CZY REWOLUCJĘ FRANCUSKĄ WYWOŁALI JAKOBINI?

26 Lipiec 2022

Obecnie, wielu dziennikarzy, historyków posługuje się fałszywą narracją, iż Rewolucję Francuską wywołali Jakobini. Jest to narracja żydowska, którą powielają, przede wszystkim żydzi [którzy dobrze wiedzą że jest to fałsz, ale która jest potrzebna dla ich międzynarodowej polityki wprowadzającej zamieszanie historyczne.

Podobnie jest i z Rewolącją „bolszewicką”, wypaczającej prawdę o tej Rewolucji. Parę lat temu będąc u moich znajomych, rozmawiając o II wojnie światowej, w międzyczasie zapytałem Anki – córki znajomych, która skończyła Harward Unniversity – jakiej nacji byli ci bolszewicy … po krótkim namyśle odpowiedziała, że to byli Rosjanie, przecież walczyli w armii rosyjskiej [tak uczy się na amerykańskich uniwersytetach]. Drugi przykład przekłamań historycznych… W latach 1900-tych [rok 1996 czy 1997 nie pamiętam dokładnie], czytam w »Gazecie Polskiej« – „Nowy Dziennik”, że Polak zabił dwóch synów 9-cio i 7-mioletniego siekierą… Przykro było to czytać, ale tłumaczyłem sobie, że wśród każdej nacji znajdzie się jakiś „odmieniec”, ale traf chciał, że moja znajoma z pracy, w tym czasie miała wolne, gdzieś po tygodniu wróciła i pytam się jak spędziła ten wolny czas, czy była gdzieś na wycieczce? Odpowiedziała że była w Polsce na pogrzebie synów ciotecznej siostry w Ełku, których zarąbał siekierą ich ojciec, ten przeklęty żyd… Pytam się czy to był żyd, bo w Nowym Dzienniku pisali, że to Polak – a skądże jego matka czy babka [nie pamiętam dokładnie] to żydówka z Polski, ma dwa budynki na Manhattanie…

I przypomniałem sobie o takim słynnym „Kubie rozpruwaczu” w Anglii, który rozpruwał brzuchy ciężarnym kobietom, i też pisali, że to Polak, a już ten przypadek znałem … ktoś postarał się udowodnić i zamieścił w przestrzeni publicznej, że to nie był Polak, a polski żyd spod Poznania.

Również znany fabrykant i pisarz Henry Ford w swej książce „Międzynarodowy Żyd”, opisał, jak żydzi przez wiele lat walczyli o to, by w USA nie istniała nacja żydowska, a tylko np. Polak wyznania mojżeszowego, Rosjanin wyznania Mojżeszowego, Amerykanin wyznania Mojżeszowego, itd. A więc to nie od dziś żydzi w ten sposób ukrywają swoje bestialsta…

Poniżej zamieszczam ciekawsze fragmenty, dotyczące Rewolucji Francuskiej, z książki „Żydzi i masoni we wspólnej pracy”, autorstwa Felicji Eger, wydanej w 1908 r. – to dla tych którzy wierząc w “bajki” żydowskie, i powtarzają te bzdury. Chodzi o Rewolucję Francuską z Jakobinami w tle… Myślę, że żydzi mają z tego niezły ubaw…

– Tomasz Koziej

————————————————————

ŻYDZI WE FRANCJI W CZASACH POREWOLUCYJNYCH

CZĘŚĆ I

Wielką Rewolucję Francuską [1789-1799] znamy z oficjalnej wersji, jaką podaje nam historia. Natomiast niewiele pisze się o wydarzeniach, jakie były następstwem tej rewolucji przez całe dziesięciolecia po niej, we władaniu Francją. Jest niewiele prac, oddających prawdziwą wersję tych wydarzeń. Jedną z takich jest książka Felicji Eger, zatytułowana „Żydzi i Masoni we wspólnej pracy”, 1908 r. Bardzo dobrze przedstawiająca to wszystko, co miało miejsce w czasie porewolucyjnym we Francji. Oto co pisze ona na ten temat:

Działalność polityczna żydów zaczyna się od czasów Rewolucji francuskiej, której zasady zlewały się z ich zasadami tak dalece, że pierwszym czynem żydów po usamowolnieniu, była kradzież klejnotów koronnych i puszczenie ich w kurs przy pomocy masonów-rewolucjonistów: Taliena, Dantona, Fabre d’Eglantina i żydów: Ludwika Lyre, Mojżesza Trenel, Rouefa i żony jego, Lejdy, Izraela, Aarona Hombergue, Benedykta Salmona i wielu innych. Niektórzy z nich przypłacili to życiem, lecz ci, co ich do tego pchnęli, spokojnie na śmierć ich się zgodzili.

Za czasów Cesarstwa skupiono na nowo ten skarbiec, lecz obecna Republika przy pomocy żyda Lockroy i innych znowu go rozprzedała.

Zorganizowali też zaraz nowi obywatele przy współudziale masonów, rabunek Kościołów i niszczenie dzieł sztuki, owocem wiary będących. Była to doskonała dla nich okazja zaspokojenia chciwości, wzbogacenia się, a zarazem znieważania Chrystusa.

Skarb publiczny prawie żadnej z tego nie odniósł korzyści.

Zakupywali też żydzi całe Kościoły za garstkę asygnatów, które, gdy spokój został przywrócony, drogo wiernym wynajmowali. W ten sposób nabyli i zburzyli Kościół św. Jakóba, odrestaurowany przez Mikołaja Flamel. Dwaj żydzi: Ottevuere i Stevens żądali by im przysądzono kościół Saint-Denis, który w 1802 r. wynajęli od nich księża Morel i Girard i obsługiwali go. Nabywcy jednak, z roku na rok, tak podnosili cenę wynajmu, że z 3.000 doszła do 10.000. – Na koniec w 1840 r. miasto odkupiło ten kościół za 209.312 franków.

Meble i wszelkie ruchomości emigrantów korzystną bardzo zdobyczą były dla żydów i członków Konwencji, którzy wzajemnie w tym sobie pomagając, zagrabiali mienie skazanych na wygnanie. Kradziono na potęgę z całą bezwstydnością i wszystko uchodziło prawie jak w obecnych czasach.

Żyd był radcą Marata, który żądał codziennie 150.000 tys. głów, żyd Simon pastwił się nad nieszczęśliwym Ludwikiem XVII; żydzi służyli za szpiegów i zostawali dostawcami dla wojska [a wiemy co to znaczy] w wielu też departamentach, a szczególniej w Alzacji i Lotaryngii stawali się panami własności ziemskiej za pomocą pożyczek hipotecznych, udzielanych na lichwiarski procent. Mając już kieszenie pełne – ze złodziei przetwarzali się w bankierów.

Podlegali oni tej samej przemianie – co polityka. Po rewolucji, w ciągu której łowiono ryby w mętnej wodzie, nastąpiły czasy, w których trzeba było kogoś takiego, któryby usankcjonował, co było złowione.

Napoleon I, wolnomularz wyższych stopni, jakobin zapamiętały, przyjaciel Robespierra, mógł odegrać rolę, jakiej od niego żądano i jakiej się po nim spodziewano. Żydzi: Michel – „zabójca”, Certbeer, Bedarrides, poparli go materialnie w czasie wyprawy do Egiptu, masoni natomiast popierali moralnie. Wszystko mu się też udawało: niezdobytą twierdzę Maltę wziął dnia jednego, a zapał, który sztucznie wywołano, ogarnął kraj cały.

Żydzi, jak wiemy, okazywali sympatie swe jakobinom i innym partiom, odpowiednio do znaczenia ich w danej chwili. Zaledwie jednak Napoleon Bonaparte przybrał purpurę cesarską, zaraz ci sami żydzi zaczęli mu schlebiać z całą podłością; – z republikanów zostali imperialistami.

W Monitorze powszechnym, z dnia 3 lutego 1805 roku [strona 495, No 134] czytamy opis świetnej uroczystości hebrajskiej, poświęconej uczczeniu koronacji Napoleona I, na którą przybyli żydzi portugalscy, francuscy i niemieccy. Obchodzona była najpierw w Synagodze na ulicy Sainte-Avoye świetnie przystrojonej, gdzie po mowie okolicznościowej wypowiedzianej przez rabina, zanoszono gorące modły za cesarza i jego rodzinę. Zakończono uroczystość tę bankietem, na którym wznoszono toasty na cześć jego.

Za zaciągnięte względem żydów obowiązki wdzięczności, wywdzięczył się Napoleon, wprowadzeniem w życie praw równości, tak nierozważnie udzielonych żydom przez Konstytuentę. Nie omieszkali też oni zaraz to wyzyskać i ciągnąć zyski materialne w najrozmaitszy sposób. Foul wziął w rękę Bank Francji, Goldsmith zostaje szpiegiem Talleyranda – a w Anglii, Michel wydaje dokumenty wojskowe Rosji, a Rotszyld, mając do pomocy domy swoje bankowe w Frankfurcie i Dunkierce, prowadzi kontrabandę na wielką skalę.

Z tego też czasu datuje się początek ich życia politycznego. Pierwsze zebranie deputowanych żydowskich, pod prezydencją żyda Furtado z Bordeaux, miało miejsce w ratuszu 26 lipca 1806 roku. Wszystkie znakomitości żydowskie i 15 rabinów na nie przybyło. Po nim nastąpiło zwołanie Wielkiego Sanhedrynu na dzień 4 lutego 1807 roku. Posiedzenia te trwały do 4 marca tegoż r. Pierwszy to raz od czasu zburzenia świątyni Jerozolimskiej, Sanhedryn począł zgromadzać członków, rozproszonych po świecie.

Przypuszczają, że Napoleon, zrywając z Papieżem, chciał się silniej związać z Synagogą, a zwołując Sanhedryn, miał myśl że Jerozolima przysądzona mu zostanie. To jednak go zawiodło, a skoncentrowaniem finansów w rękach żydów, zrobił przewrót nieszczęśliwy w ekonomii pilitycznej.

Na zebraniu tym jak wiemy, mieli żydzi chwilę piękną przypomniawszy sobie wszystkie prześladowania i cierpienia, uznali, że jedynymi ich stałymi obrońcami byli papieże i duchowieństwo katolickie, wystosowali więc do Rzymu dziękczynny adres. Niestety, to poczucie wdzięczności było tylko bańką mydlaną, bo w krótkim bardzo czasie, gdy się zaczęło prześladowanie Papieża – żydzi poczęli znieważać go w swych dziennikach i rabowali rzeczy, należące do obrońców papieskich.

Rząd opamiętał się wkrótce, jak nierozważnym był krok usamowolnienia żydów, poznał on, że wpuścił sobie wilków do obory. Już dnia 30 kwietnia 1806 r., na posiedzeniu Rady Stanu przemówił Napoleon w te słowa: „Rząd francuski nie może patrzyć obojętnie jak niski, upadły, do najgorszych czynów zdolny naród, opanowuje i niejako we własne posiadanie zabiera dwa najpiękniejsze departamenty naszej starej Alzacji. Żydów, gdyż o nich to mówię, nie możemy uważać jako sektę religijną, lecz jako naród… Jest to zatem naród w narodzie, przeto tym niebezpieczniejszy. Zdaniem mojem, należałoby im przynajmniej na pewien czas odebrać prawo pożyczania na hipoteki, bo prawo to wtłacza niejako w jarzmo żydowskie lud francuski. Całe wsie należą już dziś do żydów i nasza ziemia Alzacka wygląda, jakoby ją kruki obsiadły…”

„Musimy zatem jak najrychlej w drodze ustawodawczej unormować te niezdrowe stosunki, wobec grożącego niebezpieczeństwa; rozdrażniona bowiem ludność chrześcijańska w Alzacji, rzucić się może na żydów i wywołać zamieszanie, jak się to już nieraz zdarzało. Należałoby również ograniczyć żydom handel, który ze względu na uprawianą przez nich lichwę i dzięki ich oszukaństwu, zagraża naszemu handlowi z dniem każdym upadającemu. Mieszkańcy Alzacji przez usta prefekta Strasburga uskarżali się przedemną na żydów i prosili o opiekę…”

Na posiedzeniu, w dniu 7 maja tegoż roku, wniósł Napoleon, by żydom zakazano w zupełności trudnienia się handlem, a to z powodu ich oszukańczych praktyk i lichwy.

Jakkolwiek Napoleon, zawdzięczając wiele żydom, chciał ich otoczyć pewnymi prawami, chociaż miał w swym otoczeniu przyjaciół tychże [Marszałka Neya i innych], jednakże, widząc jakie krajowi grozi niebezpieczeństwo, wydał 17 marca 1808 roku dekret, ograniczający ich zajęcia, a zachęcający do pracy fizycznej, zabraniający lichwy i nieuczciwego handlu, powstrzymujący przytym osiedlanie się przybyszów. – Wkrótce potem, bo 20 lipca tegoż roku, wyszło prawo, nakazujące każdemu żydowi przybrać lub zachować imię i nazwisko, stosując się do nadanych im przepisów.

