14 Październik 2021

Szanowni Państwo,

udało się. Na nasze żądanie Sąd Apelacyjny w Warszawie przyznał, że polskie sądy mogą sądzić obywateli Unii Europejskiej, którzy naruszyli dobra osobiste Polaków za pośrednictwem internetu. To kolejny krok w strategii powstrzymania fali kłamstw i nienawiści wymierzonych nie tylko w Ordo Iuris, ale we wszystkich obrońców życia, rodziny i wolności.

Decyzja sądu dotyczy pozwu, jaki złożyliśmy przeciwko brukselskiemu aktywiście Neilowi Datta za naruszenie dóbr osobistych Ordo Iuris. Podczas transmitowanego za pośrednictwem internetu posiedzenia komisji Parlamentu Europejskiego Datta utrzymywał, że Instytut Ordo Iuris wprowadza w Polsce „strefy wolne od LGBT” i dąży do „legalizacji przemocy domowej”. Te i inne oszczerstwa rozpowszechnił w dwóch raportach zamieszczonych w internecie, w tym jednym poświęconym w znacznej części rosnącemu międzynarodowemu znaczeniu Ordo Iuris.

Wcześniej pierwsza instancja odrzuciła nasz pozew, uznając, że polski sąd nie może orzekać w sprawie krzywdzących słów, które zostały wypowiedziane poza granicami Polski. Dzięki determinacji naszych prawników obroniliśmy jednak racjonalny pogląd, że Neil Datta publicznie wypowiadając się o Ordo Iuris, nie tylko przewidywał, ale także chciał, by manipulacje dotarły do polskiej opinii publicznej. To rozstrzygnięcie ma wielkie znaczenie dla zapewnienia Polakom prawa do sądu, a także dla ograniczenia ideologicznych ataków, fałszerstw i manipulacji, których źródła są poza Polską.

Potwierdzenie jurysdykcji polskiego sądu to wstęp do procesu, w którym wykażemy, że Neil Datta rozpowszechniając kłamstwa na temat Instytutu, narusza jego dobra osobiste. Nie możemy pozwolić sobie w tej sprawie na bierność. Kłamstwa radykalnie lewicowych aktywistów doprowadziły już przecież dwukrotnie do wypowiedzenia Ordo Iuris umowy na biuro w Brukseli. Przyczyniły się także do późniejszego ataku na Instytut w rezolucji Parlamentu Europejskiego.

Jednocześnie nie mam wątpliwości, że wzmożone ataki na Ordo Iuris to dowód rosnącej skuteczności Instytutu – ze wszystkimi jego ekspertami, pracownikami i Darczyńcami. Radykalni ideolodzy widzą, że dynamiczny rozwój tworzonej przez nas międzynarodowej sieci obrońców życia, rodziny oraz podstawowych praw i wolności człowieka jest realnym zagrożeniem dla ich interesów. Dlatego z każdym kolejnym miesiącem narasta skala agresywnych ataków na Instytut i jego ekspertów.

Aby nas oczernić, skrajnie lewicowi aktywiści uciekają się wciąż do tych samych, absurdalnych i wielokrotnie prostowanych pomówień. W ubiegłym tygodniu liderki proaborcyjnego „Strajku Kobiet” zorganizowały konferencję prasową, podczas której po raz kolejny powielały kłamstwa o rzekomych związkach Ordo Iuris z Kremlem czy rosyjskimi oligarchami. Tymczasem w procesie wytoczonym obecnej na konferencji Marcie L. sąd uznał już nasze roszczenia za uprawdopodobnione i zabezpieczył powództwo, nakładając na pozwaną roczny zakaz powtarzania kłamliwej informacji o „opłacaniu przez Kreml” naszego Instytutu. Przeciwko Klementynie S. skierowaliśmy natomiast pozew cywilny w związku z rozpowszechnianiem oszczerstw na nasz temat w książce całkowicie poświęconej Instytutowi Ordo Iuris oraz w licznych wystąpieniach publicznych. Wobec tego, że aktywistka nie przestaje powielać swych insynuacji, został złożony przeciwko niej także prywatny akt oskarżenia.

Zajmując się oszczerstwami wymierzonymi w Ordo Iuris, nie zapominamy o innych ofiarach liderek aborcyjnych protestów. Prokuratura postawiła już zarzuty popełnienia szeregu przestępstw, w tym ataku na Policjanta czy niszczenia fasady kościoła, kierując wobec Marty L. i Klementyny S. akty oskarżenia. Dopilnujemy, aby ostentacyjne łamanie przepisów zostało ukarane.

