UJADANIE Z BOKU Drukuj Email
Dodał: HP   
06.05.2009.

                                           UJADANIE Z BOKU

 

Trafiałem w internecie kilkakrotnie na europeriodyk pt. „Sowa” a w nim czasem też aktywnego pana Donata Luska. Ostatnio trafiłem na polemikę panami Donatem Luskiem i gen J.G.Grudniewskim w sprawie ugrupowania Libertas. Muszę przyznać, że jestem zdegustowany zarówno formą jak i merytoryczną zawartością ekspiacji pana Luska. Na początek chcę zwrócić uwagę na arogancki sposób zwracania się pana Luska do swego oponenta, per „drogi panie Józefie”. Nie wyczytałem w wypowiedzi gen Grudniewskiego podstaw do takiej poufałości, to po pierwsze i po drugie pominięcie stopnia (gen), którym Pan Grudniewski sygnuje swoje wypowiedzi, jest zwykłym nietaktem a nawet grubiaństwem. Ujmowanie komuś czegokolwiek bez jego zgody, jest zniewagą. Tak, że panie Lusk przydałoby się panu nieco ogłady w stosunkach międzyludzkich.

 

Natomiast porażająca a jednocześnie sugerująca intencja Autora, jest furia z jaką pan Lusk atakuje ugrupowanie Libertas. Przy czym nie sądzę aby mógł udowodnić „czarno na białym” że epitety, kalumnie i potwarze, którymi obdarza Libertas są prawdą, bo póki tego nie zrobi to obraźliwe słowa, które raczył wypluć z siebie pomówieniami pozostają.

 

Pan Lusk pisze – „Libertas to przecież hołota bez programu dla Polski i nawet bez osoby przewodniczącego, który powinien wziąć na siebie odpowiedzialność za tę kolejną Międzynarodówkę w Polsce!”. To akurat prawda i mnie też się to nie podoba. Wyobrażam sobie (przez analogię do Międzynarodówki) że bardziej strawne byłoby ugrupowanie polskie, z polską nazwą, współdziałające na zasadzie autonomii z ośrodkiem międzynarodowym. Programu dla Polski ta partia nie ma i to jest oczywiście błąd strategiczny. Tak skończyła się inicjatywa „Naprzód Polsko”. Być może czasu nie starczyło a być może takie są założenia, że jakaś ponadnarodowa siła, zrobi nam porządek w kraju. Ale byłbym cierpliwy, być może polska frakcja Libertasu taki program przygotuje. W każdym razie partia o zasięgu europejskim, jest nową jakością i nie jest do końca jasne czy będzie to jeden organizm czy tylko konfederacja organizacji narodowych.

 

W tym kontekście, należy zauważyć że Libertas, nie powstała (jak się wydaje) na użytek poszczególnych krajów lecz demokratyzacji struktur UE. Wprowadzając do PE wystarczająco liczną reprezentację, wg deklaracji będzie w stanie zdemokratyzować UE. Jest oczywiste, że reprezentacja jednego kraju w PE niczego nie może dokonać, stąd dobry pomysł na „mędzynarodówkę”.

 

Mając na uwadze fakt członkostwa Polski w UE oraz brak perspektyw opuszczenia jej szeregów, wolę jednak aby do PE wybrano reprezentantów Libertasu, niż dotychczasowych właścicieli Polski. Może zrobią to co zapowiadają. Umocowanie się nowego ugrupowania w PE, pozwoli także na dokonywanie zmian w krajach członkowskich, przez odsunięcie od władzy etatowych, nieudolnych i nieusuwalnych kreatur.

 

Pisze dalej pan Lusk: „Polaków ta koszmarna zabawa nie interesuje... bo wszystko jedno dla Polaka, kto w tym burdelu zostanie wybrany na posadę płatnego ochraniarza...”. Nie wiem których Polaków ma on na myśli, mnie akurat interesuje, zaś nie interesuje tylko tych, którzy stawiają na dotychczasowy „układ” (PO, PiS, SLD, PSL itp.) i życzą zwycięstwa którejś z tych hydr. Wydaje się, że pan Lusk jest wściekle zainteresowany klęską Libertasu i zwycięstwem PO (lub innego zestawu hydr). Dziś Libertas jest jedyną siłą, zdolną „wysadzić z siodła” dotychczasowe „elyty”, dlatego też jest tak zajadle atakowany.

