17 Listopad 2021

Niepodległości nie będzie bez Polaków

Szanowni Państwo,

kilka dni temu przeżywaliśmy Święto Niepodległości. Przeżywaliśmy je w sytuacji zorganizowanego ataku na wschodnią granicę Polski, a także trwającego od lat ataku na polską tożsamość ze strony Unii Europejskiej. Nie będzie przesady w przywołaniu określenia Kulturkampf. Ostatnim przejawem nowego Kulturkampfu jest rezolucja Parlamentu Europejskiego z 11 listopada, w której europosłowie domagają się przywrócenia w Polsce legalności aborcji dzieci niepełnosprawnych.

Niepodległości nie będzie bez Polaków

Rządzący Polską aborcyjnym postulatom płynącym z Brukseli wprost się nie poddają, ale też nie czynią nic, aby aborcyjną mentalność i praktykę powstrzymać. Grupy przestępcze sprzedające pigułki poronne działają w Polsce jawnie i jawnie reklamują swoją działalność. Przyznają się do ponad 30 000 ofiar rocznie.

Kilka dni temu przeżywaliśmy Święto Niepodległości. Przeżywaliśmy je w sytuacji zorganizowanego ataku na wschodnią granicę Polski, a także trwającego od lat ataku na polską tożsamość ze strony Unii Europejskiej.

Nie trzeba nadzwyczajnych zdolności, aby dostrzec, że sytuacja na granicy z Białorusią wynika z zaangażowania wielu potęg, których celem jest destabilizacja Polski. W tej sytuacji zdziwienie budzi fakt, że tak wielu polityków widzi w wydarzeniach na granicy jedynie kryzys humanitarny. Trzeba być ślepym, by nie dostrzec, że tysiące ludzi na granicy Białorusi z Polską znalazły się tam w wyniku zaplanowanej operacji.

Skąd więc bierze się skłonność masowych mediów i wielu polityków do widzenia jedynie problemów humanitarnych? Źródłem tej postawy jest trwający od lat, tym razem od strony zachodniej, atak na polską tożsamość. Z kontrolowanych przez zagranicę mediów wylewają się oskarżenia o antysemityzm, rasizm, ksenofobię i wszelkie inne przewiny. W skrócie: polskość to nienormalność.

Trzeba zadać pytanie skąd bierze się ta nienawiść? Odpowiedź brzmi: prawie cały Zachód wyparł się swojej chrześcijańskiej tożsamości, oficjalnie odrzucił zasady moralne, a Polska jest jedynym istotnym krajem, który na swoją katolicką tradycję nie pluje i zasad moralnych wypływających z Dekalogu wprost nie odrzuca.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że politycy „europejscy” szybko uporają się z chrześcijańską tradycją Polski, ale mimo propagandowego prania mózgów, Polacy okazali się odporni na tego rodzaju „modernizację” i wynieśli do władzy ugrupowania opowiadające się za tradycją i zasadami moralnymi. Od tego czasu presja modernizatorów nasiliła się.

Rządzący Polską aborcyjnym postulatom płynącym z Brukseli wprost się nie poddają, ale też nie czynią nic, aby aborcyjną mentalność i praktykę powstrzymać. Aborcyjne grupy przestępcze działają w Polsce jawnie i jawnie reklamują swoją działalność. Przyznają się do ponad 30 000 ofiar rocznie. Rząd nic w tej sprawie nie robi, a szef klubu PiS zapowiedział odrzucenie obywatelskiego projektu, który likwiduje lukę prawną pozwalającą na bezkarne zabijanie polskich dzieci.

Demograficzna zapaść Polski trwa od lat 90’ ubiegłego stulecia, a kolejne rządy albo nic w tej sprawie nie robią albo proponują nieskuteczne rozwiązania. Materialne zachęty do posiadania dzieci nie działają od dziesięcioleci w Europie Zachodniej, więc stosowanie ich w Polsce może wynikać albo z ignorancji, albo ze złej woli.