Kłamstwa na temat Instytutu powielają jednak nie tylko radykalni aktywiści, ale także politycy. We wrześniu odbyła się już druga rozprawa przeciwko Radosławowi Sikorskiemu, który nazwał nas „fundamentalistyczną sektą” wspierającą gminy ustanawiające „strefy wolne od LGBT”. Nasi prawnicy skierowali też wezwanie przedsądowe do Magdaleny Adamowicz, która powielała oszczercze twierdzenia o rzekomych związkach Ordo Iuris z Rosją.

Doskonale wiem, że ataki na nas to część wielkiej fali nienawiści, spadającej na wszystkich, którzy występują w obronie tradycji, życia, rodziny, małżeństwa i wolności. Jesteśmy jednak na to przygotowani i z pełną determinacją wydajemy profesjonalną wojnę autorom kłamstw i oszczerstw, sprawcom pomówień i ideologom, dla których słowo jest wyłącznie instrumentem przejęcia władzy i narzędziem kontroli społecznej.

Narastająca liczba i skala ataków na Ordo Iuris dowodzi, że Państwa wsparcie i nasze zaangażowanie zbudowały siłę, której realnie boją się aktywiści radykalnej lewicy, ideolodzy gender oraz działacze totalitarnego, politycznego ruchu LGBT. Wiedzą, że niezależna siła Ordo Iuris może zatrzymać ich starania o przekształcenie polskiego prawa w rewolucyjne narzędzie, wspierające indoktrynację dzieci oraz ograniczające wolność słowa, myśli i wiary.

Głęboko wierzę, że z Państwa pomocą odeprzemy te ataki i w dalszym ciągu będziemy mogli skutecznie bronić podstawowych praw i wolności.

Wielki manipulator w Unii Europejskiej

Brukselski aktywista Neil Datta już od kilku lat rozpowszechnia oszczercze zarzuty pod adresem obrońców życia i rodziny w Europie. Atakuje pomówieniami o międzynarodowy spisek przeciwko prawom człowieka takie organizacje jak CitizenGo, inicjatywy „Jeden z Nas” i „Mama, Tata i Dzieci”, a nawet konserwatywne organizacje należące do głównego nurtu republikańskiego w Stanach Zjednoczonych. Jednak jak dotąd nie spotkał się ze zdecydowaną prawną reakcją swych ofiar. Od pewnego czasu istotnym elementem jego działalności są ataki na Polskę. To w naszej Ojczyźnie upatruje źródła znienawidzonej aktywności w obronie życia i rodziny. Tym razem stanowcza odpowiedź na kłamstwa nadeszła. Nasz pozew trafił do polskiego sądu.

Aby skutecznie manipulować europejską opinią publiczną, Datta nie oponuje, gdy założona przez niego prywatna organizacja „Europejskie Forum Parlamentarne na rzecz Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych” uznawana jest za oficjalną instytucję Unii Europejskiej. Wspierają go w tym skrajnie radykalni politycy lewicy z europosłanką Scheuring-Wilgus na czele. Dzięki temu rozpowszechniane przez niego kłamstwa są często bezrefleksyjnie przyjmowane i powielane przez wysokich urzędników Unii Europejskiej.

Od blisko pół roku Komisja Europejska głowi się nad odpowiedzią na interpelację francuskich deputowanych, którzy zażądali wyjaśnienia, czy rzeczywiście organizacja Neila Datty jest finansowana ze środków Komisji Europejskiej, jak sam miał twierdzić na swoich stronach. Wiadomo jednak, że potężne środki, jakimi dysponuje, pochodzą od najważniejszych promotorów aborcji i edukacji seksualnej na świecie. A sam, chełpiący się pięcioma obywatelstwami aktywista, na obecne stanowisko przeszedł wprost z… cieszącego się złą sławą aborcyjnego giganta International Planned Parenthood Federation.

Podczas szczytu ONZ w Nairobi to właśnie Neil Datta twierdził, że spisek łączący papieża z przywódcami prawosławia i wyznań protestanckich stanowi dziś główne zagrożenie dla praw człowieka, a Instytut Ordo Iuris jest jego najważniejszym narzędziem. Organizacja aktywisty przygotowała też raport, w którym jako jedno z największych zagrożeń wymieniono wzrost siły konserwatystów. Raport stał za projektem poprawki do procedowanej w czerwcu tego roku rezolucji Parlamentu Europejskiego, upamiętniającej 25. rocznicę Międzynarodowej Konferencji na temat Ludności i Rozwoju, która miała doprowadzić do ocenzurowania organizacji społecznych broniących w Unii Europejskiej życia i rodziny. Również dzięki naszej reakcji, europosłowie nie ulegli wówczas ideologicznej presji i poprawkę odrzucili.