Okazało się też, że miał się czego lękać Napoleon i jakiemi żydzi zamierzają chodzić drogami: Wymogli oni w nieobecności Napoleona, na ministrze skarbu Barbé Marbois za pośrednictwem Ouvrarda, pozwolenie na pożyczkę Tunetańską za pomocą bonów hiszpańskich, które skupowali tanio, a wyjednawszy poręczenie Francji, sprzedawali o wiele drożej.

Gdy Napoleon, powrócił do kraju po bitwie pod Austerlitz, i o tym się dowiedział, nastąpiła bardzo ostra scena między nim a ministrem. Wychodząc z płaczem z gabinetu Cesarskiego Barbé Marbois, rzekł: „Spodziewam się jednakże, że Najjaśniejszy Pan nie przypuszcza, żebym był złodziejem?” – „Gorzej jeszcze, rzekł Napoleon, nieuczciwość jest mniej niebezpieczną od głupoty, nieuczciwość ma granice, a głupota jej niema”.

Ponieważ, jak widzieliśmy, Napoleon poznał się na nich, żydzi, którzy się nic już od niego spodziewać nie mogli, obrócili się przeciw niemu, a jak to kiedyś cynicznie powiedział Leon Say, figura Rotszylda – bez poparcia finansów, nawet Napoleon upaść musiał.

Jeżeli umieją żydzi dzielnie popierać, pchać, kogo potrzebują lub chcą, to umieją też równie dzielnie podkopać go, usidlić, omotać, tak, że się ofiara ich ruszyć nie może, i na każdym kroku spotyka przeszkody i zapory.

W tym razie, tak, jak w wielu innych, szli żydzi ręka w rękę z masonami.

Zwycięstwa swe nadzwyczajne zawdzięczał Napoleon masonom niemieckim, którzy dla niego zdradzali swą ojczyznę; gdy przestał być ich narzędziem, zwrócili się przeciw niemu, podcięli nogi temu kolosowi chwili.

Pierwszym, który z upadku Napoleona skorzystać potrafił, był Rotszyld. W czasie bitwy pod Waterloo czatował na jej rezultat w Brukseli. Skoro tylko bitwa przegrana została, żydzi czyhający na ograbienie umierających i umarłych przybiegli do Rotszylda z tą wiadomością. Wiedział już, że jeżeli zdoła pierwszy przynieść wiadomość tę do Anglii, zyska na tym grube pieniądze. Pojechał więc co koń wyskoczy do Ostendy, ale burza straszna czyniła niepodobną przeprawę. W śmiertelnym strachu, na widok piętrzących się bałwanów, gdy do tego nikt go przewieźć nie chciał, pożerany jednak częścią zysku, ofiarował 2.000 franków biedakowi, który życie zaryzykował i dał znak do odjazdu. „Nie lękaj się, mógł powiedzieć do przewoźnika, wieziesz nieszczęście cesarza, ale szczęście Rotszylda”. – Puszczono wtedy fałszywą pogłoskę, że Wollington [dowódca wojsk angielsko-pruskich, w bitwie z Napoleonem pod Waterloo] pobity, pieniądze spadły, ajenci Rotszylda niby to sprzedawali papiery, a w istocie gwałtownie je skupywali. Gdy się następnie wykryła prawda, papiery poszły w górę i Rotszyld zyskał na tej spekulacji milion funtów szterlingów.

———————————————————-

ŻYDZI WE FRANCJI W CZASACH POREWOLUCYJNYCH

CZĘŚĆ II

Za czasów Restauracji, Rotszyld był już potęgą finansową, zmieniającą rolę swą odpowiednio do potrzeby, bywał najbardziej nieubłaganym z wierzycieli i bardzo uprzejmym z pożyczających. Pod jego naciskiem Francja musiała pospłacać i to, co się należało, i to, czego płacić nie była powinna. Wyciągał on zaległości najdawniejsze, np. żołd należny żołnierzom jakiegoś księstewka niemieckiego które dało pomoc Henrykowi IV. Chodziło mu bowiem przede wszystkim o zubożenie kraju. Rotszyld dostarczał pieniędzy, których sam żądał, i żądał tych, których dostarczał.

Żydzi, widząc go tak dzielnie prowadzącego interesy Izraela, zaczęli uważać dom Rotszyldów za dom macierzyński Judaizmu francuskiego. Z solidarnością, właściwą tej rasie, oddawali sobie wzajemne usługi. Rotszyld pożyczał im pieniądze na prowadzenie interesów lichwiarskich, a w zamian otrzymywał przez nich wiadomości i tworzył z nich sobie policję, nie mającą równej w świecie całym.

W ogólności w czasie tym żydzi przycichli; potrafili czekać i posuwać się bardzo nieznacznie i powoli, to też za Restauracji nie widziano niebezpieczeństwa, grożącego krajowi, tego niebezpieczeństwa, które tak dobrze przeczuł Napoleon. – Burboni nie cenili pieniędzy, nie znali ich wartości, natomiast Orleani przeciwnie, i to tłumaczy dlaczego dom Rotszyldów doszedł do takiego znaczenia i takiej potęgi za Monarchii lipcowej. Z panowaniem Ludwika Filipa właściwe panowanie żyda się rozpoczyna, a wraz z podnoszeniem się żyda, znaczenie Francuza, a głównie Chrześcijanina upada.

Rewolucja z roku 1830 dała sygnał wybuchu nienawiści względem ducha i pojęć religijnych. Odtąd zaczęła się walka z duchowieństwem i Kościołem.

Zmiany w karcie konstytucyjnej, przekonywają o duchu wolteriańskim i żydowsko-masońskim, jakim przejęci byli deputowani i panowie. Izby usunęły wstęp do Karty z 1814 r., pod pozorem że jest upokarzającym dla narodu, jak też i artykuł VI, mówiący: „Religia katolicka, apostolska i rzymska jest religią państwa”; a artykuł VII, brzmiący: „Kapłani religii katolickiej, apostolskiej i rzymskiej i ministrowie innych religii chrześcijańskich dostają jedynie pensję ze skarbu państwa”, przetworzono w ten sposób: „Kapłani religii katolickiej, apostolskiej i rzymskiej wyznawanej przez większość Francuzów i kapłani innych religii chrześcijańskich otrzymują pensje ze skarbu państwa”.

Na posiedzeniu Izby dnia 6 sierpnia 1830 r. „Brat” Dupin domagał się usunięcia zupełnego artykułu VI, a zmiany art. VII. A nazajutrz „Brat” Viennet prosił o to samo w imieniu 150.000 Francuzów, t.j. żydów francuskich i domagał się o pensje dla rabinów. Utrzymywał, że wydatek będzie niewielkim, bo tylko 14 rabinów otrzyma po 1.200 franków, co razem stanowić będzie 16.800 franków.

Tymczasem cyfry te umyślnie sfałszowano, bo już w następnym roku wniesiono do budżetu 65.000 fr. dla opłacenia tychże rabinów. Żądano również zmiany art. VII w ten sposób: „Kapłani wszelkich religii istniejących legalnie są opłacani ze skarbu państwa”.

Izba parów przyjęła tę poprawkę, jak również usunięcie art. VI.

Religia katolicka przestała być religią państwową na żądanie żydów i ich służalców. Szczytu ich marzeń dopełniło wstąpienie na tron króla, który był członkiem masonerii. Od tej chwili zaczyna się wiek ich złoty. Ludwik Filip zatwierdził projekt uposażenia rabinów i szkół kahalnych. Pensje rabinów pomniejszych ważyły się między 1.750 a 3.000 fr., a wielkich rabinów od 4.000 do 12.000 fr. Wtedy, kiedy pensje niższego duchowieństwa katolickiego wynosiły od 450 do 1.600 fr., Wikariusze w parafii brali po 750 fr. Jeden tylko proboszcz Notre-Dame pobierał 2.400 fr., inni proboszczowie po 1.600 fr. Wikariusz generalny Paryża tylko 4.500 fr., chociaż miał on także objazd diecezji, który znaczną część funduszów pochłaniał. Po śmierci biskupów i wikariuszy generalnych obowiązującym jest wakans kilkumiesięczny, dla zrobienia oszczędności, natomiast po śmierci rabinów i pastorów zastrzeżenia tego niema. Żyd Millhaut, poparty przez Reinacha i innych żydów, zażądał, ażeby rabini uważani byli za równych biskupom, a nie proboszczom, – wówczas poparcia nie otrzymał; dziś jednak żydzi domagać się tego nie potrzebują, bo kahał rządzi teraz wszystkim, on ma najwyższe znaczenie we Francji.

Dnia 1 stycznia 1848 r. Król i arcybiskup Paryża rozmawiali żywo w oknie pałacu Tuilleryjskiego. Arcybiskup wyrzucał królowi masonowi, że pozwalał szarpać prawa Kościoła. Król uniósł się i powiedział: „Pamiętaj, Ekscelencjo, że nieraz widziano spadającą mitrę”. – „Prawda, Najjaśniejszy Panie, ale widziano także upadające trony”.

W sześć tygodni później Ludwik Filip zrzucony został z tronu przez tych samych, którzy go wynieśli. 22 lutego abdykował na rzecz małoletniego Księcia Paryża, pod regencją matki jego, księżnej Orleańskiej.

Gdy to Dupin oznajmił na Zgromadzeniu, odezwały się zewsząd okrzyki: Niech żyje król, niech żyje hrabia Paryża, niech żyje Regencja! Dupin wtedy zawezwał do spisania aktu gorącego powitania hrabiego Paryża, jako króla, a księżnej Orleańskiej, jako regentki. Wtem po chwili straż narodowa wpada do wnętrza i Crémieux z trybuny wzywa do ustanowienia rządu tymczasowego. Krzyki i wymyślania zmuszają Zgromadzenie do opuszczenia sali; a nazajutrz Rząd tymczasowy rozwiązuje Izbę i ogłasza, że Francja zamieniona zostaje na Rzeczpospolitą.

————————————————–

ŻYDZI WE FRANCJI W CZASACH POREWOLUCYJNYCH

CZĘŚĆ III

Rola w tym Crémieux’ego była ohydna; bo gdy 24 lutego Księżna Orleańska udała się z synem na Zgromadzenie, to Crémieux zapewnił ją uroczyście o swej wierności monarchicznej i dał jej jako dowód tekst mowy, jaką miała wygłosić do przedstawicieli kraju. Postąpił tak bo nie był pewnym, która partia zwycięży. A mowa ta brzmiała: „Z woli narodu, syn mój i ja pragniemy otrzymać władzę. Oczekujemy z ufnością, ja, wdowa po księciu Orleańskim i syn mój, sierota – postanowienia narodu. Zapewnić mogę, że w syna mego wpajać będę uczucia najwyższej miłości ojczyzny i wolności”.

Tymczasem ten sam Crémieux w towarzystwie rewolucjonistów, a raczej na ich czele, udał się na ratusz gdzie obwołał rzeczpospolitą, nie radząc się bynajmniej kraju. Również samowolnie utworzyli oni Rząd tymczasowy. Crémieux w tym rządzie został ministrem sprawiedliwości (!), a kreatura jego, żyd, Goudchaux – ministrem skarbu.

Gdyby Regencja przyszła była do władzy, żyd, Crémieux potrafiłby jednak i z tego korzyść wyciągnąć.

Żydzi i wolnomularze odnieśli triumf, przechodzący ich oczekiwania. Regencja byłaby im może dała trochę swobody działania, przynajmniej liczyli na to, że kobieta im we wszystkim opierać się nie zdoła, lecz ten zamach Stanu uczynił ich absolutnymi panami Francji.

6 marca Komisja, złożona z wielkich dygnitarzy masońskich udała się do ratusza dla złożenia adresu Rządowi tymczasowemu. Było to, pierwsze oficjalne wystąpienie sekty. „Br. Br”. Crémieux, Garnier-Pagés, Marrat, Paguerre, przybrani w kostiumy masońskie, przyjęli deputację. Crémieux wystąpił z mową sławiącą wolność, równość, braterstwo, triumf zasad masońskich, i możność powiedzenia sobie, że cały naród wtajemniczonym został.

To wtajemniczenie i ten triumf zasad masońskich troszkę tylko za drogo kraj kosztowały. Raport Komisji, zobowiązanej do zbadania rachunków Rządu tymczasowego mówił że wielki nieporządek panował w zarządzie funduszami skarbowymi bo w ciągu dwóch miesięcy wydano 203.978.000 fr.

Od roku 1830 występują jako deputowani żydzi: Max Cerbeer, Adolf Izaak Crémieux, Achiles Fould, Benedykt Fould, Goudchaux, Michał Alcan, Leopold Javal, Emil Perreire, Edward Fould, Gustaw Fould, Maksymilian Königswater, Izaak Perreire, Eugeniusz Perreire, Adrian Leon Bamberger, Eugeniusz Lisbonne, Edward Millaud, Ferdynand Dreyfus, Alfred Naquet, Rafael Bischofsheim, Dawid Raynal, Emil Javal, Kamil Dreyfus i Ferdynand Crémieux.