Konieczna jest rewolucja moralna, która przywróci Polakom radość z wychowywania dzieci i odbuduje cnoty obywatelskie. Rząd oczywiście tej rewolucji nie przeprowadzi, ale może wskazać kierunek, formułując dobre prawo. Fundamentem tej rewolucji, a raczej kontrrewolucji musi być zniesienie bezkarności zabijania najsłabszych.

Dzisiejszym władcom wydaje się, że kwestia aborcji nie jest istotna dla dzisiejszej sytuacji na granicy. Przywódcy narodu powinni jednak patrzeć dalej. „Naród, który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości” przestrzegał Papież Polak. Pouczająca jest pod tym względem historia Imperium Rzymskiego. Kiedy Rzymianie odrzucili trudy rodzenia i wychowania dzieci, a aborcja i dzieciobójstwo stały się powszechne, do wojska zaczęli rekrutować Germanów, którzy niedługo potem zniszczyli ich państwo.

Czy dzisiejsi politycy PiS myślą o tym, kto będzie strzegł polskich granic za kilkadziesiąt lat?

Mordowanie nienarodzonych dzieci było w Polsce legalne od 1932 roku. Były lata, gdzie dokonywano około 200 tysięcy aborcji rocznie. Obecnie przez nielegalne, ale bezkarne aborcje pigułkowe ginie około 30 tysięcy dzieci rocznie. „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie!” – tak śpiewałyby gdyby mogły miliony polskich dzieci zabitych w ciągu tych prawie 90 lat.

„Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie!” – tak śpiewałyby gdyby mogły miliony polskich dzieci zabitych legalnie w ciągu 86 lat obowiązywania praw aborcyjnych.

11 listopada świętujemy 100 rocznicę odzyskania niepodległości. Przed oczami staną nam zapewne czasy, w których Polacy doznawali wyjątkowych prześladowań walcząc o wolność i niepodległość. Wielu wydaje się jednak, że czasy te już dawno minęły.

Tymczasem w naszym Państwie nie każdy może cieszyć się wolnością. Od 1932 roku nieprzerwanie legalne jest mordowanie dzieci w łonach matek. W różnych okresach z różnych powodów to mordowanie było dopuszczone, jednakże prawdą jest że od 86 lat Polacy mordowani są legalnie przez swoich rodaków tylko dlatego, że poczęli się w niewłaściwych okolicznościach bądź podejrzewano ich o jakąś chorobę. Przez dziesiątki lat byli mordowani również na życzenie. Były lata, w których ilość zabójstw sięgała blisko 200 tysięcy dzieci rocznie!

W niedzielę będziemy świętować naszą wolność i niepodległość. Czy państwo zabijające chore dzieci jest naprawdę wolne?

Fundacja Pro

=================================================

Czy aborcja jest sprawą polityczną?

Jeśli rozumiemy politykę jako „roztropną troskę o dobro wspólne” z pewnością kwestię aborcji do polityki zaliczyć powinniśmy. Jan Paweł II wielokrotnie przypominał, że szacunek dla życia najsłabszych, w szczególności dzieci poczętych, jest fundamentem moralnym, na którym wznosi się gmach społeczeństwa. Politycy, którzy akceptują zabijanie poczętych dzieci, akceptują niszczenie narodu. 

Niekiedy od pobożnych osób, którym mówimy o konieczności zapewnienia prawnej ochrony życia dzieci poczętych, słyszymy, ze jest to „sprawa polityczna”. Często można wyczuć w tym stwierdzeniu chęć wytłumaczenia swojej bezczynności.

 „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości” mówił. Politycy, którzy akceptują zabijanie poczętych dzieci, akceptują niszczenie narodu.

