SIEWIERODONIECK – RELACJA Z FRONTU

26 Czerwiec 2022

Nieliczni żołnierze ukraińscy, już okrążeni na lewym brzegu Dońca, są skazani na śmierć lub poddanie się.

Dziś relacja naocznego świadka wydarzeń, uczestnika pełną gębą bo sam walczy w szeregach donieckich oddziałów. Nazywa się Erwan Castel, jest Francuzem. Najlepiej niech sam się przedstawi:
“56 lat, „Bretończyk, politeista i Europejczyk”, kolejno francuski spadochroniarz, bretoński działacz niepodległościowy, następnie przewodnik ekspedycji w Amazonii, postanowiłem przyłączyć się do buntu w Donbasie, przeciwstawiając się operacji wojskowej rozpoczętej przeciwko rosyjskiej ludności w 2014 r. przez puczystów Majdanu

Zaangażowany  na początku lutego 2015 r.  w armię Donieckiej Republiki Ludowej, służyłem na frontach Debalcewo, Marinka, Dokuczajewsk, Donieck, zanim zostałem ochotnikiem w 2017 r. w Międzynarodowej Brygadzie Piatnaszki i służyłem na froncie Jasinowataja jako snajper .

Sprzeciwiając się wszelkim formom jednej myśli (religijnej, ekonomicznej, kulturalnej czy politycznej) i walcząc z utowarowieniem życia popełnianym przez amoralną i kryminalną plutokrację globalistyczną, wpisuję swoje zasady i działania w ideał „konserwatywnej rewolucji” w obronie wolność narodów do samostanowienia i rosnącej świadomości narodów budujących wielobiegunowy świat.”
(Z jego bloga. On sam na zdjęciu wprowadzającym))
Zapraszam do lektury.

Tak się dzieje: siły ukraińskie na szczęście opuściły Siewierodonieck, przekraczając rzekę Donieck na prowizorycznych tratwach i gumowych łodziach na plażach, które oddzielają wyzwolone miasto od Lisiczanska, zagrożonego szybkim okrążeniem przez siły rosyjsko-republikańskie pochodzące z występu Popasnaja. Nieliczni żołnierze ukraińscy, już okrążeni na lewym brzegu Dońca, są skazani na śmierć lub poddanie się.

To taktyczne zwycięstwo jest częścią wykładniczego upadku sił ukraińskich w ogóle a w szczególności ich korpusu bojowego w Donbasie. W ciągu ostatniego miesiąca, który z grubsza odpowiada okresowi bitwy pod Siewierodonieckiem, która była jej militarnym punktem kulminacyjnym, siły kijowskie straciły około 20 000 ludzi (zabitych, rannych, jeńców, dezerterów, zaginionych itp.). Najgorszy fizyczny i moralny krwotok, jakiego doświadczył obóz ukroatlantycki w ciągu 4 miesięcy.
Ostatnie jednostki ukraińskie uciekają z Siewierodoniecka najlepiej jak potrafią, porzucając tam swoich zabitych, cały ciężki sprzęt i dumę.
Nie tylko około 1000 ukraińskich żołnierzy poddało się siłom rosyjskim i republikańskim, ale zaczynamy widzieć, jak niektórzy z nich dołączają do sił republikańskich w Ługańsku, aby kontynuować walkę z tym ukraińsko-atlantyckim reżimem, który ich zdradził i porzucił.


Oczywiście te nowe taktyczne zwycięstwa sił alianckich (Zołotoje, Siewerodonieck…) na północnym froncie Donbasu nie zostały osiągnięte bez poniesienia strat ludzkich, materialnych, wojskowych i cywilnych, ale ich krzywizny, w przeciwieństwie do sił ukraińskich, które gwałtownie rośną, spada znacząco w szczególności dzięki:
– nowej taktyce przystosowania się do walki w mieście i promowaniu bezpieczeństwa,
– przygotowaniu szturmów przez potężną i precyzyjną artylerię,
– usztywnieniu oddziałów rosyjskich i republikańskich zaangażowanych od kilku miesięcy,
– napotkanej dziś ukraińskiej obrony, mniej skonsolidowanej i zorganizowanej,
– frontowego zaangażowania niedoświadczonych i niezmotywowanych jednostek ukraińskich.
Ostateczny upadek sił ukraińskich, co do którego od pierwszego dnia nie było wątpliwości, mimo honorowego oporu, stoi więc na rozdrożu; albo wybierze preferencyjną drogę, kontynuując odwrót swoich jednostek w kierunku Słowiańska, albo wybierze ścieżkę sadomasochistyczną, kurczowo trzymając się jak najdłużej tych ostatnich bastionów Donbasu, zaczynając od bastionu Lisiczańska.