Po raz pierwszy też wówczas żyd, Filip Leon Anspach dobił się wysokich urzędów. Ożeniony z córką G. Rotszylda, wynagrodzonym został za udział czynny, jaki brał w rewolucji Lipcowej. Został Kawalerem legii honorowej.

Na czas panowania Ludwika Filipa przypada pierwsze większe przedsięwzięcie Rotszylda, będące równie silnym świadectwem ducha oszukańczego tego bankiera, jak i głupoty rządu francuskiego. Rozporządzenie, wydane w roku 1842, mówiło, że Państwo podejmuje się wybudowania odnogi kolei swoim kosztem, administracja zaś i wyzysk, czyli wykorzystanie jej mogą być odstąpione towarzystwu. Tak idiotyczne warunki przypadły naturalnie do gustu żydom.

Stanęło więc na tym, że Państwo wybuduje kolej kosztem 150 milionów, a jako procent od pożyczki – udzielonej przez Rotszylda w sumie 60 milionów, które mu zwrócone będą po upływie lat 40 – pobierać on będzie cały dochód wynoszący 15 do 20 milionów rocznie. Czyli, że zamiast należnych mu, jako procent 120 milionów, otrzyma przeszło 740 do 800 milionów.

Żeby zaś żydzi południowi krzywdy nie mieli, odstąpiono im gałęź, prowadzącą z Awinionu do Marsylii. Koszt tego odcinka drogi przez inżynierów oznaczonym został na 20 milionów. Państwo we wspaniałości swej dało subwencji 36 milionów dla ułatwienia przedsięwzięcia. Koncesjonariusze złożyli 25 mil. w akcjach, a ponieważ akcje poszły w górę [płacono120 za 100], droga ta kosztowała naród przeszło 60 milionów franków. Nie dość na tym: wyzyskujący tę drogę, widząc że żegluga na Rodanie mogłaby im zrobić konkurencję dla nich szkodliwą, postanowili znieść tę żeglugę, jako przewożącą tanio towary i ludzi, i jest nie opłacalną.

Miliony wydane na urządzenie żeglugi na Rodanie, musiały się zmarnować, wobec tego, że pierwszym obowiązkiem ówczesnego rządu masońskiego, było napędzenie żydom pieniędzy do kieszeni.

Za tegoż panowania awansowała rodzina Perreirów: Emil i Izaak Perreire zostali dyrektorami kolei Wersalskiej i kolei z Saint-Germain. Była to rodzina gładsza od Rotszyldów, ale przeważnie grynderska. Rzucali oni pięknymi słówkami liberalizmu, wolności, postępu, ale się na tym wpływ ich moralny kończył złe więc postępowało: żyd Deutsch wydaje księżną Berry, swą dobrodziejkę za 500.000 franków, Izaak Adolf Crémieux i żyd angielski Mojżesz Montefiore przekupstwem zyskują uniewinnienie przełożonych kolonii Izraelitów w Damaszku, którzy zamordowali O. Tomasza, Kapucyna i jego służącego w celach rytualnych; dzienniki: Presse, Constitutionnel, Débats i Siécle, przekupione, nie ogłaszały nic takiego, co by Rotszyldowi było nieprzyjemnym. Inne dzienniki uczciwe sprawy narodowej dzielnie broniły, umysły bystrzejsze, przeczuwały niebezpieczeństwo grożące; Piotr Borel, zdolny publicysta w dzienniku „Jouranal de Commerce”, śmiało wypowiada swe poglądy, za co prześladowany resztę życia, umarł z wyczerpania sił – inaczej mówiąc, z głodu.

Wtedy to jeszcze żyd w towarzystwie przyjmowany nie był. Książę Orleański nie chciał przyjąć Rotszylda do swego stołu, ani nawet nie zaprosił go do swej trybuny w czasie wyścigów w Chantilly. Książę Paryża jednak bywał już na obiadach u Rotszylda a córka jego pierwsze swe kroki w świecie towarzyskim stawiała w Ferrinres, rezydencji Rotszyldów.

Jakeśmy wyżej wspomnieli, w roku 1848, Crémieux został członkiem Rządu, Baron James Rotszyld – Najwyższym Inspektorem Generalnym, t.j. masonem 33 stopnia. Wysokim urzędnikiem i człowiekiem zaufania Rotszylda był Cousin, jeden z najczynniejszych i najszkodliwszych masonów. Urzędnik Wielkiego Wschodu przynosił mu codziennie do biura raport, tam też podpisywał on dyplomy, rozkazy i rozporządzenia, tyczące się lóż.

W takich to rękach wówczas skupiał się cały ster rządu we Francji. Po roku 1848 w którym to Rotszyld roztaczał żale nad tym, czego nie zarobił, udając nawet chwilowe bankructwo dla własnej korzyści. Ministrem skarbu była także jego kreatura – żyd, Goudchaux. W chwili, gdy Francja była w niebezpieczeństwie i Lamartine nawoływał: Ratujmy Francję! Goudchaux wołał: Ratujmy Rotszylda! i uratował go. Zamiast 250 milionów, do pożyczenia których Rotszyld się zobowiązał, pożyczył tylko 80 – reszty odmówił, pomimo że widział, jak bardzo Francja pożyczki tej potrzebowała, a może właśnie dlatego, że jej tak potrzebowała. Osiemnaście milionów które zyskał na wymianie, uważał za taką drobnostkę, że nawet o niej wspominać nie było warto. Goudchaux znał doskonale zasady Talmudu, i wiedział, że zobowiązanie względem „goja” nie wiąże żyda.

W roku 1849 wywołany kryzys ministerialny nie przynosi szkody Rotszyldowi, bo Fould zastępuje Goudchaux’a, i pozwala Rotszyldowi zapłacić, gdy ten zechce, t.j., gdy będzie mógł na operacjach swych zarobić tyle, ile zarobić zamierzał.

Gdy Rzeczpospolita zamieniona została na Cesarstwo, ani jeden żyd nie stanął w szeregu jej obrońców, wiedzieli oni dobrze, że zmiana rządu nie wpłynie na zmianę ich położenia finansowego i że za Cesarstwa równe korzyści ciągnąć będą mogli, a o to im najwięcej chodziło.

Owocem rewolucji tej było napędzenie pieniędzy żydom, a dla Francji przejście z pod jednego – pod drugiego żyda. Na początku bowiem Cesarstwa, żydzi niemieccy, uosobieni przez Rotszylda, usunęli się cokolwiek dla żydów z Bordeaux, wyobrażanych przez Perreirów, Millaudów, Solarów i innych. Ci to okraszają brzęk złota pięknie brzmiącymi frazesami o panowaniu cywilizacji, erze postępu, podniesieniu moralnym indywiduów, polepszaniu losu proletariatu. W tym szalbierstwie odczuwa się dobrze rolę współrzędną masonerii. A jakkolwiek żydzi ci są więcej Francuzami od żydów niemieckich, jednakże żydzi niemieccy ich wyparli, a właściwie nie wyparli, tylko zabrali dla siebie większe interesy, im zaś mniejsze zostawili.

Ci ostatni wywołali wojnę francusko-niemiecką, ofiarowali Bismarkowi papiery wartościowe, których mu potrzeba było za złoto, które jedynie we Francji wówczas się znajdowało. Szpiedzy niemieccy znaleźli wszystko do wojny przygotowane, bo żydzi i masoni oddali Niemcom Francję spętaną najzupełniej.

Bismarkowi chodziło o wytępienie we Francji wiary, która dając pogardę życia, czyni narody niezwyciężonymi. Wolnomularstwo francuskie ofiarowało się dokonać tego i spełnić mord ten na własnym narodzie, walcząc niezmordowanie do dnia dzisiejszego przeciw temu, co Francję wielką zrobiło. Dzielną pomoc znajduje ono w kieszeni żyda, który ma z czego czerpać, bo od 1865 r. ogarnął wszystkie ważniejsze interesy i objął we Francji wszystkie stanowiska życia społecznego i umysłowego. Pisma polityczne w bardzo znacznej części przeszły w jego ręce. Schiller, Wintersheim, Doltinger, Cerf, Lewita, Lewinsohn, Deutsch, Erdau, trzymają wydawców i redaktorów w kurateli; Offenbach i Halvy szczują przeciw wojsku, Kugelmann sieje nowiny żydom sprzyjające, Slle demoralizuje młodzież dorastającą wykładaniem jej zasad materialistycznych. Adrian Marx wkręca się aż do pałacu cesarskiego do Tuilleries dla zajęcia miejsca historiografa Francji; muzyką kościelną pałacową dyryguje Juliusz Cohen, a Waldteufel – orkiestrą na balach cesarskich. Archiwa Izraelskie polecają na profesora matematyki dla młodego cesarzewicza, żyda czeskiego Filipa Koralka. Co zaś najwięcej oburzającym i najsmutniejszym, iż nawet na spowiednika i jałmużnika cesarzowej wkręcił się żyd J. Maria Bauer, usunąwszy nędznymi przebiegłymi intrygami i przy pomocy masonerii czcigodnego księdza Deguerry, wieloletniego jej jałmużnika. Ten to Bauer, najnędzniejszy z nędzników istniejących pod słońcem, szarlatan, oszust, apostata, pozorami szyku i elegancji zyskiwał sobie ludzi, dopóki się na nim nie poznali. Niegodziwiec ten wywierał nacisk na Cesarzową, żeby męża pchała do wojny.

Zaufanie ogólne do żydów było zupełnie niepojętym. Pułkownik Stoffel powierza tajemne depesze żydowi pruskiemu Bleichröederowi, Gramont powierza znakomitą pracę patrioty czeskiego, żydowi niemieckiemu, który naturalnie ogłosił ją w pismach niemieckich na korzyść przyjaciela swojego Bismarka.

W dniu wejścia do Paryża wojska niemieckiego – poza głównym sztabem, który szedł na śniadanie, urządzone dla niego najuprzejmiej przez P. Ernesta Picarda – ciągnął długi sztab, złożony z samych żydów niemieckich, dla pośredniczenia w wypłacie miliardów, co stanowiło komiczny, ale strasznie bolesny widok, udowadniający, do jakiego stopnia wojna ta była wojną żydowską – zamachem giełdowym.

Dalszy ciąg nieszczęść Francji był już naturalnym tego następstwem. Z dniem 4 września, zaczęło się panowanie żydów-masonów francuskich. Gambetta, Crémieux, Picard, Simon, Maguin, Favre biorą ster rządu. Edmund Adam zostaje prefektem policji, Kamil Slle – sekretarzem generalnym ministerstwa spraw wewnętrznych, a na 11 członków rządu tymczasowego było 10 żydów-masonów. Ponieważ Francja tak dalece jak dziś zgangrenowana jeszcze nie była, chwilowo chociaż udało się niezmiernej większości Zgromadzenia narodowego odzyskać władzę, ale pod naciskiem intryg, pieniędzy i sekty masońskiej – partia ta upaść musiała.

W roku 1860 powstaje „Związek powszechny Izraelski” utworzony przez Crémieux’ego. Od tej chwili Izrael opasuje Francję łańcuchem, zaciskając ogniwa jego coraz więcej.

Pod koniec cesarstwa opanowali już żydzi najważniejsze stanowiska: Crémieux, jako minister sprawiedliwości, na naczelników swojej kancelarii powołał współwyznawców swoich: Levena i Lechmana. Juliuszowi Favre, ministrowi spraw zagranicznych, nakazano wziąć na sekretarza żyda Hendlé. Juliusz Simon, minister wychowania publicznego, miał za pomocnika żyda Manuela. Duszą rządu obrony narodowej, był Gambetta, który miał do pomocy sekretarza generalnego żyda Slle. Z takimi ludźmi i przy współdziałaniu znacznej liczby prefektów masonów, żydzi wszystko otrzymać mogli; dostawy dla wojska na bardzo dogodnych warunkach; naturalizację dla żydów Algierskich i wszystko, co im się tylko potrzebnym wydało.

W nieszczęśliwej kampanii roku 1870, tak źle przygotowanej i paraliżowanej ciągle przez republikanów, żydzi grają bardzo smutną rolę. Znaną była powszechnie La Paiva, szpiegująca dla Księcia Bismarka, przy pomocy agentów międzynarodowych: Bleichröedera i Rotszylda. Agencja żydowska Wolfa, puszczająca fałszywe wieści, pchała Francję do wojny. Skoro zaś do niej przyszło, żydzi na każdym kroku pełnili funkcje zdrajców. Jeden z nich, Meyer, handlarz w Metz któremu udowodniono szpiegostwo powiesił się w swym sklepie, inny odkryty, zbiedz zdołał. Schull, objaśniający wojskom niemieckim o ruchach wojsk francuskich, skazany był na rozstrzelanie. Cerfbeer, za podobne przewinienie, wskutek nadzwyczajnych starań swych współwyznawców, ułaskawiony został. Sommer, uczeń szkoły rabinów, za objaśnienie nieprzyjacielowi jakie Francja ma środki obrony, miał już ponieść karę, lecz prusacy, odniósłszy właśnie zwycięstwo, przeszkodzili w wykonaniu wyroku. Za wyrok ten zemścił się nową zdradą.

