5 Sierpień 2022

  1. Sytuacja geopolityczna Polski w latach 1939 – 1944

  2. Manipulacja naszymi granicami

  3. Powstanie, którego miało nie być. Pierwotne plany operacyjne AK

  4. Uzbrojenie

  5. Akcja „BURZA” – absolutny niewypał, czy celowa dekonspiracja?

  6. Chaos i błędne rozkazy

  7. Prowokacje Sowietów i ich agentów

  8. Celowe działania zmierzające do klęski – spisek i zdrada

  9. Ukryci sprawcy – komunistyczni agenci

  10. Casus: Okulicki

  11. List otwarty do dr Tadeusza Kunerta

  12. Akt oskarżenia na proces czterech

  13. Zakłamany mit – fałszywe argumenty

  14. Kalendarium tragedii

  15. Podsumowanie

  16. Bilans strat

  17. Opinie – oceny

  18. Wnioski końcowe

  19. Epitafium dla 200 tysięcy poległych

WEDŁUG NAS DALSZE DYSKUSJE NA TEMAT POWSTANIA SĄ JUŻ BEZCELOWE… i następne aktualizacje i podstrony

Od 70 lat toczyły się dywagacje jakie były motywy działania, nadzieje oraz kwalifikacje sprawców tej katastrofy narodowej, jaką było powstanie. W zamieszczonych poniżej publikacjach znani historycy zgodnie ustalili, że główni sprawcy, czyli Okulicki, Bor-Komorowski, Pełczyński i Chruściel, byli ludźmi bez wyobrażni politycznej, bez poczucia opowiedzialności i byli też dyletantami w sprawach ówczesnych środków walki. Są też zgodni, że byli oni pod wpływem Okulickigo, który zdobywał sobie popleczników, głosząc hasła o potrzebie „wielkiego zrywu dla ratowania Rzeczpospolitej”. Jest też konsensus, że Okulicki nie mógł być autorem tak szaleńczego pomysłu, ale KTOŚ musiał za nim stać.

Od kilku lat mamy już materiały opublikowane dyskretnie przez nieznane szerzej wydawnictwo MSWiA (okładka obok), z których wyłania się przerażająca prawda:

Gen. Leopold OKULICKI – był prowokatorem, AGENTEM NKWD, realizującym cele sowieckiej polityki

DOWODY:

We wrześniu 1940 r. gen. Stefan Rowecki, Komendant Główny ZWZ, mianował Okulickiego komendantem okupacji sowieckiej. Okulicki wyruszył z Warszawy 23 października i przybył do Lwowa 2 listopada. Jako przewodnik towarzyszył Okulickiemu ppor. Bolesław Zymon, jak się okazało – sowiecki prowokator. 21 stycznia 1941 r. Okulicki został zatrzymany przez NKWD. Najpierw w śledztwie obszernie poinformował jakie są plany i obsada jego Komendy Głównej ZWZ w Warszawie, łącznie z prawdziwymi nazwiskami i pseudonimami jej czołowych osobistości, wraz z jego opiniami o nich. Podawał też adresy kwater kontaktowych Komendy Głównej ZWZ w Warszawie. Zdradza, że wcześniej, celem organizacji ZWZ we Lwowie został wysłany gen. Tokarzewski, który przechodził granicę jako Fantiej Michajlowicz Mironow i zostal złapany. W ten sposób wydał gen. Tokarzewskiego, który nie rozpoznany, przebywał w gułagu w Kraju Komi. Po tej informacji, generał został sciągnięty na Łubiankę i torturowany, a życie mu uratowało podpisanie umowy Sikorski-Majski.

Składa również deklarację: „W przekonaniu, że zwycięstwo ZSRR da Narodowi polskiemu możność życia i rozwoju narodowego, kulturalnego, gospodarczego i politycznego, zeznanie swoje napisałem i deklaruję chęć dalszej pracy. Będzie Polska czerwona, dobrze, byle tylko była. Zrobi to jej zresztą dobrze, wyzwoli i odkryje nowe, nieznane dotąd siły Narodu”.