Nawet w zwykle szorstkich i oszukańczych mediach zachodnich dyskurs zmienił się w obliczu realiów zwycięstwa sił rosyjsko-republikańskich w Donbasie.
Na ziemi ukraiński sztab generalny musi podjąć decyzję w ciągu najbliższych kilku godzin, ponieważ lisiczański kocioł ma się zamienić w kocioł, wiedząc, że ostatnia realna droga przez Siewiersk jest już pod ostrzałem wroga artylerii pierwszego rzutu alianckiego, która dotarła na południowe obrzeża miasta.
Wcześniej ukraiński Sztab Generalny wydał rozkaz wycofania swoich jednostek bojowych z rejonu Zołotoje/Gorskove (na południe od Lisiczańska), 21 czerwca, zanim zostały całkowicie otoczone, pozostawiając po sobie zaledwie kilkaset osób sił terytorialnych i zmobilizowanych poddały się bardzo szybko. Nie udało mi się jeszcze dokładnie określić, gdzie wycofały się te jednostki z Zołotoje (Słowiańska na zachodzie czy Lisiczansk na północy), co może zwiastować decyzję Ukrainy o kontynuowaniu działań.


Co do Lisiczańska, siły Kijowa stoją przed poważnym dylematem:
• A) podjęcie decyzji o kontynuowaniu odwrotu swoich jednostek w kierunku Słowiańska, co nie będzie bez strat, ale co grozi porażką, ciągnąc za sobą garnizony Siewierska, Artemowska, które mocno wstrząsnęły i tak już wątłym morale tych ze Słowiańska i Kramatorska. Co więcej, manewr ten będzie oznaczał całkowite wyzwolenie terytorium Ługańskiej Republiki Ludowej i podwojenie zwycięstwa militarnego Rosji, wielkim zwycięstwem politycznym, które dodatkowo wzmocni pozycję dyplomatyczną Moskwy.

• B) w przeciwnym razie postanowią trzymać się terenu, blokując swoje jednostki podczas oblężenia Lisiczańska i marząc, że wraz z nadejściem zachodniej pomocy wojskowej (zwłaszcza artylerii precyzyjnej dalekiego zasięgu) będą w stanie odeprzeć siły rosyjskie aby utrzymać swoją twierdzę. Ale wszystko wskazuje na to, że wokół Lisiczańska będzie tylko drugi Mariupol, a w konsekwencji upokarzająca zagłada i żałosna kapitulacja jego garnizonu, którego jest tyle samo (około 15 000 ludzi).
Po chimerze wojowników świateł Azowskich, zachodnich haubic 155 mm, Międzynarodowego Legionu Ukrainy, ukroatlantycy prezentują chimerę amerykańskich wyrzutni rakietowych „HIMARS”, których skuteczność nawet w najlepszym wydaniu  podczas wojny absolutnie nic się nie zmieni.
Tymczasem „marchewki są ugotowane” dla ukraińskiej grupy taktycznej Siewierodonieck/Lisiczańsk, która na lewym brzegu Doniecka straciła już tysiące ludzi i setki zniszczonych lub zdobytych wozów bojowych.

W Lisiczańsku wyraźnie zestresowane siły ukraińskie wciąż wydają się chcieć organizować się w oczekiwaniu na możliwe rosyjskie okrążenie, przygotowując schrony, do których chcą zgonić mieszkańców, którzy są coraz bardziej maltretowani przez tę ukroatlantycką rusofobiczną nienawiść, do której dziś dodaje się gniew tych, którzy przegrywają wszystkie bitwy.
Kontynuujemy po stronie zachodnich sług mediów, które coraz częściej relacjonują rzeczywistość tożsamości tej populacji Donbasu, która z niecierpliwością czeka na zwycięstwo Rosjan.
Wśród dowodów na odrodzenie nazizmu na Ukrainie, realność rosyjskich sukcesów militarnych, fiasko zachodnich sankcji gospodarczych (poza ich efektem bumerangu na narody zniewolone przez NATO), histeria pro-Ukraińców, spójny dyskurs Rosja twierdzi (podobnie jak USA wokół swojego terytorium) zasady bezpieczeństwa zbiorowego i neutralności państw przygranicznych. Strażnicy zachodnich mediów zaczynają ciszej szczekać, gdy niedźwiedź, jedno po drugim, rozrywa kłamstwa i podżegające do wojny fantazje globalistycznej plutokracji.

Jednak, w przeciwieństwie do niektórych propagandystów, uniknę ogłoszenia zwycięstwa zbyt wcześnie, bo historia uczy nas, że kiedy kapitalizm, czy to narodowy, kolonialny czy globalny, zatopił kły w zdobyczu, trudno go oderwać (przykładem tego Francja, która utrzymuje w Afryce zbrodniczy neokolonializm w swoich byłych koloniach). 
Jeśli w Donbasie siły ukraińskie definitywnie straciły inicjatywę działań wojennych, z drugiej strony można sobie wyobrazić desperackie próby ofensywy z ich strony w rejonie Chersonia, Charkowa lub, dlaczego nie, Zaporoża aby mieć nadzieję na dotarcie do przyszłego stołu negocjacyjnego z minimum argumentów.

