24 Listopad 2021

Szanowni Państwo,

zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego, że skuteczność Ordo Iuris w obronie ludzkiego życia, małżeństwa, rodziny i wolności nieustannie spotyka się z gwałtownymi atakami nienawiści. W ubiegłą środę przekroczono jednak wszelkie granice.

Podczas zorganizowanej w siedzibie Collegium Intermarium konferencji naukowej otrzymaliśmy groźbę detonacji bomby. Autor pełnej wulgaryzmów wiadomości odwoływał się wprost do naszego zaangażowania na rzecz obrony życia i groził, że „bomba wybuchnie na konferencji, która teraz odbywa się w sali w budynku… będziecie płonąć”, a nasze miejsce „jest w grobie, kilka metrów pod ziemią”. Konferencja, na której gościliśmy najlepszych krajowych specjalistów od ścigania cyberprzestępczości, musiała zostać przerwana.

Sprawy nie pozostawimy bez reakcji. Już ustaliliśmy kluczowe szczegóły odnośnie tożsamości autora gróźb. Doprowadzimy ją do końca, wspierając prokuraturę w identyfikacji i doprowadzeniu do skazania sprawcy.

Równo rok temu do spalenia Ordo Iuris nawoływano na portalu Twitter w związku z proaborcyjnymi manifestacjami pod naszą siedzibą. Niezwłocznie ustaliliśmy, że autorem słów „trzeba było spalić” był asesor komorniczy z Tarnowskich Gór. Autor już w styczniu poniósł odpowiedzialność dyscyplinarną, zapłacił grzywnę oraz skierował do nas publiczne przeprosiny.

Każdego miesiąca mierzymy się z agresją i kolejnymi kłamstwami na temat naszego Instytutu i najbardziej rozpoznawalnych jego ekspertów. Jednocześnie widzimy jednak, że systematyczność i bezkompromisowość naszego zaangażowania przynoszą z roku na rok coraz lepsze efekty. Dlatego przyjmujemy akty nienawiści z cierpliwością i pracujemy dalej. Od roku agresja słowna przeradza się jednak w groźby fizycznej przemocy.

Sił dodaje nam to, że nienawiść do Ordo Iuris łączy się zazwyczaj z nienawiścią do Polski. To zaszczytne towarzystwo. W rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości 11 listopada Parlament Europejski przyjął kolejną rezolucję przeciwko Polsce, w której powtórzył kłamstwa na temat naszego kraju. W dokumencie eurodeputowani powielili fałszywe tezy wiążące śmierć pacjentki szpitala w Pszczynie z ochroną życia w Polsce. W rezolucji Parlamentu Europejskiego znalazły się także słowa o Ordo Iuris, jako „sile napędowej kampanii podważających prawa człowieka i równość płci w Polsce, w tym prób zakazu aborcji, wzywającej do wycofania się Polski z Konwencji Stambulskiej i utworzenia tak zwanych stref wolnych od osób LGBTI”. Za te same słowa zaskarżyliśmy już poprzednią antypolską rezolucję, uchwaloną zaraz po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego podnoszącego poziom ochrony życia.

Parlament Europejski ponownie atakuje Ordo Iuris w poczuciu bezkarności, ponieważ Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z pomocą formalnych wybiegów gra na czas, by nie rozpoznać naszej skargi na poprzednie naruszenia. Paradoksalnie, uchwalenie przez Parlament Europejski drugiej rezolucji na temat aborcji w Polsce, może zmusić TSUE do merytorycznego odniesienia się do zarzutów przedstawionych przez Instytut. Czas postawić tamę bezkarnym kłamstwom podnoszonym do rangi aktów Parlamentu Europejskiego.

