,5 miliarda lat. NATO na początku zaprzeczało użycia tej broni, a o całej sprawie zrobiło się głośno dopiero w 2001 roku, kiedy na białaczkę zaczęli umierać pierwsi żołnierze sojuszu z kontyngentu w Kosowie. Do 2007 roku zmarło 45 Włochów, wcześniej tam stacjonujących. Obecnie mamy w Serbii prawdziwą epidemię raka, spowodowaną tą bronią.

 Całość     http://www.stacjabalkany.pl/bombardowania-serbii-w-1999-roku/

Za: https://spiritolibero.neon24.pl/post/161164,rocznica-agresji-nato-na-serbie-24-03-1999

———————————————–