Żydzi niemieccy szli wszędzie za wojskiem dla okradania zmarłych i rannych. Słusznie też żołnierze dawali im miano kruków. Cóż dopiero powiedzieć o dostawcach dla wojska. Wielu żydów, którzy grosza własnego nie mieli przed wojną, później zostali milionerami. Ale biedni żołnierze otrzymywali obuwie z papierowymi podeszwami, a kołdry i ubrania takie, że po tygodniowym użyciu rozpadały się w łachmany.

Prusacy jeszcze obozowali pod bramami Paryża, gdy wybuchła Komuna. Żydom i masonom chodziło bardzo o wciągnięcie do niej – rzemieślnika, którego sobie jeszcze wówczas lekceważyć nie mogli, bo jakkolwiek już blisko 100-letnia praca towarzystw tajnych podkopała w nim wiarę nie był on jeszcze takim, jakimby go widzieć pragnęli. – W chwili, gdy nad zdemoralizowaniem go pracować zaczęto, miał on swoje, wyróżniające go cechy: Wnętrze mieszkanka jego ozdobione było wyobrażeniami korporacyjnymi, wydawanymi staraniem syndykatów, przedstawiającymi Świętych, których za patronów dany cech uważał. Liczne obrazy z życia tychże świętych, szczegóły ich męczeństw, służyły za nieprzebrany temat rozmowy. Inne obrazki wyobrażały różne narzędzia, potrzebne w danym fachu.

Obrazki te rozdawane wszystkim członkom danego towarzystwa, stanowiły jakoby łącznik wspólny w modlitwie i pracy. Zawieszano je w warsztacie, a święty, otoczony aureolą świętości, choć nieraz wymalowany okropnie krzyczącymi kolorami, patrzył tak na majstra, jak na czeladnika, błogosławiąc obydwom, usiłującym zrobić swe arcydzieła jak najpiękniejszymi. W sto lat później, pomimo usilnej pracy masonów i żydów, nie mogli oni jeszcze zadowolnić swych moralnych zabójców. Oto obraz „rzemieślnika” z epoki Komuny, nakreślony mistrzowską ręką autora „La France juive”.

«Był to w istocie typ szczególnego rodzaju. Wszystko się mieszało w jego zamąconym mózgu: kochał Francję, kochał Polskę, bo była prześladowaną, nienawidził tego, co nazywał niewiadomo dlaczego, „partią księżą”, ale nie przypuszczał na wzór Pawła Berta, „że człowiek jest zupełnie podobnym do zwierzęcia”, patrzył bez wstydu na krucyfiks, zdobiący skromne jego mieszkanko, przypominał sobie, że go kiedyś dał w ręce drogiej mu matce, gdy życie kończyła; zawieszał w Kwietniową Niedzielę gałązkę święconą, którą dziecko przyniosło. – Do krucyfiksu niekiedy przyczepionym był krzyż legii honorowej, jednego z towarzyszy Napoleona I». Wyrobnik paryski był rewolucjonistą gorącym a w dniach wzburzenia strzelał do wojska, czuł jednak, że serce bije mu silniej, gdy pułk jaki defilował po przedmieściu.

Przekonany czytaniem powieści Eugeniusza Sue, że Jezuici spędzali życie na przywłaszczaniu sobie cudzego dziedzictwa, z przyjemnością jednak widział Brata Jezuitę, który go niegdyś nauczał. Powstawał z całą zapalczywością przeciw „przesądom”, a byłby bardzo strapionym, gdyby syn jego i córka nie przystąpili do pierwszej Komunii św. – Gdy wielki dzień ten nadchodził, wyprawiał żonę z dzieckiem do kościoła, sam zostawał w domu, lecz nagle zrywał się, rzucał narzędzia pracy, wdziewał odświętne ubranie, biegł do kościoła i ukryty za filarami, szukał oczami wśród białej falangi chłopczyka lub dziewczynki klęczącej w skupieniu przy brzmieniu śpiewów i blasku świec, a gdy dostrzegł twarzyczkę ukochaną, odwracał się dla otarcia łez i spotykał się wtedy twarzą w twarz z płaczącym jak on towarzyszem: Ty także, mój stary… – „Co chcesz to mów, ale to zawsze serce wzrusza”…

Zręczny, pracowity, niedościgniony w pracach wpół artystycznych, wpół przemysłowych, w których to robotnik paryski celował ponad wszystkimi innymi, żył względnie szczęśliwym. Przymiotami swymi, wesołością, żywością umysłu, zamiast zyskać przychylność, zjednywał nienawiść żyda niemieckiego; patriotyzmem swym długo opierał się nieprzyjaciołom, a wrodzoną uczciwością i bezinteresownością, miłością wszystkiego, co prawe, pomimo usiłowań długoletnich zgangrenowania go, nie był jeszcze odpowiednim narzędziem dla przyszłej dyktatury polityczno-finansowej żyda „Gamberle”, czyli Gambetty. Komuna była zatem doskonałym środkiem do pozbycia się znacznej części tej ludności. Zadenuncjowani przez przywódców, którzy ich do niej pchali, przez takich Barrerów, obdarzonych za to tekami ministerialnymi, nieszczęśliwi rzemieślnicy trupami swymi zasłali ulice, aleje i parki, wtedy, gdy ci co ich do tego pchnęli, spokojnie liczyli zagrabione banknoty.           CDN

——————————————————————-

 ŻYDZI WE FRANCJI W CZASACH POREWOLUCYJNYCH

CZĘŚĆ IV

Działacze Komuny przedstawiają się nam pod trzema postaciami. Z jednej strony, widzimy lekkomyślną, nierozważną, bezmyślnie zapaloną jej część, złożoną z Francuzów; z drugiej sprzedajną, chciwą, rabującą, nędznie spekulującą, pchającą nierozważnych, złożoną z masonów. Federaliści francuscy bili się dobrze i o dziwo dali się zabić. Komunarze żydowscy kradli, mordowali i palili dla ukrycia kradzieży. Pewni handlarze z ulicy Turbigo, zorganizowali rabunek, jakoby rodzaj operacji handlowej i wyjechali do Nowego Yorku – milionerami.

Dwojaki też był wynik Komuny: wzbogaciła w niewielkich ilościach wędrowne żydostwo które po upadku rządu obrony narodowej, wytrząsnęło tylko szuflady, pozbierało skrzynki zapomniane, ograbiło pałace prywatne i ministeria z dzieł sztuki, oszczędzając tylko starannie domy żydowskie. Najlepszym dowodem jak umiejętnie w tym się kierowali, że żaden ze 150 domów Rotszylda ani spalonym, ani uszkodzonym nie został.

Drugim wynikiem, o wiele jeszcze ważniejszym, było zamordowanie 35,000 Francuzów przez Francuzów.

Niemcy za swą opiekę zażądali pogardliwie jednego tylko od Komuny, t.j. zwalenia kolumny, świadczącej o ich dawnych pogromach, bo złożonej z armat na niej zdobytych. Sygnał zwalenia jej dał na szczęście nie Francuz, lecz żyd nikczemny, Szymon Mayer. A Bleichröeder, bogaty bankier berliński i wolnomularz wyższych stopni, był doradcą rządu niemieckiego w kwestii warunków, jakie miano nałożyć na Francję.

Rok 1872 i 1873, były zupełnym triumfem dla Izraela. Triumfowi temu towarzyszył brzęk złota, żydzi wzbogacili się pożyczką, udzieloną Francuzom. Cztery miliardy z pięciu zostały w ich rękach. Królem szwindlu tego był Bleichröeder. On to naznaczył okup Francji na 5 miliardów, których dostarczyli jego współwyznawcy. Dla niego to Francja musiała przedsięwziąć nieszczęsną wyprawę do Tunisu.

We Francji 300,000 do 400,000 rodzin właścicieli, przemysłowców, drobnych kapitalistów zostało doszczętnie zrujnowanych, ale Rotszyld zarobił 400,000,000 na nieszczęściach Francji.

Rabin Izaak Bloch szerzył przekonanie, że wojnę pruską nakazał papież dla wymordowania uczciwych ludzi, a Prusacy prowadzeni ręką Bożą przybyli szczęśliwie dla ukarania winnych i ocalenia niewinnych.

Od roku 1873, żydzi wraz z masonami objęli otwarcie ster rządu. Nawet ci Francuzi którzy widzieli nieszczęście grożące krajowi i im samym, tak już byli omotani, że nie śmieli stawiać oporu, z obawy, by im kredyt banków żydowskich wypowiedzianym nie został. – Na prośbie kupców paryskich figuruje już wtedy na 160 podpisów – 45 żydowskich.

Francja nie miała wówczas człowieka, któryby z korzyścią i siłą zawładnął krajem. Hrabia de Chambord był najzacniejszym człowiekiem, ale bez temperamentu koniecznego w tych ciężkich czasach. Ludzi zacnych, takich jak Broglie de Mun, generała Ducrot nie dopuszczonoby do władzy, a taki Gambetta, którego żydzi chcieli uważać za swego Mesjasza, taki Mac-Mahon o którym mówiono, „że nigdy nie mówi, a zawsze kłamie”, taki Trochu – również prawdomówny, książę Decazes – wplątany do wielu przedsięwzięć finansowych, zupełnie owładnięty przez masonów i żydów, nie mogli dźwignąć kraju, szczególniej wobec tak potężnego nieprzyjaciela, jakim był Bismark. Z całą świadomością czynu swego popierał Bismark Rzeczpospolitą żydowsko-masońską we Francji chociaż wiedział że ona stanie się ogniskiem zarazy dla całej Europy. Miał wtedy Bismark jednego człowieka, z którym liczyć się musiał, był nim Arnim. Sam Bismark uważał go za swego następcę, ale Arnim różnił się z nim w pojęciach. Popierany przez znaczną część arystokracji niemieckiej i samą cesarzową Augustę, chciał zastąpić Bismarka i prowadzić dalej jego dzieło, lecz zmieniając zupełnie plan działania. On to chciał uzdrowić Francję, żeby Europa nie padła skutkiem tej zarazy. Lecz Bismark, działający ręka w rękę z żydami, ubezwładnił Arnima, który pozbawiony urzędów, tytułów i możności działania, umarł ze zmartwienia w Szwajcarii, dokąd się udał.

W Niemczech całym sercem i duszą żydzi pomagali Kulturkampfowi, za co posiedli łaski Bismarka.

Upadek poczucia narodowego w sferach republikańskich, rządzących Francją, był tak wielki że na kongres berliński na którym Francja po raz pierwszy występowała wobec tych, co ją okaleczyć pozwolili, wysłała kosmopolitę Waddingtona, Anglika z rodu. Przedstawiciel ten nie tylko że nie popierał interesu kraju którego był ministrem, ale popierał interesy Anglii, pchając ją do wzięcia Cypru i uśmiechał się, gdy Anglia oświadczyła zamiar wypędzenia Francuzów z Egiptu. Dla Francji żądał tylko… usamowolnienia żydów rumuńskich!!!

Rumunia i tak była zupełnie zawładniętą przez żydów. Zmonopolizowawszy napoje, ściągali żydzi do siebie też pieniądz kraju całego, wszystkie produkta, których cenę naznaczali, będąc panami własności ziemskiej, wysysali całkowicie krew rumuńskiego narodu. Ale im mało tego było, zapragnęli oni Rumunię postawić tak nisko, jak postawili Francję… Do tego bardzo się nadał Waddington.

Na jednym z posiedzeń „Alliance Israélite” Crémieux uczcił Waddingtona słowami: „Są to wszystko owoce postępowania tak szlachetnego, tak uczciwego i tak czystego, jakim było w Berlinie postępowanie naszego ministra spraw zagranicznych, naszego Waddingtona”. Czy ten wyraz „naszego” oznacza, że był pochodzenia żydowskiego, czy że był na ich usługach – niewiadomo.

Jak silnym był nacisk żydów francuskich, widzimy ze słów Gambetty, który rzekł do pana Catargi, posła rumuńskiego: „Żądam od waszego rządu, żeby się zdecydował, bo Francja uzna wtedy niezależność waszego kraju, jeżeli wy uznacie zupełne równouprawnienie żydów”. Waddington dał słowo Crémieux’emu, że żądanie to popierać będzie.

Mieli więc żydzi Waddingtona do spraw zagranicznych, Leona Say narzędzie i sługę Rotszylda do spraw wewnętrznych i finansowych, ale największą nadzieją Izraela był im Gambetta. Wzamian za udzieloną mu władzę i poparcie, żądali od niego.