Co roku, według wiarygodnych szacunków, na skutek nielegalnej, ale bezkarnej aborcji ginie w Polsce kilkadziesiąt tysięcy dzieci. Odpowiedzialni za mordowanie dzieci są nie tylko politycy lewicy, którzy domagają się legalizacji aborcji na życzenie. Odpowiedzialni są również politycy prawicy, którzy zachowują bezczynność wobec masowych mordów na małych Polakach. Odpowiedzialni są również ci nauczyciele moralności, którzy zniechęcają wiernych do walki o prawo do życia dla najsłabszych.

Tak, aborcja jest sprawą polityczną, tak jak wcześniej było nią niewolnictwo, a wieku XX rozmaite ludobójstwa. Ci, którzy są wobec aborcji obojętni, faktycznie ją akceptują, bo jak pisał Edmund Burke, do tryumfu zła wystarczy bierność ludzi dobrych.

Scenariusz jest zawsze ten sam. Znaleźć kobietę, która zmarła w trakcie ciąży lub była w ciąży jako nastolatka. Następnie manipulować faktami tak długo i często, aż kłamstwo zostanie uznane przez opinię publiczną za prawdę. Na kanwie wygenerowanego w ten sposób współczucia – zalegalizować później aborcję na życzenie.

Jako przykład może nam posłużyć sprawa Savity Halappanavar, kobiety hinduskiego pochodzenia mieszkającej w Irlandii. Lobby aborcyjne zaczęło rozpowszechniać informację, że jej śmierć nastąpiła w wyniku odmowy aborcji. Kiedy zakończyło się śledztwo w jej sprawie, które wykazało że przyczyną jej śmierci było zakażenie krwi i błędy w sztuce lekarskiej (lekarka przyznała, że nie sprawdziła wyników analiz) machina proaborcyjna była już tak rozhuśtana, że prawda przeszła bez echa.

Trzydziesta Szósta Poprawka do Konstytucji, którą Parlament przegłosował 27 marca 2018 roku, zezwoliła na zalegalizowanie aborcji. Do jej wejścia w życie potrzebne było jednak ogólnonarodowe referendum, gdyż ochrona życia nienarodzonych była do tej pory zapisana w Konstytucji.

Lobby aborcyjne wykorzystywało więc w kampanii sprawę Savity jako jeden ze swoich bastionów. Znany na cały świat mural z dzielnicy Portobello w centrum Dublina przedstawiał twarz Savity otoczoną mnóstwem kartek z podpisem „głosuj na tak” a pod nim leżało dużo bukietów kwiatów.

W wyniku tej propagandy 25 maja 2018 roku 66,4% głosujących opowiedziało się za zalegalizowaniem zabijania dzieci.

Podobne zabiegi medialne są stosowane również w naszym kraju. Niedawna śmierć Izabeli w szpitalu w Pszczynie również przedstawiana jest w narracji obwiniającej niedawny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, zakazujący zabijania chorych dzieci. Różne media przytaczają rozbieżne „informacje”, kompletnie ignorując przy tym chociażby fakt, że nawet gdyby aborcja była zupełnie zakazana (a nie jest), to lekarze ratując życie kobiety działają w stanie wyższej konieczności, a więc jeśli w wyniku ich działań dziecko nie przeżyje, to nie ponoszą oni żadnej odpowiedzialności.

W Polsce pomaga prawdzie jednak coś, co nie jest tak rozpowszechnione w innych krajach. Wystawy „Wybierz Życie”, bilbordy antyaborcyjne czy plakaty prezentowane przez nas podczas pikiet jednoznacznie wskazują kto zawsze jest ofiarą aborcji. Miliony dzieci, których twarzy nie znamy reprezentuje ta garstka dzieci, których zdjęcia ciał udało się uchwycić. Przyczyna ich śmierci jest pewna i zawsze poprzedzona torturami. Giną przecież rozrywane na części lub duszone z powodu wywołania przedwczesnego porodu i niedostatecznie wykształconych płuc.

Jak widać są sposoby, by uchronić prawdę przed manipulacjami tych, którzy dysponują środkami finansowymi i umiejętnością zakłamywania rzeczywistości. Zaangażuj się w nasze działania, by uchronić tych, którzy sami bronić się nie mogą!