Te skazane na zagładę ofensywy będą miały wyłącznie na celu przedłużenie wojny nieco dłużej, aby NATO zmusiło Europejczyków do poświęcenia ostatnich pływających szczątków ich politycznej i ekonomicznej niezależności i pogrążenia się coraz głębiej w bezsensownej wojowniczości w tej bratobójczej wojnie przeciwko Rosji, której domagał się Waszyngton od 8 lat. A w tej grupie szaleńców i zdrajców Francja nie jest daleko od pole position, tuż za Polską i Estonią. Przybycie drugiej partii francuskich Cezarów na Ukrainę, 6 nędznych dział, które z pewnością zachowują się dobrze, ale których jedynym namacalnym skutkiem będzie pogorszenie politycznej pozycji francuskiego państwa rozbitego w dobrowolnej służbie amerykańskiemu porządkowi.
I ta zachodnia niechęć dziś widzi, jak jego szaleńcza gorączka samobójcza została spotęgowana przez nowy systemowy upadek (ogłoszony w 1972) jego kapitalistycznego modelu i który plutokracja chce teraz uratować dzięki wojennemu trefnisiowi na wybrzeżu Morza Czarnego.

A Ukraina, która od XVIII i XIX wieku była celem brytyjskiej, a potem amerykańskiej talasokracji, ponownie jest priorytetem imperializmu Stanów Zjednoczonych w Europie, wprowadzając w 2004 r. (pomarańczowa rewolucja), a następnie w 2014 r. (stan Majdanu) swoją strategię uprzedzenia tego zrywu (i rozłamu) między Zachodem a Eurazją w celu uzyskania:
• poprzez reżim ukraiński i jego nazistowskie komponenty, międzynarodowej izolacji Moskwy i militarnej strategii gospodarczej Rosji, strategii wymyślonej przez globalistycznej plutokracji, która sromotnie upada.

• poprzez NATO nowy podział Europy i zaostrzone udomowienie jej zachodnich społeczeństw stało się niestety możliwe dzięki ich apatii i współpracy państw narodowych, które w znacznym stopniu podporządkowały się interesom kapitalistycznej elity.
Dlaczego to pytanie „Co potem?” zaczyna narzucać się bezwarunkowo na horyzoncie kolejnego zwycięstwa Rosji w Donbasie.

Dopóki Ukraina będzie interesować NATO ze względu na ogrom swojego terytorium dla zachodnich przemysłów, a przede wszystkim dostęp do Morza Czarnego, globalistyczna plutokracja będzie kontynuowała strategię zapobiegania temu „europejskiemu obrotowi strategicznemu” (Brzeziński), nawet jeśli chodzi o poświęcenie Ukraińców do ostatniego, w tym Donbasie wulkanie, zleconym w 2014 roku przez CIA przywódcom zamachu stanu w Kijowie (wówczas Turczynowa), który eksplodował 24 lutego rosyjską interwencją, której celem było wyzwolenie Noworosji i jej portów zajmowanych przez ukroatlantyków.

Ale tak jak Europa znów zobaczy się rozdarta przez nową żelazną kurtynę narzuconą przez dobrowolną niewolę zachodnich państw narodowych dyktaturze towarowej, jest bardzo prawdopodobne, że ten region również zostanie rozdarty, podobnie jak Donbas w ciągu swoich 8 lat, z nowej aktywnej linii frontu o długości 900 km, która swoim morderczym ogniem graniczy z zachodnią flanką wielkiej Rosji.
Chyba że narody Europy pójdą za przykładem Donbasu i nie poprowadzą buntu przeciwko swoim państwom narodowym sprzedanym imperium i odzyskaniu swoich naturalnych terytoriów w europejskiej wspólnocie przeznaczenia, w której wszyscy wspólnie bronią interesów przed globalizmem, którego liberalizm ogranicza się wyłącznie do ich kasty rządzącej.

Nie wolno przejmować władzy na Zachodzie, ponieważ jest ona zgniła w swoim strukturalizmie, musi zostać zniszczona, aby umożliwić narodom Europy dołączenie do ogromnej sieci wielobiegunowego i sprawiedliwego świata w rozkwicie.

Erwan Castel

Opracowanie wersji polskiej SpiritoLibero.

Źródeł artykułów, z przyczyn oczywistych, do odwołania nie podaję.

(Poglądy wyrażone w artykule niekoniecznie odzwierciedlają poglądy SpiritoLibero)

Jarek Ruszkiewicz SL – Blog tylko dla nie wyszczepiony

Za: https://spiritolibero.neon24.info/post/168459,siewierodonieck-relacja-z-frontu

——————————————————–