  1. Korzystnych interesów dla siebie.

  2. Prześladowania religijnego pod każdą formą; usunięcia wizerunku Chrystusa którego widok był im tak przykrym; zamknięcia szkół chrześcijańskich, bo z nich wychodzili dobrzy chrześcijanie-patrioci, kochający ojczyznę Francuzi.

  3. Prawa bezpieczeństwa ogólnego, któreby pozwoliło żydom, pod pozorem zabezpieczenia kraju, w czasie właściwym dopełnić dzieła komuny i pod pozorem wypędzenia recydywistów i włóczęgów, usuwać z Francji żywioły im nieprzyjazne, zastępując je żydami, ściąganymi z Polski, Rosji, Niemiec i Rumunii.

  4. Wreszcie żądali wojny.

Co do korzystnych interesów tych, Gambetta im nie szczędził. A przed prześladowaniem religijnym się nie zawahał, wszak miał między wolnomularzami takie indywidua jak: Cazot, Constans, Reinach, Waldeck-Rousseau i wielu innych.

O wypowiedzeniu wojny, w czasie, gdy panowała tak straszna dezorganizacja, że chcąc wysłać pułk do Tunisu, musieli ściągać ludzi z Brives, konie z Perpignan, a siodła z Wersalu – myśleć było niepodobna. Rozumieli jednak żydzi, że to byłoby doskonałym dla nich interesem, podejmowali się zatem wypożyczenia potrzebnej na to sumy. Tym więcej ich to nęciło, że zwrot pożyczki musiałby być rozłożonym na lata, mieliby zatem Francję przez ten czas niejako w arendzie.

Oparli się jednak temu ci Francuzi których serc „robak zepsucia” jeszcze nie stoczył. Był to instynkt samozachowawczy, który nie pozwolił im dopuścić się wiwisekcji na własnej ojczyźnie.

Bismark postępował z Francją względnie uczciwie, bo skoro tylko zobaczył, że Francja jest w rozkładzie moralnym, ekonomicznym i administracyjnym, pozostawił ją w pokoju, mówiąc otwarcie: że Rzeczpospolita jest formą rządu najlepiej dogadzającą interesom Niemiec; walka przeciw panującej religii, jest najsilniejszym środkiem rozkładowym, a zatem Rzeczpospolita jako taka, czyniąc niepodobnym odrodzenie Francji – jest najlepszą rękojmią spokoju Europy.

Raz jeden tylko Bismark wmieszał się do spraw Francji, a to wtedy, gdy groziło jej zniesienie Rzeczpospolitej; sprzeciwił się zaprowadzeniu stanu oblężenia w dniu 16 maja, chodziło mu bowiem o triumf republikanów i przeszkodzenie utworzeniu się monarchii we Francji.

Gdybyż to byli Francuzi zrozumieli! Ale nie zdawali oni sobie jasno sprawy z tego, a był już kraj pod obuchem garści tych wyrodnych synów, którzy wraz z odstąpieniem Boga i zatratą sumienia, rzucili się pod nogi „cielca złotego”, nieprzyjaciela Boga i ojczyzny.

Jednym z szeregu najnikczemniejszych czynów republiki żydowsko-masońskiej, a głównie Gambetty, była wyprawa do Tunisu bez racji i podstawy, jedynie tylko dla ułatwienia żydom zdobycia zysków pieniężnych. Akcje ze 125 franków podnieśli do 500, które potem płaciła Francja.

Z 50.000 wysłanych żołnierzy padło 18.000 wśród cierpień niewypowiedzianych. Pędzeni zwartymi szeregami pod palącymi promieniami słońca, bez wody, padali z pragnienia i ze znużenia; dostawali obłędu lub tyfusu. Wolnomularze natomiast, zabronili nawet kapłanom towarzyszenia wyprawie. Jedynym spowiednikiem umierających był krzyżyk lub medalik dany im przed odjazdem przez matkę, siostrę lub brata!

Niepojętym jest zaślepienie ludzkie, a zarazem umiejętność żydów, wyświdrowania ludzi bez żadnej wartości na stanowiska, które uczciwi i wartościowi ludzie zajmować powinni. Jednym z takich był Gambetta. Człowiek ten, który w życiu swym publicznym popełniał same błędy, głupstwa i podłości, który w czasie, gdy inni się bili, najspokojniej siedział; który uciekł nikczemnie gdy chodziło o zdanie rachunków; który nie umiał jednej myśli jasno i poprawnie wyrazić, a był uważany za wzór patrioty, bohatera obrony narodowej – przyszłego mściciela.

W części spadła już zasłona z oczu lepszej części narodu, gdy generałowie tacy jak Ducrot i Burbaki wypędzeni zostali z wojska a nieudolny Farre został ich następcą; reszta zaś uroku prysnęła wówczas dopiero, gdy ujrzano żołnierzy z bagnetami w ręku, wypędzających starców i zakonników z ich cichych siedzib, jak i takiego masona Cazota, zapowiadającego z szyderstwem, że już niema trybunałów, a jego wola jest prawem. Z poza Gambetty, wyjrzał żyd, który dla zaspokojenia swej nienawiści do chrześcijan, pchał kraj który go przygarnął – do wojny domowo-religijnej.

Na dowód jak wiele sobie żyd ten pozwalał, nie wywoławszy nawet oburzenia, przytoczyć można np. taki fakt: Pewnego dnia podano mu piwo, które mu wydało się smacznym. Na jego pytanie kto sfabrykował ten nektar, odpowiedziano, to żyd, noszący biblijne nazwisko Agar. Odpowiedział: „Mianuję go prefektem, będzie odtąd fabrykował interesy”. Ale ten zdolny fabrykant nie chciał na tym poprzestać, prosił o zamianę tej posady na posadę skarbnika generalnego w Cahors, przynoszącą 80.000 franków rocznego dochodu. I nikt nie zaprotestował.

Na dwa lata przed śmiercią, zapragnął tenże Gambetta raz jeszcze kieszenie żydowskie napełnić złotem, chciał dokonać konwersji długu włoskiego, ale zamiast posłać w tej misji zdolnego finansistę, mającego ze skarbem publicznym do czynienia, wysłał żyda Hiszpańskiego, nazwiskiem Ruiz. Przyjęto go też odpowiednio.

Gambetta był mało inteligentnym, był też bardzo lekceważonym przez wszystkich ludzi pióra, z wyjątkiem tych, którzy go pchali.

Mózg Gambetty ważył połowę tego co mózg Byrona i wiele mniej od innych ludzi sławnych. „Był to mózg tenora, ale… nie artysty”, powiedział Drummont. Nie był on w stanie dwóch zdań poprawnie powiedzieć. Sposób wyrażania się jego był tak dziwnym że został przysłowiowym; a porównania, które zwykł był robić, były najkomiczniejsze. Wynikało to po części z tego, że on nie miał uczucia, ani pojęć, ani ukochania Francuza. Słowa jego i myśl – nie miały związku między sobą, tak samo jak i polityka jego nie wiązała się ani z przeszłością ani z przyszłością.

Ten, który tyle zrobił dla żydów, obraziwszy na siebie Rotszylda zbyt poufałym traktowaniem, w obecności utytułowanych osób, został w końcu przez nich opuszczony. Może był im już nieużyteczny, może też kryzysem materialnym chciano przyśpieszyć upadek Związku ogólnego [Union generale], niewiadomo – wszystko tyczące się tak krótkich rządów Gambetty, jak i następnych czasów, okryte jest grubą zasłoną, z poza której, gdyby przezroczystą była, możnaby zobaczyć za dużo.

Powszechny Związek Izraelski

Chciałbym w tym miejscu wyjaśnić rolę, jaką odegrał w ówczesnych czasach „Powszechny Związek Izraela”. Była to oganizacja skupiająca żydów całego świata z odpowiednio ukształtowanym programem swej ekspansjonistycznej działalności. Oto krótka charakteryzacja tej organizacji:

Głównym twórcą Powszechnego Związku Izraelskiego, był Crémieux [żyd]. Mógł on ze swego punktu widzenia słusznie twierdzić, „że była to instytucja najpiękniejsza i najbogatsza w owoce ze wszystkich, jakie w obecnych czasach powstały”. Jest to w istocie rzeczy najdzielniejsze narzędzie do podkopania społeczeństwa chrześcijańskiego i panowania nad światem. – Związek w tej formie jak obecnie funkcjonuje, założony został w roku 1860. Pierwsze jego zebranie miało miejsce 30 maja 1861 r. W istocie jednak istniał on wiele lat wcześniej, lecz taki jakim był, ich nie zadawalniał, pragnęli bowiem uczynić go reprezentacją, któraby w imieniu narodu żydowskiego z Europą porozumiewać się mogła.

Konstytucja Związku jest bardzo prosta; każdy żyd, wnoszący pewną składkę, członkiem jego być może. A rządzi nim Komitet centralny, złożony z 60 członków, rezydujący w Paryżu, prowadzący korespondencję z komitetami okręgowymi i miejscowymi.

Członkowie, wybrani przez głosowanie na lat 9, zmieniają się w trzeciej części co trzy lata; ci sami jednak ponownie wybranymi być nie mogą. Corocznie wybierają oni z pomiędzy siebie: prezesa, 2 wiceprezesów, skarbnika i sekretarza. Komitet może być utworzony wszędzie, gdzie jest tylko 10 chętnych należeć do Związku a komitety okręgowe mogą powstawać tam, gdzie jest kilkanaście komitetów miejscowych. Komitety miejscowe i okręgowe w kwestiach miejscowych działają decydująco na własną odpowiedzialność, ale w sprawach dotyczących ogółu, zwracają się do komitetu centralnego. One też werbują członków, ściągają od nich opłaty, a fundusze te przesyłają do Komitetu centralnego. Budżet związku wynosi 1.000.000 fr., ale dochodów jego rzeczywistych określić się nie da z powodu nadzwyczajnych podatków, nakładanych przez Kahał, od których uwolnić się żydzi nie mogą pod grozą exkomuniki. Składka członków w zwykłych warunkach wynosi najmniej 6 fr. rocznie, ale rośnie w razie potrzeby do znacznej wysokości. W czasie sprawy Drejfusa, najuboższy żyd dać na nią musiał co najmniej 25 fr., bez względu, jaki kraj zamieszkiwał.

Do Związku Izraelskiego należy dziś wybór masonów całego świata, stanowiący rodzaj senatu masońskiego, wyższego ponad wszystkie parlamenty. – Ze Związkiem łączą się niezliczone stowarzyszenia, rozlane po całym świecie: „Anglo-Jewish association”, Union of American hebrew congregation”, „Kescherschelbarzel”, „B’nai B’rith” [amerykańskie], „Judisch ortodoxe reprezentanz” [Praga], „l’Amour national” [Fillipopoli] i wszystkie mniejsze i większe związki paryskie, jak: „La sociéte des dames”, „la Société Esther et Rebecca”, „l’Accord Israélite”, „le Lion d’Israel”, „les Disciples de Mose”, „les Enfants de Sion” i loże, jak: Concordia, Jérusalem, les Trinitaires i wiele innych.

Przyjrzyjmy się teraz bliżej, jaki jest duch tego związku.

  1. Związek powszechny Izraelski nigdzie nie ma legalnego istnienia.

  2. Godłem Związku prócz rąk złączonych, jest figura alegoryczna, przedstawiająca kulę ziemską, na której opierają się tablice Mojżesza. Tak więc Związek wyraża symbolem tym cel panowania nad światem i zastąpienia nim Krzyża i półksiężyca.

III. Dewizą jego jest: Wszyscy żydzi są ze sobą solidarnie związani.

  1. Jeżeli zatem, wszyscy żydzi, są ze sobą solidarnie związani, to znaczy, że stanowią oni oddzielne ciało, ścisłą masę tworzące – różniące się bardzo od narodów nieżydowskich, wśród których żyją.

  2. Jeżeli związani są węzłem solidarności między sobą, nie mogą być związanymi z ludami wśród których przebywają, i za obywateli których to krajów chcą być uważani.

  3. Ponieważ żydzi wszyscy, solidarnie związani między sobą, usuwają ze swego społeczeństwa nieżydów, jakże mogą wymagać równości cywilnej i politycznej od tych, których wyłączają. To znaczy, że chcą wszystko wziąć, lecz w zamian nic nie dać.

VII. Ta solidarność czyni niepodobną równość społeczną, niszczy równowagę na korzyść żydów złączonych ze sobą solidarnie; mniejszość ta ma siłę, której większość nie związana nie posiada.   CDN

———————————————————

ŻYDZI WE FRANCJI W CZASACH POREWOLUCYJNYCH

CZĘŚĆ V

VIII. Ponieważ żydzi, rozrzuceni po całej powierzchni ziemi są tak silnie związani, wynika to, że każdy z nich przedstawia jedność, popartą przez 9.999.999. żydów czyli przez całe żydostwo wszechświatowe [w owym czasie]. Cóż znaczy zatem pojedyńcza jednostka, choćby to był syn najpotężniejszego narodu? W tym to leży tajemnica tej przewagi, jaką mają żydzi ze szkodą innych ras.