Kilka miesięcy wcześniej podczas publicznego wysłuchania Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych oraz Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia Parlamentu Europejskiego Neil Datta naruszył dobre imię Instytutu Ordo Iuris, zarzucając nam, że chcemy wprowadzenia „stref wolnych od LGBT” oraz „legalizacji przemocy domowej”. Tłumaczone na wszystkie urzędowe języki UE przemówienie aktywisty było transmitowane na żywo na stronach Parlamentu Europejskiego i znajduje się tam do tej pory. Dodatkowo Datta swoje oszczercze tezy powielił w dwóch artykułach opublikowanych w internecie.

Niezwłocznie złożyliśmy przeciwko niemu pozew do polskiego sądu, domagając się pisemnego oświadczenia z przeprosinami, które zostałoby opublikowane na stronach, gdzie wcześniej zostały rozpowszechnione kłamliwe twierdzenia Datty oraz na Facebooku i Twitterze założonej przez niego organizacji, a także zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. zł.

Przełomowe postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie

Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił jednak rozpatrzenia sprawy, ponieważ to nie Polska była krajem, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Sąd nie uwzględnił w swym postanowieniu wieloletniej linii orzeczniczej Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który wskazywał, że sądy danego kraju mają prawo do rozstrzygania w sprawach międzynarodowych o naruszenie dóbr osobistych dokonanych za pośrednictwem internetu, jeśli pokrzywdzony ma swoje centrum interesów na terenie tego właśnie kraju.

Dlatego złożyliśmy w tej sprawie zażalenie, które zostało uwzględnione w całej rozciągłości przez Sąd Apelacyjny.

Oznacza to, że sprawa wraca do Sądu Okręgowego, który będzie musiał zająć się nią merytorycznie, to znaczy przeprowadzić postępowanie dowodowe i rozstrzygnąć w wyroku, czy wypowiedzi Neill Datty naruszyły dobra osobiste Instytutu.

Postanowienie warszawskiego sądu potwierdziło, że każdy Polak może dochodzić ochrony swojego dobrego imienia, naruszanego często w poczuciu bezkarności przez zagranicznych aktywistów, polityków lub media. Orzeczenie jest o tyle ważne, że do niedawna sprawa ta była niejednoznaczna, a w głośnej sprawie polskiego więźnia Auschwitz sąd krajowy odmówił Polakowi rozpoznania pozwu przeciwko niemieckim mediom.

Nieustępliwość naszych prawników, a także zaufanie naszych Darczyńców, pozwoliły na osiągnięcie tego sukcesu.

Odpieramy ataki radykalnej lewicy na Ordo Iuris

Dobrego imienia Instytutu bronimy też przed oszczerstwami krajowych aktywistów, którzy powielają absurdalne tezy o rzekomych powiązaniach Ordo Iuris z Kremlem. Ich publikacje wspólnie tworzą zamknięty obieg cytatów i nawiązań oczerniających Ordo Iuris. Celem tych działań jest uderzenie w naszą renomę, aby uniemożliwić nam podejmowanie skutecznych interwencji w kraju i na poziomie międzynarodowym.

W związku z notorycznym powtarzaniem kłamstw na temat rzekomych niejasnych źródeł finansowania Instytutu pozwaliśmy liderki proaborcyjnego „Strajku Kobiet” – Martę L. i Klementynę S. W tej sprawie odnieśliśmy już zresztą pierwsze zwycięstwo. Sąd, uznając nasze roszczenia za uprawdopodobnione, nałożył na Martę L. roczny zakaz rozpowszechniania kłamliwej tezy o „opłacaniu przez Kreml” Instytutu Ordo Iuris.

Sądowym zabezpieczeniem objęte są także artykuły dziennikarza „Gazety Wyborczej” Tomasza Piątka, który źródeł finansowania Ordo Iuris szukał zarówno w Rosji, jak i w Brazylii czy Kalifornii. Pomimo trwającego procesu te absurdalne pomówienia powtarza nadal na Twitterze Klementyna S. Dlatego prawnicy Ordo Iuris skierowali przeciwko niej prywatny akt oskarżenia.

Dzięki naszym skutecznym interwencjom prokuratura już przedstawiła obu aktywistkom zarzuty i skierowała stosowane akty oskarżenia. Marta L. została oskarżona o znieważenie funkcjonariuszy Policji na służbie między innymi za oplucie i zwyzywanie policjanta w trakcie manifestacji, a także o spowodowanie bezpośredniego zagrożenia epidemicznego oraz pochwalania przestępstw na antenie radiowej jednej z komercyjnych rozgłośni. Z kolei Klementyna S. usłyszała zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza na służbie poprzez oblanie munduru policjanta czerwoną farbą, zniszczenia jego munduru, a także zarzuty wdarcia się do siedziby Trybunału Konstytucyjnego i uszkodzenia zabytkowego kościoła św. Aleksandra w Warszawie poprzez namalowanie czerwonego symbolu w kształcie pioruna na jego elewacji.

Chcąc „przykryć” informację o skierowanych przeciwko nim aktach oskarżenia, aborcyjne aktywistki zorganizowały w ubiegły czwartek konferencję prasową, na której wraz z pozwanym już przez nas Tomaszem Piątkiem oraz Grzegorzem Rzeczkowskim z lewicowego tygodnika „Polityka” powielały absurdalne oskarżenia o rzekomym finansowaniu Ordo Iuris przez Federację Rosyjską.

Niespójność zarzutów dostrzegli zresztą obecni na konferencji dziennikarze, którzy przytaczali moje własne wypowiedzi o polskich roszczeniach reparacyjnych wobec Rosji za II Wojnę Światową czy nasze ekspertyzy dotyczące migracyjnego szantażu ze strony reżimu Aleksandra Łukaszenki. Aktywistki nie potrafiły też wyjaśnić, jak to możliwe, że liczne rosyjskie media atakowały założone przez Ordo Iuris Collegium Intermarium, które nazywano „instrumentem polskiej polityki” na wschodzie lub „uczelnią Wiśniowieckich”.

Żądamy jawności zagranicznych źródeł finansowania radykalnej lewicy

Aby zweryfikować zarzuty aborcyjnych lobbystów, wystarczy sięgnąć do publikowanych przez Instytut każdego roku sprawozdań finansowych, z których jasno wynika, że naszym jedynym źródłem utrzymania są Państwo – Darczyńcy i Przyjaciele Ordo Iuris.

Tymczasem finanse radykalnych organizacji nie są tak transparentne. Odpowiadając na pytania dziennikarzy o źródła finansowania „Strajku Kobiet”, Marta L. przyznała, że organizacja otrzymuje pieniądze zza granicy. Jednocześnie odmówiła jednak ujawnienia, od kogo pochodzą środki. Aktywistka posunęła się też do wyjątkowo nierozważnej procesowo wypowiedzi, stwierdzając, że „Jerzy Kwaśniewski zawsze, kiedy coś mówi, to kłamie. Państwo z Ordo Iuris zawsze, kiedy coś mówią, to kłamią. Jeżeli nie kłamią, to manipulują”. Te słowa spotkają się z naszą zdecydowaną reakcją prawną.

Aby pomóc radykalnej lewicy w finansowej przejrzystości, już w najbliższych dniach opublikujemy prosty formularz, którego wypełnienie pozwoli każdej organizacji na pełne ujawnienie źródeł finansowania. Ze szczególnym uwzględnieniem podziału na źródła krajowe i zagraniczne, prywatne darowizny, granty rządów i międzynarodowych organizacji. Odmowa publikacji danych będzie kolejnym argumentem za przyjęciem wspieranej przez nas od miesięcy ustawy o jawności zagranicznego finansowania organizacji, które wpływają na polską politykę.

Na pomówienia odpowiadamy pozwami

Kłamstwa na temat rzekomych związków Ordo Iuris z Kremlem powtarzała też europoseł Magdalena Adamowicz, do której trafi wkrótce wezwanie przedsądowe. Za nami są także dwie rozprawy w sprawie, w której pozwaliśmy eurodeputowanego Radosława Sikorskiego. Były minister zarzucał nam na Twitterze, że jesteśmy „fundamentalistyczną sektą” i wspieramy gminy ustanawiające strefy „wolne od LGBT”. Wymienione wypowiedzi europarlamentarzysty w sposób oczywisty naruszyły dobra osobiste Ordo Iuris. Dlatego domagamy się od niego przeprosin oraz wpłaty zadośćuczynienia na cele społeczne.

Nasi prawnicy złożą też pozew przeciw Antoniemu Pawlickiemu, który w listopadzie ubiegłego roku dokonał „obywatelskiego zatrzymania” furgonetki pro-life należącej do Fundacji Pro – Prawo do życia. Nagranie z zajścia opublikował na swoim koncie na Instagramie obserwowanym przez blisko 56 tys. użytkowników. Stwierdził w nim, że Instytut Ordo Iuris jest „zagraniczną sektą międzynarodową neokatolicką” oraz „zagraniczną szowinistyczną organizacją”, która finansuje „szatańską ciężarówkę”, myląc zresztą naszą organizację z Fundacją Pro-Prawo do życia, która odpowiada za kampanię informacyjną na temat zagrożeń związanych z permisywną edukacją seksualną.