 

W kontekście Libertas i Ganley’a, przewija się pytanie: Komu zależy na niepodpisaniu traktatu lizbońskiego? Pytanie takie jednak należy zadać także w odwrotną stronę „Komu i dlaczego, zależy na podpisaniu traktatu lizbońskiego?” Pisze pan Lusk, że Polakom wszystko jedno, no właśnie, to dlaczego nie Libertas tylko np. jewropejska tzw Partia Ludowa.

 

Dalej pan Lusk „wali piaskiem po czach” gen Godlewskiemu, pisząc: dlaczego ściemnia pan i dowartościowuje te żydowskie odpady nazywając je nieslusznie mianem wszelkich ruchow narodowosciowych"? Opłacana z zagranicy i kierowana w jednym tylko kierunku: DO KORYTA w Strasburgu i Brukseli!. I dalej wali na odlew: Grudniewski nie ma pojęcia, że się wygłupia”. To że pan Lusk sądzi, że „ktoś się wygłupia” to nie znaczy wcale że się wygłupia i wcale nie przesądza, że to pan Lusk wygłupia. Jak wynika z przytoczonej przezeń sentencji: „Tylko mądra się wygłupia - Głupia jest po prostu głupia” on się po prostu nie wygłupia.

 

Co do składu Libertas, pan Lusk wie, kto tam się znalazł: „żydowskie odpady”:  to, co odpadło z Sejmu, PiS-u, LiS-u, PSL-u, LPR-u   zebrało się do kupy (i utworzyło przyp aut.) Libertas. Libertas to taki PiS-BIS, trockistowska Międzynarodówka na skalę europejską”. Panie Lusk – Żydzi nie odpadają, oni są zawsze w centrum. A swoją drogą mam pytanie – czy byłby pan w stanie udowodnić powyższą opinię? A już z tym trockizmem to pozwolę sobie zauważyć, że nie znalazłem wyraźnych cech trockistowskich w Libertas i stąd mam wątpliwości czy pan wie o czym pan pisze.

 

Dalej, tych co „przystali” do Libertas pan Lusk „wdeptuje w ziemię”, pisząc: Ta banda nie ma w żadnym kraju nic wspólnego z żadnym narodem europejskim; suwerenne narody Europy same określają sobie cele polityczne, same obierają swoich przywódców, przyjmują programy działania jako potrzebę chwili i realizująje z pomocą Bożą." Nie wiem czy pan Lusk jest krewnym Gebelsa albo Urbana ale powiela bezbłędnie ich schematy. Opis sytuacji kiedy to suwerenne narody Europy same cośkolwiek określają – jest odwrotnością stanu faktycznego. A już dodawanie do tej obłudnej tezy „pomocy Bożej”, świadczy że p. Lusk, świadomie lub nie świadomie, porusza się w oparach absurdu.

 

Reasumując powyższe uwagi, muszę przyznać że osobiste przekonania p. Luska i jego żarliwa krytyka, tego co tylko pojawiło się na horyzoncie bez bliższego zapoznania się, są podejrzane w intencjach i prostackie w słowach.

 

Zakładam jednak że pan Lusk jest szczerym polskim patriotą i te wszystkie gorzkie słowa pod adresem gen Godlewskiego i innych członków Libertas, wynikają z niedoinformowania, specyficznego pojmowania interesu narodowego oraz sympatii politycznych. Nie zmienia to faktu że p. Lusk wpisuje się w formułę stania z boku i oszczekiwania wszystkich którzy chcą czynem realizować swe sny o Polsce. Nie zawsze działalność narodowo – katolicka idealnie pasuje do naszych schematów noszonych w sercach, jednak zawsze należy wspierać wszystkie działania, będące nam „po drodze” a nie zwalczać je. Najłatwiej jest stać na uboczu i ujadać wg zasady Haska (krytykować - znaczy mówić jak ja bym to zrobił, gdybym potrafił). Trzeba od mądrych uwag, przejść do czynów i samemu zorganizować jakiś podmiot polityczny a następnie tylko przekonać do niego parę milionów Polaków - panie Lusk!!!.

 

Edmunt Wysocki – wicipolskie.org

 

                                         -----------------

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »