Tajniki konstrukcji plandemii (dr Fuellmich, dr Wodarg rozmawiają z dr.D.Martinem (cz.III)

13 Styczeń 2022

Dwie dekady fabrykacji plandemii

Dr David Martin: Otóż to całe przedsięwzięcie… Musimy wystrzegać się ulegania narracji głównego nurtu w naszych dociekaniach, ponieważ w istocie wygląda to tak, że wirus ten był od początku rozważany jako wysoce elastyczna broń biologiczna. Nie ma wątpliwości, że jeszcze w roku 2005 wirus ten był bez wątpienia traktowany jako preferowana broń.

Ta iluzja, na którą niestety także wiele osób o szlachetnych intencjach daje się nabrać, dotyczy dyskusji nad tym, czy mamy szczepionkę na tego wirusa. Prawda jest taka, że jej nie posiadamy.

To co jest nam podawane to sekwencja mRNA w postaci białka kolca sekwencję, która jest tworem symulacji komputerowej, nie istnieje w naturze, jest to symulacja komputerowa sekwencji genetycznej znanej od lat i opatentowanej.

Wiemy, że ta sekwencja pojawia się w różnych źródłach, jak np. bardzo “wiarygodne” rozmowy telefoniczne pomiędzy pomiędzy Moderną a Vaccine Research Center, kiedy w trakcie rozmowy telefonicznej ktoś ci dyktuje sekwencję ATTCCGTCCGABBB, jaka jest szansa, że gdzieś zgubisz literkę, głoskę czy spółgłoskę tu czy tam.

Absurdalnym jest to, że celem tego wszystkiego była   rzekomo profilaktyka i prewencja

, co stoi w sprzeczności ze wszystkimi dowodami, które jasno wskazują, że żadna firma farmaceutyczna nie dołożyła jakichkolwiek starań w celu walki z wirusem.

Tutaj chodzi o to, by ludzie przyjęli substancję w postaci groźnego dla organizmu białka kolcowego S-1.

Ogólnie wygląda to tak, że mówi się, że jeśli pojawi się efekt ekspresji białka kolca, to “szczepionka” zapobiegnie ogólnym objawom działania [infekcji całym wirusem].

Prawda jest taka, że ich celem nigdy nie było wyszczepienie populacji, jak to się definiuje w ramach koncepcji “świata szczepionek”. Czyż nie jest istotnym… Przyjrzyjmy jeszcze raz, żeby była jasność, i żeby to odnotować. Kiedy Anthony Fauci desperacko próbował opublikować swoje prace odnośnie, tu cytat: “szczepionek na bazie syntetycznego RNA”, składane przez niego wnioski patentowe były odrzucane przez urząd patentowy. Przeczytam teraz to, co urząd mu dopisał w uzasadnieniu, sławnemu Anthonemu Fauci z NIAID, który miał nadzieję, że uda mu się opracować szczepionkę na bazie mRNA i ją opatentować. Oto cytat:

“Argumenty w zakresie stymulacji odpowiedzi immunologicznej przez peptydy antygenowe wydają się przekonujące, że są one w stanie produkować przeciwciała wiążące określone peptydy czy białka, ale nie są przekonujące w kontekście działania ewentualnej szczepionki”.

Mówimy tu o urzędzie patentowym, nie jest to jakaś instytucja od zdrowia publicznego, lecz Urzędzie Patentowym Stanów Zjednoczonych.

“Odpowiedź immunologiczna wywołana przez szczepionkę powinna być czymś więcej,

niż tylko jakąś, nieokreśloną odpowiedzią immunologiczną i musi pełnić funkcję ochronną,

na co zwrócono uwagę w poprzedniej decyzji urzędu. Wedle reguł sztuki medycznej, pod terminem “szczepionka” rozumie się substancję czy komponent, który chroni przed infekcją.

Wnioskodawca nie wskazał w sposób przekonujący, że wynalazek zgłoszony jako szczepionka spełnia chociażby minimalne standardy ujęte w przedłożonej specyfikacji wynalazku, nie wspominając nawet o kryteriach użyteczności, odnośnie owej szczepionki.

Dlatego też Wnioski 5, 7 i 9 uznane zostają za niespełniające kryterium użyteczności jako szczepionka przeciwko HIV…” – tego dotyczyły wnioski Fauciego –

“…nie może zostać uznane za wynalazek patentowalny”.

Urząd Patentowy odpowiedział Anthonemu Fauci, że to, co on zgłaszał jako szczepionka nie spełnia standardów uznania za patentowalny wynalazek, standardów klinicznych oraz prawnych.

Prof Martin Schwab: Czy możemy prosić o przetłumaczenie tego fragmentu dla naszych widzów? To może być bardzo ważna informacja.

Dr Reiner Fuellmich: Tak na marginesie, ten jegomość to prof. Martin Schwab, nasz główny doradca prawny z Uniwersytetu w Bielefeld.

Dr David Martin: Super.

Dr Reiner Fuellmich: Wielu z naszych widzów jest w szoku, David, co widać jasno po komentarzach. Jeden z naszych widzów specjalizuje się w testach PCR, niejaka pani prof. ?Kemelah?. Nie może ona uwierzyć w to, co słyszy.

Dr David Martin: Cała tragedia tej ironii polega na tym, że zgłaszałem te problemy już w roku 2002 r., po panice związanej z wąglikiem.

Tragedia polega na tym, że teraz siedzimy tutaj w świecie, na którym żyją setki milionów ludzi, którym wstrzykuje się patogen stymulujący sekwencję genetyczną stworzoną przez komputer, a uważaną przez Urząd Patentowy, przez lekarzy, przez FDA na podstawie jej własnych standardów klinicznych za coś co nie jest szczepionką, ale by użyć tego terminu, poddajemy setki milionów ludzi działaniu czegoś, co jeszcze w roku 2005 uznawane było za broń biologiczną. [!!!]

Oczywiście, mógłby o tym mówić setki godzin, gdyż to wszystko mam w głowie, ponieważ zajmuję się tą tematyką od 20 lat. Jeśli są jakieś pytania, to jestem do dyspozycji.

Dr Reiner Fuellmich: David, jestem przekonany, że pytań będą setki Będziemy w kontakcie i zapewniam, że ludzie będą do Ciebie pisać na potęgę emaile, itd., więc po prostu przekieruję czy przekierujemy wpływające pytania do Ciebie, ale jak widzę, Martin Schwab zgłasza pytanie i pewnie będzie ono istotne.

Prof Martin Schwab: Przyjrzałem się patentowi numer… Który to był patent… Numer 7220852 oraz 7151163, a także 7220852, złożony 12 kwietnia, a ten zaczynając się od 715 28 kwietnia 2004 r. To daje 16 dni pomiędzy nimi, a nie 3. Czegoś nie rozumiem tutaj?

Dr David Martin: 23 kwietnia 2003 r. to data złożenia przez CDC głównego wniosku.

Prof Martin Schwab: Okej, rozumiem.

Dr David Martin: Dr Fuellmich posiada całą, posiada kompletną dokumentację odnośnie dossier Fauciego, wszystkie te informacje tam się znajdują. Przesłane przeze mnie materiały uzupełniające zawierają te dane, w tym także daty pierwszeństwa wniosków i daty przyznania patentów, wszystko jest w tych dokumentach – dokumentacja z rejestrów i informacje publiczne i to właśnie Państwu przesłałem.

Dr Reiner Fuellmich: Utworzyłem nowy folder i nazwałem go “David Martin”.

Prof Martin Schwab: Okej, okej! Zrobiłem mała analizę doniesień medialnych i mogę potwierdzić, że informacje te są bardzo jednostronne, te dotyczące pandemii i każdy, kto odważy się wyrazić opinię, że zagrożenie jest mniejsze, niż podaje rząd, to od razu jest nazywany spiskowcem, foliarzem, itp. Tak więc media postępują dokładnie tak, jak w przytoczonej przez Ciebie dwukrotnie wypowiedzi [Petera Daszaka].

Teraz w mediach straszy się nas wariantem delta, który jest rzekomo bardziej zakaźny, niż poprzednie warianty. Eksperci, z którymi rozmawiałem mówią mi, że bazy danych zawierają ponad 40 tys. różnych szczepów wirusów.

Dr David Martin: Zgadza się.

Prof Martin Schwab: Czy zatem ten wariant delta może być właśnie elementem tej medialnej machiny generującej ten szum, o którym mówiłeś?

Dr David Martin: Nie ma żadnego wariantu alfa, beta, gamma czy delta. To są wyłącznie narzędzia służące do osiągnięcia pożądanego celu czyli wysondowania, w jakim stopniu można wymusić na jednostce akceptację czegoś, czego w normalnych warunkach by nie zaakceptowała.

Nie wykonano, w żadnej publikacji odnośnie wariantu delta… nie przeprowadzono badań populacyjnych pod kątem współczynnika reprodukcji R0, czyli faktycznego współczynnika replikacji. Szacunków dokonano posługując się symulacją komputerową.

Niestety, jeśli zajrzeć do bazy GISAID, czyli publicznej bazy danych, gdzie zamieszczane są różne warianty wirusa, to przekonamy się, że nie jesteśmy w stanie zidentyfikować jakichkolwiek klinicznie zmodyfikowanych sekwencji genetycznych, a które w konsekwencji przejawiają się w postaci klinicznie identyfikowalnych wariantów.

Z tym problemem mamy do czynienia wciąż, od samego początku tej rzekomej pandemii. Problemem jest to, że nie posiadamy jakichkolwiek dowodów, że zmiana sekwencji genetycznej miała jakiekolwiek statystycznie istotne efekty kliniczne. Nie pojawił się ani jeden artykuł naukowy, opublikowany przez kogokolwiek, który zidentyfikował jakieś nowe elementy, od listopada 2019 r., klinicznie się różniące od czegokolwiek sprzed listopada 2019 roku.

Jest to problem związany z tymi 73 patentami, które opisałem i polega mianowicie na tym, że te patenty dotyczą tych cech, elementów, które przedstawiane były rzekomo jako nowe w grudniu i styczniu, odpowiednio w roku 2019 i 2020.

Problem polega na tym, że nawet jeśliby przyjąć, że mamy do czynienia z idiopatycznym [o nieznanym podłożu/przyczynie] zapaleniem płuc, nawet jeśli zaakceptowalibyśmy, że istnieje jakaś grupa symptomów wywoływanych przez patogen, nie posiadamy ani jednego dowodu naukowego pokazującego, że haplogrupa SARS-CoV-2 posiada klinicznie wyróżnialne cechy odróżniające ją od czegokolwiek znanego i opisanego przed listopadem 2019 r. w tych 73 patentach rejestrowanych od roku 2008.

Viviane Fischer: A czy jest możliwym taki scenariusz, że wariant delta różni się tym, że choć kliniczne objawy są takie same, ale że posiada zdolność infekowania osób, które np. są ozdrowieńcami z zakażenia wariantem “B”? Czy też beta, jak kto woli?

Dr David Martin: W tym kontekście właśnie obserwujemy mnóstwo przypadków zachowania refleksywnego w reakcji na szum medialny. Nie ma jakichkolwiek dowodów, powtarzam, nie ma żadnych dowodów, że wariant delta jest w jakikolwiek sposób inny od wirusów już znajdujących się w bazie danych GISAID.

To, że czegoś poszukujemy nie oznacza, że to coś istnieje jako takie, gdyż zaledwie mamy do czynienia z fragmentami czegoś.[!!!]

Co więcej, jeśli wybrać dowolny taki fragment to zapewniam, że jestem w stanie wymyślić sobie wariant np. omega już nawet jutro. Wymyślę sobie wariant omega i zadeklaruję, że poszukuję konkretnej podnici czy to RNA czy DNA, czy nawet białka i już mogę całemu światu ogłosić, że należy bać się [i sikać w majty] wariantu omega.

Dr Wodarg: Tak.

Dr David Martin: Problem polega na tym, że nasze obecne metody sekwencjonowania genomów, co w istocie jest procesem o charakterze kompozycyjnym, a co w matematyce określa się terminem przeplatanie, nie posiadając materiału referencyjnego [odniesienia], na podstawie którego moglibyśmy stwierdzić, czy mamy lub nie do czynienia z odmienną rzeczą w sensie klinicznym czy genetycznym nawet.

Tak więc tkwimy w świecie, gdzie niestety, jeśli wysilić się i sprawdzić, jak ja to zrobiłem, artykuły naukowe, gdzie opisuje się izolat wariantu delta, stawiając pytanie,

czy wariant delta jest czymś innym niż zaledwie efektem arbitralnego wyboru sekwencji w procesie systematycznego przesunięcia innych już opublikowanych sekwencji? Odpowiedź brzmi:to jest wyłącznie efekt zmiany kodonu start i stop tzw. ramki odczytu (mutacja przesuwająca). Nie ma mowy o czymkolwiek nowym.

Dr Reiner Fuellmich: Dr Wodarg uważa, że prawdziwym problemem są patenty, ponieważ okazuje się, że nawet 5-krotnie bardziej kosztowne jest opatentowanie leku, niż finansowanie publicznych, nie prywatnych, publicznych uczelni w postaci środków, grantów na opracowanie stosownych szczepionek.

Dr David Martin: Zrobię coś nie do końca fair, przybliżę do ekranu dokument. Ma on wyłącznie służyć demonstracji. Chcę, byście Państwo spojrzeli na ten dokument. To jest kopia patentu Barica, o który zabiegało NIH z nieznanych powodów w roku 2018. Patent o numerze 7279327.

Można sobie przejrzeć ten dokument na własną rękę. Jeśli spojrzeć na opatentowane sekwencje, co oczywiście uczyniliśmy, mamy do czynienia z opublikowanymi sekwencjami genetycznymi i w zależności od tego w którym miejscu wytnie się nić do sekwencjonowania, otrzyma się tę samą lub różną sekwencję

wyłącznie zdeterminowaną wyborem punktu początkowego analizy fragmentu.

Przytoczę fragment, który pochodzi z tego rzeczonego wniosku patentowego, gdzie opisywane są nici DNA, zwane tutaj numerami identyfikacyjnymi sekwencji. Autorzy piszą, że organizmem jest sztuczna sekwencja. Sztuczna sekwencja, co oznacza, że to nie jest sekwencja powstała w oparciu o reguły natury.

Nie jest to coś, co wyłoniło się jako derywat naturalnie występującego białka czy wyizolowanej sekwencji mRNA. Każda z tych sekwencji jest w istocie sekwencją sztuczną, syntetyczną. Jeśli przyjrzeć się każdej z nich po kolei, co też zrobiliśmy, okazuje się, że sekwencje są przyległe do siebie w wielu przypadkach, a w innych pokrywają się częściowo.

Czy to jest wyłącznie kaprys determinujący, czy coś jest czy nie jest częścią otwartej ramki odczytu, czy jest czy nie jest częścią określonej sekwencji oligonukleotydów. Jest to istotne dlatego, ponieważ jeśli mamy przyjrzeć się substancjom, które są ostatecznie wstrzykiwane do organizmów ludzi, potrzebna nam jest ta konkretna sekwencja.

Nie jakaś zbliżona mniej lub bardziej, lecz konkretna sekwencja. Jeśli przyjrzeć się wymaganiom FDA, wymogom europejskiego odpowiednika tego organu regulacyjnego czy odpowiednikom w innych krajach świata, z niewytłumaczalnych powodów sekwencja, które jest wykorzystana do produkcji szczepionki, a następnie generowana i powielana przez komórki organizmu jest trudna do ustalenia.

Jest to sekwencja, której jakimś trafem nikt nie potrafi określić ze 100 proc. pewnością.

Sekwencja ta jest niewiadomą. Generuje to taki oto problem, że choć mówi się, że prowadzone są badania kliniczne i inne temu podobne, nie mamy jak zweryfikować, czy kompletna sekwencja została, jest czy potencjalnie nawet mogłaby zamieniona w to, co ostatecznie staje się w wnętrzu tej nanocząsteczkowej osłonki lipidowej, która umożliwia wprowadzenie tej sekwencji genetycznej do organizmu na drodze wstrzykiwania.

Ważne jest by sobie uświadomić, że już w roku 2002, dalej poprzez wnioski patentowe z roku 2003 i patenty z roku 2008 dotyczące wykorzystania wirusa jako broni, w każdym z tych przypadków opisywane są fragmenty sekwencji, ale opisywane są bez określenia ich specyfiki.

Nie mamy informacji o fragmentach/kodonach terminalnych tych sekwencji. Mamy do czynienia w istocie z sekwencjami zawierającymi hipotetyczne luki, w których można umieścić cokolwiek.

Dlatego właśnie uważam, że działania typu weryfikowania faktów w kontekście tych patentów za rozczarowujące. Powodem, dla którego osoby zajmujące się weryfikowaniem faktów [fact-checkingiem], pomijając już ich ogólne lenistwo, powodem, dla którego osoby takie nie weryfikują faktów jeśli chodzi o kwestie związane z tymi patentami jest taki, że te sekwencje genetyczne nie są dostępne w cyfrowej formie, która ułatwiłaby znacznie dokonywanie porównań.

Musieliśmy dosłownie robić zdjęcia dokumentów w formie papierowej i następnie przepisać te sekwencje na komputerze w celu analizy. Takie analizy nie są możliwe w przypadku dokumentów Europejskiego Urzędu Patentowego, danych Światowej Organizacji Własności Intelektualnej, ani też w przypadku Urzędu Patentowego Stanów Zjednoczonych.

Potrzeba przepisać te sekwencje genetyczne ręcznie i następnie je porównać z sekwencjami dostępnymi na publicznych serwerach i wtedy właśnie okazuje się, że nikt nie kwestionował nowości tego wirusa, to była sztucznie wytworzona iluzja nowości.

Dr Wodarg: Mam jeszcze jedno pytanie. Czy jest możliwym, że grypa, że wirus grypy został wyeliminowany, nie ma już tej choroby? Oczywiście wirus grypy został zsekwencjonowany.

Czy możliwym jest, że fragmenty, sekwencje genetyczne, o których mówimy, że istnieją one w obu tych wirusach. Zatem jest to tylko kwestia metody testowania, stosowanych instrumentów, które determinują, czy wykrywamy wirusa grypy czy koronawirusa?  Jeśli na ten przykład mam książkę i wybieram sobie słowo złożone z 5 liter, to te wybrane słowo mogę znaleźć w wielu książkach.
Dr David Martin: Dokładnie tak. Wolfgang, Twoje pytanie zawiera cudowną metaforę trafiającą w sedno problemu. Polega on na ty, że gdy poszukujemy czegoś, co uznaliśmy wcześniej za warte poszukiwania, to prędzej czy później to coś znajdziemy.

Co więcej, znajdziemy to w wielu miejscach. Jeśli zdecydujemy, że już dłużej nie będziemy czegoś poszukiwać, nic dziwnego, że tego nie znajdziemy, gdyż zarzuciliśmy poszukiwania. W istocie to, czy wykorzystamy metodę testów RT-PCR do identyfikacji tych fragmentów i tak na marginesie, przejrzałem wszystkie wnioski złożone przez koncerny do FDA w celu sprawdzenia, co zostało uznane za złoty standard wymagany do spełnienia w celu uzyskania warunkowego dopuszczenie substancji do obrotu i jaki fragment wirusa SARS-CoV-2 został uznany za oficjalny standard referencyjny.

Sęk w tym, że żadnego takiego uniwersalnego standardu nie ma.

Pojawia się zatem pytanie, w świecie, gdzie takiego jednego standardu nie mamy, co tak naprawdę znajdujemy? Jeśli szukam sekwencji – przeczytam ją – w postaci CCACGCTTTG, czy powinienem dodać kolejną jednostkę G, czy może raczej sekwencję GTTTAGTTCG? Widzicie, o co mi chodzi. Chodzi o to, że

mój wybór punktu początkowego i końcowego determinuje to, czy znajdę czy nie znajdę daną sekwencję.

Dr Wodarg: Zgoda.

Dr David Martin: Nie znalazłem poszukiwanych elementów wśród dostępnych danych, gdyż świadomie wybrałem sposób analizy danych tak, by danej rzeczy nie odnaleźć. Wirus grypy nie został wyeliminowany z populacji ludzkiej. Grypa to trwająca ponad dekadę i zakończona porażką akcja mająca na celu wprowadzenie przymusowej uniwersalnej szczepionki przeciw grypie, która była w desperacki, ale to desperacki sposób promowana przez rządy na całym świecie. Akcja zakończyła się porażką więc zdecydowano, że jeśli grypa nie spełnia oczekiwań w zakresie zmuszenia wszystkich ludzi do zaszczepienia się, to należy wybrać inny patogen.

Dr Wodarg: Oni mogą wiele innych rzeczy zmienić.

Dr David Martin: Mój boże, czeka na jazda bez trzymanki.

Dr Reiner Fuellmich: Tak, ale teraz siedzimy im na ogonie.

Viviane Fischer: Chciałabym dodać coś od siebie odnośnie testu PCR wprowadzonego przez Drostena. Przyjrzeliśmy się nieco temu testowi, wprawdzie nie tak wnikliwie, ja Ty omawianym patentom. Skupiliśmy się na tym zdawałoby się cudownym, dziwnym aspekcie procesu opracowania przez Drostena tego testu. Pomimo, iż normalnie musiałby skonsultować się ze swoim pracodawcą, Charite, której to placówce należały się prawa patentowe do jego wynalazku, ale on bez konsultacji przekazał instrukcje tego testu do WHO, więc w rezultacie każdy mógł z tego skorzystać tym samym uniemożliwiając przyszłe opatentowanie tego wynalazku. Nieco to dziwne, jakby nie spojrzeć. Zapytaliśmy o to Charite w ramach prawa dostępu do informacji. Odpowiedziano nam, że z powodu presji na jak najszybsze wprowadzenie testu na rynek z powodu całej tej pandemii, więc odłożono interes finansowy na bok. To zaiste niezwykłe postępowanie, bo przecież ten test jest wart miliardy dolarów. Jak można zaprzepaścić taką szansę? To jest szpital publiczny, jak oni mogli tak po prostu zrezygnować z tego? Drosten blisko współpracował z prywatną firmą TIB Molbiol, ta sama, z którą wspólnie opracowywał testy PCR od roku 2002, gdy mieliśmy do czynienia z SARS, MERS, ziką, itd.

To jest bardzo dziwne, gdyż on w zasadzie funkcjonował jako osoba otwierająca rynki dla produktów tej firmy, to są zresztą słowa przedstawiciela tej firmy. Drosten był osobą, która decydowała do jakiego kraju, laboratorium, itp., firma ta, TIB Molbiol, wysyłać będzie zestawy testowe i zarabiać na tym pieniądze korzystając z premii za pierwszeństwo na rynku, zarówno Drosten jaki i ta firma. W tym kontekście pozwala to sądzić, że być może patentowanie nie miało sensu, gdy tyle podobnych patentów już funkcjonowało, związanych z tym nienowym wirusem i testami, że nie byli w stanie opatentować niczego, czego by już nie było. Tak więc ich krok w tym kontekście zdaje się logiczny, by skorzystać z okazji i zgarnąć premię za pierwszeństwo na rynku. Może Drosten jest uwikłany w tę całą akcję, aferę prawną i finansową.

Za: https://wawel.neon24.pl/post/166163,tajniki-konstrukcji-plandemii-dr-fuellmich-dr-wodarg-rozmawiaja-z-dr-d-martinem-cz-iii

——————————————————