  1. Solidarność żydowska stoi w zupełnej sprzeczności z obowiązkami obywatelskimi i przysięgą, składaną na wierność panującemu. Jeżeli bowiem żyd zależy od władzy nim kierującej, nie jest niczem związany z krajem, którego jest mieszkańcem.

  2. Bulletyny Związku dowodzą wyraźnie, że jest on działaczem politycznym, ukrytym pod maską filantropijną: Weźmy np.:

  3. a) Bulletyn z roku 1874 na stronie 17. W raporcie z Królewca, Związek nakazuje skierowanie wszystkich żydów do środka Cesarstwa Rosyjskiego.

  4. b) Bulletyny z roku 1877 na stronie 47 i z roku 1880 na stronie 48, mówią o akcji zaczepnej z Rosją.

  5. c) Niektóre raporty i inne dokumenty Związku dowodzą, że ustanowił on kordon z 56-ciu komitetów rewolucyjnych wzdłuż rogatki rosyjsko-niemieckiej, od Memla aż do Brodów, dla utrzymania i podsycania ruchów nihilistyczno-socjalistycznych w Rosji. To nam tłumaczy szybkie rozszerzenie się działalności „Bundu”, w graniczących z kordonem tym guberniach Rosji. Jakkolwiek Związek Izraelski głosi się być stowarzyszeniem filantropijnym, filantropia ta posługuje się dynamitem i rewolwerem. I tymi to środkami, Związek przyczynił się do przeprowadzenia Konstytucji w Rosji, sądząc że w niej zapanuje, jak panuje we Francji, Włoszech i Austii.

  6. d) Bulletyn z roku 1875, II półrocze, mówi o wdaniu się Crémieux’ego w interesy Rosji, a na stronie 22 – o wdaniu się Komitetu centralnego w sprawy Tunisu.

  7. e) Bulletyn z 1875, II półrocze: – Związek pozwala sobie zadenuncjować konwencję handlową austriacko-rumuńską: wyrzuca Austrii, że poświęciła interesy żydów.

  8. f) Bulletyn z roku 1877, strona 27, mówi o wdaniu się Komitetu centralnego Związku do Rady federalnej, dla zaprotestowania przeciw umieszczeniu wyrażeń uchybiających żydom w traktacie handlowym, mający się zawrzeć między Szwajcarią a Rumunią.

  9. g) Bulletyn z roku 1878, mówi o wystąpieniu agentów Związku na kongresie Berlińskim.

  10. h) Bulletyn z 1880 roku, II półrocze, mówi o wdaniu się Związku na kongresie Madryckim, w sprawy marokańskie.

  11. i) Zawiera opis polowania na Szacha Perskiego, w czasie podróży jego po Europie, przez wysłanników Związku. Dano mu spokój wtedy dopiero, gdy przyrzekł, że przyjmie do służby swej żydów.

  12. k) 1883. Związek szuka ujścia dla żydów wypędzonych z Rosji i Niemiec; prosi o gościnę dla nich króla Alfonsa XII, który jej udziela. Jednak Ministerium hiszpańskie opiera się temu; Związek mści się urządzeniem demonstracji, której Paryż był widownią.

Widzimy, że Związek powszechny jest ciałem politycznym, jest potęgą. Tolerowanie go jest uznaniem państwa w państwie, a co gorsza, tolerowaniem bezustannej rewolucji. Dopóki istnieć będzie to ognisko agitacji i spisków podziemnych, nie będzie nigdzie spokoju.

Związek nie robi już dziś tajemnicy ze swej polityki jak też i swych zamiarów na przyszłość; wyznaje on głośno, że celem jego jest zwalczać tych wszystkich, którzy odpychają żydów dlatego, że są żydami.

Zdawać by się mogło że pragnienie to jest słusznym, tymczasem dąży ono ni mniej ni więcej – tylko do podkopania wszystkiego tego, co zabezpiecza istnienie innych ras, dąży do zniesienia wszelkich narodowości.

Jak dalece, zajść można z takimi pragnieniami, tysiące przykładów przytoczyć by można. Widzimy np. rynek handlowy opanowany przez żydów: strwożeni mieszkańcy uciekają się do środków tak zwanych ochronnych. Natychmiast słyszymy Związek, krzyczący na gwałt, że odpychają żydów dlatego, że są żydami. Po krzykach tych następuje rozsiewanie fałszywych wieści, oszczerstw, intryg, wreszcie biedni mieszkańcy przekonywają się, że to wszystko było jedynie robione dlatego, by nikt inny nie skorzystał, tylko żyd, który wszystko sobie przywłaszczyć powinien.

Drugi przykład: Nadchodzą wybory: Mieszkańcy kraju podają swego kandydata, przeciwstawiając go żydowi. Związek podnosi rękawicę i intrygami lub przekupstwem i pcha swego kandydata jedynie dlatego, że jest żydem. I ten zwycięża.

Tego rodzaju intrygi są drugorzędne, małe. Związek powszechny uprawia także politykę na większą skalę, pozwala sobie traktować z innymi państwami, jako równorzędne im państwo: Księstwa, które stanowiły dawno Włochy, uważały żydów za żydów. Związek Izraelski wraz z masonami dopomógł do podkopania istnienia księstw włoskich daniem mandatu, rodzinie Sabaudzkiej – na zniesienie ich, przy okrzyku radosnym Włoch Zjednoczonych które znów przez wdzięczność pozwalają żydom rozpościerać się w Wielki Wschód i jemu przewodzić u stóp Watykanu i Tego, którego tam uwięzili.

Na kongresie Berlińskim, żyd Beaconsfield i jego wspólnicy, należący do Związku, otaczają łańcuchem Rumunię, Serbię, Bułgarię i związane rzucają na pastwę swoich współwyznawców. A sam Waddington grał tu rolę uprzejmego faktora.

Rosja stała się od dawna ich zmorą, bo się żydom osiedlić nie dała i wiedząc, czym są, wydaliła ich od siebie. Związek mszcząc się za to, stara się ją podkopać wszelkimi sposobami, złączył się z Anglikami dla wywołania kwestii Wschodniej, a dla podkopania Rosji wewnątrz, podsycał ciągle ruch anarchistyczny, dopóki nie doprowadził do wojny z Japonią i do rewolucji wewnętrznej. Umie on bowiem ze zręcznością właściwą tej rasie skorzystać z każdej sposobności, by podsycając słuszne pragnienia narodu, dla siebie jednak największą korzyść wyciągnąć.

W czasie wojny z Japonią, Rotszyld związawszy się ze wszystkimi bankami, odmówił Rosji pożyczki, dopóki nie da konstytucji swemu państwu, czyli dopóki nie równouprawni żydów, którzy nabywszy prawa obywatelstwa, na nią pęta nałożą.

Znaczenie i wpływ Związku istniejącego między żydami zamieszkującymi wszystkie kraje, a związanymi ze sobą ściśle religią, obyczajami, usposobieniem, słuchającymi z całą uległością jednej władzy, potężnym być musi tymbardziej że mają oni sojuszników i w społeczeństwie chrześcijańskim, niby to mu nieprzyjaznym, którego członkowie idą jednak z nimi ręka w rękę.

Związek Izraelski tak jak masoński, nie uznaje ojczyzny; według Crémieux’ego, „nie jest on ani francuskim, ani niemieckim, ani angielskim – jest żydowskim, jest powszechnym. Dlatego jest tak silnym, dlatego się rozwija”.

Dla zaznaczenia tego, że różnica narodowości nie ma znaczenia, żydzi francuscy zwołali w roku 1870 zjazd komitetów do Berlina, do których to masońscy członkowie rządu francuskiego również należeli. Na tym to zebraniu postanowiono zgniecenie Francji, co miało wzbogacić o wiele miliardów finansistów izraelskich a wprowadzając rozkład do kraju, pozwolić żydom zająć najważniejsze stanowiska, wypędziwszy z nich Francuzów.

Żyd Benjamin Disraeli [Beaconsfield, premier Wielkiej Brytanii], w dziele swoim „Coningsby” [str. 183], takie dał określenie Związku: „Celem jego jest zbudowanie nowej Jerozolimy, na tronach papieży i panujących”, czyli doprowadzenie do skutku dwóch pragnień:

  1. Ustanowienia powszechnej rzeczypospolitej.

  2. Poddania tej republiki pod panowanie żydów.

Dochodzą też oni do zaprowadzenia rzeczypospolitej powszechnej, poprzez stopniowe podkopywanie rządów monarchicznych, a zaprowadzenie republik w pojedyńczych państwach. Na początek utworzona została rzeczpospolita we Francji i w wielu państwach Ameryki Południowej; od jakiegoś czasu pracują nad zaprowadzeniem jej w Hiszpanii i we Włoszech; obecnie w Portugalii; a później przyjdą państwa Skandynawskie i inne. Praca ta cała zostaje pod kierunkiem Kahału centralnego, mającego rezydencję swoją w Paryżu [rue Saint-George 17 lub rue de la Victoire 44]. Dla prędszego wykonywania rozkazów i rozchodzenia się ich po świecie, Związek Izraelski urządził swą siedzibę [rue Trévise 35] pod bokiem tak Kahału, jak wiernego swego sprzymierzeńca Wielkiego Wschodu i kuriera swego na Francję, gazety „Lanterne”.

Członkowie Związku zbierają się 3 razy na miesiąc w domu zamieszkałym przez samych współwyznawców. To „ul”, w którym się roją „osy”, do wysyłania ich na świat cały. Są tam korespondenci, wydawcy, agenci, reporterzy, wszyscy oddani Związkowi.

Na tej samej ulicy jest kilka hoteli, do których rabini i różne znakomitości izraelskie zjeżdżają ze wszystkich stron świata, dla odbywania narad z kierownikiem Związku. Zorganizowali oni też potajemnie seminarium rabinistyczne rodzaj ‘Propagandafide’, do którego przyjmują uczącą się młodzież ze wszystkich stron świata dla przejęcia jej duchem sekty i przygotowania do wszelkiego rodzaju walki z właściwym chrześcijaństwem.

Istnieje tam także komitet, złożony z członków wybranych przeznaczonych do spełniania misji ważnych a delikatnych. Jest ich nie więcej nad 30, ale są pewni i dobrze dobrani. Są to ludzie wpływowi, mający uznanie w świecie i z 50 do 100 tysięcy franków rocznego dochodu. W zimie zamieszkują w większych miastach, gdzie starają się wmieszać do lepszego towarzystwa, bywać w tak zwanym wielkim świecie a w lecie przebywają w miejscach leczniczych lub kąpielach morskich dla szpiegowania towarzystwa nieżydowskiego.

Prócz konsystorza głównego i pomocniczych w Paryżu, mają jeszcze żydzi francuscy konsystorzy: w Lille, Nancy, Vesoul, Besancon, Lyonie, Bordeaux, Bajonnie, Marsylii, Algierze, Oranie i Konstantynie.

Dodać tu należy, że to seminarium izraelskie, pomimo swej nazwy, nie ma żadnego podobieństwa do Seminarium katolickiego, gdyż rabin stamtąd wychodzący, jest właściwie administratorem, urzędnikiem, a nie duchownym. – Błędem bardzo upowszechnionym jest uznawanie rabina za kapłana; rabin bynajmniej księdzem nie jest i obowiązków kapłańskich nie spełnia zupełnie. Judaizm, od czasu upadku świątyni Jerozolimskiej i rozproszenia żydów, nie ma kapłanów. Ma on bóżnice, ale w nich nie ma ofiary. Według wyraźnego prawa Mojżesza, kapłan pochodzić musi z pokolenia Lewi, a wielki kapłan – z rodziny Aarona. Tak pokolenia tego, jak i tej rodziny, ślad zaginął. – Gdyby żydzi pamiętać o tym chcieli i nad tym się zastanawiać, jakżeby to wielką było dla nich nauką.

Czemże więc jest rabin?

Jest to zwykły uczony, którego to nabyte wiadomości, a szczególniej znajomość praw Talmudu, każe cenić jako doktora – uczonego rabi. Rabin zatem nie ma bynajmniej charakteru religijnego; jeżeli spełnia funkcje duchowne, to dlatego jedynie żeby pozorem tym nadać sobie charakter religijny, dodać więcej powagi i zmusić do posłuszeństwa. Obowiązki rabina są obowiązkami urzędnika stanu cywilnego, rola jego jest właściwie polityczna.

Rabin błogosławi małżeństwa, daje rozwody; ale u żydów każdy, obeznany z formami religijnymi, może dawać ślub bez obecności rabina.

Właściwymi obowiązkami rabina jest być tłumaczem prawa, i to mu daje tę władzę moralną, jaką nad ludem swoim posiada. On jest także stróżem praw, zwyczajów i aktów stanu cywilnego swych współwyznawców. Konsystorz [jest to zebranie najwyższych dostojników religijnych] żydowski jest zatem daleko więcej organizacją socjalno-polityczną, aniżeli religijną.

Artykułem XII dekretu z dnia 17 marca 1808 r., Konsystorz zobowiązany jest czuwać nad tym, żeby rabini, tak publicznie, jak prywatnie, stosowali się w wyjaśnieniu praw do tego, co postanowione zostało na Zgromadzeniu w 1806 r. i na Wielkim Sanhedrynie w 1807 r. Konsystorz zatem czuwa nad rabinem, ale nikt nie kontroluje konsystorza. I to jest właśnie przyczyną, dla której pod egidą opiekuńczą praw francuskich, tworzą żydzi wśród państwa, w którym żyją, państwo oddzielne, państwo bardzo mu nieprzyjazne. A gdy jeszcze zwrócimy uwagę na to, że na czele konsystorza stoi Rotszyld, ze swymi miliardami i kasa Kahału z wielkimi sumami, ściąganymi ze wszystkich części świata, przy pomocy potężnego Związku Izraelskiego, zrozumiemy niebezpieczeństwo – zagrażające ludności chrześcijańskiej Francji i całego świata.

Dawno już żydzi zrozumieli, że chcąc skutecznie podkopać przeciwnika, to trzeba mieć do rozporządzenia jedną z dwóch sił: „liczby” [czyli przewagę ludności żydowskiej] lub „złota”. Liczebnie oni w żadnym kraju przeważać nie mogą, wszędzie są mniejszością, ale zato rozporządzają miliardami którymi w małej tylko części rozporządzają chrześcijanie. Stosunek ten uwydatnia się najwięcej we Francji, gdzie na 38 milionów ludności chrześcijańskiej, żydów jest zaledwie 200 do 250.000 tys. Wymienieni jako pierwsi, to jest naród cały, który posiada ruchomego i nieruchomego majątku 70 miliardów, mała zaś garstka żydów, posiada więcej niż drugie tyle, bo 80 miliardów. Jeżeli zatem na jednego chrześcijanina przypada przeciętnie ok. 1.842 fr., to na jednego żyda przypada od 400.000 do 320.000, czyli od 200 do 174 razy więcej.

Zauważmy jeszcze, że Rotszyld ma braci i kuzynów, stojących na czele banków Anglii, Austrii, Belgii, a szczególnie banków w Frankfurcie i New Yorku, że żydzi całego świata związani są ze sobą węzłami solidarności talmudycznej, to pojmiemy, jak wielka jest siła Związku Izraelskiego i potęga Kahału którego on jest najukochańszym dziecięciem i zapytać się z trwogą musimy do czego posłużą te kapitały, zwiększające się codziennie tak przez tę rodzinę, jak i przez to stowarzyszenie kosmopolityczne.

A jakie to rozkazy wchodzą w życie, poparte przez Związek Izraelski przekonć się można przytaczając jeden z nich, jako bliżej nas obchodzący, wystosowany do żydów polskich w listopadzie 1898 roku:

„Trzeba, żeby kraj [t.j. Galicja] został naszym Królestwem. Starajcie się po trochu usunąć Polaków ze wszystkich ważniejszych stanowisk i skupić w waszych rękach wszystkie nici władzy socjalnej.

Wszystko, co do chrześcijan należy, powinno stać się waszą własnością; Związek Izraelski dostarczy wam potrzebnych środków. Już zaczęto na ten cel zbierać konieczne fundusze, a udaje się to lepiej, niż przypuścić było można”.

„Dla doprowadzenia do skutku planu wyrwania stanowczo Galicji chrześcijanom, wszyscy nasi wielcy i bogaci zapisali się już na znaczne sumy. Da Baron Hirsz [wkrótce potem umarł], dadzą Rotszyldzi, Bleichröederowie i Mendelsohnowie i inni dadzą”.

„Bracia i współwyznawcy, dołóżcie wszelkich usiłowań, żeby doprowadzić do skutku, to co zamierzamy”.

Jakkolwiek już od dawnego czasu żydzi zawładnęli prawie całą prasą, i kierują nią pośrednio czy bezpośrednio, nie poprzestają oni na tym, ale mają mnóstwo dzienników, oddanych jedynie ich sprawom. Pierwsze miejsce trzymają: Les Archives IsraélitesLUnivers Israélite, wydawane w Paryżu dalej: La famille de Jacob w Awinione, Jewisch CronicleJewisch World w Londynie, Jewisch messenger w Nowym Yorku, Der Wiener Israelit w Wiedniu, Der Libanon w Moguncji, Volkszeitung Wochenschrift w Magdeburgu, Allgememe Zeitung des JudenthumsVessilo Israelitico, Corriere Israelitico, Famiglia Israelica, Ben Hanania, Der Orient, Le Maggio, Ariel Jerozolimski, Esperanza w Smyrnie, Jaetz w Bukareszcie, Hacefa, Hacefira i Izraelita w Warszawie. Z Petersburga do Wilna przenoszą już drugie pismo izraelskie. Pierwsze przeniesione nazywa się Harmonzie, drugie – Tog.

Nietylko moralne ale i ‘materialne’ trwałe poparcie dają żydzi Związkowi. Crémieux zapisał mu 10.000 franków, Rotszyld zmarły w Paryżu w 1884 r., wydał polecenie testamentowe, że w razie gdyby córka jego Sara Halfon, umarła bezdzietnie, 1/3 fortuny jego przejdzie na Związek. Legaty tego rodzaju Związek przyjmuje, ale ci sami żydzi, wraz z masonami, w tym samym czasie nie pozwalają przyjmować legatów na instytucje chrześcijańskie dobroczynne. Odmówili np. Siostrom Miłosierdzia przyjmowania zapisów na fundacje łóżek w szpitalu pod ich kierunkiem będącym. [Wolność i równość].

Prócz pracy w krajach Europejskich, działalność żydów wielką jest na Wschodzie. Związek ma w Syrii, Maroku, Tunisie, Mezopotamii i Jerozolimie około 40 szkół, w których się kształci 7 do 8 tysięcy dzieci; z tych większość chłopców, zaledwie 1/4 dziewcząt.

Maurycy Hirsch z pieniędzy zyskanych na bonach tureckich, ofiarował 1.000.000 fr. – dla młodzieży izraelskiej na Wschodzie, a z zysków w Hondurasie Bischoffsheimy założyli szkołę dla dziewcząt, w której otrzymują przez 3 lata darmo utrzymanie i prócz nauk elementarnych, naukę jakiegoś rzemiosła.

Byłoby to bardzo chwalebne, gdyby nie jednoczesna nienawiść dla biednych chrześcijan. Charakterystyczną bowiem cechą masonerii żydowskiej jest nieznane dotychczas uczucie szatańskiej nienawiści bliźniego. Niejeden tego nie przypuszcza, bo wszakże masoneria przybierała przez czas długi pozory towarzystwa filantropijnego. Tymczasem mason i żyd, widząc odpowiednio chrześcijan, jako odbicie w biednym Chrystusie, nienawidzą Go i ścigają z całą zaciętością. A „Brat” Ragon nazywa biednych „trądem masonerii”; a „Brat” Bazot „mason wyciągający rękę, jest złym duchem, nagabującym ciebie wszędzie i o każdym czasie”. Słusznie też stosują się oni do rady „Brata” Beurnonville, żeby „nie zaciągać nigdy do masonerii ludzi, którzy do was rękę wyciągnąć mogą; ale jedynie tych tylko, którym sami pragnęlibyście rękę uścisnąć”.                           CDN

—————————————————————-

ŻYDZI WE FRANCJI W CZASACH POREWOLUCYJNYCH

CZĘŚĆ VI (ostatnia)

Ta nienawiść do klasy biednej, pracującej, przybiera rozmaite formy. Odkąd republikanie dzierżą władzę, zdawać by się mogło, że jedynym ich usiłowaniem jest rzucić tych biedaków w objęcia żydów, by ci z nich zdobycz swą zrobili. Bo jakkolwiek żyd robi we Francji interesy milionowe, nie gardzi on jednak i groszową lichwą; ma opiekę prawa, ma swoje dozwolone agencje. Oszustwa najpotworniejsze dzieją się przytym.

Tak np. biedny rzemieślnik zastawił przedmiot jakiś pamiątkowy, dostał kwit, z kwitem tym przychodził co miesiąc opłacając za każdym razem 20% jego wartości, po siedmiu razach przyszedł z zamiarem wykupienia go. Wtedy dowiaduje się że go nie zastawił ale sprzedał. Uzbrojony biletem, idzie ze skargą do komisarza i tam dowiaduje się że na kartce tej wydrukowany jest wyraz „payé” [zapłacony] i drobnym pismem wydrukowano także: Dla uniknięcia wszelkiego nieporozumienia przypominam sprzedającemu, że operacja ta jest sprzedażą a nie pożyczką. Dzięki temu szalbierstwu, pożyczający na zastaw, zawsze oszukanymi być mogą.

Organizacja socjalno-ekonomiczna obecna jest wprost przeciwna społeczeństwu chrześcijańskiemu. Dawniej prawa krajowe karały lichwiarzy. Dziś rząd kraju żydowsko-masoński ją uprawia, a akademie, będące rodzajem świeckich kościołów, nauczają że kredyt w ten sposób praktykowany, jest najpiękniejszą instytucją na świecie, którą władze państwowe popierać są obowiązane.

Cóż dziwnego, że popierają lichwę i kradzież, jeżeli dla pozyskania sobie przy wyborach większej liczby głosów, otaczają opieką utrzymujących domy publiczne i wszystkie wyrzutki społeczeństwa, mające prawo głosu. – Co prawda, według zasad trzeciej republiki, utrzymujący domy publiczne służą dobrej sprawie [¼], bo demoralizują i przyprowadzają do zgnilizny moralnej i fizycznej młode pokolenie, wyniszczają w masach poczucie honoru i uczciwości, pchają je w błoto, z którego wydźwignąć się nie zdołają.

Prawo masonów przeciw recydywistom wydane, skazujące ich na wysłanie do Gujany, w której dłużej nad trzy lata żyć nie mogą, jest wyrokiem śmierci na znaczną część biednej ludności Francji. Biedak, który w sprzeczce politycznej uderzył policjanta lub taki, który z głodu ściągnął bochenek chleba, jeżeli już raz był sądownie odpowiedzialnym, pójdzie na śmierć do Gujany; ale ten który do nędzy przyprowadza setki rodzin, lub fabrykant trucizny aqua tofana, której ofiarą pada tylu ludzi przeciwnych republice – ci chodzą spokojnie, tym nic nie grozi.

Handel win, został obecnie handlem produktów chemicznych; robią tam wszelkiego rodzaju doświadczenia, wszelkiego rodzaju kombinacje, odbijające się w następstwie na zdrowiu szczególnie klasy ubogiej, pracującej, która na drogie wina pozwolić sobie nie może, a na falsyfikacji rzadko się poznaje.

A że masoni usunąć złego nie chcą, bo ogłupianie ludu jest ich zadaniem, dowodzą napady na laboratorium chemiczne, które stało pod kierunkiem znakomitego chemika, a co rzadko się zdarza – nieprzedajnego człowieka, pana Girard, prawdziwego przyjaciela ludu. Ten, w ciągu krótkiego czasu dużo złego wykrył, a dobrego zrobił. Zamiast zachęcać go do dalszej pracy w tym kierunku, deputowani lewicy, lękający się by nieszczęśliwi proletariusze, których oni ogłupiać chcieli próżnymi obietnicami, nie odzyskali zdrowego sądu o rzeczach – wzięli jawnie bezwstydnie stronę trucicieli, zorganizowali rodzaj syndykatu dla zapewnienia handlarzom win nieuczciwych zysków.

Bezkarność ta pozwala od biedaków wydzierać nietylko oszczędności, ale grosz najkonieczniejszy, wywoływaniem sztucznej drożyzny, odbijającej się najdotkliwiej na najbiedniejszych. Art. 423 kodeksu karnego, karze dwuletnim więzieniem wszelkie przywłaszczenie, a tego rodzaju postępowanie uchodzi bezkarnie.

Jakże również zrozumieć, że np. takiemu Biedermanowi dozwolone zostało przywłaszczyć sobie oleje świata całego i trzymać w zawieszeniu wszystkie rynki handlowe. Utworzono syndykat wsparty przez wielkie potęgi finansowe, który skupił wszystkie oleje w Paryżu, Berlinie, Kolonii i Hamburgu, a zrobiwszy te zakupy, podniósł cenę z 75 fr. na 105, a nawet 110. Na 45.000.000 kilo oleju, które nabyli, zarobili milion i kilkakroć sto tysięcy.

Te przywłaszczenia masowe, zakłócające równowagę ekonomiczną i dające kilku jednostkom fortuny milionowe w ręce, są jedną z cech panowania żydów, panowania istotnego, bo wytworzyli się nawet tak nazwani „królowie” różnych działów przemysłowych. Takimi królami zboża byli: Efrussi, a poprzednio Mojżesz Friedlender; Mojżesz Ranger był królem bawełnianym, lecz szybko zbankrutował na 18.000.750 fr. Baruch Hirsz Straüesberg, zwany zwykle Strusbergiem, był królem kolei żelaznych. W ślady żydów francuskich poszli i inni, zwłaszcza Amerykanie, którzy chołubią się takim Carnegie, zwanym „królem stalowym”, Cecylem Rhodes, zwanym „królem diamentowym”, Van der Bild’em – „królem cukrowym” i wielu im podobnych. Chciwość lub fantazja tych ludzi, wyciska łzy milionom nieszczęśliwych i odbija się fatalnie na całym rynku handlowym. Obecnie prezydent Theodore Roosevelt wypowiedział im wojnę, ale czy zdoła pokonać?

Lecz wróćmy do żydów francuskich. Zbrodnie i przestępstwa ich obliczyć się nie dadzą. Tworzą oni towarzystwa ułatwiające sobie zbrodnie, a ci, co stoją na czele tych band, bywają w towarzystwach, urządzają składki dla biednych, gdy przytym jeszcze zrobią znak masoński, wszystko jest w porządku. Już to żyd, co prawda, i kradzieży za kradzież nie uważa, bo świat do niego należy. W czasach, gdy jeszcze nie było tak zupełnej bezkarności jak dzisiaj, jedna rodzina żydowska Natanów [ojciec, matka, synowie, zięciowie w liczbie osób 14] skazana została razem na 200 lat więzienia. Dzisiaj by pomnik wystawiono za taką rodzinną solidarność. Za to tylko odpowiadaliby, że występki ich na jaw wychodziły, według Talmudu bowiem, żydom źle robić wolno, ale się to wydać nie powinno.

Winę jednak wszystkiego złego co się dzieje, zwalać na żydów i masonów, byłoby niesprawiedliwością. Społeczeństwo chrześcijańskie ma sobie wiele do wyrzucenia. Gdyby odczuwało krzywdę wyrządzoną narodowi, to jako Chrześcijanie i Francuzi, nie byliby dopuścili do rozpanoszenia się wrogom chrześcijaństwa i narodu. Na nieszczęście zbyt obojętnie na to się zapatrywali, za mało brali sobie do serca krzywdy ojczyźnie wyrządzane. Część narodu, zachowała dziś jeszcze, uczucia religijne i poczucie honoru, ale jest ona zbyt małą częścią na ten obojętny ogół. Nawet wśród tych, którzy najlepiej rozumieć i odczuwać powinni nieszczęście i upadek narodu – wśród wybranych jego – tj. arystokracji, za mało było i jest, zrozumienia obowiązków na nich ciążących, za mało poczucia godności osobistej. Za przykład posłużyć może – Bal zwierząt, urządzony w maju 1885 r., przez ks. de Sagan. Było to właśnie w czasie gdy rząd zbeszcześcił Kościół Patronki Paryża, słodkiej i poetycznej św. Genowefy, pasterki której imię opromienia pierwsze chwile istnienia Francji. W braku żywej wiary delikatność sama nie powinna była pozwolić synom i córkom nieszczęśliwego kraju, brać udziału w podobnej zabawie. Tymczasem na nieszczęście, prawie cała arystokracja tam pośpieszyła: Kogutów przedstawiali: Wicehrabia de Dampierre, wicehrabia Roger de Chabrol, pan D’Heursel, wicehrabia de Contades, hr. de Las-Cazas, hr. Antoni de la Foret de Divonne. Kaczkami byli: Hr. de Bethune, baron de Gargan i wielu innych. Hr. F. d’Espenille był puchaczem, hr. Albert de la Foret de Divonne – czaplą. Wicehrabia de Leusse – sroką, wicehrabia d’Andlau – puchaczem. Dwóch braci połączyło się dla przedstawienia żyrafy, hr. Fr. Gontout tworzył przód, brat jego – tył. Pan de Germiny miał wielkie powodzenie jako małpa. Pani de la Rochefoucauli-Bisaccia, była pelikanem. Pan D. d’Espenille został myszą. Hr. de Tocqueville – lisem, hr. de Antioche – lwem, hr. de la Rochefoucauli – wydrą. Były jeszcze nietoperze, koty, myszki i szczury białe, różnego rodzaju ptaki, ptaszki i drób. Baronowa Gustawowa Rotszyldowa, była nietoperzem, pani Lambert-Rotszyld – panterą, pani Michałowa Ephrusi – kogutem skalnym. Wszyscy zamożniejsi żydzi wzięli udział w tej zabawie arystokracji, ale w duchu śmiali się szczerze z jej smutnego upodlenia.

W głębi galerii stał olbrzymi ul, w którym były pszczoły, a obok szerszenie, które obudziwszy się, obiegały wokoło tego ula. Królowa pszczół, hr. de Gontout, wybrała króla, został nim hr. Jan de Boaumont, i para ta, zaczęła balet pszczół; zachęcone widokiem tym inne zwierzęta, poszły również w tany.

W cyrku Molier dawano przedstawienia dwa razy do roku, jedno dla pań z arystokracji, drugie dla wszystkich innych, w których występowali panowie z najpierwszych rodzin, poprzebierani za klownów i cyklistów.

W klubie na ulicy Royale, ks. de M¼, przebrany za kobietę, tańczył w balecie Excelsior.

Tak się bawiła arystokracja wtedy, gdy nad krajem już wisiał miecz Damoklesa w postaci żydów i masonów. W czasach moralnego upadku, kiedy mężczyzna się wyradza, kobieta zwykle się podnosi i dźwiga upadające społeczeństwo. W końcu XIX wieku i tego nie było. Worth wydrukował listę dam, ubierających się u niego. Przy nazwiskach najpierwszych rodzin Francji umieścił literę A, co miało znaczyć oszustka, przy innych B – nadużywająca zaufania wskutek zbytniego szafowania pieniędzmi.

Lista ta obiegła wszystkie magazyny i szwalnie. Zdawaćby się mogło, że żadna z pań szanujących się, u niego ubierać się nie będzie. Tymczasem nie stracił żadnej klientki.

Nietylko umieją żydzi korzystać z naszych słabości, ale umieją dać nam także bolesną nauczkę. W czasie uroczystości ludowej, rodzaju kiermaszu ośmiodniowego w Paryżu, na Sobotę przerwano zabawę. Jeden z wicehrabiów zapytał organizatora żyda Comonda, z jakiego powodu nastąpiła ta przerwa?: „jest czas na wszystko – odpowiedział zapytany, dziś Sobota, idziemy się modlić, będziemy się bawili jutro, bo Niedziela ani dla nas, ani dla was znaczenia nie ma”.

Smutny to bardzo, bo na nieszczęście słusznie większości uczyniony zarzut. Arystokracji rodowo-pieniężnej nic usprawiedliwić nie może; dla klasy uboższej wyrozumienie mieć trzeba, przyjrzawszy się najrozmaitszym środkom używanym przez żydów-masonów do podkopania chrześcijan. Niewtajwmniczeni w ich sposoby działania, łatwo uwieść się dadzą, tymbardziej że podejścia te w bardzo ponętną przybrane są nieraz formę.

Księgarnie żydowskie

Księgarnie wraz z prasą żydowską najstraszniejsze sieją zepsucie, przeciwko któremu ani walczyć, ani nawet bronić się nie potrafimy. Jaką to potęgą i jak dzielnym środkiem zepsucia jest prasa, okażą nam przytoczone tu słowa, wyrzeczone na Konwencie masońskim w 1891 przez „Brata” Lepelletiera, dziennikarza, wolnomularza 33 stopnia – członka Wielkiego Kol. Obrządku, czyli najwyższej potęgi masonerii, istniejącej we Francji: „Prasa jest organem bardzo kosztownym, oddaną jest w ręce wielkich finansistów. Ubliża to często godności dziennikarza i jego sumieniu. My zupełnie nie jesteśmy panami naszych dzienników…”.

Nadużycia finansistów żydowskich muszą być straszne, jeżeli mason tego stopnia na nie się oburza i czuje się bezsilnym, pomimo sojuszu, jaki między nimi istnieje. W wieku, który żądał wyzwolenia myśli, dostała się ona pod tyranię największego z despotów, pod tyranię złota, użytego do znikczemnienia obyczajów publicznych, do rozprzężenia rodziny, do wyrwania z serc, tych przekonań, które stanowią wielkość ludzi, bo uczą poświęcenia, ofiary i zaparcia się siebie samego.

Wielce znaczącą w tej kwestii jest mowa Wielkiego Rabina, ogłoszona przez lorda Readclifa w 1884 roku:

„Osiemnaście już wieków trwa wojna narodu Izraelskiego o panowanie przyrzeczone Abrahamowi, którego Krzyż go pozbawił. Postęp cywilizacji jest najlepszą tarczą, po za którą ukryć się możem do działania, przebycia krokiem szybkim i pewnym przestrzeni dzielącej nas od celu najwyższego… panowania na ziemi, obiecanego Ojcu naszemu Abrahamowi”.

Dalej znów mówi: „Skoro będziemy panami prasy, będziemy mogli odpowiednio dowoli wpłynąć na zmianę pojęć o honorze, cnocie, podkopać rodzinę, instytucję – arcyświętą dotychczas uważaną i dokonać jej rozprzężenia. Trzeba ile tylko można podtrzymywać proletariat, poddać go tym, którzy rozporządzają funduszami, a w ten sposób podburzymy masy, gdy tylko zechcemy, a każda z tych katastrof posunie¼ nasze interesy i zbliży nas do jedynego celu naszego: panowania nad światem. Jeżeli złoto jest pierwszą potęgą, to drugą jest prasa… Nasi powinni przewodniczyć kierunkowi wszystkich codziennych dzienników, wszystkich krajów… dla zostania panami opinii publicznej i zawładnięcia masami”.

Wartość prasy ocenili też dobrze tak żydzi jak masoni, i od pierwszych chwil swego panowania nią się posługiwali. Nie była ona jednak wtedy tak wszechpotężną, jak jest obecnie. Od kilku dziesiątek lat, właściwie od czasów Gambetty, wzrasta potęga jej z każdym rokiem. Gambetta sam nie miał dla prasy żadnego względu, traktował ją zupełnie po żydowsku. Niczym było dla niego zwołać partię giełdowiczów kosmopolitycznych i w porozumieniu z nimi wypędzić z dziennika Francuzów, którzy go stworzyli, rozgłos mu nadali pracą i inteligencją, a zastąpić ich kreowanymi przez siebie indywiduami.

Pewnego dnia finansista belgijski, Werbruck, daje rozkaz dyrektorom dziennika „Gaulois”, by w przeciągu 24 godzin zmienili przekonania swoje. – W kilka miesięcy później, żyd rosyjski Eljasz Sjon, zmuszony przez studentów do ustąpienia z katedry, udekorowany przez rząd francuski, staje na czele tego dziennika dla wskazania współredaktorom, jaką drogę obrać mają. Inny syndykat stara się zawładnąć dziennikiem „France” w ten sam sposób. W czerwcu 1882 r. Waldeck-Roussoau, godny uczeń swego mistrza, usuwa brutalnie wszystkich redaktorów „Reformy”, nie uprzedziwszy ich wcale. Gambetta widząc wielki wzrost dziennika „Petit Journal”, zaproponował redaktorowi tegoż dziennika za świetnym bardzo wynagrodzeniem redakcję „Petite République”. Escoffier odmówił. Odtąd, Gambetta mścił się na nim, ile mógł.

Ponieważ dziennikarze są zazwyczaj ludźmi niezamożnymi i obarczonymi rodziną, dla których usunięcie z dziennika jest klęską, zagrażającą ich bytowi, upadają często w tej walce na myśl cierpień, jakie grożą dzieciom i żonie. To tłumaczy, dlaczego żydzi z taką łatwością ujarzmiają ludzi pod każdym względem wyżej od nich stojących.

Dla żyda dziennik jest przedewszystkim narzędziem szantażu. Dziennikarze paryscy, którym udowodniono szantaż, byli wszyscy żydami. Dziennik „Lanterne”, Meyera Eugeniusza, powstał z funduszu w oszukańczy sposób zebranego. Ponieważ fakt ten nabrał rozgłosu, mścił się Meyer rzucaniem podejrzenia o fałszerstwo lub kradzież na najuczciwszych ludzi, szczególniej na sędziów trybunału, z którymi miał w życiu nieraz do czynienia, i ci natychmiast, bez żadnego dochodzenia, na prosty jego zarzut usuwani byli.

Za Felicją Eger: „Żydzi i Masoni we wspólnej pracy”, 1908 r.

————————————————————————————————-