Trwa też proces wytoczony przez nas brukselskiemu aktywiście Neilowi Datta. Proaborcyjny lobbysta naruszył dobre imię Instytutu podczas transmitowanego w internecie posiedzenia komisji Parlamentu Europejskiego, rozpowszechniając fałszywe tezy o tym jakoby Ordo Iuris wprowadzało w Polsce „strefy wolne od LGBT” oraz dążyło do „legalizacji przemocy domowej”. Dzięki naszej konsekwentnej pracy polski sąd przyznał, że posiada jurysdykcję do rozpatrywania spraw o naruszenie dóbr osobistych Polaków dokonywanych za pośrednictwem internetu – nawet jeśli autor zniesławienia wypowiadał swoje słowa poza granicami kraju. Ta przełomowa decyzja zapewnia każdemu Polakowi podstawowe prawo do sądu, dostosowując je do obecnej przestrzeni medialnej, zdominowanej przez ogólnoświatowe środki przekazu.

Wspomniane ataki nie mogą nas zatrzymać. Skrajna lewica od dawna uznaje nas za jedną z największych przeszkód stojących na drodze do wprowadzenia w życie swoich radykalnych postulatów. I w tym jednym mogę się z nimi zgodzić.

Pomimo podjęcia feralnej rezolucji 11 listopada, wyniki głosowania w Parlamencie Europejskim wskazują na rosnącą skuteczność rozpoczętych przez nas w tym roku działań. To również nasze krótkie opinie, które trafiły do setek eurodeputowanych, spowodowały, że tegoroczną rezolucję potępiającą Polskę za prawną ochronę życia poparło 373 europarlamentarzystów, a więc o ponad 80 mniej niż analogiczną rezolucję z ubiegłego roku. Skuteczność interwencji Ordo Iuris będzie jeszcze wyższa dzięki założonemu w październiku Sojuszowi dla Wspólnego Dobra, do którego włączają się kolejni obrońcy życia, małżeństwa i rodziny z całej Europy. Nasze współdziałanie jest potrzebne także w kontekście gróźb zastosowania przez organy UE „mechanizmu warunkowości”, który może posłużyć do zmuszenia państw takich jak Polska do przyjęcia zideologizowanych rozwiązań prawnych.

W tym trudnym i niezwykle angażującym momencie mam śmiałość prosić o Państwa udział w odpieraniu ataków na Ordo Iuris, na naszą Ojczyznę oraz na najważniejsze wartości – życie, rodzinę i wolność. To Państwa wsparcie może mieć decydujące znaczenie w naszych wspólnych zmaganiach o szacunek dla prawdy w krajowej i międzynarodowej debacie publicznej.

Alarm bombowy w Collegium Intermarium

W środę 17 listopada w Collegium Intermarium odbywała się konferencja naukowa „Nowoczesne techniki dowodowe w ściganiu przestępczości internetowej: wyzwania i wnioski na przyszłość”. Konferencja była poświęcona zagrożeniom związanym z rozwojem nowoczesnych technologii – cyberprzestępczością i wojną hybrydową. W pierwszym z zaplanowanych paneli głos zabrała prokurator dr hab. inż. Agnieszka Gryszczyńska, dyrektor Departamentu Prawa Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości Karol Rzęsiewicz oraz sędzia Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim dr Rafał Kierzynka. Drugi panel dyskusyjny dotyczył dezinformacji jako elementu współczesnej wojny hybrydowej. Debata została jednak przerwana po wystąpieniu dr. hab. Kacpra Gradonia z University College London, zanim swój wykład mógł rozpocząć prof. Andrzej Zybertowicz.

Na skrzynki mailowe Collegium Intermarium przesłano w tym momencie wulgarną wiadomość z groźbą natychmiastowej detonacji bomby umieszczonej rzekomo w siedzibie uczelni. Dlatego zmuszeni byliśmy przerwać wydarzenie w trybie natychmiastowym i o całym zdarzeniu poinformować odpowiednie służby, które potraktowały sprawę poważnie i w trosce o bezpieczeństwo uczestników konferencji i studentów Collegium zarządziły ewakuację i przeszukanie budynku oraz jego sąsiedztwa.

Ta sytuacja pokazała jak poważne skutki niesie za sobą nakręcana kłamstwami spirala nienawiści wobec Instytutu Ordo Iuris oraz innych obrońców życia, małżeństwa i rodziny. Autor wiadomości wpisał się w fałszywe zarzuty rozpowszechniane przez skrajnie lewicowe media, które wmawiały, że winę za śmierć 30-letniej pacjentki szpitala w Pszczynie ponosi Trybunał Konstytucyjny oraz obrońcy życia, w tym nasz Instytut. Zainspirowany podobnymi manipulacjami nadawca maila groził nam, że „zapłacimy za zakaz aborcji i śmierć niewinnej Izy z Pszczyny” oraz że „zginiemy szybko, a nie po długim procesie pokazowym”. W rzeczywistości nawet pełnomocnik rodziny pacjentki z Pszczyny przyznała, że niemożliwe jest potwierdzenie prostego związku wyroku TK ze śmiercią pacjentki.

Ten akt nienawiści, podobnie jak groźby spalenia sprzed roku, z pewnością wyjaśnimy. Jednak nie ulega wątpliwości, że realną odpowiedzialność za falę nienawiści ponoszą ci, którzy cynicznie rozpowszechniają kłamstwa na temat obrony życia i Instytutu Ordo Iuris. Nie możemy się ugiąć, musimy dalej – stanowczo, systematycznie i profesjonalnie – wzmacniać prawne gwarancje obrony życia, rodzin i wolności w Polsce.

Reagujemy na kłamliwe rezolucje Parlamentu Europejskiego

Kluczowym propagatorem kłamstw na temat Polski staje się w ostatnim roku, działający pod dyktando radykalnej lewicy, Parlament Europejski. 26 listopada ubiegłego roku eurodeputowani przyjęli dokument, w którym oskarżali nasz kraj o „nadużywanie wartości religijnych i kulturowych”, zbyt częste korzystanie przez lekarzy z klauzuli sumienia oraz brak dostępu do „kompleksowej edukacji seksualnej”, rozumianej przez PE zgodnie z wulgarnymi standardami WHO. Rezolucja naruszyła także dobra osobiste naszego Instytutu, który został nazwany „organizacją fundamentalistyczną”, będącą „siłą napędową kampanii mających na celu podważenie praw człowieka i równości płci w Polsce”.

Na ten atak na Ordo Iuris i Polskę odpowiedzieliśmy złożeniem skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), żądając stwierdzenia nieważności rezolucji, opartej na nieprawdziwych informacjach na temat stanu faktycznego i prawnego w Polsce, a także nierzetelnie prezentującej normy prawa międzynarodowego w kwestii „dostępności” aborcji. Parlament Europejski uchwalając rezolucję, wykroczył poza swoje i Unii Europejskiej kompetencje, przyznane przez państwa członkowskie w traktatach założycielskich oraz naruszył przepisy tych traktatów. Jedno z tych naruszeń dotknęło bezpośrednio Ordo Iuris, ponieważ rezolucja zawierała nieprawdziwe i krzywdzące informacje na temat Instytutu.

Od samego początku traktowaliśmy naszą skargę do TSUE jako test na praworządność Unii Europejskiej. Niestety Trybunał go nie zdał, odmawiając nam merytorycznego rozpatrzenia sprawy. Co więcej, aby uchylić się od rozpatrzenia naszej skargi, sędziowie TSUE stworzyli nową interpretację prawa, stwierdzając, że pełnomocnik Ordo Iuris nie może pracować w kancelarii prawnej stale współpracującej z Ordo Iuris. Przyjmując taką interpretację, żaden prawnik w Europie nie może zaskarżyć do TSUE decyzji krzywdzących jego stałego klienta, co w znaczący sposób ogranicza obywatelom UE prawo do sądu.

Dlatego złożyliśmy odwołanie, oczekując, że sprawa wróci do pierwszej instancji w celu pełnego merytorycznego rozpatrzenia.

Jeśli i tego testu z praworządności Unia Europejska nie zda, tzn. nie zapewni nam prawa do sądu i ochrony dóbr osobistych na poziomie choćby zbliżonym do tego, jaki obowiązuje np. w polskim prawie cywilnym, sprawę skierujemy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W skardze tej zarzucilibyśmy, że polski system prawny oraz system prawny Unii Europejskiej, na który Traktatem Akcesyjnym Polska przelała część swoich kompetencji, nie zapewnił Instytutowi prawa do rzetelnego procesu sądowego, naruszając tym samym art. 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

To scenariusz rozpisany na długie miesiące. Jednak nie możemy pozwolić na to, by Unia Europejska żądała od Polski przestrzegania zasad praworządności, sama odmawiając Polakom prawa do sądowej kontroli aktów Parlamentu Europejskiego.

PE atakuje Polskę w Święto Niepodległości

W dzień polskiego Święta Niepodległości 11 listopada tego roku posłowie Parlamentu Europejskiego przegłosowali kolejną rezolucję godzącą w dobre imię naszej Ojczyzny. Bezkrytycznie powtórzyli w niej kłamstwa zawarte w rezolucji z ubiegłego roku oraz fałszywą tezę, jakoby śmierć 30-letniej pacjentki szpitala z Pszczyny była skutkiem ubiegłorocznego wyroku TK.

Eurodeputowani mają pełną świadomość nierzetelności zarzutów kierowanych wobec Polski. Każdy z nich otrzymał bowiem od naszych ekspertów anglojęzyczny dokument szczegółowo omawiający stan prawny w Polsce, znaczenie wyroku TK oraz kulisy sprawy pacjentki z Pszczyny. Jestem przekonany, że nasza interwencja doprowadziła do zmniejszenia poparcia dla radykalnej rezolucji, którą poparło 373 europarlamentarzystów, a więc o ponad 80 mniej niż rezolucję z ubiegłego roku.

Tym bardziej musimy wzmocnić monitoring prac Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej oraz opracowywać kolejne memoranda, które za pomocą racjonalnych argumentów będą przekonywać unijnych polityków do obrony prawdy i podstawowych wartości.

W rezolucji z 11 listopada powtórzono również oszczercze tezy naruszające dobre imię naszego Instytutu. Dlatego ją także możemy zaskarżyć do TSUE. Co więcej, tym razem możemy już ominąć wybieg zastosowany przez TSUE przy ubiegłorocznej rezolucji, co zwiększa szanse, że Trybunał rozpatrzy skargę merytorycznie.

W sprawach takich jak te dwie rezolucje byliśmy jedyną organizacją pozarządową występującą po stronie prawdy, przeciwko pełnym złej woli oszczerstwom wymierzonym w Polskę. To zaangażowanie możliwe jest wyłącznie dzięki naszym Darczyńcom, w tym dzięki Państwa zaangażowaniu. Bardzo za to dziękuję.

Przecieramy szlak do prawnej obrony dobrego imienia w całej UE

Dla obywateli wszystkich państw Unii Europejskiej znaczenie ma także proces, jaki wytoczyliśmy genderowemu działaczowi Neilowi Datta. Znany z ataków na naszą Ojczyznę aktywista, współpracujący w przeszłości z proaborcyjnym gigantem Planned Parenthood Federation, jest założycielem „Europejskiego Forum Parlamentarnego na rzecz Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych”.

  1. Datta w trakcie posiedzenia komisji Parlamentu Europejskiego naruszył dobre imię naszego Instytutu, twierdząc, że Ordo Iuris postuluje wprowadzenie „stref wolnych od LGBT” oraz „legalizację przemocy domowej”. Jego transmitowane na żywo za pośrednictwem stron Parlamentu Europejskiego wystąpienie było tłumaczone na wszystkie języki urzędowe UE. Swoje oszczerstwa Neil Datta powtórzył również w dwóch artykułach opublikowanych w internecie.

Dlatego zdecydowaliśmy się na pozwanie aborcyjnego lobbysty przed polskim sądem.

Początkowo Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił rozpatrzenia sprawy, gdyż słowa Datty padły poza granicami Polski. Postanowienie sądu nie uwzględniało jednak wieloletniej linii orzeczniczej Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Dlatego po złożeniu zażalenia, Sąd Apelacyjny podzielił przedstawioną przez naszych prawników argumentację i uchylił postanowienie Sądu Okręgowego, nakazując mu merytoryczne rozpatrzenie sprawy, czyli przeprowadzenie postępowania dowodowego i rozstrzygnięcie czy wypowiedzi aktywisty naruszają dobra osobiste Instytutu.

Konsekwencja i skuteczność prawników Ordo Iuris przeciera szlak prawny, dzięki któremu każdy Polak, którego dobre imię zostanie naruszone za pośrednictwem internetu na terenie UE, będzie mógł dochodzić swoich praw przed polskim sądem, co do tej pory było niejednoznaczne.

Stajemy po stronie życia i rodziny

Skuteczność wysyłanych do europosłów memorandów pokazuje, że postępującą radykalizację instytucji unijnych można zatrzymać.

Dlatego też w październiku powołaliśmy do życia Sojusz dla Wspólnego Dobra (Alliance for the Common Good) – międzynarodową koalicję obrońców podstawowych praw i wolności, w skład której weszły poza Ordo Iuris także Centrum Praw Podstawowych z Węgier, Alliance pro rodinu z Czech, Inštitút pre ľudské práva a rodinnú politiku ze Słowacji oraz Nazione Futura z Włoch. Sformalizowanie naszej współpracy stanowi milowy krok w obronie życia, małżeństwa i rodziny, gdyż łącząc siły z innymi organizacjami, zwiększymy skuteczność naszych interwencji w Europie i na całym świecie.

Staje się to jeszcze ważniejsze w kontekście gróźb zastosowania przez Komisję Europejską „mechanizmu warunkowości” uzależniającego wypłatę unijnych środków, na które składają się wszyscy obywatele wspólnoty, od stosowania ogólnie ujętej „zasady praworządności”. O jej interpretacji mieliby decydować urzędnicy z Brukseli, którzy mogą wykorzystać to rozwiązanie do wymuszenia na państwach takich jak Polska uchylenia ochrony życia i rodziny. Choć Polska i Węgry złożyły w tej sprawie skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, to Parlament Europejski już wezwał do stosowania „mechanizmu warunkowości” wobec naszej Ojczyzny.

Dlatego też pierwszą inicjatywą Sojuszu dla Wspólnego Dobra było wydanie wspólnego stanowiska wobec rezolucji PE o rzekomym „kryzysie praworządności” w Polsce, w którym stanowczo sprzeciwiamy się bezprawnym naciskom organu UE mającym na celu wpływanie na ład konstytucyjny obowiązujący w naszym kraju.

Aby uchronić Polskę przed konsekwencjami stosowania „mechanizmu warunkowości”, nasi eksperci już pracują nad szczegółową ekspertyzą, w której precyzyjnie wskażemy, za pomocą jakich kroków prawnych Polska powinna się przed nim bronić. Ta wiedza jest potrzebna nie tylko politykom, ale przede wszystkim Polakom, którzy muszą mieć pełną świadomość zagrożeń i ryzyka płynącego z działalności radykalnych ideologów w Brukseli.