Dwa i pół roku póżniej, Okulicki został zrzucony do Polski, formalnie jako emisariusz Naczelnego Wodza, gen. Sosnkowskiego, ale nigdy nie powoływał się na jego rozkazy czy sugestie, lecz uparcie dążył do wywołania powstania. Mówił: “potrzebny jest czyn, tylko przez walkę można wykazać dążenie narodu do wolności i niepodległości”. Członków Komendy Głównej AK, którzy wyrażali obawy, posądzał o defetyzm i tchórzostwo. Borowi-Komorowskiemu groził, że jeśli nie wyda rozkazu do powstania, to stanie się drugim Skrzyneckim. Cały czas parł do walki, namawiał członków KG, aby Borowi-Komorowskiemu przedstawiali fałszywy obraz sytuacji, aby przyśpieszyć wydanie rozkazu – (Jan Ciechanowski). Na naradach KG AK mówił: “W Warszawie mury się będą walić i krew poleje się strumieniami aż opinia publiczna wymusi na rządach zmianę decyzji z Teheranu” (zachowały się stenogramy z narad KG AK).

31 lipca na naradzie porannej Komendy Głównej w komplecie, stwierdzono, że nie ma przesłanek, aby wydać już rozkaz do walki. Kolejna narada została wyznaczona na godzinę 18.00. W godzinach popołudniowych Okulicki w okolicznościach bliżej nieznanych narzucił wydanie rozkazu.

Wszelkie poszlaki pozwalają postawić uzasadnioną hipotezę, że w ostatnich godzinach poprzedzających wydanie rozkazu Bór-Komorowski był szantażowany przez obu generałów, że jeśli nie wyda rozkazu – rozkaz wydadzą oni sami. Bór i wezwany chwilę później Delegat Rządu Jankowski, (który też znał ustalenia z godzin rannych i południowych) woleli wybrać rozwiązanie zalegalizowane niż oddać całkowicie stery w ręce zbuntowanej junty (J. Matłachowski, publikacja nr 5).

Tylko tym można wytłumaczyć następujące zachowanie się Bora-Komorowskiego. Po wydaniu rozkazu (o godz.17.45) gdy przybył szef wywiadu KG, Iranek Osmecki z informacją, że sowiecki zagon pancerny pod Wołominem został rozbity i Niemcy przejęli inicjatywę. Miał jeszcze czas na odwołanie rozkazu, ale tego nie zrobił. Świadkowie zgodnie stwierdzają, że był kompletnie załamany i powtarzał tylko: ”Nic się już nie da zrobić” – wiedząc, że odwołanie rozkazu było jeszcze możliwe.

Po Powstaniu Okulicki, mianowany Komendantem AK, wysłał depeszę do Prezydenta RP Raczkiewicza, że Powstanie spełniło swoje zadanie, co świadczy, że wynik tej tragedii był zgodny z jego planem.

W dniu 28 marca 1945 szesnastu przedstawicieli Rządu RP oraz głównych stronnictw politycznych zostało podstępnie aresztowanych przez NKWD i wywiezionych do Moskwy. Rola Okulickiego w tym jest nie jasna, bo to wicepremier Jankowski pierwszy spotykał się z gen. Sierowem – generałem NKWD. 27 marca Jankowski poszedł na kolejne spotkanie wraz z Okulickim i nie powrócili. Nazajutrz dołączyła reszta i wszyscy zostali aresztowani.

Dziś dysponujemy częścią dokumentów, udostępnionych za prezydentury Borysa Jelcyna. Gdy prezydent Wałęsa poprosił Jelcyna o udostępnienie całości dokumentów, ten odpowiedział, że nie może tego uczynić, “bo byśmy się rozpłakali i musieli przepisać całą swoją historię”.

Z opublikowanych dokumentów wynika (patrz okładka), że Okulicki, przed pokazowym procesem, składał zeznania jak agent, który wykonał zadanie (rozpętanie powstania w Warszawie), ale chce być nadal sowietom przydatny, oczekując nagrody, w postaci zaoferowania mu ważnej funkcji w komunistycznych władzach. Tu się przeliczył, bo sowieci stosowali inny system nagradzania wykorzystanych już agentów – po prostu likwidowali ich.