Wypowiedź aktora w sposób rażący narusza dobra osobiste Instytutu, uderzając w naszą renomę i społeczne zaufanie. Dlatego też będziemy domagać się od niego przeprosin, usunięcia nagrania z internetu oraz zadośćuczynienia finansowego w wysokości 30 tys. zł.

Nie możemy pozostawać bierni. Lewicowi politycy i aktywiści muszą zacząć liczyć się z ryzykiem poniesienia odpowiedzialności za swe kłamstwa. Tylko tak przywrócimy bardziej merytoryczny język polskiej debacie publicznej.

Razem zatrzymajmy falę oszczerstw

Genderowi aktywiści i radykalni politycy chętnie budują swą popularność na pomówieniach pod adresem obrońców życia, rodziny, małżeństwa i wolności. Działają przy tym w poczuciu całkowitej bezkarności. Przez lata ich kłamliwe ataki nie spotykały się ze stosowną reakcją ofiar, którym brakowało determinacji i wiedzy o tym, jak skutecznie mogą się bronić. Kolejne interwencje Instytutu Ordo Iuris zmieniają ten niepokojący stan rzeczy. Ofiary zniesławień wreszcie mogą otrzymać odpowiednią pomoc prawną. Każdy wyrok zapewniający sprawiedliwość pokrzywdzonym przez oszczerstwa i manipulacje radykałów to milowy krok w stronę zatrzymania wzbierającej fali pomówień.

Nasza skuteczność ma jednak swoją cenę, a jest nią rosnąca skala ataków na naszych prawników. Przedstawiciele skrajnej lewicy chcą zniszczyć naszą renomę, podważyć społeczne zaufanie i tym samym zablokować naszą profesjonalną działalność. A ponieważ nie są w stanie zrobić tego poprzez realne zarzuty i merytoryczne argumenty, uciekają się do kłamstw i pomówień, na które musimy reagować bardzo stanowczo.

Każde postępowanie w obronie dóbr osobistych Instytutu czy osoby pomawianej przez genderowych aktywistów wymaga jednak pogłębionej analizy i przedstawienia opinii biegłych oraz współpracy z wieloma innymi ekspertami z zakresu rozmaitych specjalizacji, którzy pokażą, jaka jest prawda, obalając za pomocą naukowych argumentów kłamstwa i manipulacje radykalnej lewicy. Dlatego też przed rozpoczęciem pojedynczego postępowania konieczne jest zabezpieczenie środków nie mniejszych niż 10 000 zł. Rozpoczęte procesy będą wymagały jeszcze nie mniej niż 30 000 zł.

Dzięki bardzo wydajnemu gospodarowaniu otrzymanymi od Państwa środkami i posiadaniu własnego doświadczonego zespołu prawnego, który już w niejednej sprawie dowiódł swojej skuteczności, te koszty i tak są znacząco niższe od rynkowych stawek kancelarii prawnych, które trzeba opłacić w podobnych sprawach.

Nie możemy pozwolić na to, by radykalna lewica osiągnęła swój cel, podważając społeczne zaufanie prawników i ekspertów Ordo Iuris oraz innych obrońców podstawowych wartości i prawdziwych praw człowieka. Wtedy nikt i nic nie stanie im na przeszkodzie, by rozpocząć w Polsce realizację swojej skrajnie ideologicznej agendy.

Dlatego bardzo Państwa proszę o wsparcie Instytutu kwotą 30 zł, 50 zł, 100 zł lub dowolną inną, dzięki której będziemy mogli bronić dobrego imienia naszego Instytutu oraz każdego Polaka kłamliwie pomówionego przez skrajnych aktywistów w kraju i całej Unii Europejskiej.

Z wyrazami szacunku

Adw. Jerzy Kwaśniewski

Prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

P.S. Radykalna lewica, uderzając w niewygodnych dla siebie ludzi i organizacje, chce podważyć ich społeczną wiarygodność, co ma negatywnie przełożyć się na skuteczność podejmowanych działań. Jeśli nie będziemy konsekwentnie reagować na rażące manipulacje i oszczerstwa, to damy się zepchnąć na margines życia publicznego, dzięki czemu skrajni ideolodzy będą mogli zrealizować swoje radykalne postulaty. Jestem przekonany, że z Pana wsparciem uda nam się skutecznie przeciwstawić fali oszczerstw i manipulacji, broniąc dobrego imienia naszego Instytutu oraz każdego zaatakowanego w podobny sposób Polaka.

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.

————————————————–