Feministki twierdzą, że stworzyły sieć psychiatrów chętnych do tego, by przyłożyć rękę do zabijania dzieci. Jeśli wystawią zaświadczenie potwierdzające, że ciąża zagraża zdrowiu psychicznemu matki, to i znajdą się wykonawcy takich wyroków śmierci. W Hiszpanii pod pozorem zagrożenia dla zdrowia psychicznego wykonywano blisko 100 tysięcy aborcji rocznie.

Według feministek w ciągu ostatniego roku wykonano wyrok na 300 dzieciach, a swoją kampanię uruchomiły po to, by załatać „dziurę” w zabójstwach po wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Oczywiście nasuwa się pytanie o poziom moralny i etykę zawodową kogoś, kogo obowiązkiem jest dbać o dobro człowieka, szczególnie w czasie gdy jest on słaby, wrażliwy, w trudnym położeniu; gdy wyciąga rękę po pomoc, gdy sam nie jest pewny, czy sobie może zaufać. Czy w takiej sytuacji psychiatra może mu podsunąć możliwość dzieciobójstwa?

Czy jeśli to robi, to uświadamia również takiej matce, że ogromna większość kobiet po aborcjach cierpi na depresję, niską samoocenę, wyrzuty sumienia? Że kilkukrotnie częściej sięgają one po środki odurzające, uciekają się do samobójstwa, rozpadają się ich związki i rodziny?

Jeśli – jak twierdzą – kobieta nie jest w stanie urodzić dziecka, które jest tak chore, że umrze krótko po urodzeniu, to dlaczego skazują ją na aborcję, którą przecież najczęściej wykonuje się poprzez wywołanie przedwczesnego porodu? Wówczas na pewno doświadczą narodzin martwego dziecka lub będą patrzeć, jak dziecko przeżyje poród i dusi się z powodu niedostatecznie wykształconych płuc, umierając w męczarniach nawet przez wiele godzin! Czy za postawienie kobiety w takiej sytuacji któryś z psychiatrów weźmie odpowiedzialność?

Tak było w Hiszpanii

Historia wielu krajów europejskich zna odpowiedzi. W Hiszpanii pod pozorem zagrożenia dla zdrowia psychicznego wykonywano blisko 100 tysięcy aborcji rocznie. Zaświadczenie lekarskie było tylko zwykłym świstkiem papieru. Formalnością jak okazanie dowodu osobistego. Przez taką przepustkę fundowało się horror ogromnej ilości dzieci. Czy chcemy aby tak było w Polsce?

Przed końcem roku ma się odbyć w Sejmie 1 czytanie obywatelskiego projektu „Stop aborcji”, który ma chronić każde dziecko przed zabiciem. Dopóki mamy do czynienia z sytuacją w której zabijanie jest legalne czy niekarane, zawsze znajdą się furtki wykorzystywane do ludobójstwa, chociażby na miarę Hiszpanii.

Dziś „furtka” psychiatryczna kosztuje życie 300 dzieci rocznie a „furtka” nielegalnych pigułek blisko 30 tysięcy dzieci! Ilu jeszcze Polaków musi zginąć, by rządzący zdecydowali się zakończyć tę gehennę?

=================================================

Szanowni Państwo, dzisiejszym władcom wydaje się, że kwestia aborcji nie jest istotna dla obecnej sytuacji na granicy. Przywódcy narodu powinni jednak patrzeć dalej. „Naród, który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości” przestrzegał Papież Polak. Pouczająca jest pod tym względem historia Imperium Rzymskiego. Kiedy Rzymianie odrzucili trudy rodzenia i wychowania dzieci, a aborcja i dzieciobójstwo stały się powszechne, do wojska zaczęli rekrutować Germanów, którzy niedługo potem zniszczyli ich państwo.

 

Z wyrazami szacunku, 
Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do Życia

—————————————————————-