Podobnie jak w roku 1941, aby zlikwidować resztki Podziemia Niepodgłościowego, Okulicki ujawnia wszystko, co mogło jeszcze interesować bolszewików. Podaje liczebność istniejących jeszcze oddziałów, dziesiątki nazwisk i pseudonimów, informuje o radiostacjach i lokalach konspiracyjnych. Ujawnił też, że na czele nowej organizacji „NIE” stoi gen. Emil Fieldorf. Zdradził też gdzie organizowane są kursy dla żolnierzy II Korpusu Andersa, wysyłanych potem z misją do Polski. Obciążał w zeznaniach współoskarżonych.

Pisał listy kolejno do szefa Bezpieki Mierkułowa, potem do ministra Berii, po raz kolejny oferując współpracę. Pisze m.in.: „Poważna część broni (AK) rozeszła się razem z ludźmi po terenie. Broń tą dla spacyfikowania kraju należałoby możliwie szybko odebrać. Z początku należałoby stworzyć dobrze działający aparat administracyjny, a potem go oczyścić z elementów nieodpowiednich i wprowadzić na ich miejsce ludzi pewnych. Konieczne jest zlikwidowanie wszystkich organizacji tajnych i jawnych, które nie są w dyspozycji tymczasowego rządu polskiego (t.zn. PKWN) i przez to mogłyby przejawiać działalność zakłócającą spokój i bezpieczeństwo publiczne”. To wszystko znajdziemy w 12 protokółach ze śledztwa. Jego zeznania złożone w Moskwie kosztowały tysiące ludzi utratę wolności lub życia.

Na pokazowym procesie grał rolę polskiego patrioty, który jakoby zrozumiał, że tylko przyjażń ze Związkiem Radzieckim itd…. Skąd my znamy tą retorykę?

We wrześniu z więziennej celi pisze jeszcze list do samego Stalina, oczwiście bez echa, bo był już zbędnym świadkiem wielkiej prowokacji.

Wystarczy? Sceptycy powiedzą: ale brak dokumentu nakazujacego Okulickiemu rozpętania w Warszawie powstania. Tylko, że takie polecenia, wydaje agentowi oficer prowadzący – ustnie, który być może przebywał w Warszawie. Niemniej jednak wszystkie dokumenty i poszlaki składają się w logiczną całość jak puzzle.

To zapłaczcie teraz razem ze mną…

Zdrada Okulickiego pozostawia też odium hańby na pozostałych osobnikach procesu decyzyjnego, prowadzacego do wybuchu powstania. Rząd premiera Mikołajczyka odsunął Naczelnego Wodza PSZ, gen. Sosnowskiego, od prawa decydowania, podejmując uchwałę, że jest to decyzja polityczna, należąca do Rządu. Następnie Mikołajczyk scedował prawo podjęcia ostatecznej decyzji na wicepremiera Jankowskiego i Komendanta A.K. gen.Bora-Komorowskiego. Gen. Pełczyński i płk Chruściel dali się zmanipulować przez Okulickiego i w dniu 21 lipca podjęto decyzję o wywołaniu powstania w Warszawie, co nie było przewidywane w planach operacji „Burza”i Warszawa nie była przygotowana na taki scenariusz. Chruściel („Monter”) będący pod wpływem Okulickiego, dopuścił się wydania 27 lipca rozkazu mobilizacji odziałów AK na pozycjach wyjściowych do ataków, bez uzgodnienia z Borem-Komorowskim – (J.Kurdwanowski, poz nr 2). 28 lipca tysiące młodych ludzi albo nie zgłosiło się do pracy, albo wyszło z niej przedwcześnie, aby stawić się na punkty zborne. Po południu 28 lipca gen Bór, odwołał rozkaz mobilizacji a żołnierze AK rozeszli się do domów następnego dnia. Była to masowa dekonspiracja żołnierzy AK i tajnych lokali, grozilo to falą masowych aresztowań. Wywarło to też deprymujący efekt na morale żołnierzy, bo zapoznali się z żałosnym stanem uzbrojenia i wielu nie stawiło się już na drugą mobilizcję. Za samowolne wydanie tego rozkazu, płk Chruściel powinien stanąć przed sądem polowym jeszcze przed wybuchem powstania.

Skompromitował się również kontrwywiad Polskich Sił Zbrojnych, dopuszczając do wysłania z tak ważną misją Okulickiego, człowieka który wyszedł żywy z Łubianki! Mogło ich zainteresować też to, że Okulicki przyjażnił się z Berlingiem, który pierwszy poszedł na współpracę z sowietami. W czasie studiów w Wyższej Szkole Wojennej (1925-27) mieszkali w tym samym pokoju. Również to, powinno zaniepokoić, że Okulicki próbował przeciwstawić się decyzji o wyprowadzeniu formowanej przez Andersa Armii Polskiej do Persji. Nawoływał, by tych wygłodzonych i nie przeszkolonych ludzi wysłać już na front przy boku Armii Czerwonej.

Jeszcze przed śmiercią Okulickiego, został on 8 października 1945 roku, rozkazem Szefa Sztabu Głównego PSZ – gen. Stanisława Kopańskiego, skreślony ze stanu Polskich Sił Zbrojnych, przestając być formalnie żołnierzem i generałem Rzeczypospolitej. Jest to fakt bez precedensu, bo żołnierz pozostaje w ewidencji armii nawet po śmierci, gdyż należy się jemu godny pochówek.

Należy wyciqgnać wnioski z tej tragedii.

Muzeum Pawstania Warszawskiego ma nie tylko epatować bohaterstwo i poświęcenie Powstańców, ale ujawniać całą prawdę o powstaniu: zdradę, brak wiedzy, brak wyobrażni i odpowiedzialności naczelnych dowodców, co przyniosło w efekcie śmierć miasta i 200 tys. mieszkanców. Wpajanie młodym ludziom cnoty bohaterstwa już nie jest najważniejsze. Kolejna wojna nie będzie na bagnety, a od operatora drona nie będzie się wymagać bohaterstwa, tylko kompetencji.

Dlatego słowa: wiedza, wyobraźnia i odpowiedzialność powinny zastąpić dotychczsową dewizę – BÓG, HONOR I OJCZYZNA.

Uzasadnienie:

Mieszanie BOGA do ludzkich konfliktów powoduje tragiczne skutki. Kapelani często tego samego wyznania, stoją po obu stronach frontu, poświecają sztandary i armaty, zagrzewając żołnierzy do wzajemnego zabijania się, oczywiście walcząc za „słuszną sprawę”. Żołnierzom towarzyszy przeświadczenie, że Bóg jest po ich stronie, i ma ich w opiece, więc podejmują najwyższe ryzyko i ku zadowoleniu dowódców robią krwawą jatkę. Nota bene Niemcy mordując bezbronną ludność nosili na pasach napis „Gott mit uns” (Bóg z nami). Jeszcze dziś wiele konflktów zbrojnych wybucha z powodu różnic religijnych. Np. aktualny konflikt w Irlandi Północnej. W czasie II Wojny Światowej katoliccy Chorwaci zabijali prawosławnych Serbów lub wydłubywali im oczy, jeśli nie ci nie przeszli na katolicyzm a błogosławieni byli przez samego błg. Alojzego Stepinaca http://pl.wikipedia.org/wiki/Alojzy_Wiktor_Stepinac

Słowo HONOR uległo dewaluacji i nie fukcjonuje już ani w walce ani w dyplomacji. Minęły czasy rycerstwa, pojedynków, kodeksu Boziewicza, a nawet „oficerskie słowo honoru” jest dziś bezwartościowe. Gdy minister Beck, w słynnym przemówieniu 5 maja 1939 powiedział, że dla Polaków najważniejszy jest honor, wywołało to kosternację na salonach dyplomatycznych.

Słowo OJCZYZNA ma dziś wielorakie znaczenie. Zależy z jaką grupą społeczną czy regionem geograficznym człowiek się utożsamia. Może czuć się Polakiem, ale może przede wszystkim Slązakiem lub Europejczykiem, albo wszyskim naraz. Słowo to napędza takie pojęcia jak patriotyzm, a to z kolei nacjonalizm i dalej szowinizm i ksenofobię – zarzewie większości wojen. W 1914 panujące monarchie, nota bene ze sobą skoligacone, poklócily się i miliony ludzi, poddane indoktrynacji rzuciło się na siebie z patriotycznymi hasłami na ustach – aby się pozabijać. Patriotyzm może być cenny w czasach pokoju do budowania społeczeństwa obywatelskiego. W czasach wojny zalecałbym pragmatyzm, a nawet oportunizm na wzór czeski, od tego się przynajmiej nie umiera. Bo patriotyzm może okazać się autodestrukcyjny, jak podczas Powstania Warszawskigo.

We współczesnym świecie, aby godnie żyć, potrzebna jest WIEDZA. Ale nabytej wiedzy, aby była spożytkowana, musi towarzyszyć WYOBRAŻNIA I KREATYWNOŚĆ. A nad tym musi czuwać poczucie ODPOWIEDZIALNOŚCI za swoje działania. Tych cech zabrakło przywódcom powstania. I dlatego dewiza:

WIEDZA, WYOBRAŻNIA, KREATYWNOŚĆ i ODPOWIEDZIALNOŚĆ winna być wpajana młodzieży nie tylko w Muzeum Powstania Warszawskiego. Ale we wszystkich szkołach i uczelniach, aby nie popełniać tragicznych w skutkach błędów Naszych Przodków. Zwłaszcza, że kultura polityczna społeczeństwa jest nadal niska, uprawiamy nadal kult przywódcy, który został bohaterem za „ułańską szarżę” i wyznawanie dewizy, że „jakoś to będzie”. Stają nowe pomniki i szuka się winnych.

Jan Matlachowski (publikacja nr 5) napisal:

Powstanie Warszawskie żyje i żyć powinno w naszej narodowej świadomości całą głębią szacunku dla szczytów bohaterstwa i zadumą nad jego historyczną prawdą.

Powstanie to nie tylko wielka epopeja bezgranicznego bohaterstwa milionowej stolicy i jej powstańców. Szczytów tego bohaterstwa nic nie zdoła przesłonić ani przewyższyć. Powstanie Warszawskie to patos 63 dni walki, prowadzonej w warunkach istnego piekła, w czasie której miasto legło w gruzy, spopieleniu uległy bezcenne skarby kultury, życie straciło setki tysięcy ludzi a reszta mieszkańców milionowej stolicy poszła na tułaczkę i poniewierkę. Była to katastrofa narodowa.

Powstanie Warszawskie to synonim polskiego heroizmu. Tym niemniej powszechny heroizm i jego kult nie może przesłaniać problemu odpowiedzialności. Na tych, co szafują życiem ludzi, ich dorobkiem i zasobami kultury narodowej, ciąży wyjątkowa odpowiedzialność.

Powstanie to wielkie historyczne wydarzenie, którego prawda powinna być należycie znana, aby kłamstwa o nim nie rodziły zatrutych owoców.

Powstanie Warszawskie rodzi nakaz podejmowania wzmożonych wysiłków nad właściwą i powszechną poprawą kultury politycznej narodu. Prawda o Powstaniu unaocznia skutki niewłaściwego mechanizmu selekcji i doboru właściwego człowieka na właściwe stanowisko. Te wady naszego organizmu narodowego są schorzeniami zadawnionymi, powstałymi przez zaniedbania (na przestrzeni wieków i do dziś), zasad umiejętnego rządzenia się.

Pamięć o Powstaniu winna uczyć kultu wielkości człowieka oraz kultu kompetencji i odpowiedzialności za życie i wartości Narodu. Czas, na polską szkołę realizmu i kult rzetelnej kompetencji. O to wołają gruzy Warszawy i tysiące poległych, a wołają na miarę wielkości i powszechności bohaterstwa ujawnionego w Powstaniu.

Jan Sidorowicz – jan.sidorowicz@gmail.com

Autor w Warszawie w 1944 roku

Za: GAZETA WARSZAWSKA – STRONA PRZECIWNIKÓW KULTU SPRAWCÓW POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

 

—————————————————————————————-