Razem obronimy podstawowe wartości

Nie mam wątpliwości, że kolejna fala ataków na Instytut Ordo Iuris to efekt naszej rosnącej skuteczności oraz wyraz bezsilności wobec powoływania przez nas nowych inicjatyw. Radykałowie widzą, że budowa instytucji takich jak Collegium Intermarium czy Sojusz dla Wspólnego Dobra umacnia front obrońców fundamentalnych wartości w całej Europie.

Dlatego nie tylko chcą podważyć naszą wiarygodność, ale też całkowicie sparaliżować funkcjonowanie Instytutu, uciekając się do gróźb karalnych – tak jak miało to miejsce w przypadku ostatniego ataku na konferencję Collegium Intermarium. Jeśli pozwolimy na to, by sprawcy tych przestępstw pozostali bezkarni, wkrótce znajdą oni swoich naśladowców, a my nie będziemy mogli dłużej bronić tak cennych nam i Panu wartości i osób prześladowanych za ich wyznawanie.

Nasze zaangażowanie w obronę Ojczyzny, normalności, życia i rodziny to także poważne koszty, które możemy ponosić wyłącznie dzięki wsparciu Przyjaciół i Darczyńców.

Postępowanie w sprawie obrony dobrego imienia Ordo Iuris, które naruszył Neil Datta, wiąże się z koniecznością współpracy z ekspertami z różnych dziedzin, którzy za pomocą naukowych dowodów, obalą kłamstwa aktywisty. Łącznie na cały proces będziemy musieli zdobyć jeszcze co najmniej 10 000 zł. Jednak sukces w tej precedensowej sprawie pozwoli każdemu Polakowi, którego dobre imię zostanie naruszone za pośrednictwem internetu przez innego obywatela UE, na dochodzenie swoich praw przed polskimi sądami.

Zaskarżenie rezolucji Parlamentu Europejskiego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest jednym z najśmielszych przedsięwzięć naszego Instytutu. Kontynuowanie walki o sprawiedliwość wymaga poszerzenia naszego zespołu ekspertów, co będzie się wiązało z kosztami nie mniejszymi niż 40 000 zł. Jednak skarżąc kłamliwe rezolucje Parlamentu Europejskiego, bronimy nie tylko własnego dobrego imienia, ale też dobrego imienia naszej Ojczyzny. Co więcej, sukces w tej sprawie pozwoli obywatelom wszystkich państw UE na skuteczne skarżenie organów UE naruszających ich prawa.

Monitorowanie działalności Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej oraz przygotowywanie każdorazowo memorandów i opinii w języku angielskim, które obalają kłamstwa genderystów, precyzyjnie wskazując, jak rzeczywiście wygląda stan prawny w Polsce, miesięcznie pochłaniają nie mniej niż 4 000 zł.

Prace nad specjalną ekspertyzą analizująca kroki prawne, jakie Polska może podjąć, aby uchronić się przed „mechanizmem warunkowości” wiążą się z kosztami rzędu 10 000 zł.

Dlatego bardzo Państwa proszę o wsparcie Instytutu kwotą 30 zł, 50 zł, 100 zł lub dowolną inną, dzięki której będziemy mogli bronić dobrego imienia Ordo Iuris, fundamentalnych wartości oraz suwerenności naszej Ojczyzny.

Z wyrazami szacunku

jk

Adw. Jerzy Kwaśniewski

Prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

P.S. W przeciwieństwie do radykalnie lewicowych organizacji Instytut Ordo Iuris nie może liczyć na wielomilionowe wsparcie ze strony finansowych potentatów. Jednak opierając swoją działalność wyłącznie na środkach przekazywanych nam przez Darczyńców, jesteśmy w stanie skutecznie bronić życia, małżeństwa, rodziny i wiary w Polsce a nawet w Europie. Wywołuje to wściekłość ideologów. Głęboko wierzę, że dzięki Państwa wsparciu wspólnie obronimy nasze dobre imię i postawimy tamę radykalnym inicjatywom w Polsce i całej Unii Europejskiej.

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.

————————————————————